Ogólna, Technologia

Pytanie o stan polskiej kultury lotniczej

 Ile się jeszcze musi złego stać, żebyśmy zaczęli zadawać pytania, a w konsekwencji otrzymywali na nie odpowiedzi? Casa, Hercules, Tupolev, Boeing! Po drodze szereg awionetek! Co się dzieje z polskim lotnictwem, cywilnym, wojskowym i prywatnym?

Nie będą ekspertem, można się zastanowić nad zagadnieniem od strony statystycznej, przecież nie mamy tych wszystkich samolotów służących w lotnictwie cywilnym i wojskowym jakoś strasznie dużo? Są jak wynika z procedur obsługiwane zgodnie z wymogami i regułami sztuki lotniczej. Co więcej nie są eksploatowane ponad swoje możliwości. Powstaje zatem pytanie dlaczego mamy do czynienia z jakąś narodową czarną serią wypadków lotniczych! Przecież w ostatnich 3 latach spadły wszystkie typy samolotów transportowych, jakimi dysponujemy! Swego czasu przy lądowaniu mocno poturbował się Hercules w Afganistanie! Jedynie dzięki kunsztowi pilota nic się nikomu poważnego nie stało!

Trudno siać zamęt i pluć we własne gniazdo, ale mając przed oczami ogólny stan państwa reprezentowany np. przez kolej (katastrof kolejowych też było kilka ostatnimi laty), czego się można spodziewać po lotnictwie? Przecież to bardzo droga i skomplikowana organizacyjno-technicznie dziedzina, w której kultura techniczna to podstawa. Żeby to wszystko funkcjonowało potrzeba przede wszystkim odpowiednich regulacji oraz rynku, który zapewni funkcjonowanie. Abstrahując od problemów finansowych państwa, wojskowe samoloty miejmy nadzieję, że są należycie serwisowane i podlegają stałym przeglądom technicznym. Jednakże czy tak się dzieje z samolotami Lotu? Firma ta od pewnego czasu ma problemy finansowe, powszechnie znane są problemy z jej prywatyzacją. Nie śmiemy sugerować, pytania czy w obsłudze technicznej tego samolotu doszło do naruszeń procedur i zaniedbań, ale generalnie nawet dla zupełnego laika – obsługa układów podwozia to absolutny priorytet. Nie często zdarza się, że współczesnym samolotom komunikacyjnym nie otwierają się koła!

Przed wojną mieliśmy wspaniały jak na warunki 20 letniego państwa przemysł lotniczy. Po wojnie, skutecznie udało się wdrożyć licencje na bardzo zaawansowane wówczas rosyjskie samoloty odrzutowe (Mig 15,17) oraz opracować kilka krajowych bardzo ciekawych konstrukcji np. TS 16 Grot i nieśmiertelną TS 11 Iskra. W kraju istnieje duży zasób wyszkolonych inżynierów i mechaników lotnictwa, skala wymagań dopuszczenia do zawodu jest znaczna, istnieje system szkolnictwa, certyfikacji itd. Powstaje pytanie, dlaczego to zatem nie działa, tak jak powinno?

Czy Polacy wsiadający na pokłady samolotów z białoczerwonymi szachownicami, lub z charakterystycznym logotypem Lotu są bezpieczni?

Sytuacja dorosła do takiego stanu, że wymaga powołania zupełnie poważnej sejmowej komisji śledczej, przed którą osoby z instytucji odpowiedzialnych za cały system szkolenia, nadzoru i sprawowania obsługi technicznej, wyjaśniłyby publicznie mechanizmy funkcjonowania swojej „kasty”, dzięki czemu można by mówić o odbudowie zaufania do lotnictwa w Polsce. W przeciwnym wypadku, jesteśmy skazani na pojawianie się w społeczeństwie znaków zapytania w kontekście bezpieczeństwa oferowanych usług transportowych.

3 komentarze

  1. parvuselephantus

    Bardzo emocjonalna notka i jakby trochę z poczucia obowiązku – na siłę. Mam nadzieje, że wróci Pan do stylu z poprzednich artykułów.

    Moja intuicja każe mi zupełnie rozdzielać wypadki lotnicze wojskowe (widać elementy nadzorujące tą część wojska coś zżera) od wypadków prywatnych (po ulicach Polacy też często jeżdżą 20-letnimi złomami) od wypadków lotu – gdzie sugeruje Pan niedofinansowanie kontroli technicznej. Kieruję się intuicją, bo wiedzy w tym zakresie nie mam 😉

    Wspólny mianownik tych wszystkich wypadków, owszem, jest: pieniądz. Choć nie uważam tego za zbyt błyskotliwe spostrzeżenie. Nie wiem, kto miałby w Polsce zająć się w takim razie (na zasadzie analogii) odzyskiwaniem zaufania społeczeństwa do 20letnich pojazdów czterokołowych 😉 Podzrawiam!

  2. Notka może i emocjonalna, bo całe wydarzenie szczęśliwego lądowania Boeinga jest nadzwyczajne.
    Wszystko sprzyjało sukcesowi, a najbardziej BRAK podpowiadaczy w kabinie.
    Dzięki temu pilot SAMODZIELNIE mógł wykorzystać całą swoja wiedzę oraz DOŚWIADCZENIE, w tym i to szybowcowe.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.