Pytania o nagrania „kelnerów” to już pytania o państwo

rgbstock.com Microphone autor: Littleman (Jef )Niestety, może się okazać w świetle najnowszych przecieków informacyjnych na temat rzekomych nagrań „kelnerów” z jednej z warszawskich restauracji, że mamy do czynienia z poważnym kryzysem państwa. Ponieważ ujawniony po raz kolejny zakres rzekomych nagrań, znowu zniewala siłą swojego politycznego bicia i ciśnienia, jakie powoduje.

Jeżeli prawdą okaże się, że jeden z byłych prezydentów państwa, wspólnie z jednym z byłych premierów ustalali wspólnie wersję wypowiedzi publicznych w sprawie wymagającej szczególnej delikatności, to znaczy się, że mamy do czynienia z nieco odmienioną rzeczywistością polityczną. Ocena prawno-karna tego typu rzekomych działań niestety musi być jednoznaczna, bez względu na osobiste sympatie polityczne, chyba że zainteresowani udowodnią, że chodziło tylko o „strategię medialną”. To znaczy, że ich rzekoma zmowa w tej ewentualnej sprawie nie dotyczyła zeznań składanych wobec oficjalnych organów do tego uprawnionych. Jednakże to każdy z tych organów będzie mógł bardzo szybko zweryfikować, po prostu sprawdzając, to co ma w dotychczasowych zeznaniach z tym co potencjalnie może okazać się prawdą na nagraniach.

Katalog znakomitości polskiej polityki i różnych przedstawicieli elity biznesowo-towarzyskiej w ujawnionym kontekście obecności w saloniku VIP słynnej już restauracji jest porażający. Byłoby wskazane, żeby to nie okazało się prawdą, ponieważ te nagrania – bez względu na zakres przedmiotowy poruszanych spraw – mogą okazać się bombą z opóźnionym zapłonem, która może rozsadzić podstawy naszego korporacyjnego państwa.

Dlatego wszelkie dalsze pytania o nagrania „kelnerów” to są już pytania o państwo. Wielka szkoda, że ministerstwo spraw wewnętrznych, nie było w stanie wyjaśnić, zgodnie z żądaniem partii koalicyjnej istoty tej skomplikowanej sprawy.

Twierdzenia szefa wiodącej partii opozycyjnej o możliwości szantażowania części polityków w Polsce, są jak najbardziej uprawnione. Co więcej, obserwując niektóre działania i zaniechania, m.in. dotyczące najważniejszych inwestycji infrastrukturalnych w kraju – można z całą powagą zadać pytanie, czy ktoś w ich przypadku, nie ma jakieś trzymania na decydentów, albowiem pewne opóźnienia tych najbardziej znanych (m.in. tych o których w ostatnim czasie pisał bardzo krytycznie NIK) są po prostu niewytłumaczalne w żaden logiczny sposób. Stąd też jest naturalnym, że mogą rodzić się pytania o kwestie zasadnicze. To przerażające, ale taką mamy rzeczywistość.

W tym wszystkim powstaje pytanie – gdzie mamy służby państwowe, powołane z istoty natury ich zadań służbowych do zajmowania się tego typu problematyką? Przecież to nie jest normalne, że w 35 milionowych kraju, posiadającym cały szereg różnych ważnych urzędników, których legitymacje budzą postrach i często przerażenie, przy tak szerokich uprawnieniach dla tego typu instytucji ochrony bezpieczeństwa i porządku – nie da się ustalić kto dokonał tego czynu?

Brak odpowiedzi na to pytanie, sam w sobie już rodzi zapytanie o lojalność tych wysublimowanych struktur państwowych wobec państwa, oraz o sposób rozumienia zarówno państwa jak i lojalności przez funkcjonariuszy tychże instytucji. Ma to znaczenie zwłaszcza w kontekście licznych sugestii o charakterze pół-plotek, w których sugerowany jest współudział ludzi z tychże środowisk, czy też nawet swego rodzaju działalność konkurencyjno-zabezpieczająca ze strony tychże instytucji wobec „szaleństwa” paplających polityków. Prawdopodobnie jesteśmy już na tym etapie abstrakcji, że nigdy nie poznamy prawdy w tym przedmiocie, chociażby dlatego ponieważ raczej nie ma do tego żadnych archiwów, a ludzie no cóż, ludzie są zawsze najsłabszym ogniwem obiegu informacji.

Sytuacja ma charakter zasadniczy, albowiem już na samym przykładzie rzekomej zmowy tych dwóch zasygnalizowanych polityków, widzimy że zagadnienie dotyczy międzynarodowej wiarygodności państwa. Dlatego właśnie takie spekulacje NIE POWINNY SIĘ ODBYWAĆ PUBLICZNIE. Dlatego i tylko dlatego, ponieważ obniżają wiarygodność państwa, poprzez dostarczanie dowodów na nazwijmy to „inne praktyki’ naszej klasy politycznej, inne w rozumieniu standardów demokratycznego państwa prawa. To nie wymaga dalszego komentarza, w tym znaczeniu, że jakiekolwiek twierdzenie czegokolwiek w tym kontekście to przysłowiowa mina.

Tu nie ma dobrych rozwiązań. Załatwienie sprawy jest w interesie państwa. Pogrążenie jednego z obozów politycznych nie ma znaczenia. Chociaż trzeba przyznać, że prawdopodobnie ta sprawa wielokrotnie przebija sprawę, która stała się kiedyś przedmiotem badań jednej z sejmowych komisji śledczych, a doprowadziła do wyrugowania lewicy ze sceny politycznej i przejęcia władzy przez podzielony obóz prawicowy.

2 myśli na temat “Pytania o nagrania „kelnerów” to już pytania o państwo

  • 17 marca 2015 o 07:21
    Permalink

    Przyszło mi na myśl pytanie: Co uczynił by Generał dowiedziawszy się, że jego ministrowie, wyżsi dowódcy, sztabowcy, szefowie urzędów centralnych; prowadzili szemrane narady w knajpie przy wódeczce i tam dali się nagrać, gdy dyskutowali o najważniejszych sprawach państwa i własnych szemranych interesach? odpowiedź na to pytanie aż przeraża drastycznością upadku etyki ludzi mieniących się elitą, ludzi decydujących o państwie, jego rozwoju czy upadku. Czy jesteśmy już Bantustanem?

    Odpowiedz
  • 17 marca 2015 o 10:38
    Permalink

    Zpytal bym raczej.
    Czy kiedys przestalsmy nim byc?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.