Społeczeństwo

Przywróćmy czyn społeczny!

 Przywróćmy czyn społeczny, a najlepiej go zalegalizujmy specjalnym prawem o czynie społecznym, niech się dzieje, niech lud pracujący i ten mniej pracujący oraz młodzi i krzepcy emeryci – pracują na miarę swoich możliwości, zdolności i umiejętności w czynie społecznym od czasu do czasu, dla dobra naszych samorządów!

Alternatywą dla czynu społecznego mógłby być stosowny podatek, dobrowolnie ponoszony przez każdą osobę, która chciałaby być zwolniona z obowiązku świadczenia pracy na rzecz lokalnej gminy.

W ten sposób mielibyśmy spożytkowaną i ukierunkowaną dużą ilość żywotnej energii społecznej, albo – zasilenie budżetów samorządowych. Przy czym wiadomo, że byłyby to z reguły prace fizyczne, do których nie garnęliby się przedstawiciele zamożnego establishmentu. Więc każdy, kto chciałby oszczędzić swoją kochankę lub kochanka, bardzo ochoczo płaciłby podatek pogłówny z tytułu odstępstwa.

Potrzebne są konkretne stawki, tabele, godziny wykonywania prac, rodzaj wykonywanych prac itd. Naprawdę nie ma powodu, żeby ludność miejsca nie miała poświęcić jednej soboty w miesiącu na prace społecznie użyteczne – w reżimie 12 godzinnego dnia pracy z odpowiednimi przerwami oraz przemarszami. Ludność wiejską trzeba oszczędzić w tym znaczeniu, że jeżeli ma gospodarstwo lub w nim pracuje, to i tak już jest zajęta – więc mogłyby to być prace tylko w miesiącach, w których nie są potrzebne prace w gospodarstwie – w ostateczności byłoby to przez sześć miesięcy. Specjalne stawki i normy należałoby przewidzieć dla młodych emerytów mundurowych i innych szczęśliwców uprzywilejowanych – tutaj byłaby mowa nie o kolejnych sobotach, ale o określonej ilości dni w miesiącu – np. po 5-7 dni w miesiącach letnich i 3 dni w miesiącach jesienno-zimowych. Przydaliby się do pomocy w OSP, jak również w wielu innych dziedzinach gospodarki narodowej.

Oczywiście żadnego przymusu – jednakże jeżeli odmawiasz udziału w akcji czynu społecznego, jak również odmawiasz płacenia odstępnego – nie licz obywatelu na darmową opiekę zdrowotną w przypadku jak się znajdziesz na bezrobociu, jak również nie licz na zasiłek, poza tym warto pomyśleć o odpłatności – przynajmniej częściowej za szkołę dzieci i różne inne sprawy, albowiem nie ma powodu, dla którego – jeżeli ktoś nie chce uczestniczyć w życiu zdrowej moralnie części społeczeństwa, która w patriotycznym uniesieniu doznaje ekstazy grabiąc liście i wybierając śmieci w przydrożnych rowach – ten jest szkodnik i pozer, a co się robi z „elementem wywrotowym i reakcyjnym” to wiadomo!

Oczywiście bezrobotni, musieliby być stale do dyspozycji – w czynie społecznym, nawet można by im za to płacić ze specjalnego funduszu, zebranego z tych, którym nie chciałoby się uczestniczyć własnym czynem i woleliby wspierać ojczyznę w potrzebie przy pomocy pieniędzy. W ten sposób w gminach – istniałyby regularne formacje przystosowane do pracy na potrzeby i na zlecenie samorządu. Z pewnością bardzo pomogłoby to w poprawie stanu urządzeń publicznych, zabezpieczeniu przeciwpowodziowym i innych kwestiach, które normalnie kosztują miliony złotych i trzeba na nie robić przetargi.

Skończyłyby się problemy z aktywizacją pokolenia 50+, narzekaniem na brak pracy dla kobiet, co więcej nawet korzystając ze złotych myśli pana Jarosława Gowina, można by spowodować, że do czynu społecznego wliczałaby się cała rodzina tzn., dzieci powyżej pewnego wieku – skierowane do prac lekkich w ramach szkół no i oczywiście studenci!

Stosunkowo szybko udałoby się wypracować nowy model, może nawet mielibyśmy nadwyżkę darmowej siły roboczej. Oczywiście skala zadań byłaby bardzo szeroka – od prac fizycznych, poprzez inne prace społecznie użyteczne – bo nie ma przecież powodu, dla którego prawnik nie mógłby w ramach czynu społecznego poprowadzić kilku spraw gminy, nie każdy musi pracować grabiami – to nie o to chodzi. Emeryci mogliby w ramach czynu społecznego – stworzyć sieć obserwacyjną – sąsiedzkich patroli, które monitorowałyby na bieżąco na dyżurach okolicę i przy pomocy telefonów komórkowych raportować do centrali o sytuacji, zagrożeniach, podejrzeniach. Naprawdę wszystko jest możliwe!

Biorąc pod uwagę niechęć Polaków do robienia czegokolwiek pod przymusem, prawdopodobnie byłoby to odebrane jako nowy podatek i prace byłyby sabotowane, więc tutaj z pewnością należałoby opracować system kar i społecznej kontroli jakości i efektywności pracy.

Tego właśnie najbardziej potrzebujemy – kolektywnego ducha wspólnej pracy, dla dobra samorządów, dla dobra państwa. Leserów, udawaczy, cherlaków i wiecznie chorych – bardzo szybko byśmy zweryfikowali.

Natomiast, czy praca miałaby się odbywać ze śpiewem na ustach, to już kwestia dogadania się z organizacjami zbiorowego zarządzania prawami autorskimi!

Oczywiście wszyscy obywatele Polscy przebywający za granicą – musieliby się liczyć z koniecznością odpracowania czynu po powrocie do Polski albo ryczałtowej spłaty podatku, inaczej nie mieliby praw do załatwiania rzeczy w naszych urzędach i przed sądami.

2 komentarze

  1. Dlaczego by nie ?Wdrożyć z czasem i stopniowo, obowiązek – dobrowolnych czynów spolecznych. Wszak jakies doświadczenia posiadamy, a jezeli zapomnieliśmy, wystarczy sięgnąć do dorobku sąsiedniego państwa, w minionym systemie. Np. dorobek Gułagów możliwy do wykorzystania, niezdolni do wyrębu tajgi , kaleki bez nog, -skręcają miotły, no i jasne, przyswiecające haslo “kto nie rabotajet, nie kuszajet”. Wot.Wszak Konstytucję mamyod kilkunastu lat, też niezłą, no może aż tyle nie zapewnia co “przedwojenna”, z preczasów Wielkiej Wojny Ojczyznianej, ale też “nie w kij dmuchał”. A tak na poważnie p. bareja? sie kłania – nisko.

  2. Wnoszę korektę.Nazwiska “piszemy” z duzej litery. Dotyczy – jakże znanego reżysera,nieżyjącego już p.Barei. Przepraszam.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.