Przywrócić godność poniżanym

Wszystko, co na początek zmian powinna w zakresie regulacji systemu feudalno-kapitalistycznych zależności postulować lewica to przywrócenie godności poniżanym. Chodzi o godność zwykłego człowieka, tego z pokolenia 800 netto jak i tego z pokolenia – mam „1000 zł emerytury i jak mam żyć?” Poprzez przywrócenie szacunku instytucjonalnego do tych grup ludzi – rządzący zyskają ich wyborczą wdzięczność, albowiem nic bardziej nie odziera człowieka z godności i prawa do poszanowania swoich praw niż instytucjonalna bezczelność osób zajmujących się obsługą ludności de facto za ich pieniądze. Nie chodzi tu o zwykłe „proszę” i „dziękuję”, chociaż te magiczne słowa też powoli stają się rzadkością w naszych urzędach i para-urzędach jak jednostki służby zdrowia i podobne instytucje administracji przymusowej.

Niestety polska administracja nie jest w stanie przejść na korporacyjne zasady funkcjonowania, gwarantujące pewien standard obsługi, zresztą i tak poziom obsługi przez nowoczesny kapitalizm nie jest zawsze pozytywny, albowiem język biznesu wykazuje szacunek dla swoich interesariuszy tylko do momentu, kiedy ci mieszczą się w ramach procedur. Gorzej, jeżeli ktoś chce złożyć reklamację, wówczas staje sam naprzeciwko korporacji i tabunów jej prawników, regulaminów, przepisów prawa – wszystko jest z zasady niejasne i trudne do zrozumienia oraz interpretacji.

Państwo liberalne pozwoliło na nadzwyczajną nierównowagę stron pomiędzy samym sobą a pojedynczym obywatelem i jego prawami oraz pomiędzy podmiotami silniejszymi i słabymi jednostkami. Stan istniejący można nazwać mianem liberalno-feudalnego atawizmu, w którym podmioty posiadające przewagę – pogłębiają ją ciesząc się z przywilejów systemowej nietykalności w razie roszczeń maluczkich.

Zastanówmy się, bowiem jakie możliwości dochodzenia swoich praw we współczesnym szpitalu ma pacjent? Żadne, czy mniejsze niż żadne? Po pierwsze w razie błędu, niedociągnięcia lub nienależytej obsługi jest postawiony sam wobec instytucji, która miała mu pomóc, ale z jakichś przyczyn tego nie zrobiła lub zrobiła to poniżej standardu – nie tylko oczekiwanego, który wiadomo, że zawsze może być nie obiektywny, ale przede wszystkim wg. standardu opieki niezbędnego dla określonej jednostki chorobowej i określonego stanu chorobowego. Jednakże, żeby to stwierdzić chory musi wejść w konflikt z instytucją, albowiem z zasady odwołanie od decyzji instytucji wnosi się przez nią samą, alternatywnie rzekomo bezstronny podmiot rozjemczy działa w interesie systemu a nie jednostki – jak np. rzecznicy praw pacjenta ograniczający swoją prymitywną właściwość do przesyłania korespondencji uzyskiwanej od pacjentów do dyrekcji szpitali, które ich pokrzywdziły. Mamy do czynienia z klasyczną pętlą, w której skarżący się już z samego powodu złożenia skargi jest podpadnięty dla systemu, który nie tylko już go leczy, ale który równolegle walczy z nim w obronie własnych racji.

Po drugie chory jest bardzo często ubogi i po prostu nie ma ani pieniędzy, ani możliwości sprawczych, żeby cokolwiek sensownego przedsięwziąć. Z powodu choroby może nie mieć możliwości realnie oceniać sytuacji lub po prostu nie móc działać, jeżeli ma np. uszkodzone narządy ruchu. Widzimy na tym przykładzie, że chory jest zawsze pokrzywdzony i system jest skonstruowany w taki sposób, że nie ma szans się mu przeciwstawiać, jeżeli nie ma się pieniędzy na profesjonalną pomoc – zawczasu przygotowaną, jako opcja.

Po trzecie – osoby stojące po stronie instytucji są albo zamożne, albo super zamożne w porównaniu ze swoimi klientami, z których – co jest najbardziej widoczne w przypadku lekarzy – po prostu żyją. Osoba traktowana przedmiotowo – nic nie może zrobić takiemu burżujowi, który się na niej wyżywa lub korzystając z ochrony systemu i swoich pieniędzy najzwyczajniej ją ignoruje.

Niestety nie mamy w kraju rozbudowanego systemu ochrony prawnej i ubezpieczeniowej. Jeżeli zostaniemy znieważeni przez lekarza lub systemowo poszkodowani – nie mamy żadnej możliwości dochodzić swoich praw. Natychmiast, jako pacjent buntujący się jesteśmy poza systemem, – jako jego wrogowie bez szans na sprawiedliwe potraktowanie, a przynajmniej na zasadach – jak równy z równym. System stworzono w taki sposób, że to nie jest możliwe – on sam wyklucza takie ustawienie relacji.

W interesie państwa jest, żeby spowodować zmianę tych negatywnych proporcji, w których człowiek jest traktowany przedmiotowo i nie ma żadnych praw, – co wynika z samej istoty systemu. Uzupełnijmy – nawet, jeżeli ktoś byłby zdeterminowany i podał sprawę do sądu – bez pieniędzy nie ma w ogóle szans, albowiem przegra po linii proceduralnej, pomijając fakt, że poniesie koszty, – jako dodatkową karę.

To naprawdę nie jest kraj dla ubogich ludzi, którzy są chorzy i zamierzają domagać się swoich praw. Niestety posiadane pieniądze determinują możliwości i zdolności, przy czym osoby mające pieniądze łatwiej mogą zakupić usługi niż wyszarpywać je z systemu niby bezpłatnego systemu opieki lub jakiś świadczeń. Tak jest prościej i taniej, bez komplikacji.

Sytuacja nie jest normalna w tym znaczeniu, że niestety standardy ubogich przekracza, co najmniej połowa społeczeństwa – a jeżeli stworzyliśmy system, w którym połowa ludzi jest odarta z jakiejkolwiek godności – to w końcu będzie się to musiało skończyć rewolucją. Nie ma innego sposobu rozwiązywania problemów przez ludzi zmuszanych do ostateczności.

W pewnych warunkach się to stanie i będzie miało miejsce – nastąpi bunt zwykłych osób, dlatego lewica lub jakakolwiek inna siła polityczna, jeżeli chce rządzić – powinna odmienić ten dramatyczny stan systemowego upodlania i poniewierania ludzi w imię wygody, spoistości i bezpieczeństwa systemu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.