Przyszłość Polski w rękach PSL?

Wszystko wskazuje na to, że przyszłość Polski może zależeć od zachowania się tej partii po najbliższych wyborach. Konkretnie chodzi oczywiście o to, czy i ewentualnie z kim ta partia byłaby skłonna stworzyć ewentualną koalicję i dlaczego prawdopodobnie tym sprytnym ktosiem mogłoby być Prawo i Sprawiedliwość.

Przy założeniu, że sprawdzą się prognozy i PiS weźmie w wyborach parlamentarnych około 30-35% poparcia a PSL wzięłoby około 5-9% co jest możliwe w zasięgu tej partii, to jedynie koalicja PO+SLD+TR miałaby szansę, oczywiście w drugim rzucie stworzyć alternatywny rząd. Jeżeli jednak w pierwszym rzucie zgodnie z Konstytucją Prezydent powierzy misję stworzenia rządu zwycięzcy wyborów, czyli partii która będzie miała największe poparcie w Sejmie, a wszystko wskazuje na to, że będzie nią PiS, to dlaczego PSL – miałoby nie skorzystać i nie zostać języczkiem u wagi na kolejne cztery, a może i osiem lat?

Czy to się nam podoba czy nie, partia interesu klasowego mieszkańców wsi od początków naszej transformacji decyduje o realnym kształcie naszego kraju, będąc najtrwalsza formacją polityczną Polski. Żadna inna formacja nie może jej się równać, a jak ktoś nie wie o co chodzi lub woli udawać, niech się przyjrzy organizacji takich świąt jak „dożynki”, kiedy to PSL potrafi jak chce pokazać lokalną siłę. Poczty sztandarowe, szeregi działaczy, zwarte formacje – często strażackie, leśniczych i innych. Coś niesamowitego, organizacja grup społecznych skoncentrowanych na swoim interesie klasowym, skupiona na popieraniu własnej opcji politycznej – wspaniały przykład działania społeczeństwa obywatelskiego.

Dotychczas jedyną siłą społeczno-polityczną zdolną do zrównoważenia wpływów ludowców wśród elektoratu wiejskiego i małomiasteczkowego był Kościół Katolicki. To jego pomoc była niezbędna już nie raz do „optymalizacji” nastrojów i sympatii politycznych wyborców wiejskich i małomiasteczkowych. Nikt nie potrafił do tej pory tak skutecznie, jak Kościół swoim głosem przemawiać do tych ludzi i pompować poparcie dla partii mainstreamowych. Oczywiście nie była to darmowa pomoc, jak za wszystko za to także trzeba było się odwdzięczać, przez lata działała więc para-konstytucyjna komisja majątkowa, funkcjonował nieformalny immunitet dla funkcjonariuszy Kościoła itd. Niestety wraz z kulminacją festiwalu nienawiści i podczas bitwy o Krzyż spod Pałacu prezydenckiego – coś w Kościele się skończyło, okazało się bowiem że nie jest on już wiążącym i kwitującym autorytetem nie tylko dla elektoratu wiejsko-małomiasteczkowego, który bojowo otaczał procesję, ale także wśród elektoratu wielkomiejskiego, który po prostu wyśmiał hierarchów i ich wysłanników. Do tego festiwal nienawiści i walki z Kościołem zrobił swoje, skojarzenie oficjalnych funkcjonariuszy Kościoła z pedofilią to „wielki sukces” świata mediów, który nie robi swoich manipulacji bez przyczyny. Tutaj działa odwieczna zasada – „krople drążą skałę”, nic dodać, nic ująć – stopniowa erozja Kościoła postępuje wraz z każdym komunikatem o kolejnym księdzu gwałcącym dzieci itp., te i inne nie weryfikowane fakty funkcjonują już jako suma wszystkich strachów w przestrzeni publicznej i wywierają nacisk na rzeczywistość – wymuszając ogląd rzeczywistości przez swój pryzmat, no bo jak się nie odnieść negatywnie do pedofilii? Nie ma znaczenia rzeczywistość, liczy się zestaw informacji podawany przez media!

Jednakże atak na Kościół miał i ma głównie ten cel, żeby osłabić działania tegoż na rzecz bezpośredniego poparcia dla PiS wśród elektoratu. Mechanizm żebrania o poparcie i apelowania biskupów i księży do elektoratu o „mądrość” podczas głosowania się nie sprawdzi, ale z pewnością Kościół będzie miał bardzo wiele do powiedzenia – trzeba pamiętać, że wybory będą w niedzielę, a na głosowanie bardzo wiele osób idzie po nabożeństwie!

W tych realiach PSL dzięki swoim strukturom i bardzo silnej marce politycznej zdobędzie swoje, jedynie wewnętrzny konflikt może ograniczyć siłę tej partii, przy czym uwaga – ani Pawlak, ani Piechociński nie są dziećmi i doskonale rozumieją, że podział nie ma sensu przed wyborami, bo ogranicza główną wygraną – panowie będą woleli się podzielić partią po wyborach – licząc sejmowe szable i poparcie struktur terenowych, a nie przed – decydując się na trudny problem brania udziału w wyborach bez pieniędzy, a nawet z długiem. Właśnie tego długi PSL nie wybaczy Platformie – NIGDY i z tego głównie powodu można się spodziewać, że „pójdzie” ochoczo z PiS-em, gdyż po prostu pragmatycznie patrząc ma w tym interes. Proszę sobie uświadomić, że w tej partii dochodziło do takich dramatów, że działacze się składali z własnych pieniędzy na karę nałożoną na partię! Czy może być coś bardziej deprymującego?

One thought on “Przyszłość Polski w rękach PSL?

  • 30 listopada 2013 o 23:15
    Permalink

    Proroczy tekst? Żeby się nie okazało że tym razem miał pan rację, kimkolwiek pan jest panie k.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.