Polityka

Przyśpieszone wybory nie są alternatywą dla Polski

 Rzecznik rządu pan Graś powiedział publicznie w jednym z wywiadów, że jeżeli koalicja straci większość to nie będzie szukania brakujących głosów na siłę – będą przyśpieszone wybory, to jest coś normalnego, nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Naprawdę jak się czyta takie informacje z rana to można spaść z krzesła. Rzeczywiście jeżeli nic się nie robiło przez sześć długich lat, przez półtorej kadencji – to chciałoby się łatwo uciec z tonącego okrętu? Po popsuciu wszystkiego i zwiększeniu zadłużenia do poziomów nienotowanych w historii państwa dochodzi do sytuacji tak dramatycznej, że nie warto dalej się bronić.

Nic z tych rzeczy, jako wyborcy nie możemy dać się ogłupić. Przyśpieszone wybory nie są alternatywą ani dla Polski, ani dla Platformy Obywatelskiej. Nawet Prawo i Sprawiedliwość by się z tego nie ucieszyło, ponieważ przyśpieszone wybory parlamentarne – mogą zdezorientować wyborców tak bardzo, że możliwy byłby powrót do retoryki strachu przed PiS-em. Z punktu widzenia Platformy, jako partii odpowiedzialnej za stan państwa – oddanie władzy przed końcem kadencji powinno być związane ze strzeleniem sobie w głowę przez jej liderów i emigrację szeregowych działaczy, przecież większego wstydu nie można sobie wyobrazić. Wielka Platforma Obywatelska, której byt zakończą Gowin, Żalek i Godson – obrażeni na Tuska nie wiadomo tak naprawdę o co.

Jeżeli jednak Tusk w pełni świadomie zdecydowałby się na podjęcie tak ekstremalnie ryzykownej gry, to powstaje pytanie jaki ma plan B w przypadku katastrofalnego zderzenia się ze ścianą prawicowej-prawicy? Wybory niestety mają to do siebie, że w warunkach demokratycznych wynik otrzymuje się po głosowaniu – jakkolwiek trudne by się to dla rządzących polityków nie wydawało.

Nie widać takiej konstelacji politycznej, jak również nie widać takiego mechanizmu politycznego, który miałby umożliwić Platformie Obywatelskiej złapanie wiatru w żagle. Więc może chodzi o proces odwrotny? Wcześniejsze wybory miałyby być sposobem na zahamowanie spadku poparcia? Lepiej przecież przegrać 30 do 40 niż 20 do 45, ponieważ to oznacza już prawie na pewno samodzielne rządy Prawa i Sprawiedliwości.

Z punktu widzenia wyborców wcześniejsze wybory, czyli oddanie władzy przez Platformę Obywatelską mogą być odebrane jako wyraz tchórzostwa. Przecież to nic innego jak ucieczka od pełni odpowiedzialności, za co zapłatą byłaby totalna klęska, jaką część tego środowiska już przeżyła w pamiętnych wyborach usuwających Akcję Wyborczą Solidarność – filar żałosnych rządów Jerzego Buzka ze sceny politycznej. Być może ten scenariusz może się powtórzyć i wszystko już wydaje się lepsze, z udawaniem bycia zdradzonym przez własnych członków niż totalny wstyd zniknięcia z polityki w niesławie.

Jeżeli popatrzymy na to co się dzieje, to nie jest dobry okres na przyśpieszanie wyborów, ponieważ właśnie następuje programowanie funduszy unijnych dla Polski na kolejne lata i do tego potrzebny jest sprawny rząd, który może przenieść priorytety polityczne na konkretne zapisy rozporządzeń i całego systemu programowania, to musi się zgrywać i to musi się udać, ponieważ bez porządku w papierach – nie dostaniemy ani grosza. Po drugie – sytuacja międzynarodowa zaczyna się zagęszczać. Już wiemy, że pokój nie jest dany Europie raz na zawsze, a uświadomienie sobie, że nie jesteśmy państwem bezpiecznym – tylko buforowym trochę czasu naszym politykom zajęło. Po trzecie wreszcie – to zadłużenie i to poluzowanie dyscypliny finansów publicznych, które ma miejsce w obecnych realiach przestrzelenia deficytu budżetowego o połowę będzie miało swoje skutki – oczywiście negatywne. Warto jest, żeby ci, którzy używając języka ekonomicznych kłamstw i oszustw – ponieśli odpowiedzialność za ewentualne negatywne konsekwencje. Inaczej bardzo łatwo będzie im się bronić, że ci co przyszli po nich okazali się grabarzami zielonej wyspy.

Przy czym uwaga – naprawdę nie ma innego scenariusza niż odejście wszystkich sił politycznych i ich przedstawicieli ze sceny politycznej, którzy sprawowali władzę po 1989 roku, z wyjątkiem nielicznych kilku może kilkunastu osób. Cała reszta klasy politycznej, w tym wszystkie partie polityczne, które rządziły powinny zniknąć w niesławie. Więc w tym znaczeniu opcja na przedterminowe wybory jest czymś dobrym, bo oznacza coś nowego. Jednakże powstaje pytanie – czy kolejna władza będzie władzą trudnych wyborów i cięć? Przecież emerytury i renty wypłacać trzeba! W ten oto sposób koło nieszczęścia się zamyka, a teraz jest jeszcze przywalone olbrzymim ciężarem utrzymania kosztów długu.

A jeżeli ktoś się spodziewa, że triumfująca prawicowa-prawica zdobędzie władze i zacznie realizować całe pakiety reform zmieniające nasze życie w błogi raj a ojczyzna będzie rosnąć w siłę i zapanuje dostatek – ten jest w błędzie. Najpierw bowiem nastąpią masowe rozliczenia i polowanie na ludzi poprzedniej władzy. Sam ten proces – grillowania winnych zamachu smoleńskiego (posługujmy się retoryką jaka zapanuje – ćwiczmy) potrwa z dwa lub może i trzy lata pod warunkiem oczywiście zachowania pozorów praworządności. Ale będzie się działo…

Wniosek – przyśpieszone wybory nie są rozwiązaniem. Być może byłyby dobre dla Platformy Obywatelskiej, jednakże jeżeli ta partia nic już zupełnie nie jest w stanie zrobić i może tylko oddać władzę to powinna odejść w niesławie.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.