Polityka

Przymus konieczności, jako wybór dokonany

 W relacjach publicznych niezwykle istotą kwestią jest właściwe wyczucie miary wszelkich stosunków, w których coś, co jest dla jednego podmiotu zyskiem dla innych może być kosztem, jednakże nie musi – to znaczy można tak „grać”, czyli układać macierze rozkładu interesów, że nie będzie przegranych. Oczywiście – kompromis oznacza rezygnację z czegoś, na co się nastawiano, ale chroni nas też przed kosztami konfrontacji. Nie ma przy tym znaczenia w większości gier, czy kosztem netto, czy też kosztem np. utraconych korzyści – liczy się jak najbardziej subiektywne przywiązanie do wartości.
Prawdopodobnie najmocniej widoczne są wspomniane relacje w relacjach międzynarodowych, w których odpowiednia reakcja – podjęta odpowiednimi środkami w odpowiednim czasie – może stworzyć szansę na uniknięcie kosztów, których ponoszenie mogłoby oznaczać negatywne konsekwencje dla wszystkich uczestników gry. Uwaga, – nie chodzi tutaj o proste przeliczenie ile ludzi zginie i ile czołgów zostanie zniszczonych w potencjalnym konflikcie. Sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana i dzieje się równolegle na kilku poziomach odniesień. Przede wszystkim liczy się umiejętne scenariuszowanie, pokazujące, jakie warianty działań są możliwe oraz ile one potencjalnie będą kosztować. Subiektywne przywiązanie do wartości oznacza – koszt względny, bezwzględny, rzeczywisty, różnicę między rzeczywistym w potencjalnym, a to wszystko jeszcze w czasie i kolejnych grach uczestników tego samego układu. Dlatego liczą się koszty nie podejmowania decyzji, to znaczy, – co się może stać, jeżeli nie podejmiemy żadnych działań i w żaden sposób – z przewidywanych w scenariuszach nie będziemy reagować na działania innych graczy i do jakiego momentu?
W praktyce oznacza to, że Teoria Gier jest wiecznie żywa i ma się doskonale we współczesnych analizach politologicznych. Jednakże ze względu na wewnętrzną geometrię i mechanikę wszelkich międzyludzkich relacji w strukturach podejmujących decyzje – należy bardzo pilnie studiować ludzkie charaktery oraz opracowywać opisy poszczególnych typów ludzkich, dzięki czemu możliwe jest pogłębione zrozumienie relacji, jakie zachodzą w procesach podejmowania decyzji u innych graczy. W warunkach konfliktów nowego typu szczególnie liczy się faza „manewrowania” przed ewentualną eskalacją wypracowywanie decyzji i rozumienie kanałów komunikacji, zwyczajów komunikowania się, a także sposobów funkcjonowania percepcji poszczególnych decydentów, a nawet tak błahych spraw jak „sposobu obiegu pism” i oczywiście korespondencji elektronicznej (np. czy dane są w chmurze dostępnej na zasadzie odesłań i uprawnień, czy każdorazowo są kopiowane?) – czasu reakcji itd. W ten sposób można wygrać konflikt – nie doprowadzając do niego, ale osiągając własne cele, z których najważniejszym będzie powstrzymanie innych graczy od rozpoczynania nowych etapów gry.
W krajach byłego ZSRR wielka gra skończyła się wraz z upadkiem ZSRR, mniej więcej do czasów rewolucji pomarańczowej na Ukrainie – strony nie rozpoczynały nowych etapów gry, jedynie Gruzja się wyłamała w bardziej istotny sposób prowokując swoją klęskę. Natomiast to, z czym mają do czynienia od pewnego czasu mieszkańcy Ukrainy to nie tylko nowa gra, nowe rozdanie i nowe zasady. To przede wszystkim próba zmiany układu odniesienia, w jakim gra ma być toczona – na warunkach, jakie „niewidzialna ręka” sterująca tym napastliwym procesem próbuje od samego początku narzucić.
Aktualnie zdarzenia zaczynają dziać się kaskadowo – władze zrewolucjonizowanej Ukrainy mówią o III wojnie światowej! Amerykańska administracja mówi o zmniejszeniu się ilości czasu, jaki pozostał Rosji! Presja jest nieustanna, a jej podłożem jest nasilający się dramat ludności cywilnej miast rosyjskojęzycznej części wschodniej Ukrainy. W niektórych przypadkach można dopatrywać się znamion czynów będących w istocie zorganizowanym bandytyzmem, ponieważ pojazdów opancerzonych, czołgów, śmigłowców i komandosów – przeciwko Majdanowi w Kijowie nie używał nawet „reżim Janukowycza”. To są wydarzenia bez precedensu! Ponieważ nawet władza komunistyczna na Ukrainie poza okresem stalinowskim nie uciekała się do takiej skali brutalności i przemocy. Wszystko jest jeszcze realizowane w atmosferze zatrucia atmosfery prześladowaniem języka rosyjskiego, jako języka równoprawnego w państwie ukraińskim oraz narastającej ksenofobii, w której oficjalna propaganda ukraińskiego mainstreamu – traktuje mniejszość rosyjską, jako „V-tą kolumnę”, czy coś w rodzaju „Konia trojańskiego” – jawnych zdrajców.
To wszystko, co tam się dzieje, to dorabianie uzasadnienia do tez przywiezionych przez międzynarodowych podpalaczy i podżegaczy wojennych. Dramat ludności cywilnej oznacza dla Rosji – jedynej siły państwowej zdolnej do zapewnienia stabilności w regionie przymus konieczności, jako wybór dokonany. To nowi władcy Kijowa dokonali tego wyboru. To nowi władcy Kijowa wysłali wojsko i służbę bezpieczeństwa do miast na wschodzie. To nowi władcy Kijowa zmuszają Rosję do antycypowania swojego nieprzewidywalnego działania, może nawet szaleństwa – w kontekście słów pana Jaceniuka o III-ciej wojnie światowej – to im się marzy – podpalić cały świat! Podczas, gdy zaczynali z hasłami europejskimi na ustach! Co za perfidia! Zarazem jak szybko zło pokazało swoje oblicze. Tak, na marginesie – kiedyś, ale nie tak całkiem dawno, bo chyba wszyscy widzieliśmy to w telewizji – pewien prezydent, pewnego kraju mówił o tym w swoim parlamencie, mianowicie że szatan istnieje i jego obowiązkiem jest go zwalczać. Potem zainicjował konflikt opierając się na kłamstwach i kreowaniu fikcji przez oficjalne czynniki swojego wywiadu.
Prześladowanie ludności cywilnej na wschodzie Ukrainy musi się skończyć! Jeszcze nie jest za późno, żeby ustabilizować sytuację przy stosunkowo niewielkim ryzyku i stosunkowo niskim kosztem (na Krymie lokalna rewolucja obyła się bez ofiar – poza kilkoma dramatycznymi incydentami). Rzeczywiście przedstawiciele nowej rewolucyjnej władzy z Kijowa wyciągnęli wnioski z wydarzeń na Krymie i teraz na wschodzie – prędzej utopią kilka miast lub całych obwodów we krwi i gruzach niż pozwolą, żeby doszło do tego, czego sami nie potrafią zapewnić, czyli stabilizacji sytuacji. Zasada słuszności działa w ten sposób, że „rację” ma ten, kto potrafi ją przedstawić na większą skalę. W obecnej sytuacji – bez względu na to, co się stanie – rachunek krwi „obciąży” Rosję.

9 komentarzy

  1. jak Putin będzie dłużej zwlekał pozwalając tym faszystowskim podżegaczom dalej przesladować ludność Doniecka, Donbasu, Słowiańska i innych miast Małarosji to się skończy siekierezadą, ponieważ to nie są małe dziewczynki w różowych pantofelkach. To jest Donbas ludzie! To ostatni mężczyźni w Europie nie należącej do Wspólnoty Niepodległych Państw. Jak zaczną się “Bronić” to zachodnia granica wschodniej Ukrainy – będzie we Lwowie… Nikt tam sobie nie pozwoli, żeby jakieś pętaki chodziły od domu do domu i ich upokarzali. Posłuchają się tylko Putina, przed faszystami nie czuują respektu a ich lokalni kacykowie już mają pxxxxxxxxe. Pisze tak, bo mam tam rodzinę i wiem jacy to są ludzie i jakie są tam nastroje.

  2. Zło które “zagościło” w Kijowie, zawsze pozostanie ZŁEM.
    Bez względu na stopień poparcia z Polski,USA,Zachodu
    czy Izraela a może wręcz to ZŁO inspirowane i podjudzane
    jest adekwatnie do stopnia poparcia rozzuchwalane.
    (Taki złośliwy kundel, trzymany na smyczy,przez Pana
    z tendencją do stopniowego “popuszczania tejże” –
    zbliżający się niebezpiecznie do nogawki – rozmówcy.

  3. Swietnie pokazane w oparciu o teorię gier dylemata, przed którymi stoi prezydent Putin. W pełni słuszne jest też wskazanie Autora na fakt, iż Rosja – wbrew szerzonej w świecie medialnym propagandy – cały czas zajmuje pozycję obronną, podkreślając bez przerwy jej zasadność. Ale wobec miażdzącej – pzynajmniej na tym polu – przewagi przeciwnika, może jest to błędem, może lepiej byłoby już teraz podjąć zdecydowane kroki uprzedzające późniejszą, dalej idącą agresję polityczną przeciwnika – albo nie daj boże – w jakiejś formie – również fizyczną. Kto wie. Cokolwiek jednak Rosja w najbliższym czasie nie zrobi, napewno będzie musiała przez dłuższy okres czasu stawić czoła nieustającej, potężnej fali wrogiej propagandy, w której – niestety – bezmyślnie uczestniczą również polskie media, ogłupiając bez reszty naród. Sądząc po publikowynych na forach internetowych wypowiedziach, na szerzoną drogą medialną głupotę szczególnie podatna jest młodzież. Miejmy tylko nadzieję, że nie dotyczy to większości młodszych pokoleń i że również na tych dzisiaj upojonych propagadą przyjdzie na czas otrzeźwienie i jasność umysłu. Panu Krakauerowi gratuluję kolejnego mądrego tekstu.

    • To nie są polskie media, tylko polskojęzyczna propaganda, taka sama jak okupacyjny kurierek. Co do reszty się zgadzam. O jedno tylko apeluję do władz rosyjskich, żeby nie powtórzyły się takie historie jak we Wrocławiu w 1945, trzeba utrzymać dyscyplinę wśród żołnierzy, a wiadomo, że w warunkach wojny jest to trudne, w każdym razie muszą pokazać, że różnią się od jankeskiego tatałajstwa, które w Iraku zachowywało się jak hitlerowcy w GG.

  4. Podobnie scenariusz ” niesienia demokracji” przebiegał w byłej Jugosławii. Ponadto wystarczy sobie poszukać choćby w internecie ile wojen a tym samym tragedii na całym świecie w ciągu ostatnich 50-lat wywołali “niosący jedynie słuszną demokrację”. Całe szczęście, że to mocarstwo na równi pochyłej, jednak tacy działają też w myśl, po mnie choćby potop.

    • Pełna zgoda, ale jest to sytuacja groźna dla całego świata. Zdychające USA i jego zbrodnicze elity w akcie desperacji są zdolne do wszystkiego, podobnie jak ich sługusy, pod tym względem mogą być bardziej nieobliczalni niż hitlerowcy wiosną 1945 roku, po prostu wiedzą, że w razie rozpierduchy na ich terenie nie będzie możliwości spakowania kasy i ucieczki, bo nie będzie dokąd uciekać.

  5. “…jednak tacy działają też w myśl, po mnie choćby potop.” Wprowadzanie demokracji amerykańskiej,
    po amerykańsku zawsze przynosiło w podbijanych
    krajach głównie falę nieszczęść( dla ludności
    tubylczej).
    Odnośnie wojen w b. Jugosławii,polecam książkę
    Piotra Beina “NATO na Bałkanach”.

    http://piotrbein.files.wordpress.com/2010/06/nato_text.pdf

  6. inicjator_wzrostu

    Miejmy nadzieję, że Prezydent FR zachowa spokój w tej grze.
    Bo to jest gra WSZYSTKICH na Zachodzie przeciw Rosji.
    Pan Putin ma czas i wszystkie atuty do uspokojenia sytuacji.
    Nie może dać się sprowokować i ignorować medialne ataki wszelkiej dziennikarskiej hałastry, opłacanej przez neoliberalny, gnijący kapitalizm.
    I tu jest sedno problemu.
    Zachód swoje problemy, w tym kryzys – chce rozwiązać przez ekspansję, a zadłużenie przykryć koniecznymi wydatkami wojennymi (na zbrojenia i wspieranie majdanowych rewolucji, itp).

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.