Z przyczyn politycznych trzeba przyjąć jak najszybciej Euro!

Obecny kryzys polityczny związany z działaniami stabilizacyjnymi Federacji Rosyjskiej na Krymie unaocznia nam jak kruchy jest status quo, w którym przyzwyczailiśmy się trwać, a nawet powszechnie narzekamy na jego charakter, uznając prawo do swojego niezadowolenia za coś normalnego i oczywistego.

Tymczasem tuż za naszymi granicami są już inne światy, w których nie tylko nie działają karty zbliżeniowe i nie można płacić telefonem komórkowym w wielkim supermarkecie, ale za pisanie tego na co ma się ochotę na popularnym serwisie społecznościowym można trafić na lata do więzienia. Współcześni tego nie pojmują, przecież mamy XXI wiek – jak ludzie mogą być tak okrutni wobec innych ludzi? Jak cywilizowane państwa mogą na siebie napadać i to jeszcze w prymitywnych kwestiach terytorialnych? W ogóle kwestia terytorium państwowego w dobie otwartych granic jest sprawą wtórną. Nie rozumiemy wschodu, nie rozumiemy zasad jakimi rządzą się tamte kraje, nie jesteśmy w stanie pojąć złożoności ich wewnętrznych relacji. Jednakże to nie znaczy, że ta rzeczywistość nie wywiera na nas wpływu i to nawet wbrew naszej woli.

W świetle tego konfliktu – co jest oczywiste, znacznie nakręcanego w mediach przez propagandę, stało się jednak jasne, jak dobrze że jesteśmy w Unii Europejskiej i NATO, ponieważ mamy chociaż papierowe, ale jednak gwarancję obrony naszego państwa przez sojuszników. Wszystko co zachodnie, co daje poczucie jakiejkolwiek więzi z zachodem okazało się dla nas w te dni bezcenne i potrzebne. Polski premier i minister spraw zagranicznych brylują na europejskich salonach – stając się rzecznikami sprawy ukraińskiej, uwrażliwiając naszych sojuszników na to, co my czujemy w kościach a do nich musi dotrzeć i muszą zrozumieć. Niestety jednak przy okazji widać jak papierowe są gwarancje Zachodu – Ukraina – sama zrezygnowała z trzeciego światowego arsenału jądrowego jaki odziedziczyła po ZSRR, w zamian za to dzisiaj zachodni gwarancji jej niepodległości – chowają głowę w piasek!

Żeby domagać się od zachodu traktowania po partnersku, to znaczy żeby Anglikom, Hiszpanom, Francuzom, Amerykanom i Niemcom – chciało się przyjść nam z pomocą w stanie zagrożenia, MUSI SIĘ TO IM OPŁACAĆ. Tą opłacalność można rozumieć na dwie strony, z jednej jako wielką stratę w przypadku upadku Polski – bo stracą swoje inwestycje tutaj i możliwość ekspansji gospodarczej czyli stratę korzyści addytywnych a z drugiej – mogliby stracić fragment relacji – potencjału, który jest elementem ich stabilności i dobrobytu, czyli stratę tych elementów, które bezpośrednio decydują o ich życiu. O ile pierwszą kategorią mogą być inwestycje zagraniczne u nas i eksportowe krasnale, to drugą może być w zasadzie tylko i wyłącznie wspólna waluta Euro. Nic bowiem nie może nas bardziej spajać z Zachodem niż właśnie posiadanie wspólnej waluty – z centrum decyzyjnym na zachodzie, obecnej w każdym europejskim portfelu.

Ryzyko wojny dużego kraju – liczącego się w gospodarce strefy Euro, powiązane z konsekwencjami jego upadku i załamania gospodarczego jest okolicznością strategiczną, którą każdy – nawet najbardziej asertywny polityk – z samego końca Europy, do szpiku kości eurosceptyczny będzie musiał uwzględnić w swoich rachunkach na temat Polski. Zachodzące bowiem ryzyko wypadnięcia Polski z mechanizmów gospodarczych Unii – byłoby wzmacniane efektem zahamowania swobodnego przepływu wspólnej waluty – procesu kluczowego dla wszystkich innych procesów w Europie.

Mając Euro w razie zawirowań gospodarczych wywołanych wojną – nasze społeczeństwo ponosi ryzyko finansowe o znaczeniu systemowym, które rozkłada się na całą Unię Europejską. Natomiast pozostając przy walucie narodowej – jesteśmy zdani na spekulacje, panikę i oczywiste wahania kursu, przez co być może uda się zamortyzować i dostosować całość gospodarki, jednakże kosztem ogólnego zubożenia całości. Tymczasem, Euro – nie może zdewaluować jeden rząd! Co daje gwarancje zachowania wartości pieniądza dla obywateli, bez względu na narodową politykę pieniężną.

Widać, że polityczne korzyści z posiadania Euro są nadzwyczajne i potęga wspólnej waluty – jest warta ponoszenia wyrzeczeń, po to, żeby państwo i obywatele byli bezpieczniejsi.

9 myśli na temat “Z przyczyn politycznych trzeba przyjąć jak najszybciej Euro!

  • 5 marca 2014 o 10:27
    Permalink

    Kompletny bełkot i to nie po raz pierwszy!

    Polsce nie jest potrzebne euro do czasu, aż Centralny Bank Europejski obejmie pełną kontrolę nad posunięciami poszczególnych banków centralnych krajów członkowskich i wszystkie pożyczki banków centralnych krajów członkowskich dla banków komercyjnych będą tak samo oprocentowane.

    Jak dotychczas, różne państwa członkowskie Unii Europejskiej mają różne oprocentowanie pożyczek dla banków komercyjnych, co powoduje niemal identyczną sytuację, jak w byłym RWPG rozliczającym transakcje między państwami członkowskimi w tzw. rublach transferowych i to w sposób wymagający wyzerowania wzajemnych bilansów dwustronnych wszystkich państw członkowskich bez n.p. możliwości pokrycia deficytu Polski w handlu z Węgrami nadwyżką w handlu z Czechosłowacją.

    Nie jestem pewien, czy krakauer zdaje sobie sprawę ze stopnia skomplikowania wzajemnych rozliczeń wewnątrzunijnych choćby przy zakupach robionych przez Niemców we Francji i Francuzów w Niemczech. Jest to z grubsza możliwe tylko dzięki komputerowemu śledzeniu transakcji z użyciem “plastików”.

    Polski złoty jest wyraźnie niedowartościowany, ale to pomaga eksporterom i polskiemu rządowi, który za pośrednictwem NBP sprzedaje masowo złotówki w celu obniżenia ich kursu i kupuje inne waluty, nie tylko euro, które taż dostanie w skórę przy niepokojach w Europie, ale dolary USA poparte najsilniejszą armią świata oraz największymi i najlepiej regulowanymi rynkami kapitałowymi.

    Kontrola nad własną walutą to suwerenność.

    Odpowiedz
    • 5 marca 2014 o 15:20
      Permalink

      Czy tylko “kontrola nad własną walutą, to suwerenność.”
      A może jest więcej “elementów”, składających się na to coś, o czym mówimy,- to “suwerenne, poważne państwo.”

      Odpowiedz
      • 5 marca 2014 o 20:35
        Permalink

        „suwerenne, poważne państwo.”

        Nie podejrzewam Brytyjczyków, Duńczyków, czy Szwedów o bycie niepoważnymi. Przypominam również, że to Szwecja i Finlandia wystąpiły z propozycją do Grupy Wyszehradzkiej o zacieśnienie współpracy wojskowej po oddaniu do użytku gazociągu Nord Stream i związaną z tym wzmożoną aktywnością rosyjskiej floty bałtyckiej.

        Jak mawiał marszałek Montgomery, armia maszeruje na brzuchu, więc lepiej poczekajmy z wymianą naszej waluty do czasu, aż Bank Centralny UE będzie funkcjonował co najmniej tak sprawnie, jak Bank Rezerw Federalnych USA. Ostatnia rzecz potrzebna obecnie Polsce to import inflacji z południa Europy.

        Odpowiedz
  • 10 marca 2014 o 02:50
    Permalink

    Popieram, już dawno powinno być euro, byśmy szczali na ten cyrk

    Odpowiedz
  • 11 marca 2014 o 13:28
    Permalink

    Ze względów politycznych przyjęto kiedyś chrześcijaństwo. Ze względów politycznych przyjmiemy też kiedyś Islam. Już puka do drzwi Zachodu, już domaga się swojego miejsca w Londynie, Paryżu, Sztokholmie. Zwykły obywatel nie ma wpływu na posunięcia władców, nieważne z jakiego nadania. Początki chrześcijaństwa nie były słodkie – Chrobry za złamanie postu kazał wybijać wszystkie zęby. Przyjęcie Euro nie będzie słodkie – ja pamiętam, jak przyjmowała je bogata wówczas RFN. Oni mogli sobie pozwolić na odmówienie sobie tego czy tamtego. Słowacy po przyjęciu Euro masowo jeździli do nas na zakupy. Bo taniej.
    A kryzysy – cóż, Unia nie tylko przed nimi nie zabezpiecza. Funduje je, zamiast cierpienia z powodu kryzysu we własnym kraju musimy pocierpieć, bo kryzys padł na Grecję, Włochy, Portugalię…
    Co do własnej waluty – ZAWSZE posiadanie jej było składnikiem niepodległości. Teraz złuda niepodległości polega na tym, że możemy mówić co chcemy (prawie – patrz “mowa nienawiści”), za to za kilka lat nie wolno będzie nam palić własnym węglem we własnym piecu.

    Odpowiedz
  • 13 marca 2014 o 20:49
    Permalink

    działania stabilizacyjne…no boki zerwałem ze śmiechu…wy,ruscy,to potraficie rozśmieszyć…sami niedługo będziecie musieli przyjąć za walutę juana albo oddać Syberię chińskiej”samoobronie syberyjskiej”;))

    Odpowiedz
  • 21 października 2015 o 13:15
    Permalink

    Po co mamy przyjmować euro skoro UE za 10-15 lat przekształci się w KE – Kalifat Eurabia? W najlepszym przypadku będzie to Unia Państw Muzułmańskich. Ja mam w d… taką Unię!!!

    Odpowiedz
    • 21 października 2015 o 14:03
      Permalink

      Euro może i niepotrzebne,lecz potrzebna będzie wiedza
      i umiejętność przystosowania się w nowej zmienionej
      (kiedyś)Europie, później kolejnym mutacjom,tak naprawdę
      nie wiadomo czego – obcego i wrogiego Europejczykom.
      Przystosować się, by przetrwać – “pierwsze stuknięcie w czachę”. Następnie “jakoś” zorganizowani dać ODPÓR
      zalewowi barbarzyńców,nie tylko kulturowych…
      Oczywiście “na pierwszy ogień” pójdą “nasi euro pejscy” renegaci, winni temu stanowi rzeczy…

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.