Przy założeniu że Unia Europejska się zmieni – zmieniając wszystko można zmienić politykę

graf.red.Unia Europejska się zmienia, Prezydent Francji E. Macron ma jasną i wyrazistą wizję stworzenia twardego jądra Europy razem z Niemcami i tymi krajami, które są w stanie dołączyć do tej wizji. W przyszłym roku zaczynają się negocjacje dotyczące nowego budżetu Unii Europejskiej, nie możemy się spodziewać tego, co mieliśmy do tej pory. Co więcej, będziemy mieli ograniczenie możliwości dyfuzji kapitału i transferu pracowników w ramach Europy. Pan Macron mówi o tym wprost, że dumping socjalny to straty dla krajów Zachodu. Pani Angela Merkel również godzi się na ograniczenie przepływu ludzi i przepływu kapitału. Jeżeli do tego dojdzie ograniczenie przepływu towarów i usług, to będzie oznaczać koniec Unii Europejskiej jaką znamy.

Co więcej będzie to przeprowadzone dla nas w sposób wyjątkowo upokarzający, ponieważ będziemy traktowani gorzej, niż kraje Strefy Euro, w tym te, które sami przyjmowaliśmy do Unii. Ten aspekt powoduje, że to przestaje być śmieszne, to nie jest nawet smutne – to jest tragikomiczne. Niestety, to sytuacja do której sami się przyczyniliśmy polityką obecnie rządzącej ekipy, do której pięknie dołożyła się część opozycji ze swoją antypisowską histerią w Brukseli. Właśnie zaczynamy zbierać owoce tego, że przestaliśmy być uważani jako partner przewidywalny, jeszcze chwilę to potrwa i w ogóle przestaniemy być partnerem, będziemy tylko i wyłącznie przedmiotem ich polityki. Już nasze relacje z Unią Europejską sprowadzają się do reagowania na to, co do nas z Unii nadchodzi. Reakcyjna polityka zawsze jest polityką słabszego, tylko niestety obserwując linię polityczną rządzących Polską, to trzeba uznać, że ci ludzie raczej nie mają nic przeciwko temu. Prawdopodobnie kwestia izolacji politycznej Polski w Unii Europejskiej, a nawet wypchnięcie nas na zewnętrzną elitę, kraju jedynie współdziałającego z Unią – jest składową planu politycznej samoizolacji jaki realizuje obóz Prawa i Sprawiedliwości.

Unia Europejska się zmienia i to zmienia się bez nas, wręcz pomimo nas. Interesy Polski nie są w ogóle brane pod uwagę w nowym rozdaniu i budowie nowego systemu zależności. W sumie, to działania Zachodu nawet się wpiszą w oczekiwania rządzących naszym krajem, albowiem ci będą mogli roztoczyć retorykę pod hasłem „zostaliśmy znowu oszukani” i niestety, będą mieli w tym zakresie sporo racji. Ponieważ, my nie umawialiśmy się z nikim, na przyjmowanie nielegalnych imigrantów wraz z niebezpieczeństwem terroryzmu, jak również mamy inne spojrzenie na kwestie energetyczną. Zarówno w zakresie technologii wytwarzania energii, jak i geopolitycznej orientacji na jej źródła. Szczególnie ta druga kwestia, dla nas nadzwyczajnie istotna (Nordstream), nie jest w ogóle dyskutowana przez Zachód. Berlin po prostu OLAŁ Warszawę w jej dąsach przeciwko tej inwestycji. Proszę zwrócić uwagę, że żaden inny kraj nadbałtycki, nie odważył się zaprotestować. Chociaż Dania jakby chciała, mogłaby bardzo istotnie utrudnić realizację tej wielkiej inwestycji. Co jest szczególnie ciekawe, kraje bałtyckie siedzą cicho w tej sprawie, jest to przykład rozsądku i pragmatyzmu – wiedzą, że nie mogą nic osiągnąć, więc ograniczają straty nie chcąc się narażać. Czy to nie jest rozsądna polityka? Dokąd nas prowadzi nasz sprzeciw? Do kupowania gazu z USA – wielokrotnie droższego od rosyjskiego? Do kupowania gazu w Katarze, kraju obecnie oficjalnie oskarżanym przez sąsiadów o wspieranie terroryzmu? Niestety hasło: kupujesz katarski gaz, to wspierasz międzynarodowy terroryzm, wydaje się nadzwyczajnie prawdopodobne. To są realia, w których jesteśmy uzależnieni od procesów i graczy, na które i których nie mamy żadnego wpływu. Nie mamy nawet floty, zdolnej chociaż do punktowego zabezpieczenia bezpieczeństwa transportom gazu do Polski, gdyby były zagrożone. Proszę wziąć pod uwagę, że teraz gaz z Kataru będzie pływał do Europy dookoła Afryki, bo Kanał Sueski jest dla katarskich jednostek i przewożonych ich towary zamknięty. To długa i ryzykowna żegluga, chociaż przepłynięcie takiej trasy na pewno byłoby marzeniem na podróż życia nie jednej osoby.

Jeżeli chcemy zmienić politykę wobec Unii Europejskiej, a generalnie nie mamy innego wyjścia w sytuacji bycia wypychanym z Unii, musimy się liczyć z konsekwencjami. Te są stosunkowo łatwe do wyobrażenia. Niezwykle ciekawe jest to, czy chociaż pozwolą nam zachować twarz?

11 myśli na temat “Przy założeniu że Unia Europejska się zmieni – zmieniając wszystko można zmienić politykę

  • 30 czerwca 2017 o 04:46
    Permalink

    Przetłumaczyć i wysłać do wszystkich stolic europejskich i Brukseli

    Odpowiedz
  • 30 czerwca 2017 o 05:55
    Permalink

    Ciekawe jak daleko zabrną te licytacje “racji” i napinania muskułów z obu stron sporu: STARA UNIA i NUWORYSZE z peryferii UE, przy milionach uchodźców u bram Europy?

    Odpowiedz
  • 30 czerwca 2017 o 06:36
    Permalink

    Macron to dla mnie żaden Mesjasz!To wyraziciel interesu europejskich globalnych korporacji,to one rządzą Europą! A Polska w swoich “podskokach jest pionkiem w tej grze, gdzie bogaty staje się bogatszy a biedny biedniejszy!Jest szansa aby to zmienić ale nasze styropianowo kościelne elity mogą się tylko modlić i głosić idee Międzymorza,zapominając że okres Jagiellonów już minął !

    Odpowiedz
      • 30 czerwca 2017 o 21:57
        Permalink

        Nie zapominajmy o proweniencji ideowo-politycznej “mondów,
        l’humanite,” Sorbony itd. Kto przedstawia nam wizje?
        Paanie,to to “wszystko razem” to kosmopolityczna IV Międzynarodówka…………………………. gdzie byłoby miejsce
        tychże – w ZSRR po 37′ a przed 53′? 🙂

        Odpowiedz
    • 30 czerwca 2017 o 12:30
      Permalink

      Nie zapominaj że: “Od młodości był działaczem lewicowych organizacji, a w latach 2006-09 był członkiem Partii Socjalistycznej (PS). Potrafił w tym czasie nawiązywać kontakty z wpływowymi osobistościami świata polityki i biznesu.

      W latach 2004-2008 pracował na różnych stanowiskach państwowych, po czym biorąc urlop ze służby publicznej, przyjął stanowisko w banku Rotszyldów. Prowadził tam ważne sprawy, takie jak zakup przez koncern Nestle filii laboratoriów farmaceutycznych Pfizer. Pozwoliło mu to zostać udziałowcem banku i milionerem. Prezydent Francois Hollande mianował go doradcą ekonomicznym i zastępcą sekretarza generalnego Pałacu Elizejskiego, ówczesne kierownictwo stowarzyszenia francuskich pracodawców MEDEF chciało go zatrudnić jako dyrektora generalnego tej “twierdzy francuskiego kapitalizmu”. 🙂

      Odpowiedz
  • 30 czerwca 2017 o 06:49
    Permalink

    Pan wie ze pan Prezes pana codziennie czyta? Nie likwidujcie sie

    Odpowiedz
  • 30 czerwca 2017 o 06:49
    Permalink

    Sami tego chcemy, więc nie rońmy krokodylich łez.

    Odpowiedz
  • 30 czerwca 2017 o 08:20
    Permalink

    Interesy Niemiec i Francji a tak naprawde calego Poludnia sa nie do pogodzenia. Mniejsze ryzyko klapy byloby nawet gdyby to z Polska Niemcy stworzyli tandem. A tak naprawde gdyby nie antyrosyjski bunt na Ukrainie to dzis bylibysmy swiadkami oficjalnego utworzenia tandemu Berlin-Moskwa. Los nam ostatnio sprzyja. Rewolucja lupkowa sprzed dekady, Ukraina nawet Trump to ruina planow Putina. Gdyby Hilary zostala prezydentem latwiej byloby jej dogadac sie z Rosja bo nie byloby antyrosyjskiej histerii w amerykanskich mediach. Co prawda “dobra zmiana“ marnuje czas zwlaszcza blokując modernizacje armii ale na szczescie ceny ropy i gazu wciaż sa liche a sankcje moze i sa omijane ale w dziedzinie technologii zbrojeniowych dzialaja skutecznie.

    Odpowiedz
    • 30 czerwca 2017 o 17:05
      Permalink

      Dziwny talent do nazywania rzeczy nie po imieniu.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.