Wojskowość

Przesłanki narodzin terroryzmu w Polsce?

 Nowe czasy rodzą katalog zagrożeń nowego typu. Odpowiedzią człowieka na przemoc jest prawie zawsze przemoc, w naszym kraju od stosunkowo dawna społeczeństwo nie było poddawane represjom. Obecnie sytuacja zaczyna ulegać zmianie, władza sięga do kruczków systemowych, jak również zaczyna używać potęgi państwowego aparatu przemocy do wymuszania pożądanych katalogów zachowań na wybranych grupach społecznych. Nie raz było w historii już tak, że ludzie zepchnięci na margines, przygnieceni przez państwowy aparat represji do muru, nie mieli już nic do stracenia, albo zmiana ich nurtu życia w wyniku dawki instytucjonalnego upokorzenia powodowała, że decydowali się na czyny sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, szafując nawet własnym życiem – dla udowodnienia, że nie poddadzą się łatwo represjom.

Logika konfliktów asymetrycznych jest jednorodna, słabszy zaczyna się organizować i odpowiadać asymetrycznie na dokonywane represje. Można przypomnieć sobie chwalebne czyny Organizacji Bojowej PPS, która wsławiła się licznymi aktami terroru, adresowanymi do carskich urzędników i ich popleczników. Polskie państwo podziemne z okresu II w. Światowej, było prawdopodobnie najpotężniejszą strukturą alternatywną w czasach nowożytnych względem oficjalnej jawnej władzy okupacyjnej. IRA, działania bojowników w Palestynie, Iraku, Afganistanie, i w innych krajach, gdzie reakcją ludzi na przemoc i niesprawiedliwość jest bunt i sięganie po akty rozpaczy – skutecznie nakręcające rachunek krzywd – to wszystko, to przykłady doskonale prowadzonych konfliktów asymetrycznych. Ich istotą nie są tła polityczne, skala krzywd, teatr konfliktu lub nawet używane metody. Liczy się tylko i wyłącznie jedna kluczowa okoliczność – zło jest reakcją na zło i jako takie jest przez zło wyrządzających traktowane za usprawiedliwione. Odrębnym przypadkiem jest terrorystyczne nastawienie zorganizowanych grup przestępczych, które coraz częściej dla osiągnięcia zysku zasłaniają się działalnością “ideową” i pod nią podszywają walkę zbrojną prowadzoną głównie w celu np. finansowania swojej organizacji, przemyt i inne działania powszechnie potępianie i uznawane za przykłady międzynarodowej zorganizowanej przestępczości. Przykładów nie trzeba daleko szukać, w Afganistanie mamy królów opium, w Kolumbii FARC, który już dawno odszedł od początkowych ideałów a we Włoszech kilka organizacji mafijnych, niewahających się uderzyć zbrojnie w najwyższych przedstawicieli włoskiego państwa.

Dla istoty problemu fakt, czy bunt następuje przeciwko władzy narzuconej i obcej, czy też własnej, ale znienawidzonej, nie ma znaczenia. Po fakcie inaczej pisze się podręczniki historii, która doceni zwycięzców a odsunie w zapomnienie przegranych.

W Polsce, jak dotychczas nie mieliśmy do czynienia z tak istotnym zaburzeniem relacji na linii obywatele-państwo, żeby ci pierwsi szukali skrajnie radykalnych sposobów zaakcentowania swojej krzywdy lub odrębności. Środowiska zaliczane do tzw. skrajnej prawicy są stosunkowo niszowe, w mediach pojawiają się doniesienia, o aktach agresji osób kojarzonych z tymi ruchami względem przedstawicieli innych subkultur, lub mniejszości wyznaczających swoją odrębność za pomocą wysublimowanych wyróżników. Jednakże, pomimo pewnego rodzaju zorganizowania tego typu ruchów, nie stanowią one zagrożenia dla państwa i jego struktur, nie uznają za cel kwestii politycznych. Nie spotkaliśmy się dotychczas, z żadnymi spektakularnymi akcjami, mającymi na celu np. zagrożenie publicznemu bezpieczeństwu lub władzom. Nie ma w naszym kraju tego typu grupy interesów, cieszącej się lub nie jakimś śladowym społecznym poparciem, której by zależało na stworzeniu powszechnej atmosfery strachu i presji na władze jak np. ETA w Hiszpanii. Skrajna lewica, jest zdecydowanie bardziej pogrążona w oparach absurdu, a przez to trudniejsza do kontrolowania i być może stać się polem do pojawienia się jakiegoś “samotnego wilka”, jak zabójca z Norwegii. Trudno tu orzec i szukać rodowodu dla tego typu i innych zagrożeń. Póki nie ma w kraju skrajnej niesprawiedliwości, nie ma zagrożeń przeradzających się w akty desperacji, atak w rezygnacji lub dobrze przemyślaną i wyrachowaną działalność paramilitarną. Pewnych zagrożeń na przyszłość, można spodziewać się ze strony skrajnych przedstawicieli secesjonistów śląskich, albowiem ludzie napędzani ideologią są podatni na zrozumienie dla “ideałów” walki zbrojnej mającej umożliwić dążenie do osiągnięcia założonego celu. Na obecnym etapie, o ile nie wdadzą się w to czynniki zewnętrzne, dążące do destabilizacji Polski możliwe jest rozegranie tego scenariusza metodami pokojowymi.

Niestety także w Polsce pojawiają się środowiska, opierające swój sprzeciw dla istniejącego systemu na braku akceptacji dla podziału dochodu narodowego, poprzez mniej lub bardziej wypaczone rozumienie idei walki klas. Podobnie, mamy do czynienia z kiełkującymi środowiskami osób oburzonych na panujące zwyczaje społeczne, czego najlepszym przykładem jest stopień poparcia dla partii znanego biznesmena stawiającego na sztandarach antyklerykalizm przeplatany z antysystemowością. Niedawno, jako jeden z największych sukcesów rządu podano dyskusyjne pod względem prawnym zamknięcie sieci sklepów wykorzystujących lukę w prawie, w celu sprzedaży środków podwójnego zastosowania, (jako przedmioty kolekcjonerskie sprzedawano substancje odurzające i inne). Podobnie rozwiązano temat specjalnych przepisów regulujących gry hazardowe w kraju. Nie można się spodziewać przyzwolenia na legalizację marihuany. Co więcej, rząd prawdopodobnie zaplanuje uderzenie w interesy szerszych grup społecznych, odebranie przywilejów np. rolnikom lub górnikom może zrodzić niezadowoloną masę krytyczną. Jeżeli to podlejemy sosem z “lasu smoleńskiego”, z jednej strony nieskończenie naiwnego no, bo “dlaczego jeden samolot się rozbił w błocie” skoro drugi na betonie nie…? A z drugiej, przekonanego do dogmatu “spisku i zamachu” to wszystko jest możliwe. Zwłaszcza w czasach, gdy prawica zaczyna znowu się dzielić poprzez pączkowanie, albowiem może wydzielić ze swojego składu środowiska zainteresowane zaistnieniem medialnym poprzez działania radykalne. Nie bez znaczenia są także marginalizowane środowiska osób wierzących, które radykalizują swoje poglądy pod wpływem charyzmatycznych przywódców. Tego typu małe wspólnoty, to idealne środowiska do stworzenia ludzi o konstrukcji psychicznej “samotnego wilka-mściciela”, niestety nienawiść i poczucie krzywdy podlane religijnym sosem, w atmosferze wyobcowania i poniżenia to najsilniejsza mieszanka wybuchowa, jaką może zrodzić nasza kultura.

Można się spodziewać, że po jakimś czasie w naszym kraju pojawi się reprezentatywna grupa osób, dla której ze względu na realne lub wyimaginowane i dopowiedziane krzywdy zacznie zależeć na stworzeniu atmosfery strachu i pojawienia się na naszej scenie politycznej organizacji terrorystycznej, posługującej się metodami skrajnymi, dla osiągnięcia lub wzmocnienia sposobów osiągania celów politycznych. Konflikty iskrzą, środowisk radykalnych nie brakuje, grup skrzywdzonych i prześladowanych także. Wszystko jest możliwe, zwłaszcza w nowych turbulentnych ekonomicznie czasach. Ludzie tracący filary ekonomicznej i socjalnej stabilizacji, staną się o wiele bardziej podatni na populizm. A nic bardziej nie rozgrzewa do walki, jak poczucie krzywdy oraz to, że inni mają gorzej.

Jest jeszcze jedno środowisko, z którym przedstawiciele obecnie rządzącej elity skonfrontowali się w ostatnim czasie i to w sposób dość radykalny. Mowa o tzw. środowiskach kibiców. Nie są to grupy jednorodne, bardzo często ich przedstawiciele ideologicznie podporządkowani poszczególnym barwom są nastawieni względem siebie asertywnie, a nawet skrajnie wrogo. Przemoc na stadionach i w związku z wyróżnikiem kulturowym, jakim jest “miłość do barw klubowych”, jest faktem. Towarzyszy jej często przestępczość mniej lub bardziej zorganizowana. Na początku roku, mieliśmy przykład zdarzenia polegającego na zmaczetowaniu “człowieka” w Krakowie. Krótko po tym wydarzeniu, komendant miejski policji odszedł na emeryturę, prawdopodobnie bez związku z ta sprawą, co do tego nie ma żadnych informacji ani oficjalnych przecieków, ale liczy się sam fakt. Podczas kampanii wyborczej, osoba pana Donalda Tuska znalazła się na celowniku coraz śmielej postępujących środowisk kibiców, którzy jak na razie ograniczyli się do wznoszenia okrzyków, za co kilku z nich zostało w sposób dość srogi przez system potraktowanych. Dlatego nie można się dziwić eskalacji nienawiści do państwa i jego struktur, jeżeli państwo w osobie premiera staje na cenzurowanym tej prawdopodobnie najlepiej zorganizowanej i zarządzanej struktury nieformalnej i alternatywnej wobec państwa w Polsce. Jeżeli gdzieś można by poszukiwać potencjalnych zagrożeń dla bezpieczeństwa państwa, to w ewolucji części przedstawicieli tych środowisk. Nie oznacza to, że kibice są matecznikiem terrorystów, nie mniejszym zagrożeniem mogą być radykalni studenci nauk politycznych lub innego rodzaju desperaci.

Trudno jest jednoznacznie orzec gdzie należy poszukiwać głównego kierunku zagrożeń wewnętrznych. Nasze społeczeństwo się zmienia, pewne warstwy się radykalizują i różne jest podłoże ich zachowania. Przyszłość nie będzie już tak jednobarwna, państwo musi przyjąć jaskrawe pozycje ideologiczne, pozwalające na jednoznaczne odróżnienie dobra od zła, mądrości od głupoty, postaw pożądanych od wykluczanych. W Internecie na forach, w licznych mediach lub portalach aspirujących do roli mediów niszowych sączy się jad. Nienawiść wyziera z ekranów komputerów, wchodząc wprost do ludzkich serc, jeżeli natrafi na głupotę – konsekwencje mogą być dramatyczne. Otwarcie spirali przemocy, nakręcenie pierwszego zwoju spowoduje reakcję, zemstę, represje, włączenie aparatu państwowego. Za wszelką cenę, należy tego typu ryzyka monitorować i starać się tłumić je w zarodkach, nawet kosztem poszanowania podstawowych praw obywatelskich, albowiem “nie ma wolności dla wrogów wolności”. Społeczeństwo ma prawo wymagać od państwa, żeby to chroniło jego podstawowe wartości i styl życia. Przyzwolenie na funkcjonowanie grup ekstremistycznych na jego obrzeżach powinno być w znacznej mierze koncesjonowane i ograniczone do niezbędnych elementów.

Reasumując, za komentarz niech posłuży fakt, że nasza Policja w minionym miesiącu zatrzymała polskich przestępców, którzy zajmowali się wymuszaniem okupu od jednej z globalnych sieci bardzo popularnych marek meblarskich i urządzania wnętrz. Ludzie ci w sposób dość profesjonalny podkładali ładunki wybuchowe w sklepach tej sieci na terenie kilku państw Europy. Oznacza to, że nie potrzeba wiele, aby nasze życie zamienić w koszmar, a dotychczasowa szara codzienność przyjęła barwy znane z, na co dzień ulic Hajfy i Tel Awiwu, a czasami autobusów Londynu lub peronów hiszpańskich kolei. Można zaryzykować tezę, że na dzień dzisiejszy względem zorganizowanej, wyspecjalizowanej i odpowiednio ideologicznie zmotywowanej grupy terrorystycznej jesteśmy, jako państwo ex ante bezbronni. Z pewnością służby ustalą ex post, kto, jakimi metodami itd., dokonał zamachu. Jednakże nie są to te same służby, którymi były przed tym, co umownie nazywa się erą “Macierewicza”. Nasze możliwości oddziaływania są w znacznej mierze ograniczone.

3 komentarze

  1. Nikodem Berger

    Zwrócił Pan uwagę na bardzo ważne zagadnienie. Zabrakło mi jednak w Pańskim tekście wskazania na najgroźniejszy rodzaj terroryzmu, jakim jest terroryzm spekulacyjny. W tej chwili skoordynowany atak spekulantów na walutę określonego kraju czy spekulacja derywatami od obligacji może doprowadzić do nędzy milionów ludzi. Jest to terroryzm dużo groźniejszy niż np. podkładanie bomb. Terroryzm ten jednak jest legalny. O skali zagrożenia niech uzmysłowi Pana fakt, że na początku 2008 roku 2/3 pozycji krótkich na GPW należało do dwóch graczy Goldman Sachs i JP Morgan. Spekulanci ci wycisnęli miliardy na krachu akcji, które sami wypompowali w kosmos i sami zrzucili w przepaść. Przy okazji jeszcze dokonywali niewyobrażalnej spekulacji naszą walutą. Prawie nie ma firmy polskiej, która nie odnotowałaby w 2008 roku wielkich strat na ogólnie mówiąc “instrumentach walutowych”.

    Działalność reklamodawców to osobny problem. Nie jest to “terror”, ale już na pewno molestowanie psychiczne. Reklamy stały się w praktyce “ideologiczną nadbudową” obecnego systemu oligarchicznego. Są wciskane, w moim przekonaniu, w sposób, który bardzo często narusza moją sferę prywatności, moje prawo do bycie “niemolestowanym”. Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie notka-analiza prawna de lege ferenda tego tematu. Może ją w końcu popełnię.

    Co do aktów przemocy fizycznej. Najszybciej grożą nam “akty terroru” skierowane przeciw aborcjonistom, o ile “partia znanego milionera” przepchnie w sejmie swój proaborcyjny program. Aborcjonizm jest utożsamiany powszechnie z postawą lewicową. Uważam to za pogląd błędny. Zwracam uwagę na znakomity tekst pana Skrzypulca w ostatnich PRESSJACH, gdzie udowadnia on iż płody winny być traktowane w dyskusji jako strona, nie przedmiot i to jako strona posiadająca konkretne postulaty polityczne. Lewicę cechuje szacunek do życia. Chrześcijanin też ma prawo być człowiekiem lewicy.

    Ponadto podstawowym zadaniem “terroryzmu” jest możliwość etykietowania, wykluczania z debaty, a także inwigilowania ludzi i grup o poglądach “antysystemowych”. W dobie rodzącego się oligarchicznego globalizmu doszliśmy już do takiego punktu, w którym, zgodnie z marksowskimi analizami, powinna wybuchnąć rewolucja (ekspansja systemu na całą planetę, a w związku z tym słabnące zdolności popytowe ludzkości, szaleńcza akumulacja i alienacja, oderwanie wartości wymiennej od pracy itd). W tej sytuacji system jest zainteresowany w inwigilowaniu, stygmatyzowaniu i wykluczaniu terrorystów.

    Pozdrawiam

  2. Nikodem Berger

    Nie umniejszam zagrożenia fizycznego.

    Krążą po necie takie filmy odwołujące się do Projektu Venus. Projekt to anarchistyczny (choć sam się tak nie nazywa) i dlatego bliski memu sercu :))

    Otóż autorzy filmu podają, że w poprzednim roku (wobec kręcenia filmu, a był to chyba 2008) stosując najszerszą definicję – ofiarami terroru padło 17 amerykanów a na walkę z terroryzmem wydano ok 100 mld dolarów, a na choroby serca umarło ok 0,5 mln. Na badanie tych chorób wydano ok 3 mld.

    Inwigilowano milion obywateli USA.

    To już coś więcej niż walka z terroryzmem. To pozbawianie ludzi praw., tworzenie narzędzi przemocy.

    Obecny kryzys finansowy – rozgrywka wewnątrz grupy spekulantów – też na pewno zostanie użyty celem zwiększenia władzy oligarchów, które to zwiększenie wystraszeni ludzie przyjmą jak wybawienie.

    Taki jest schemat obecnie – wystraszyć ludzi (wzmocnić propagandowo jakieś zdarzenia do rozmiarów apokalipsy), a potem ich “ratować”. Konflikty są oczywiście prawdziwe. Ale propaganda i późniejsze “środki zaradcze” dopierane już tylko w interesie oligarchów.

    Pozdrawiam

    Pozdrawiam

  3. Uwolnic Brunona K

    No i mieliście rację!
    Uwolnić Brunona K.!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

1 − one =