Polityka

Przesilenie w Platformie Obywatelskiej?

 Czy obecnie obserwowana sytuacja w Platformie Obywatelskiej to już przesilenie polityczne, czy też ktoś rozpuszcza plotki i sonduje gdzie jest dno, a gdzie są skały i jakie? Zadziwiająca jest aktywność i jawne krytykowanie linii politycznej rządu przez panów Grzegorza Schetynę i Jarosława Gowina. Przez poprzednie sześć lat, jakoś nie dostrzegali marazmu ani zajmowania się jedynie bieżącymi sprawami, obecnie natomiast domagają się wizji, programu, czegoś więcej. Żeby było ciekawiej – podobny postulat pod adresem pana premiera – publicznie – zgłasza pan Bronisław Komorowski! Oczywiście nikogo z tej trójki nie można lekceważyć, jednakże jeżeli prezydent doprasza się o zmianę koncepcji programowej, to znaczy, że już coś jest źle i to naprawdę źle, gdyż nie da się nagle zmienić wszystkiego, jak również nie da się układowi będącemu w zawieszeniu – nagle dodać skrzydeł. To nie jest możliwe, zwłaszcza w naszej polityce.

Zatem powyższe działania mogą być próbą wypchnięcia pana premiera Donalda Tuska – do innych zadań, do których mógłby z zachowaniem twarzy odejść – w tym kontekście nie jest bez znaczenia harmonogram kadencji poszczególnych komisarzy unijnych. Przy czym od razu zaznaczmy – przed nami naprawdę bardzo daleka droga tutaj do czegokolwiek.

Media mainstreamowe i niektórzy niezależni politycy Platformy Obywatelskiej jak również z jej środowiskiem kojarzeni mówią o „zmęczeniu materiału”, „wyczerpaniu energii” itp. Jest to oczywiste, każdy układ bowiem zawsze wymaga dopływu świeżej energii, także układ rządzący! Już samo zmęczenie psycho-fizyczne stale pracującego po kilkanaście godzin premiera, jak również jego najważniejszych współpracowników musi być obciążeniem ponad miarę. Do tego ciągła – przeważnie brudna krytyka, kilku Brutusów, starzy wrogowie, wyzwania przed jakimi stoi kraj, ambicje koalicjanta, chora z nienawiści opozycja i całe hordy ludzi, którzy zawsze o coś proszą. Tak – zdecydowanie! To może męczyć! Premier ma prawo być zmęczonym! Jednakże po to jest premierem, żeby wyciskał ostatnie soki ze swoich współpracowników – dając im chleb i pozwolenie dna wyciskanie ostatnich soków z ich współpracowników, a nie osobiście jeździł po kraju „Tuskobusem”.

Poza zmianami kadrowymi w rządzie, nowym master-planem oraz ogólnym naładowaniem baterii pozytywną energią, potrzebne jest jeszcze opracowanie nowego stylu rządzenia, to nie może odbywać się w sposób tak silnie kompromitujący jak obecnie. Po pierwsze premier i wicepremier nie mogą rozmawiać ze sobą przez media. Po drugie – minister finansów, ma być tylko księgowym a nie głównym strategiem gospodarczym – przyzwalającym lub zakazującym działania poszczególnych ministerstw! Po trzecie – zmniejszenie liczby ministerstw może skutecznie przysłużyć się zwiększeniu kontroli nad całością spraw rządowych. Premier, jeżeli chce na serio myśleć o wygraniu wyborów w 2015 roku – nawet jeżeli miałby komuś innemu przekazać pałeczkę – musi skonsolidować władzę w swoim zakresie, jednakże nie może tego robić w oparciu o technokratów i celebrytów. Naprawdę połowa składu tego rządu – nigdy nie powinna być na stanowiskach politycznych. Mamy bowiem wielu ministrów, którzy doskonale nadawaliby się na wiceministrów – odpowiedzialnych za merytoryczne zarządzanie resortami, jednakże w ogóle nie istnieją politycznie. Jeżeli coś w 5 lub 6 tym roku sprawowania władzy – nie istnieje politycznie – czytaj – nie wzmacnia premiera, rządu, państwa – to znaczy, że tego czegoś lub tego kogoś po prostu nie powinno być. Premier bardzo traci na tym, że nie ma zaufanych ludzi będących osobowościami. Tutaj kłania się odejście panów Ćwiąkalskiego, czy też w jakimś stopniu Gowina. Innymi słowy, jeżeli w rządzie nie mamy do czynienia z przedstawieniem politycznego potencjału rządzącej koalicji – to znaczy się, że ten rząd w wielu zakresach po prostu nie ma żadnej polityki lub ją po prostu pozoruje.

Ujawniane ostatnio sondaże, które wywołały całą lawinę komentarzy na temat bieżącej polityki, jak również te nie do końca przemyślane oświadczenia wspomnianych polityków Platformy – wskazują, że rzeczywistość powoli zaczyna wyciągać pazury po fotel pana Tuska. W takich sprawach nic nie dzieje się bez przyczyny. Najlepszym barometrem są pożyteczni idioci masowo ujawniający się w ramach fali nagonki na rząd. Może ktoś się pokusi i zrobi program telewizyjny pokazujący przegląd ministerstw – czym się zajmują poszczególne resorty oraz najważniejsze organy administracji państwowej (oraz fundusze). Tutaj droga limuzyna byłej prezes PGNiG – to jedynie malutki wydatek (jak najbardziej uzasadniony) w morzu po prostu systemowego marnotrawstwa i bezładu kompetencyjnego. To byłby prawdziwy gwóźdź w trumnę tego rządu.

One Comment

  1. Żadnych przesileń, jeszcze przepukliny dostaną – wystarczy im obecna HIBERNACJA.
    I co im zrobicie?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

twelve + seven =