Przerwijmy patologię z (nie) finansowaniem leczenia

Nie tylko z informacji prasowych ale także z przekazów od naszych czytelników wiemy, że polskie szpitale mają nową praktykę – w skrócie chodzi o „hotelowanie” chorych. Chorzy, którzy są trochę mniej chorzy niż zwykle, a jeżeli chcą być leczeni – muszą wypełnić grafik hotelowania, czyli stawiać się w szpitalu na pobyt dwu lub trzy dniowy, kiedy to nic zupełnie, ale to absolutnie nic nie jest z nimi robione. Lekarze nie przychodzą, poza tymi którzy mają obchód, z zasady to przypadkowi doktorzy nie leczący danych chorych na co dzień, pielęgniarki i salowe wiedzą na czym polega gra i nie zawracają sobie głowy chorymi na pobytach hotelowych. Dostają niezbędne minimum, żeby móc im zaliczyć pobyt, standardem jest spanie na korytarzu, często obok podstawią wózek ze zwłokami, o co nie trudno w nocy. Liczy się tylko to, żeby dany chory lub chora – wyleżał dla szpitala ileś setek złotych za swój pobyt.

Ci, którzy wymyślili tą patologię zasługują na karę śmierci poprzez wyrwanie kręgosłupa hakiem. Nie da się bowiem opisać jakim bezmyślnym bydlakiem lub wredną szmatą trzeba być, żeby decydując o finansowaniu świadczeń medycznych pozwalać na system, w którym nie płacimy choremu za lek, ale płacimy szpitalowi za dobę hotelową, wówczas szpital sam finansuje – swoimi metodami zakup danego leku dla chorego lub nie i chory sobie szybciej umiera! Tu nie ma żartów – odpowiedzialni za to w Narodowym Funduszu Zdrowia i Ministerstwie Zdrowia oraz innych organach decydujących o kształcie naszego systemu opieki zdrowotnej zasługują na brutalne zadanie śmierci w sposób pozbawiony jakichkolwiek oznak humanitaryzmu. No bo jak można być tak podłym oszustem, żeby odmawiać ludziom leczenia ich poważnych chorób a zarazem płacić za leżakowanie? Szpitale nie są winne, po prostu dostosowują się do rzeczywistości takiej z jaką mają do czynienia. Nie da się zapłacić za drogi specyfik? Więc trzeba na niego zarobić!

Najgorsze jest to, że w tym bandyckim systemie wyszarpywania pieniędzy – prawdziwie chorzy są zakładnikami rozgrywki pomiędzy szpitalami na NFZ-etem. Wszyscy wiedzą, że pobyt w szpitalu nie ma sensu, do niczego poza upodleniem, obniżeniem morale, ewentualnie zarażeniem się np. grzybicą się nie przysłuży, ale karnie przychodzą – bo muszą! Co odmówią leczenia? Lekarze kłamią w żywe oczy, kopiując i wklejając opisy leczenia z poprzednich wypisów, zmieniając ostatnie i pierwsze zdanie. Wszyscy się na to godzą, chociaż jest to generalnie KRADZIEŻ. No ale jak nie kraść w systemie, w którym po prostu bycie nieuczciwym gwarantuje przeżywalność. Oczywiście na końcu ktoś umiera, ktoś kto nie miał siły stać w kolejce, albo po prostu odpuścił widząc ten bezmiar żałosnego kłamstwa jakim jest opieka zdrowotna w naszym kraju. Personel, urzędnicy – wszyscy są zadowoleni, jakoś sobie poradzono z problemem, przesunięto się do przodu – znowu będą święta i prezenty dla dzieci.

Chorzy nie mogą się poskarżyć na system, ponieważ jak pisną parę z ust, to natychmiast przestaną być leczeni. Przecież buntując się przeciwko systemowi – odcinają gałęź na której siedzą! Lekarze prawdopodobnie już tak znacznie są zdegenerowani przez system, że chwycą się każdej metody, która gwarantuje zamknięcie bilansu na jakimś poziomie przeżywalności. Urzędnicy – zanim dostrzegą problem, muszą go jeszcze udowodnić ponad wszelką wątpliwość.

Nawet jakby chorzy chcieli się poskarżyć to komu mają to uczynić? Najodważniejsi zdobywają się na anonim do redakcji, prokuratury, czy też NFZ. Na tym kończy się aktywność, ponieważ nie ma w Polsce instancji zdolnej do skazania, no właśnie kogo i za co?

Jeżeli nie wypracujemy takich zabezpieczeń w systemie, żeby szpitale koncentrowały się na leczeniu i po prostu nie miały najmniejszej potrzeby oszukiwać publicznego ubezpieczyciela – to będzie sukces na miarę wynalezienia ognia. Jeżeli to polityków nie interesuje, muszą sobie zdać sprawę, że żadna z osób, które piszący te słowa widział podczas wczorajszej wizyty u swojego członka rodziny w jednym z krakowskich szpitali – nie zagłosuje na nich. Zagłosuje chętnie na ludzi, którzy będą wyrywać kręgosłupy hakami i to najlepiej w blasku fleszy i kamer na środku stadionów – po wyroku sądu – wszystkim tym, którzy stoją za ich cierpieniem. Polacy zniosą wszystko, naprawdę potrafią wytrzymać bardzo wiele i jak dotąd byli bardzo potulnym społeczeństwem. Jednakże skala patologii jakiej jest poddawane nasze społeczeństwo przez system opieki zdrowotnej nie znosi żadnego porównania i po prostu wymaga krwi z tytułu wyrównania krzywd i cierpień milionów ludzi. No jak można choremu, u którego rozpoznano zmiany nowotworowe dać prawie pół roczny okres oczekiwania na wizytę do specjalisty? Szkoda słów! Skończmy z tą patologią, albo ludzie naprawdę kiedyś nie wytrzymają i zaczną zarzynać decydentów. Nie ma innej drogi do tego, żeby to wszystko odmienić. Przy czym, czas najwyższy żeby wszyscy beneficjenci systemu uczciwie tak jak jest to powszechnie przyjęte – płacili składki. Koniec z przywilejami, które okradają całą resztę. Ci politycy, którzy tego nie chcą ludziom powiedzieć i przeprowadzić zmiany także zasługują na śmierć, ponieważ są jeszcze bardziej winni niż techniczno-proceduralni architekci tej patologii.

2 thoughts on “Przerwijmy patologię z (nie) finansowaniem leczenia

  • 11 sierpnia 2013 o 13:19
    Permalink

    Straszna relacja.
    Pozostawiam ją bez komentarza.
    Z drugiej strony nie wierzę, by takie zdarzenia pomogły zmieść z tej Ziemi władze, które do takich patologii dopuszczają.
    Chorzy nie mają sił.
    Ich rodziny są zbyt nieliczne i nieuzbrojone, żeby skutecznie rozwiązać problem PAŃSTWOWEJ ZNIECZULICY.
    Bo chorzy cierpią …

    Odpowiedz
  • 12 sierpnia 2013 o 18:06
    Permalink

    Bezkarności mówimy stanowcze NIE !
    Tradycją musi się stać rozliczanie urzędników każdego stopnia, za błędy, zaniechania lub wręcz dywersje. Może strach wykrzesze z tych ludzi odrobinę odpowiedzialności i zaangażowania… póki co, podobne popisy głupoty i arogancji można zauważyć w każdej dziedzinie życia 🙁

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.