Polityka

Przepraszam, gdzie trwa kampania wyborcza?

 Przepraszam, gdzie trwa kampania wyborcza? Czy jest jakieś „fajne” miejsce na mapie naszego kraju, gdzie dzieje się praca polityczna? Gdzie kandydaci przemawiają, sztaby rozwieszają plakaty i montują w pośpiechu przenośne ścianki jako tło z logotypem? Może gdzieś dzieją się jakieś pogłębione debaty polityczne – wśród samorządowców jak również wśród partyjnych jedynek – o zasadach generalnych, o wizji rozwoju regionalnego w kraju?

Może gdzieś ktoś rozmawia o tym jak wydać pieniądze w ramach Regionalnych Programów Operacyjnych? Dyskutuje przy tym w oparciu o tabele z liczbami definiującymi inwestycje w czasie? No śmiało, proszę pokazać chociaż jeden region, gdzie taka debata się toczy.

To jest proszę państwa coś niesamowitego, to jest koniec demokracji w Polsce, po prostu nie ma sporu politycznego! Jest spór, ale ideologiczny, przeważnie o bzdury lub o sprawy światopoglądowe, ewentualnie postrzeganie wydarzeń o rzekomo kluczowym znaczeniu dla państwa w rodzaju, – gdzie w Warszawie ma stanąć i jaki pomnik. Nie da się tego zrozumieć! Czy naprawdę jest państwu tak dobrze w Rzeczpospolitej? Naprawdę nie ma problemów lokalnych w rodzaju – komunikacja miejska – jej, jakość i częstotliwość, ceny usług komunalnych, dostępność do takowych, problem organizacji sieci przedszkolnej, jakość wyposażenia bibliotek publicznych? W końcu drogi! Należy, bowiem rozumieć, że wszyscy trzydzieści kilka milionów Polaków nagle jest zadowolonych, z jakości dróg publicznych, w tym w szczególności tych w zarządzie samorządów? Organizacja komunikacji wewnątrzregionalnej również nie budzi niczyich zastrzeżeń? Pociągi regionalne dobrze kursują – nie za często? Może mamy czegoś w nadmiarze? Mieszkania socjalne – nie są problemem wieloletnie kolejki?

W jakim to szczęśliwym kraju przyszło nam żyć! Przy czym proszę zwrócić uwagę, że o ile media mainstreamowe interesują się jak jakiś wójt jest rzekomo pijany i są gotowe zrobić nagonkę na człowieka, jednakże z zupełnie niezrozumiałych powodów coś takiego jak tematyka wyborcza prawie nie istnieje, co do zasady jest po prostu nieobecna! Nikt, czy raczej prawie nikt nie porusza tematów realnie istotnych poza wąskimi kręgami lokalnych aktywistów i starymi samorządowcami, którzy po prostu realizują swoje programy. Reszta zajmuje się wszystkim, tylko nie meritum.

Owszem wielcy liderzy robią tournée po regionach, przy czym oczywiście konkurując ze sobą w jednym regionie, często prawie mijając się w drzwiach, jednakże nic poza tym. Przecież ta kampania nie ma polegać na rozmowie pani premier Kopacz z panem prawie premierem Kaczyńskim poprzez media – tylko na dyskusjach setek działaczy lokalnych i regionalnych o priorytetach, jakie wybrali i jakie proponują swoim Wspólnotom na przyszłość! Tej dyskusji poza nielicznymi środowiskami prawie w ogóle nie ma, co gorsza nie jest prawie wcale w rzeczywisty sposób relacjonowana w mediach – oczywiście z wyjątkiem tych rzeczywiście lokalnych obrońców prawdy w swoich lokalnych wspólnotach.

Rolą władz publicznych jest propagowanie samorządności – tutaj swoje zadania ma tak naprawdę każdy szczebel administracji publicznej. Przyjrzyjcie się państwo temu, co na rzecz upowszechnienia tych wyborów zrobili poszczególni aktorzy tej wielkiej sceny politycznej? Wybory mają się odbyć tak jakby sobie same? Po prostu się wydarzyć? Naród ma po prostu dokonać aktu wyborczego pomiędzy wizytą w kościele a popołudniowym obiadem? Nie ma już znaczenia, kogo się wybiera – jakiś tam program, jakieś tam obietnice wyborcze? Podejmować zobowiązania? Liczyć się z elektoratem? Przecież to same kłopoty są! Po co to komu!

Co ciekawe nawet wymądrzający się na tematy polityczne publicyści oraz tzw. autorytety różnej maści – milczą na temat swoich ulubionych tez o konieczności budowy społeczeństwa obywatelskiego i jak bardzo słaba frekwencja w wyborach pokazuje odległość od stanu istniejącego do pożądanego. Jednakże nikt teraz się nie zająknie, nie ma mowy o żadnym przedstawianiu faktów, namawianiu do dyskusji itd. Potem „upoważnieni” przedstawiciele establishmentu będą sobie ochoczo narzekać na „lud”, który nie wziął udziału w święcie demokracji itd. Nie uszanował, nie chciał skorzystać ze swojego prawa, nie czuje się obywatelami, w ostateczności nie rozumie, co to demokracja itd. Zatem wszystko będzie w najlepszym porządku, znowu winni będą zwykli ludzie a elita będzie mogła się litować – zachowując pełne prawo do sprawowania rządów nad resztą i oczywiście także w jej interesie.

Potem będzie tak jak zwykle, tylko ci, co nie protestowali dzisiaj i nie chcieli dyskutować – niech nie narzekają, tylko cieszą się taką Rzeczpospolitą, jaka wyniknie! Lepszej nie będzie to będzie stan maksymalny! U steru władzy elita, Naród spuści głowy jak zawsze i jakoś tam będzie. Dla przypomnienia – wybory zaraz po święcie 11 listopada, proszę odpuścić sobie chociaż jeden długi weekend w roku i zachęcić wszystkich znajomych do udziału.

One Comment

  1. Liczy się tylko telewizja, wyborca zagłosuje na logo i po sprawie.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.