Paradygmat rozwoju

Przemysł stoczniowy, energia odnawialna i rolnictwo – polskie nisze rozwojowe

 Dobrze, że rząd myśli o przemyśle stoczniowym, jako o motorze naszej gospodarki, Produkcja statków to bardzo intratna branża, angażująca bardzo szerokie spektrum podwykonawców z całego kraju i nie tylko. Szczególnie cenne jest produkowanie statków specjalistycznych, do przewozu substancji „trudnych” i innego rodzaju jednostek, w których jest wymagana nadzwyczajna dokładność i duży wkład pracy konstruktorskiej. Na tą chwilę w Polsce jeszcze umiemy produkować statki, jeżeli rząd ożywiłby branżę stoczniową, to naprawdę byłby olbrzymi sukces dobrej zmiany i chyba patrzylibyśmy na PiS nieco inaczej.

Byłoby dobrze, gdyby przy ożywianiu dużej produkcji stoczniowej, rząd przypadkiem nie utrudnił życia mniejszym i średnim producentom jachtów i innych konstrukcji pływających, która to produkcja znakomicie się w Polsce rozwinęła. Jesteśmy na globalną skalę potentatem.

Byłoby jeszcze lepiej jakby rząd uświadomił sobie, że wiatraki nie są jego wrogiem i nie chcą zabijać mu ludności cichym szmerem skrzydeł, ani płoszyć ptaków, jak również nie są efektami magii i profanacją Krzyża. Wiatraki mogą mieć różne kształty, klasyczne jakie znamy i pionowe, z niewidocznymi z zewnątrz rotorami. Możliwości jest, co najmniej kilka. Poza tym zawsze o ich stawianiu decyduje rachunek ekonomiczny, czyli czy wieje na tyle mocno, że turbina zarobi na siebie, na kredyt, na obsługę itd. Energetyka wiatrowa, a nawet szerzej – generalnie energetyka ekologiczna, odnawialna to potężny biznes, który owszem jeszcze nie jest w pełni opłacalny, nie bilansuje się – jednakże, jeżeli ktoś chce stawiać wiatraki i jemu się to opłaca, to powinien mieć do tego prawo, co więcej państwo powinno wspierać takie przedsięwzięcia, ponieważ to jest samodzielność energetyczna, generalnie bez kosztów środowiskowych (pewne są np. w kwestii ochrony krajobrazu itd.).

Trzecim elementem rozwojowym może być polskie rolnictwo, jeżeli tylko zaczęłoby produkować wysokiej, jakości standaryzowane produkty – odpowiednio przetwarzane przez przemysł spożywczy. Do tego potrzeba innej organizacji rolnictwa w Polsce, odpowiednich grupowań gospodarczych, planowania produkcji na poziomie centralnych i regionalnym oraz przede wszystkim dużych marek handlowych, zdolnych do eksportowania przetworzonej (i świeżej) żywności na cały świat. Warto pamiętać, że w realiach przeludnienia znacznej części rosnących w siłę krajów świata, jak również wraz ze wzrostem zamożności ich społeczności – problem wyżywienia, staje się dla azjatyckich potęg problemem strategicznym. W miarę, jak będzie się pogarszał deficyt w dostępie do wody pitnej, tym bardziej żywność będzie drożała, a NA PEWNO ZAWSZE BĘDZIE NA NIĄ ZBYT. Musi jedynie spełniać wymagania kulturowe i zwyczajowe oraz jakościowe, adekwatne dla odpowiednich rynków.

Potrzeba pakietu rozwiązań legislacyjnych, bezpośredniego wsparcia finansowego, uczestnictwa państwa i samorządów w procesach gospodarczych, generalnie całego szeregu rozwiązań, które są trudne do przeprowadzenia, ze względu na Unię Europejską. Jednak nie jesteśmy bezbronni, wystarczy powiedzieć, że w Niemczech dotowanie energii elektrycznej dla przemysłu nie jest uznawane za pomoc publiczną. Trzeba wymusić na Komisji zgodę na udział państwa w gospodarce, ponieważ nie mamy innej możliwości agregowania potencjału i budowania grupowań gospodarczych. Przecież podobnie jest we Francji, Belgii, Włoszech, nie mówiąc już o Grecji. Wystarczającym argumentem jest niedojrzałość naszego rynku – 27 lat i brak firm zdolnych do konkurowania w przestrzeni europejskiej i światowej w pierwszej lidze, podczas, gdy takie firmy z udziałem kapitału państwowego są w innych krajach Unii. W sposób rozsądny, na zasadach rachunku ekonomicznego i z poszanowaniem zasad ładu korporacyjnego – można kilka takich podmiotów odtworzyć. Właśnie w zakresie produkcji statków (organizacji produkcji i samej produkcji), wytwarzania, instalacji i eksploatacji energetyki odnawialnej oraz produkcji rolnej.

Rząd przy pewnym stopniu determinacji powinien być w stanie to przeprowadzić. Polska tego potrzebuje, a fakt, że rynek – wydrenowany przez zachodnie korporacje nie był w stanie wykorzystać tych naturalnych dla nas nisz, jest wystarczającym uzasadnieniem dla potrzeby zaangażowania państwa w te dziedziny.

Dla malkontentów powinno być wystarczającym uzasadnieniem to, że w razie sukcesu te podmioty spotkałaby prywatyzacja. Natomiast nie udało się nam tyle rzeczy i zmarnowaliśmy tak wiele pieniędzy na różne kwestie, że jak zaryzykujemy kilka – może kilkanaście miliardów w perspektywie kilku lat, to nic się nie stanie. Oczywiście najpierw trzeba tak zmienić prawo, żeby nie opłacało się zarządzającym tymi podmiotami po prostu zbankrutować i normalnie kraść.

3 komentarze

  1. Dawid Warszawski

    Niestety takie myslenie to już proszę pana nie tutaj, może w Czechach albo na Białorusi, ale nie tutaj – tutaj sie nie da.

  2. Bardzo ważny i znakomicie ujęty temat.

  3. Stawiałbym na rolnictwo, ale w łańcuchu z zaawansowanym przetwórstwem, do czego potrzeba sporego marketingu.

    Energia odnawialna to dobre dla ekologów.

    W Polsce nie mamy górskich rzek jak Skandynawowie, ani nadmorskich (nie Jeziora Bałtyckiego!) obszarów ze stałym wiatrem.

    Budowa statków jest sensowna, jeśli są to statki SPECJALISTYCZNE, a z tym u nas krucho, bo kadry się wykruszyły a nowych nikt nie wykształcił.

    Ostatnią serię gazowców spawali zagraniczni specjaliści.

    Tylko rolnictwo i jego przetwówrstwo.
    Już za późno.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.