Polityka

Przemarsz rosyjskich kibiców to świetna okazja do uczynienia gestu na cześć wolnej Rosji

 Jednak wszystkie sprawy odbywające się w sferze realnej mają zawsze podwójne dno. Najpierw słyszeliśmy o oderwanej od rzeczywistości prośbie ministry Muchy, żeby rosyjska reprezentacja zmieniła hotel. Obecnie pojawił się drugi akt dramatu, Rosjanie – zamierzają przejść triumfalnie przez Warszawę, idąc na mecz. Niby nie ma w tym nic groźnego, a my jako organizatorzy powinniśmy się z przymrużeniem oka zgodzić, na wszelkie życzenia gości – tak nakazuje obyczaj gościnności i zdrowy rozsądek, jednakże… To są Rosjanie, którzy zamierzają przejść triumfalnie przez Polską stolicę.

Dla wielu naszych polityków oraz popierających ich Polaków, taka sytuacja jest niewyobrażalna. „Ruscy” w Warszawie chcą się rządzić? Świętować jakąś swoją rocznice i jeszcze do tego pewno wygrać z nami mecz. To dla wielu gorących głów nie wyobrażalne, a szkoda, gdyż jest to doskonała okazja do dokonania kilku ważnych gestów.

Gdyby premier Rzeczpospolitej, osobiście zaprosił na przemarsz Premiera Federacji Rosyjskiej, a Prezydent – ich Prezydenta, zarządzając przy tym w Warszawie przeprowadzenie wielkiego pikniku nazwanego „dniem pojednania”. Byłaby to doskonała okazja do dokonania istotnej akcji politycznej, stanowiącej donośny sygnał dla Rosjan z Warszawy – „MY NIE JESTEŚMY WASZYMI WROGAMI”, przyjechaliście do nas, ugościliśmy was i uhonorowaliśmy przeprowadzając wspólnie ważne rosyjskie święto narodowe w naszej stolicy. Byłby to gest niesłychany, gdzie wszyscy mieszkańcy Rosji mogliby zobaczyć swoich władców (albo przynajmniej jednego) w otoczeniu przyjaciół z Polski i rosyjskich kibiców bawiących się razem z Polakami i innymi narodowościami na ulicach Warszawy. W Polityce międzynarodowej liczą się gesty, a emocje którymi gra się na nastrojach tłumów to najpotężniejsza broń jakiej można użyć w całym arsenale soft power.

Co zyskujemy? Bardzo istotny gest, symbol, pokazujący że Polacy cenią Rosjan i honorują ich ducha narodowego. Co szczególnie ważne może być w przypadku przegrania przez nas meczu. Celem przedsięwzięcia ma być dostarczenie znacznej grupie Rosjan realnych i prawdziwych wrażeń w Polski. Pozwolić im przede wszystkim odczuć różnicę pomiędzy naszym modelem cywilizacyjnym i sposobem bycia a tym co oni mają u siebie.

Co ryzykujemy? Mówiąc w skrócie – bitwę uliczną, pomiędzy naszymi ekstremalnymi kibicami a ich rosyjskimi odpowiednikami. Złych ludzi pragnących pobawić się kosztem prestiżu naszego kraju nie brakuje.

Jednakże problem jest o wiele głębszy, przede wszystkim jest kłopot z samym podejściem do tego czy pozwalać na ten przemarsz czy nie? A co dopiero myśleć o uczestniczeniu w nim i jako takim objęciem go sprawczym działaniem aparatu państwa/organizatorów imprezy, żeby nikomu nic się nie stało a w efekcie przemarszu wszyscy byli zadowoleni.

Dodatkowo w świetle dzisiejszych drobnych dwuznaczności dających się wyczytać w deklaracjach polskich polityków, a zwłaszcza pani Hanny Gronkiewicz-Walz – Prezydent Miasta Warszawy, marsz może zostać zorganizowany pod hasłem „na cześć wolnej Rosji”. Należy uważać, żeby nie był to policzek wymierzony prosto w mury Kremla, albowiem wizyta tak znacznej ilości Rosjan poza zasięgiem władzy rosyjskiego państwa i wyrażenie przez nich poglądów politycznych na temat spraw wewnętrznych swojego kraju, może być dla nas ryzykiem lub szansą bez precedensu. Z jednej strony możemy zdenerwować Cara, a z drugiej, dzięki liberalności polskiej władzy zademonstrować całemu światu, że w Polsce bez najmniejszego problemu – w ramach wolności zgromadzeń i wolności słowa Rosjanie, przeprowadzili bez lęków o spałowanie przez policję jedną z największych demonstracji na cześć wolnej Rosji. To może być zupełna nowość w relacjach międzynarodowych, jest to szansa wpływu na wewnętrzne relacje rosyjskie – bo jeżeli to co się szykuje, „się odbędzie”, to już zawsze w Rosji i na świecie będzie się wspominało, że miejscem narodzin prawdziwej wolnej Rosji była Warszawa z okazji mistrzostw piłkarskich.

Warto zaryzykować taką grę, albowiem w ten sposób moglibyśmy otrzymać zwrot Tupolewa lezącego na smoleńskim lotnisku jeszcze przed mistrzostwami i dodatkowo kilka nowych, albowiem władze Rosji nie mogą sobie pozwolić na narodziny ducha opozycji poza własną kontrolą. Jeżeli nasze czynniki sterujące pokierowałyby odpowiednio tym procesem, to możemy bardzo dużo zyskać, jednakże jesteśmy chyba zdecydowanie za słabi na tą grę. Poza tym, kto w kraju rozgrywanym raz brzozą a dwa Tupolewem, zdecydowałby się na mieszanie w poglądach rosyjskiej opinii publicznej wykorzystując do tego nastroje rosyjskich kibiców w Polsce? Niestety nie mamy takich możliwości oddziaływania. Można nawet założyć, że gdyby nam się udało to przeprowadzić to i tak nie potrafilibyśmy zdyskontować sukcesów naszej polityki.

Jeżeli postąpimy, tak jakby chciała znaczna cześć polityków opozycyjnych, wietrzących w „marszu Rosjan” skuteczny środek do kolejnego ataku na rząd, to pozostaniemy z problemem marszu – który i tak może się odbyć, bez względu na to czy to się nam podoba czy nie. I co zrobi polska Policja w momencie, gdy na ulice Warszawy w punkcie zbornym wyjdzie kilkanaście tysięcy Rosyjskich kibiców, formując się w pochód w kierunku Stadionu na Pradze? Przecież nie rozpędzi zgromadzenia, ani nie zacznie spisywać ludzi, albowiem skończyłoby się to rozruchami i poważnymi konsekwencjami międzynarodowymi. Możemy być pewni, że rosyjskie telewizje w tym globalna RT, będą transmitować każdy krok rosyjskich kibiców. Tu żarty się skończyły, właśnie rozpoczęliśmy walkę o prestiż naszego kraju. Dlatego nie można sobie pozwolić na pajacowanie i próbę zbycia problemu poprzez zwykłe administracyjne gadki. Czy to się nam spodoba czy nie, Rosjanie w Warszawie będą!

Można jedynie mieć nadzieję, że nie dojdzie do większych rozrób i walk ulicznych, w których przekroczone zostałyby granice zdrowego rozsądku i ujawniłyby się demony resentymentów historyczno-narodowych, a o to w przypadku piłki nożnej nie trudno. Duże zgrupowania mężczyzn, podpitych piwem i wódką wraz z hurrapatriotycznym i sportowym nastrojem to zawsze mieszanka wybuchowa. Naszym zadaniem jest odpowiednio godne przyjęcie i uhonorowanie naszych gości, aczkolwiek nie można pozwolić się zdominować.

Reasumując, włączenie się oficjalnych czynników w marsz rosyjskich kibiców przez Warszawę, byłby doskonałym gestem w stronę Rosji i rosyjskiego społeczeństwa. Byłby to istotny dowód na sensowność odmrożenia wzajemnych stosunków, potrzebę ich normalizacji a być może nawet jakaś forma początku zbliżenia się pomiędzy naszymi narodami? Wszystko jest możliwe, w tym niestety najbardziej złe rozwiązania.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.