Przekaz ze sceny politycznej jest sprzeczny

Pan Andrzej Duda zamilkł, wiadomo że pojechał na wakacje i bardzo dobrze, niech sobie odpocznie, jednak nie pojawił się na jednym czy dwóch istotnych z perspektywy państwowej spotkaniach, co zostało zinterpretowane jako wyraz prezydenckiej dezaprobaty dla określonego typu polityki.

Wcześniej pan prezydent elekt wypowiedział się kilka razy w bieżących sprawach politycznych, a nawet udzielił poparcia przedstawicielce swojej partii, do tego media ściśle relacjonowały jego udział w uroczystościach religijnych.

Potem pan Duda zamilkł. To milczenie jest bardzo interesujące, zwłaszcza w zestawieniu z tryskającym energią i odmłodzonym o 40 lat panem Jarosławem Kaczyńskim, który nagle pokazuje swoją pozytywną twarz, człowieka uśmiechniętego, spełnionego, człowieka sukcesu, któremu się układa.

Tymczasem dzieje się wiele w krajowej polityce, rząd jak nie miał pojęcia o rządzeniu, tak też generalnie nadal popełnia same błędy i zalicza kolejne wpadki. Niestety jednak jego działania, czy to na polu polityki krajowej, czy też zagranicznej – zasmucają.

Przykładowo sprawa nieszczęsnego invitro, po dyskusji w Senacie, w ogóle trudno jest stwierdzić, czy w tej niegdyś szanowanej izbie zadumy, w ogóle jest zdolność do jakiejkolwiek pogłębionej refleksji. Społeczeństwo jest skołowane, nie ma tutaj jednolitego przekazu, zwłaszcza po tym, co wynika z działań, czy też raczej zaniechań dogorywającego politycznie prezydenta Komorowskiego, który może nie zdążyć podpisać tej ustawy, wówczas ona nie wejdzie w życie, bo ten problem spadnie na pana Dudę.

Będziemy mieli wówczas nową sytuację, oto bowiem okaże się, że „dobry” rząd chciał przeprowadzić ustawę, podczas gdy nowy – „zły” prezydent, wbrew lansowanemu obrazowi „postępowca i człowieka zmiany”, okaże się moralnie zdyskwalifikowany. Sprytny sposób wymyślono w rządzie, żeby móc zogniskować spór polityczny i straszyć PiS-em. Jeżeli bowiem dojdzie do takiej sytuacji, to trudno jest się spodziewać, żeby pan Duda podpisał ustawę, moralnie przeciwną wobec jego (i wielu innych ludzi) pryncypiów światopoglądowych.

Również pan Kukiz nie żałuje swoim zwolennikom trudnych w interpretacji zachowań. Nie da się zrozumieć jego logiki postępowania, ponieważ po prostu zraża do siebie ludzi, czy też inaczej – w wyniku przyjętej narracji pokazywania jego osoby w większości mediów, ludzie mogą się do niego zrażać, ewentualnie nie rozumieć o co mu chodzi. Nawet jeżeli jest z natury osobą, która nie potrzebuje się nikomu tłumaczyć z tego co planuje, to powinien dla własnego dobra brać poprawkę w swoim zachowaniu na to, jak pokazują go media. Te, niestety w dominującej większości robią wszystko, żeby co najmniej przekaz pana Kukiza był niespójny.

Na lewicy zaroiło się nam od miłośników budżetowych dotacji. W zasadzie to już nawet nie wiadomo ile jest tych partii i ruchów, czy też inicjatyw, ponieważ chyba każdy, kto odczuwa jakiekolwiek parcie na szkło, już dawno zabezpieczył sobie pozycję przed spodziewanym zjednoczeniem, żeby istnieć jako podmiotowość. Wiadomo, że lepiej jak rozmawia się z perspektywy logotypu niż jedynie przemawia za nami nazwisko, bo tutaj często jest ciężko z realnymi dokonaniami. Kakofonia lewicowego przekazu powoduje, że nawet działacz para-lewicowy, zdecydował się na wyróżnik w postaci brody, żeby tylko zaistnieć, wyróżnić się i zostać dostrzeżonym. Brak jednolitego głosu z lewicy powoduje, że jest ona jako obóz bezwartościowa. Wiele głosów to żaden głos, zwłaszcza w przekazie naszych, najczęściej tendencyjnych mediów, gdzie jedne przekazy – często nie mające większej wartości semantycznej są multiplikowane praktycznie w nieskończoność, a inne – bardzo ciekawe, wrzucane w jakąś niszę informacyjną, albo co gorsze w ogóle przemilczane.

Całość spraw odchodzący prezydent podlewa komunikatem z Lwowa, podkreślając jeszcze na koniec kadencji, swoje niepotrzebne, błędne i szkodliwe dla polskich interesów zaangażowanie w interesy ukraińskie.

Jeżeli poprosilibyśmy pobocznego obserwatora, nie rozumiejącego naszej sceny politycznej a jedynie znającego ją z relacji prasowych o jakieś krótkie podsumowanie i własną obserwację na podstawie przetłumaczonych głównych przekazów z najważniejszych kanałów medialnych kraju – z jednego, czy też może z dwóch tygodni, to uzyskalibyśmy w postaci odniesienia się pytanego do entropii. Na pewno pytany, nie byłby w stanie wskazać, o co toczy się spór polityczny, jakie są pryncypialne kwestie polityczne dla naszego kraju.

3 myśli na temat “Przekaz ze sceny politycznej jest sprzeczny

  • 11 lipca 2015 o 08:32
    Permalink

    Niech nam żyje długie lata młodniejący Prezes PiS – JarosławPolskęZbaw!

    Odpowiedz
  • 11 lipca 2015 o 16:58
    Permalink

    Zgadzam się, bardzo dobrze, że pan Andrzej Duda zamilkł, ustępujący prezydent też był najbardziej medialny gdy nic nie mówił.
    Pana Jarosława Kaczyńskiego cenię ze względu na przyjazny stosunek do braci mniejszych, ja też cenię sobie towarzystwo braci mniejszych i w miarę możliwości staram się wszelkim stworzonkom pomagać.
    Zbieranina, która określa się mianem lewicy i absolutnie nie potrafi się porozumieć, gdyż każdemu marzy się garnitur od Armaniego i sejmowe korytarze, flesze, kamery zamiast myśleć o Polsce nie jest lewicą, na “krzesło” po raz kolejny nie chce mi się głosować. Tragifarsa lub życie przerosło kabaret.

    Odpowiedz
  • 12 lipca 2015 o 02:40
    Permalink

    Niech nam żyje długie lata Prezes PiS’u ktory wyportkowal tych polglupkow z boiska ,ktorym wydawalo sie ze rzadzic krajem to taka gra w berka

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.