Przed TSUE opłaca się nam ugiąć (cz.2)

fot red. BK

W naszym interesie jest elementarny pragmatyzm na kierunku europejskim. Każdy polski polityk powinien rozumieć, że to co mówi do nas Bruksela, to jest tak jakby to mówiła do nas pani Kanclerz lub pan Kanclerz – bogatych Niemiec i pan Prezydent potężnej Francji. Oczekiwanie, że oni się ugną, mając nas już na haczyku, jakim jest kwestia praworządności – jest nieodpowiedzialne, wręcz naiwnie głupie. Obetną nam prawo do funduszy, w konsekwencji w Polsce wzrosną nastroje antyunijne, rząd – obóz władzy – zacznie dąć w tę trąbę i bić w ten bęben. W efekcie będziemy w Unii drugiej prędkości, ale zostaniemy formalnie odseparowani. To jest bardzo duża strata, bo naprawdę tu nie chodzi o machanie tęczową flagą, ani o pensje kilku tłustych kotów w jakiejś izbie dowolnego ciała. Tutaj chodzi o kasę dla nas wszystkich. Proszę się zastanowić – kto na tym zyskuje? Polska? Polacy? Która i którzy?

Trzeba to zrozumieć i zachować się pragmatycznie, nawet jeżeli mielibyśmy się przyznać do błędu i nawet wskazać na krajowym podwórku winnego – to się nam opłaci, ponieważ „grając w zielone”, czy „tata wariata” – można, jeżeli można zgasić światło. My tego nie możemy zrobić, dlatego trzeba zrobić wszystko, żeby nie dostarczać żadnych, nawet najmniejszych cieni – możliwości – odcięcia nas od kasy.

Proszę mieć świadomość, że sama wizja odcięcia od unijnej kasy, będzie rzutować na cenę Złotego, a to na wycenę długu, a to wszystko spowoduje, że chociaż nic nie zrobimy – to będzie gorzej, bo gramy w cudzą, neoliberalną grę. Pozorne sprzeczności i fakt, że w innych krajach jest podobnie, powoływanie się na przykład Niemiec, gdzie również stosowny organ twierdzi, że prawo niemieckie nie może być derogowane przez regulacje unijne – nie ma żadnego, ale to naprawdę, żadnego – nawet najmniejszego znaczenia. Ponieważ to nie my wyznaczamy reguły w tej grze, tylko oni. My jesteśmy tylko pionkiem, przez naprawdę głupią politykę nie jesteśmy już graczem. Jesteśmy „czarnym Piotrusiem” do bicia.

Uwaga i to chyba najważniejsze – tu nie ma mniejszego zła, tu nie ma innego wyboru. Ponieważ jesteśmy grillowani na patelni, na którą sami głupią polityką się skierowaliśmy. Tu nie ma znaczenia argumentacja, racje i prawo. Naprawdę, proszę się nie dać nabrać, bo gra w którą gramy, to jest tylko zasłona, służąca do osiągnięcia wyznaczonych wobec nas celów. Sami się podkładamy w sposób naiwny i dziecinny, jeszcze podnosząc swoje racje, przez co lewacka i neoliberalna większość jest w stanie dostawać spazmów z atakowania nas. Co się często dzieje i w Parlamencie Europejskim, jak i jeszcze częściej w zachodnich mediach.

Nasi rządzący powinni zrozumieć jedną banalną okoliczność – kasę trzeba brać – bez względu na wszystko, nawet jak mielibyśmy przyjmować nielegalnych imigrantów i afirmować 256 lub 1256 płci kulturowych, to tą kasę trzeba brać – tak długo, jak długo ją dają. Ponieważ nad tymi zjawiskami i zagadnieniami można zapanować, co więcej można je uregulować w taki sposób, żeby były funkcjonalnie do strawienia dla społeczeństwa i systemu państwowego. Ale jak nie dostaniemy pieniędzy lub chociaż stracimy ich cześć, w imię dogmatów opartych na głupocie i samo zacietrzewieniu, to po prostu będziemy frajerami. Czy ciężko jest się zorientować, że przez tą całą dogmatyczną retorykę oni chcą nas po prostu wystawić, żebyśmy się podłożyli do ukarania?

Reasumując – musimy zrobić wszystko, żeby wziąć z Unii jak najwięcej pieniędzy (i wpłacać do niej jak najmniej). Co więcej, żeby stale uczestniczyć we Wspólnym Rynku na jak najbardziej równych zasadach i przyjmować jak najwięcej turystów z Zachodu u nas. To wszystko po to, żeby zyskiwać pieniądze, pozwalające nam na modernizację. Alternatywą jest rozwój – w separacji – gdzie, będziemy samotną wyspą wśród niekoniecznie przyjaznych nam krajów. Nie ma większego atutu dla nas w kontekście utrzymania niepodległości, niż przynależność do Unii Europejskiej, najlepiej jeszcze z partycypacją w walucie Euro. Ponieważ w takiej konfiguracji, jakikolwiek konflikt mający na celu to co zawsze, czyli panowanie nad częścią naszego terytorium lub zresetowanie nas generalne – będzie zawsze bił w ogólny ład, porządek i dobrobyt europejski. To znaczy niemiecki i francuski przede wszystkim. A te dwa kraje nie mają najmniejszego zamiaru zubażać się, dlatego zubażanie ich bezpośredniej strefy wpływów jest bardzo ryzykowne. Natomiast jeżeli staniemy się już tylko pośrednią strefą wpływów, to widzimy dzisiaj na przykładzie części byłej post-ukraińskiej przestrzeni państwowej, jaką ma przed sobą wspaniałą perspektywę integrowania się w ramach Federacji Rosyjskiej… Nie mówiąc już o losie Syrii, Libii, czy może bardziej zrozumiałej dla nas Gruzji.

7 komentarzy do “Przed TSUE opłaca się nam ugiąć (cz.2)

  • 25 lipca 2021 o 09:56
    Permalink

    Czyli co? Jesteśmy w niewoli ekonomicznej i suwerenność jest na zawsze utracona? Biedne “jaśnie państwo”, które służyło zachodowi w rozwałce bloku wschodniego nadal ma być na kolanach przed hegemonami UE? Jak oni to zniosą? Co na to ich duma? Co na to Kościół dominujący, gdzie jest ta ich zapowiadana przez JP II ewangelizacja Europy ? Co na to Ziobro? Co na to prezes chcący być zbawcą narodu?

    Andrzej Chyra o Jarosławie Kaczyńskim: „Chciał być zbawicielem narodu, ale może zostać jedynie grabarzem” – Źródło: Przegląd nr 19/2021, s. 63.
    Ale nie tylko on, bo cały styropian i Kościół są grabarzami państwa i narodu.
    https://demotywatory.pl/5083479/Prezes-NIK-Marian-Banas-podczas-czwartkowego-wystapienia-w

    Odpowiedz
  • 25 lipca 2021 o 10:43
    Permalink

    Eurolewicowa Polska (Polin) w strukturach kulturowej neomarksistowskiej UE nigdy nie zaakceptuje istnienia konserwatywnej, chrześcijańskiej (prawicowej) FR (Rosja) .Ot, w cziom dieło… !! Oczywiście za zgodą Francji, Niemiec
    promotorzy rewolucji neokomunistycznej w “naszym eurokołchozie”, Rosja paka przygląda się z zażenowaniem i pobłażaniem… degrengoladzie eurokomunistycznyj politpoprawności!

    Odpowiedz
  • 25 lipca 2021 o 10:52
    Permalink

    No bo oni nie są pragmatykami to doktrynerzy płaczący nad rozlanym mlekiem bo w bitwie pod beresteczkiem to lub tamto sie nie udało, albo szlachta się spóźniła lub miała króla w d. bo coś tam, albo byli na mszy i się modlili. Zrozumcie wreszczie wszyscy że jesteście nienormalni w tym kraju i w tym społeczeństwie – tutaj obowiązują zasady – na kolanach przez panem kapłonem, w czarnej kiecce a resszta jakoś tam będzie. Pragmatyzm w tym kraju nie istnieje – nawet w podręcznikach akademickich. Wszystko jest przesiąknięte mesjanistycznym – jakoś tam bylstwem.

    Odpowiedz
  • 25 lipca 2021 o 12:15
    Permalink

    Grzegorzu z K. (z wczoraj) ja Cię popieram! Natomiast ws. Węgier, to nie tak. Położenie strategiczne Polski – YES, YES – ale to można WYGRAĆ lub PRZES…Ć ! My “dzięki” styropianowi i jego bydlęcej rusofobii PRZEGRYWAMY !!!

    O Jamale II napisałem TOMY ! Podobna sprawa była z linią szerokotorową , z samym tranzytem (!) Niemcy – Rosja przez Polskę . To była SZANSA nie ZAGROŻENIE . Wielu mądrych to mówi .

    W marketingu jest ten stary greps o wysłaniu 2 sprzedawców na pustynię do Murzynów. Znany, ale dokończę.

    Jeden mailuje do centrali – tu nikt butów nie nosi – KICHA !

    Drugi – tu nikt butów nie ma . SUKCES !

    Głosów jak mój, że takie położenie to SUKCES jest ok.90% całości. Każdy, kto prowadzi/ł biznes to wie!

    Nasi zasr..ni styropianowcy, bardzo się zresztą na Orbanie zawiedli! Liczyli na nienawiść po interwencji w 56 r. a tu DUPA! Orban na tym grał, ale po objęciu władzy WYKOPAŁ zaszłości.

    Liczy się tylko CZŁOWIEK , reszta to kit i mit .

    Odpowiedz
  • 25 lipca 2021 o 16:24
    Permalink

    Do G z K – a co do nacisków, to Orban był poddany ogromnym! Ze str. np. właścicieli banków z którymi walczył – rozwiązał problem kredytów frankowych. Pogonił też paru właścicieli mediów miejskich z Zachodu.
    Największy nacisk – i Orban to zniósł był ws. ropy z gazociągu południowego i elektrowni atomowej w Pecs – tam kilkakrotnie naciskała słynna Vicki Nuland (osobiście) , były bodaj nawet sankcje ( lub ich zapowiedź) .

    Myśmy CHCIELI dać d…y , strasząc się od początku Czarnym Ludem – Rosją ! Jamał 2 przegrał z Ukrainą i Giedroyciem , a linia szerokotorowa Sławkowo – granica państwa była uwalona(!) słowami jednego solidarucha – tam ( w Sławkowie) – jest tak długi i szeroki peron, że można wysadzić na nim całą dywizję pancerną! To było ok. 1999 r. Oni cały czas CZEKAJĄ na atak wrażego Putina. Chore? Jasne!
    Teraz kupujemy Abramsy – bo to tuż, tuż.

    Odpowiedz
    • 25 lipca 2021 o 18:16
      Permalink

      V. Orban Polegał całkowicie na Natanujahu, zobaczymy czy bez owego pana możliwy jest ‘piereswiet’!

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.