Soft Power

Przebaczenie Snowdenowi to jedyny sposób na problem przyszłych Snowdenów

 Edward Snowden bardzo, ale naprawdę bardzo ośmieszył i upokorzył Amerykę, albo Ameryka chce, żebyśmy wierzyli w to, że Snowden ma wiedzę zdolną do jej osłabienia. Ten analityk raczej niższego szczebla – w sposób nadzwyczajny zmylił służby specjalne najpotężniejszego kraju na świecie i po prostu uciekł, najpierw przez Chiny, potem do jedynego kraju, który w ogóle nie musi obawiać się nikogo i niczego, w tym USA – do Federacji Rosyjskiej.

Historia nadaje się na jeden z kolejnych odcinków o agencie 007, jednakże póki co nie ma puenty, zdarzenia się jeszcze nie skończyły – Snowden sobie pływa po Moskwie statkiem wycieczkowym, a w międzyczasie Angela Merkel ruga swoje służby specjalne za to, że w sposób dziecinny dały się podsłuchiwać sojusznikom. Zysk polityczny w sumie z kalibru afery żaden, ale koszty jakie Amerykanie ponieśli na zmiany systemowe – niwelujące wiedzę Snowdena na pewno idą w setki milionów dolarów o ile nie miliardy.

Głównym problemem z jakim od początku ery Snowdena boryka się amerykański wywiad, jest zabezpieczenie się przed Snowdenem numer 2 a następnie kolejnymi, którzy mogą pójść w ślady swojego autentycznie wielkiego poprzednika. Jeżeli do tej pory nie wymyślono niczego, a fizyczna likwidacja z powodów prestiżowych nie wchodzi w grę – to jedynym sposobem jest list żelazny i sprowadzenie Snowdena do USA, żeby okazując wielkoduszność, mieć go pod własnym wpływem a nie u potencjalnych rywali. Poza tym, w kraju zawsze może wydarzyć mu się wypadek, cokolwiek, jednakże w jego przypadku to już byłaby tylko i wyłącznie zemsta państwowa. Na to nie może sobie pozwolić żadne państwo, natomiast na okazanie wielkoduszności – może sobie pozwolić tylko i wyłącznie naprawdę potężny system.

Biorąc pod uwagę, jakim szokiem dla Amerykanina musi być życie w Rosji bez pieniędzy, nie można się dziwić Snowdenowi, że pewnego dnia zmięknie mu rurka i będzie prosił się Obamy o pozwolenie na powrót do USA. W interesie PR-owym Ameryki jest jak najszybsze sprowadzenie Snowdena do kraju i osadzenie np. w areszcie domowym, ponieważ w ten sposób pokaże się wszystkim potencjalnym zdrajcom jak kończą, to znaczy, że w ostateczności i tak będą się prosić władz o litość.

Jeżeli bowiem Snowden nie był prowadzony przez rosyjskie służby specjalne, to nie grozi mu wymiana, a nawet jeżeli był to raczej zaraz przestanie być użyteczny dla Rosjan, którzy mają własnych ekspertów tej samej i oczywiście wyższych klas. Z pewnością go odpowiednio wykorzystają, wydobędą z niego resztkę wiedzy, jednakże pewnego dnia będzie dno studni. Co potem trudno powiedzieć, raczej FSB nie wyrzuci go z luksusowego apartamentu i nie przestanie zapełniać mu lodówki, ale przecież w końcu nawet zwykli Rosjanie mogą zacząć zadawać pytania – dlaczego ich kraj sponsoruje jakiegoś Amerykanina zamiast np. sierot lub czegokolwiek w Rosji.

Powrót Snowdena do USA – do aresztu domowego, bo inaczej trudno sobie wyobrazić będzie wielkim sukcesem politycznym i PR-owym. W zasadzie nie ma innego sposobu na rozwiązanie tego problemu, dopisanie mu ostatniego aktu. Oczywiście to nie będzie oznaczać, że taka będzie przyszłość Snowdena, jednakże samo jego przywrócenie na „łono ojczyzny”, da do myślenia każdemu, zwłaszcza jakby jeszcze Snowden został namówiony do publicznego posypania głowy popiołem i przeproszenia za sytuację z przedstawieniem jakiejś przestrogi – dla sobie podobnych.

W przypadku USA nie ma bowiem nic gorszego niż utrata twarzy, zwłaszcza jeżeli chodzi o niwelowanie imperium dobra, cokolwiek miałoby to znaczyć. Właśnie w tym kontekście zalukrowanie całego sporu będzie jedyną możliwą korzyścią poprzez pokazanie, że owszem stało się źle, ale wujek Barack jest lepszy od przyszywanego wujka Władimira, a ojczyzna wybacza nawet zbłąkanym owieczkom. Może nie do końca wybacza, albowiem nikt nie pozwoli Snowdenowi na stanie się np. politycznym lub moralnym bytem, ale mimo wszystko pozwoli przynajmniej oddychać powietrzem wolności. Bez skazania się zatem nie obejdzie, ale lepsze to i życie u siebie niż na obczyźnie – gdzie nie ma się żadnej przyszłości.

Jest tutaj możliwy wątek ostracyzmu w ojczystym środowisku, albowiem dla wielu Amerykanów Edward Snowden to po prostu zdrajca. Jednakże być morze rzeczywiście w erze elektroniki umożliwiającej skopiowanie wszystkiego na jedno małe urządzenie – najlepszym zabezpieczeniem przed przyszłymi Snowdenami, będzie pokazanie im wszystkim bezsensu i krótkowzroczności zdrady. Najlepiej bowiem ze zdrajcą walczyć w jego własnym umyśle, pokazując korzyści i koszty oraz nieuchronne konsekwencje.

Na jego tle warto się zastanowić nad naszą oceną zdrajców narodowych, zwłaszcza tych z ostatniego okresu, którzy zdradzając ojczyznę robili to rzekomo dla zapewnienia pokoju światowego czy czegoś podobnego.

2 komentarze

  1. inicjator_wzrostu

    A kogo obchodzi los Snowdena?

    Ocena i osądzenie “Snowdenów” to sprawa aparatów państwowych.

    Żaden z nich nie pozwoli na swobodne przekazywanie informacji o swoich machlojkach.

    Taka już jest cecha wszelkich aparatów biurokratycznych we wszystkich państwach świata i nic tego nie zmieni.

    Może być tylko różny stopień represyjności aparatów państwowych wobec obecnych i przyszłych “Snowdenów”.

    I nawet INTERNET niewiele w tym zmieni.

  2. 1. It is always interesting to me that people present moral choices as being very simple.
    IMHO, nie ma dobrego rozwiązania w “sprawie Snowdena” – są tylko złe i gorsze.
    Mleko się rozlalo.
    Któż zważy indywidualne racje moralne stojące za wyborem Snowdena? Podobne dylematy towarzyszą określeniu granicy „obrony koniecznej”.

    2. Podzielam opinię TedS’a z Vancouver BC w NYT:

    “ Snowden just proved that the Internet, as we know it now, is dead. Social networks compromised. Networking equipment suspect. Mobile devices bugged.

    But new encryption methods, gear/protocols and other methods will define what happens next. The hegemony of current suppliers will be challenged.

    The Internet has lost its childhood innocence and is moving in to adolescence. The question is what type of adult will it be”.

    W wolnym tłumaczeniu:
    Snowden właśnie udowodnił, że Internet, taki jak teraz, jest martwy. Sieci społeczne zagrożone/narażone na szwank. Urządzenia sieciowe podejrzane. Urządzenia mobilne na podsłuchu.
    Ale nowe metody szyfrowania, sprzęt/protokoły internetowe [standardy aplikacji] i inne metody będą określać przyszłość internetu. Hegemonia obecnych dostawców [usług internetowych] będzie kwestionowana.
    Internet stracił dziecięcą niewinność i zmierza ku dojrzałości. Pytanie tylko, jaka będzie ta „dorosłość” internetu.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.