Społeczeństwo

Prywatna niepełnosprawna ochrona

 Rzeczywistość w naszym pięknym i wspaniałym kraju jest fascynująca, naprawdę zdarza się, że jest ciekawsza od fikcji. Otóż bowiem w wyniku transformacji i prywatyzowania wszystkiego dorobiliśmy się w naszym nadwiślańskim państwie sprywatyzowania bezpieczeństwa! Mamy większą ilość prywatnych ochroniarzy niż razem wojska, policji i straży gminnych i miejskich. Prywatne firmy ochroniarskie to potęga, prawdziwe państwo w państwie i mało kto wie – poważny pracodawca osób niepełnosprawnych!

Naprawdę to jest szokujące, jak można było stworzyć system, pozwalający na funkcjonowanie w zawodzie zakładającym ryzyko brutalnego kontaktu fizycznego – dwóch kategorii ochroniarzy, z licencją i bez. Ci bez licencji oczywiście są tańsi i mogą prowadzić jedynie dozór, dbając o bezpieczeństwo samą swoją obecnością – prosząc o pożądane zachowanie w miejscu publicznym. Co więcej mogą to być osoby z pewnymi rodzajami niepełnosprawności, pracodawca zatrudniając ich powyżej pewnego pułapu może otrzymywać dofinansowanie z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych – działając jako zakład pracy chronionej. Czy byliście w stanie państwo to wymyślić? Agencja ochrony jako zakład pracy chronionej osób niepełnosprawnych? Tak, to jest nasza rzeczywistość, tak u nas jest i to działa – tych dzielnych ludzi zarabiających grosze możemy spotkać w każdym markecie, wszędzie tam gdzie jest potrzebna optyczna obecność ochrony. Ich koledzy z licencjami pozwalającymi na użycie przemocy wobec awanturujących się – służą jako grupy interwencyjne, natomiast niepełnosprawni to czujki systemu, mające zaalarmować i co najwyżej być świadkiem w sądzie. Nie mają ustawowego obowiązku narażania swojego życia w razie zagrożenia. Paradoks? A jednak, tak jest, to ktoś wymyślił tutaj, teraz, w naszym kraju.

Z jednej strony – rzeczywiście może tak powinno być, albowiem niby dlaczego każdy ochroniarz ma mieć broń, stać w hełmie i znać karate? Po co? Przecież to byłoby bardzo nieefektywne, gdyż osób z warunkami psychofizycznymi do spełnienia potrzebnych wymogów jest stosunkowo mało w społeczeństwie, więc ich praca była by relatywnie droga, a tutaj raczej chodzi o oszczędności na etatach przy ich istnieniu. Dzięki takiemu podejściu – wiele osób niepełnosprawnych ma prace, może słabo płatną, ale wymagającą głównie uczciwości i uwagi w miejscu pracy oraz reprezentowania interesów pracodawcy. Ich zarobki nie są wysokie, ale jeżeli się godzą na proponowane stawki, to znaczy się że jest społeczno-gospodarcze uzasadnienie dla tego typu unormowań, albowiem dlaczego państwo ma stać w opozycji do potrzeb gospodarki? Niech się dzieje!

Przypatrując się zagadnieniu jednak z drugiej strony, jeżeli na człowieku pełniącym funkcję w miejscu publicznym – widnieje wielki napis „ochrona”, albo „security” – to znaczy, że ludzie przebywający w tym miejscu publicznym mogą mieć do niego zaufanie, że przyjdzie on z pomocą w momencie niebezpieczeństwa, a nawet poświęci się w przypadku zagrożenia dla ich bezpieczeństwa lub bezpieczeństwa mienia swojego pracodawcy (osób, podmiotów chronionych). Niestety na płaszczyźnie naszego obecnego ustawodawstwa tak nie jest, mamy do czynienia z błędem systemowym zakładającym pozorność istotnych społecznie faktów. Jeżeli ktoś jest bowiem ochroniarzem i/lub pełni taką funkcję, to znaczy, że należy się spodziewać od niego tego, co pod pojęciem prywatnej służby porządkowej jest rozumiane – jako organizacji uprawnionej do dbania o bezpieczeństwo i porządek w miejscu prywatnym udostępnianym publicznie przez właściciela. Ludzie nie mogą być oszukiwani przez pozorność.

Dlatego należy wprowadzić w ustawodawstwie rozdzielenie funkcji ochroniarskich na ochronę – jako wymagającą licencji, oraz dozór, jako niewymagający licencji. Co więcej prawo trzeba zmienić tak, żeby obowiązki dozorującego były jasno określone. Przecież dozorca może chodzić z urządzeniem do zdalnej komunikacji, co więcej może udzielić pierwszej pomocy, także może służyć jako element zasłony wraz z urządzeniami technicznymi, czy też tylko je rozstawiać, jednakże jest jedno bardzo ważne – nie powinien mieć prawa na fizyczny kontakt z ludźmi, jeżeli nie zostanie zaatakowany. To takie proste, a zlikwidowałoby pozorność i istniejącą fikcję.

Poza tym, tak na marginesie – należy wprowadzić obligatoryjny obowiązek rejestrowania obrazu i dźwięku z każdej interwencji dokonywanej przez prywatne służby ochroniarskie. Brak nagrania powinien służyć jako przesłanka uniewinniająca podmiot interwencji z dopuszczeniem roszczenia regresowego wobec dokonujących interwencji, traktowanej jako napaść. Inaczej państwo pozwala na przemoc fizyczną prywatnych policji wobec obywateli, nad którą nie da się w praktyce sprawować kontroli.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.