Polityka

Protest wyborczy – z resetem w tle?

graf. red.

Protest wyborczy – z resetem w tle? Jesteśmy na skraju bardzo ciekawego procesu, który nabrzmiewa jak rak i może w każdej chwili nas pożreć. Dlaczego w ogóle robi się z tego zagadnienie. Jeżeli w jakimś okręgu ilość głosów uznanych za nieważne, jest większa niż ilość głosów stanowiących o wyniku, to jest czymś naturalnym, że należy uniknąć wszelkich wątpliwości. Ordynacja wyborcza powinna przewidywać – automatyczne przeliczanie i szczególnie dokładne dokumentowanie przebiegu liczenia tego typu sytuacji.
Nie chodzi tu o podstawę prawną do protestu wyborczego. Mówimy o racjonalności i o pewności obrotu publicznego. Wybory to święto demokracji, w interesie nas wszystkich jest spowodowanie, żeby wynik wyborów był dokładnie taki, jakiego życzyli sobie wyborcy. Oznacza to, że jeżeli mogą pojawić się jakiekolwiek wątpliwości, to należy je zawczasu wyeliminować, po prostu nie pozwolić na to, żeby mogły zafunkcjonować w ogóle. W tym kontekście ponowne przeliczenie wyniku, który mieści się w granicach błędu jest czymś naturalnym.
Protesty wyborcze zgłosili rządzący i opozycja. Dla rządzących problemem jest ilość głosów nieważnych, a dla opozycji problemem jest logotyp, który uznano za mylący. Rzeczywiście, trzeba się z tym zgodzić, do głosowania duża część społeczeństwa potrzebowała okularów, bo płachta wyborcza była ograniczonego rozmiaru, a od nazwisk gęsto. Co roku mamy z tym problem, żeby nie wspomnieć słynnej już książeczki wyborczej. Naprawdę, jeżeli o wyniku wyborów u nas ma w jakimkolwiek stopniu decydować format karty wyborczej, to znaczy że jest bardzo źle.
Protesty wyborcze będzie rozpatrywał nowy Sąd, w składzie wybranym z – jak twierdzi opozycja – naruszeniem prawa. To samo przez się wskazuje na komplikację procesu, ponieważ jeżeli Sąd nie ma autorytetu legalności działania, to po prostu nie jest Sądem. Ciężko powiedzieć, jak to się rozwinie w praktyce, należy się spodziewać tutaj protestów – uderzenia w Sąd, a docelowo uderzenia w rządzących i ich pomysł na przeliczanie głosów.
Szokuje postępowanie części polityków opozycji, którzy publicznie nawołują OBWE do wzmożenia obserwacji protestów wyborczych w tym ewentualnego ponownego przeliczania głosów. Może nie jest to już szokujące dla wszystkich, bo część klasy politycznej regularnie donosiła na własny kraj do instytucji europejskich. Jednak na pewno nie jest to normalne, zwłaszcza jak się je chleb za pieniądze polskiego podatnika. Te postawy, jakkolwiek uprawnione należy odnotować, albowiem Polak szukający pomocy w ocenie spraw polskich za granicą, jest po prostu co najmniej lojalny inaczej.
W naszych realiach jedyną instancją odwoławczą może być tylko i wyłącznie wybór polskiego społeczeństwa jako Suwerena. Nikt inny, nie może być zapraszany do współdecydowania o naszej rzeczywistości. Mamy pod tym względem bardzo długie doświadczenia, kiedy to obcy mieszali się w nasze sprawy i decydowali o tym, kto będzie nami rządził. Dzisiaj to jest niedopuszczalne i nie można się na to zgodzić pod żadnym pozorem, także na rozwiązania typu „proxy”, a takie mieliśmy jeszcze nie dawno zainstalowane u władzy.
Cieszmy się, że wybory przebiegły bardzo gładko, bardzo szybko przekazano wyniki – nie było rozstrzału pomiędzy exit polls, a wynikami z głosowania. Do tego frekwencja, z której możemy naprawdę być dumni. Jeżeli ktoś to kwestionuje, to w ogóle kwestionuje podstawy naszej państwowości. Jak na tę chwilę, jeszcze nie wymyśliliśmy niczego lepszego, niż co prawda ograniczona i dysfunkcyjna, ale jednak demokracja.
Jeżeli porównalibyśmy naszą obecną sytuację pod względem funkcjonowania demokracji, do tego co było w okresie międzywojennym, to widać jak na dłoni, że zmierzamy w kierunku konstytucji kwietniowej. Ten twór Walerego Sławka, był naszą lokalną wersją autorytaryzmu, który nie zniósł próby czasu. Ponieważ utrwalił w kraju ustrój religijno-postpańszczyźniany. Polska kwietniowa nie była gotowa do stawienia czoła zagrożeniom, ponieważ nie była w stanie się modernizować. Zakonserwowano struktury, zakonserwowano realia i chciano trwać, tylko rzeczywistość otaczająca uległa istotnej zmianie.
Dzisiaj robi się podobnie, dobra zmiana – chciałaby ogrzać się w cieple swojego sukcesu politycznego i korzystać z dobrodziejstw mimo wszystko rozwijającej się gospodarki. Do tego potrzebuje władzy w Senacie i własnego Prezydenta. A to nie jest najlepsza droga dla naszego kraju, bo jedynowładztwo się nie sprawdza, zwłaszcza w społeczeństwie, gdzie dwóch obywateli tam trzy zdania.
Sprawa protestów wyborczych jest śmiertelnie poważna. Należy ją rozpatrzyć i wyjaśnić do ostatniej najdrobniejszej literki. Przy tym trzeba pamiętać, że duża część tzw. nieważnych głosów, to puste karty wyborcze, wrzucone do urny. Często się zdarzają po prostu dopiski, gdzie obywatele piszą co myślą o państwie i kandydatach. Przed nami poważna próba i oby to się nie okazało punktem zwrotnym w historii naszego kraju, bo nikt tu nie jest gotowy dzisiaj na reset i nikt go nie potrzebuje.

Nie ma żartów i nie ma przypadków w takich sytuacjach. Jest zbyt wielu chętnych na to, żebyśmy sobie przeprowadzili chociaż malutki resecik, albowiem to nas ustawi do pionu i wewnętrznie przemagluje. Będą kolejne prywatyzacje, rząd będzie potrzebował pieniędzy na odsetki i np. sprzeda lasy itp. Jest o co grać, w tym znaczeniu, że rewolucji nie będziemy mieli, ale mała ruchawka jest na wyciągnięcie ręki. NIKT NA TYM NIE ZYSKA. Dlatego apelujemy o spokój w ocenie wydarzeń przedstawianych w mediach. Nie można dać się sprowokować ludziom, którzy sieją zamęt. To czas szczególnie wytężonych prac dla służb specjalnych państwa, bo jeżeli okaże się że np. karty wyborcze zaginęły, to naprawdę może być trudna sprawa dla władzy do wytłumaczenia się. Proszę pamiętać – spokój, wyrachowanie, bez emocji. Proszę tę postawę zaszczepić w swoich środowiskach. Nie możemy się sami wystawić na tacy naszym wrogom, przynajmniej bardziej, niż już się wystawiliśmy… Obecnie jesteśmy na granicy głupoty, granicę śmieszności już przebiliśmy. W tej chwili przed nami jest granica krwi. To nie jest, naprawdę NIE JEST potrzebne do niczego. Celem nas wszystkich powinno być stabilne kontynuowanie i zastanawianie się jak sterować tym wszystkim bardziej sprawiedliwie i efektywnie, a nie podpalanie własnego kraju.

7 komentarzy

  1. Popieram apel Autora o spokój.

    Tylko on może nas uratować.

    Macondo nad Wisłą trwa i spokojnie zanurza się w bagnie.

    Nie należy tego przyspieszać, bo jest szansa chwycić się jakiegoś pniaka (podczas tego zanurzania) – i przetrwać.

    Bo tu o trwanie Narodu chodzi.

    A z gospodarką to sobie poradzimy, mimo nadchodzących kłopotów.

    Będzie trochę biedy, bezrobocia i drożyzny, ale to pamiętamy i DAMY RADĘ.

    Byle nie unikać dochodzenia do sytuacji ekstremalnych, bo na tym zyskują nasi wrogowie.

    Amen.

  2. Ano taka jest wielowiekowa tradycja nie-propolskich politycznych kurdupli moralnych z jednej i drugiej strony sceny politycznej. Honoru brak, wiedzy brak, rozumu nie styka, więc pozostaje bazowanie tylko na wzbudzaniu emocji u suwerena i służba obcym interesom. A jakby co to Zaleszczyki i ich nie ma. A potem znowu rozpoczyna się knucie (jak po II WŚ), aby zapanować nad ludem i pasożytować na nim, rugując uczciwych i rozumnych z polityki, rozwalając system względnie sprawiedliwy. Ale każdy naród otrzymuje od losu i życia to na co zasługuje i to co sobie wypracuje. Nic więc nie dziwi, ani nie szokuje.

  3. Kto mi odpowie czemu zzzzz i komunisci z “Polskiego” sejmu są przeciwni monitoringowi urny i liczenia głosów? Nikt nawet w tv się na ten temat nie zajaknie. Banda zzzzzzz i mmmmm

  4. Nie ważne kto i jak głosuje. Ważne kto liczy głosy. W Polsce Ludowej, jak było tak było, to każdy żyjący wtedy wiedział, ale przynajmniej głosów liczyć nie trzeba było.
    Radzę natomiast oglądnąć na PLANECIE długi film o rzekomych manipulacjach wyborczych w USA przez służby rosyjskie. https://www.planeteplus.pl/dokument-intrygi-superbron-kremla_48756
    Film zrobiony przez CIA miał zdyskwalifikować Putina, ale w rzeczywistości zniszczył doszczętnie Trumpa. W każdym razie ten świat jest straszny.

  5. Tak to może być trigger tzn. zapalnik

  6. Podoba mi się tu cenzura, nie rozumiem tylko tego tekstu że ponosze bezwarunkową i nieograniczoną odpowiedzialność, skoro ponosze to po co cenzura? Czy ma mnie odwiedzić seryjny samobujca? Bo piszę bezpardonowo prawdę? Zapraszam…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.