Polityka

Protagoniści polityczni Tusk, Gowin i Schetyna

 Donald Tusk doskonale wyczuł, że jeżeli połknie dzisiaj Jarosława Gowina, – co może z łatwością zrobić, to rozpadnie mu się partia, w efekcie będą przyśpieszone wybory, a jeżeli nie to na pewno nowe rozdanie wewnątrz nowej koalicji i wewnątrz partii. Wówczas okaże się, że niespodziewanym zwycięzcą konfliktu i osłabienia lidera będzie Grzegorz Schetyna. Na to Donald Tusk nie może sobie pozwolić, musi upiec oba dania na jednym ogniu albo mieć świadomość, że właśnie stracił władzę lub jej zdecydowaną część.

Zagranie na dobrego ojczulka w sensie miękkiego serca miało pokazać dystans, jaki dzieli Donalda Tuska od „jakiegoś tam” ministra – Gowina. To się nie w pełni udało, albowiem tenże potrafił mistrzowsko zbić próby wypuszczenia go na ruszt przez dziennikarzy twierdzeniem, że po poniedziałku będzie wtorek i kolejne poniedziałki. Generalnie zatem panowie wyszli z rozgrywki 1:1 – nie oddając pola Grzegorzowi Schetynie, który się odsłonił pokazując, że chce się ubiegać o przewodnictwo w partii a przynajmniej że się nad tym zastanawia.

Żeby było śmieszniej wybory w Platformie Obywatelskiej zgodnie z harmonogramem będą w 2014 roku, – więc wszystko się może wydarzyć, poczynając od gry teczkami a na kompromitujących asystentkach kończąc, oczywiście nie zapominając o katastrofach lotniczych, do których mamy narodowego pecha. Tymczasem panowie skutecznie zapełnili pierwsze strony gazet oraz główne wydania mainstreamowych programów telewizyjnych – skutecznie niwelując nawet prezesa jedynie słusznej prawicowej-prawicy. To, co obserwowaliśmy przez te kilka dni to była sytuacja idealna – czysta polityczna kreacja fikcji, dzięki której politycy byli ważni a nie ponosili prawie żadnego ryzyka. Mistrzostwo świata rządowego i platformianego PR-u!

Tymczasem niestety realia są śmiertelne i brutalne – na stołek Donalda Tuska czyha, co najmniej dwóch ujawnionych już protagonistów i temu to nie jest w smak. Nie bardzo da się zarządzać partią polityczną w takich realiach, albowiem mając zdefiniowanych wrogów politycznych – lider byłby samobójcą, jeżeli by nie starał się ich izolować np. poprzez dobrze nam znaną metodę podkładania świń. Jeżeli od jutra nie zacznie się powolna polityczna erozja panów Gowina i Schetyny – to będzie to pierwszy dzień końca Donalda Tuska, jako niepodzielnego lidera, a innej roli ten dumny człowiek nie zaakceptuje.

Śmieszy zachowanie prawicowych harcowników, którzy próbują banalnymi stwierdzeniami ujadać pomiędzy trzema wielkimi graczami, albowiem nie ma możliwości wysterować Schetyny przeciwko Gowinowi, ani odwrotnie! Ci ludzie nie są politycznymi samobójcami – doskonale wiedzą, kto jest prawdziwym wrogiem i co im grozi. Popełniliby śmiertelny błąd pozwalając się rozegrać przeciwko sobie, – o czym doskonale wie premier, jednakże dlatego że jest premierem może ich podtapiać zupełnie niezależnie.

Grzegorz Schetyna ma generalnie lepsza pozycję, albowiem może mniej podpaść – natomiast można go bardziej wyautować, zwłaszcza wycinając jego ludzi i ludzi z jego otoczenia (nie mylić tych dwóch kategorii). Natomiast Jarosław Gowin narobił sobie już tylu wrogów wśród potężnych ludzi w Polsce, że nie trzeba cudów – w końcu się wywróci – to tylko kwestia czasu.

Żeby było jeszcze śmieszniej ci politycy nie mają poza strachem przed działaniami Tuska – żadnego powodu do współdziałania, ale też nie muszą ze sobą konkurować. Wystarczy, że będą umiejętnie milczeć publicznie na swój temat, zgodnie piętnując wszelkie niedomagania premiera i jego działalności, ale bez ruszania ludzi partii, gdyż każdy głos będzie potrzebny do brutusowania.

Donald Tusk naprawdę nie będzie miał teraz łatwo – casus Waldemara Pawlaka, który wywrócił się na ministrze Sawickim i jego zamiłowaniu do przebierania się w stroje ludowe krąży niczym widmo nad świadomością naszych polityków. Niestety nie da się tak obstawić głosowań w tak dużych organizmach jak PO lub PSL, żeby mieć absolutną pewność, a w takich sytuacjach wyborczych – lider jest zawsze broniącym się. Wie o tym każdy, kto kiedykolwiek podlegał pod tajne głosowanie innych ludzi.

Wniosek z tej sytuacji jest krótki – mniej fikcji, więcej realu. Panowie weźcie się do roboty i miejcie jakieś dokonania. W końcu czas najwyższy!

2 komentarze

  1. Wierny_czytelnik

    Schetyna wyjdzie z tego starcia zwycięsko

  2. Też stawiam na Schetynę w tym trójkącie.
    Tam gdzie się dwóch bije …

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.