Propaganda homoseksualna i genderowa – nowe narzędzia w arsenale soft power zachodu?

Propaganda homoseksualna i genderowa to nowe narzędzie w arsenale soft power zachodu. Podczas niedawnej wizyty w Europie, stojąc przed Bramą Brandenburską prezydent Barack Obama, wygłosił jedno z najbardziej oderwanych od rzeczywistości przemówień jakie w ogóle jakikolwiek polityk odważył się wygłosić w Europie w czasach kryzysu. Pomieszanie rozbrojenia nuklearnego ze sprawami praw mniejszości homoseksualnych, to odlot intelektualny pana prezydenta, który prawdopodobnie traci kontakt w rzeczywistością, albo naprawdę jest już tak źle w kryzysie świata zachodniego, że jego przywódca może się zajmować tylko mniejszościami seksualnymi. Obama nie zachwycił, on w ogóle nie jest przywódcą, może mamić Amerykanów, ale w Europie na jego słodkie i okrągłe słowa nikt się nie nabierze, zresztą nikt go nie słuchał, a nawet jeżeli tak, to przy kpinie w żywe oczy jaką urządzają nasi politycy i tak wypadł dostojnie i profesjonalnie. Na marginesie warto jedynie przypomnieć co Nigel Farage zrobił z Donaldem Tuskiem w obecności Jerzego Buzka – słynne „na jakiej planecie pan żyje?

Jeżeli jednak w ustach pana prezydenta Obamy – lidera świata, przywódcy najpotężniejszego państwa – problem mniejszości seksualnych jest równoważny problemowi rozbrojenia jądrowego, to znaczy że już upadliśmy i zeszliśmy na psy, a na zachodzie nie ma już nic na tyle wartościowego, żeby było trzeba na to zwracać uwagę i się z tym liczyć. Jednak to jest nasza rzeczywistość, rzeczywistość intelektualisty z wykształceniem politologicznym! To wykształcony, wygładzony człowiek z szeroką wizją świata i dorobkiem naukowym! Niestety!

Skoro „góra” jest już tak przesiąknięta propagandą mniejszościową, że przedstawia ją w jednym szeregu z kwestiami rozbrojenia, to niżej nie może być inaczej. Amerykanie są przesączeni ideą poprawności politycznej, której próbkę mieliśmy niedawno także u nas w kraju, jak czarnoskóry muzułmanin zaszlachtował białoskórego chrześcijanina, tylko dlatego bo ten był w bluzie mającej logotyp organizacji wspierającej weteranów. Co mogliśmy przeczytać w najbardziej gównianej gazetce w Polsce? Opinię profesorka, który stwierdził że to z tego powodu bo czarnoskórzy mają problemy z integracją i wyrażaniem siebie w społeczeństwie brytyjskim.

Tak proszę państwa, jeżeli amerykański prezydent powiada bajki o broni atomowej i prawach mniejszości zrównując je rodzajowo na poziomie problemowym, to profesorek, którego nazwiska nawet nie chcę pamiętać, żeby nie dać mu po mordzie w razie spotkania na ulicy może opowiadać o cierpieniach czarnoskórych, które rozładowują wjeżdżając kompletnie naćpani w młodych żołnierzy a potem obcinają im głowy – po prostu szlachtując.

Gdyby tego jeszcze było mało – to reszta świata też wariuje. Na Ukrainie młode kobiety wyspecjalizowane w fikaniu koziołków przed kamerami bez zbędnej ich zdaniem ilości odzieży – ścięły piłą krzyż, który nie należał do nich a upamiętniał ukraińskie ofiary stalinizmu. Czy to też prawo do wyrazu? To może jeszcze wejdźmy do kościoła, meczetu, cerkwi – poskakać trochę i pokrzyczeć jak ludzie się modlą, no bo przecież mamy prawo „wyrażać siebie”. Zdaje się taki przypadek miał miejsce w Rosji, której władze zareagowały tak jak na profanację zareagować po prostu wypada. Przy czym uwaga – nie chroni się w tym wypadku Boga, ale uczuć zgorszonych ludzi. Cerkiew nie służy do tego, żeby w niej drzeć swój ryj, tylko się modlić. Jeżeli ktoś tego nie szanuje, tak jak nie szanuje krzyża, czy też jak jeszcze inny idiota przeciera sobie publicznie krocze flagą Federacji Rosyjskiej – to niech się cieszy, że następnego dnia żyje. Nie wiele trzeba bowiem do spowodowania wybuchu społecznej reakcji, czego najlepszym chyba przykładem było przyjęcie przez Gruzinów pierwszej „gay pride” w swoim kraju.

Polska pod tym względem już jest poprawna politycznie, zmiana kulturowa już się dokonała, chociaż ma powierzchowny charakter – będzie sobie powoli drążyć skałę jak kropla, która ma czas – jedna za drugą. To tylko kwestia czasu, aż będziemy tak nowocześni, że przełkniemy takie wynalazki jak skandynawskie nazywanie rodziców nie mamą i tatą, no bo to determinuje role społeczne i w ogóle jest seksistowskie i niegenderowe – tylko rodzic a i rodzic b! Dziesięć, piętnaście lat. Potem wszystko pęknie, możliwy będzie upadek całego społeczeństwa. W zachodniej Europie pozostaną tylko muzułmanie i społeczności graczy na popularnych konsolach do gier – wszystko inne nie będzie miało żadnej wartości.

Wszystko ma zawsze jakąś przyczynę. Kiedyś amerykańscy prezydenci mówili o wartościach, pracy, poświęceniu, walce. Kiedyś nie było problemu z nazywaniem rzeźnika i mordercy – rzeźnikiem i mordercą. Kiedyś społeczeństwa funkcjonowały normalnie, to znaczy ludzie umierali i się rodzili. Dzisiaj amerykański prezydent pojmuje świat przez pryzmat praw homoseksualistów, rzeźnik dlatego bo jest czarnoskóry prawdopodobnie uniknie kary a społeczeństwa zachodu wymierają, bo nie stać je na dzieci.

Zły przykład zawsze idzie z góry. Przejmujemy z zachodu, w tym zwłaszcza z USA prawie całą kulturę. Filmy i muzyka a do tego gry komputerowe oraz oprogramowanie użytkowe Internetu – to wszystko kształtuje nasze pojmowanie świata. Konsumujemy ich wzorce, dążąc do urzeczywistnienia tego co przedstawiają. Prawie każdy młody człowiek od Lizbony do Władywostoku a nawet alej bo do Tokio wie doskonale co to jest American dream, a jeżeli nawet nie wie to widział to marzenie na nie jednym filmie i w jakiś sposób chciałby je urzeczywistnić. O kobietach nawet nie ma co się wypowiadać, ponieważ one w ogóle nie są odporne na zepsucie. Zapłacimy za to wszystko kiedyś ogromną cenę! W zasadzie już ją płacimy, ale na szczęście na raty i jako odsetki od kredytów!

Obserwując z jaką nienawiścią Rosja jest szkalowana za to, że pozwoliła sobie na prawo zakazujące propagandy homoseksualnej wobec dzieci (i zaostrzyła granice prawa do wolności słowa w kwestiach religijnych) – grożenie bojkotem igrzysk olimpijskich i inne szykany w tym wspomniane publiczne znieważenie flagi rosyjskiej, czy też nagi atak na prezydenta Putina w Niemczech, to nie są przypadki. Naraz, dużo, z różnych kierunków, pozornie nieskoordynowane, a cel jest jeden – osłabienie państwa, rozmycie kośćca, wymiana władz na bardziej uległe. Oczywiście całość w imię wolności…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.