Projekt europejskiej unii energetycznej, czyli fantastyka energetyczna

Premier polskiego rządu pan Donald Tusk w krótkim wystąpieniu przedstawił sześciopunktowe założenie czegoś co sam nazwał „projektem europejskiej unii energetycznej”. W skrócie chodzi o to, żeby Unia Europejska wykazywała „w realu” solidarność energetyczną, co praktycznie oznacza próbę takiego przekonywania partnerów, żeby niektórzy z nich zgodzili się płacić więcej na energię niż płacą dotychczas i to w imię solidarności właśnie z nami Polakami. Pomysł jest bardzo piękny, wręcz altruistyczny, naprawdę rzeczywisty dowód na absolutną bezsilność rządu, który chyba już zupełnie nie rozumie o co chodzi w polityce energetycznej i wpływie cen energii na sprawność całych gospodarek. Co ciekawe, projekt promuje nasz premier – swego czasu – zadeklarowany liberał.

Sam pomysł jest doskonały, jednakże opiera się na pewnej utopii a właściwie na zbiegu kilku utopijnych założeń. Po pierwsze, że istnieje wspólnota która ma na celu „budowę wspólnoty” a nie bogacenie się jej uczestników (standardowy błąd co do celów i narzędzi). Po drugie – błędne założenie, że ktokolwiek poczuwa się do czegokolwiek zobowiązany, chociaż pomimo wielu ewolucji kolejnych traktatów – celowo unikano pewnych zapisów przez lata. Po trzecie – abstrakcyjna fikcja chęci związania swojego losu poprzez wyrównanie, czyli socjalizm. Zupełne zaprzeczenie drapieżnego liberalnego kapitalizmu jaki dominuje w zachodnim myśleniu o interesach i jaki przyświecał głoszonej neoliberalnej ideologii byłego przywódcy Kongresu Liberalno-Demokratycznego.

Projekt pana Donalda Tuska zakłada sześć punktów oto one [Źródło: tutaj]

  1. „Stworzenie skutecznego mechanizmu solidarności gazowej na wypadek kryzysów dostaw.
  2. Zwiększenie finansowania budowy ze środków Unii Europejskiej (UE) infrastruktury zapewniającej solidarność energetyczną, szczególnie na wschodzie UE – nawet do 75 proc. wartości projektów.
  3. Wspólne zakupy energii.
  4. Rehabilitacja węgla, jako źródła energii.
  5. Wydobycie gazu łupkowego.
  6. Radykalna dywersyfikacja dostaw gazu do UE.”

Pan premier prawdopodobnie uważa, że ktoś na Zachodzie zaryzykuje swoją uprzywilejowaną pozycję handlową, o której zdobycie starał się wiarygodnymi kontaktami przez lata w imię iluzorycznych zagrożeń, które dostrzega tylko grupa polskich polityków. Poza tym, próba przeniesienia ideałów klasycznej „Solidarności” na globalny rynek energetyczny jest po prostu dowodem na naiwność, prawdopodobnie podobnego kalibru jak wiara w „katarczyków”, którzy mieli zainwestować w stocznie.

Przyjrzyjmy się jednak tym punktom, czego tak naprawdę doprasza się nasz rząd? Stworzenia skutecznego mechanizmu solidarności gazowej na wypadek kryzysów dostaw? Nikt nie zabrania Polsce budowy dodatkowych magazynów gazowych, z pewnością jest to kwestia wydania pozwolenia i znalezienia finansowania. To nie jest problemem Zachodu, że Polska przez 25 lat wolności nie była w stanie znacząco powiększyć zdolności do przechowywania rezerw. Zwiększenia finansowania budowy ze środków Unii Europejskiej infrastruktury zapewniającej solidarność energetyczną, szczególnie na wschodzie UE – nawet do 75 proc. wartości projektów? Przecież to, jest czysty interwencjonizm publiczny. Na Zachodzie działają firmy prowadzące takie projekty. Dlaczego Polska nie była w stanie tak rozwinąć swoich koncernów (nawet państwowych), żeby zamiast inwestować politycznie w sąsiednim kraju – konsolidować i budować infrastrukturę u siebie? Pan premier miał na to sześć lat swoich rządów. Wspólne zakupy energii to doskonały pomysł, na pewno się przyjmie, w szczególności tam, gdzie państwa najbardziej strzegą swoich interesów czyli w zakresie dostępu do złóż. Zaskakuje pomysł na rehabilitację węgla jako źródła energii, co jest postulatem przeciwnym do celów strategii Europa 2020, która wyznacza cele w zakresie ograniczeń emisji zanieczyszczeń i substancji szkodliwych. To poważny krok wstecz w zakresie technologii odnawialnych – uwaga nikt nie mówi o wygaszaniu technologii węglowych, ale po prostu spalanie węgla jest na tyle mało efektywne, że szkoda tego wspaniałego surowca po prostu do produkcji energii i ciepła. Jednakże liczy się przecież „tu i teraz”. Wydobycie gazu łupkowego jest w Europie obarczone ryzykiem skażenia wód gruntowych, to są fakty! Polska ma skandalicznie małe rezerwy wody pitnej, czy naprawdę gaz łupkowy – pomimo wycofywania się koncernów zagranicznych z poszukiwań ma być dla nas fatamorganą energetyczną? Wodę będziemy w razie czego odsalać? Radykalna dywersyfikacja dostaw gazu do UE to myślenie życzeniowe, przecież to oznaczałoby, że Niemcy mieliby przestać kupować gaz w Rosji. To miałoby konsekwencje geopolityczne, strategiczne i było impulsem dla globalnej gospodarki. Raczej impulsem negatywnym.

Powyższe to, myślenie życzeniowe, nie mamy żadnego mandatu na to, żeby domagać się od naszych partnerów i sojuszników ponoszenia przez nich wyższych kosztów zakupu energii. Trudno pojąć dlaczego Warszawa tego nie rozumie? Przecież droższa energia oznacza wyższe koszty produkcji i funkcjonowania gospodarki – zwiększenie inflacji, ewentualnie obniżenie poziomu życia, bo trzeba będzie przy tej samej produktywności więcej płacić za energię! To się ekonomicznie nie składa. To złe rozumienie bezpieczeństwa. To sen o solidarnośći – oczywiście cudzym kosztem. Lepiej żeby się to nie ziściło, albowiem jeszcze skończy się obniżeniem funduszy unijnych, ze względu na radykalną zmianę stosunków gospodarczych w wyniku realizacji tego planu. Na szczęście bez obaw, nikt w Europie nie bazuje na fantastyce strategicznej, tylko na zimnych rachunkach.

Po przeczytaniu tego sześcio punktowego planu wynika jeszcze jeden wniosek – pan Donald Tusk jest genialny, albowiem co prawda po latach, ale jednak wpadł na ten sam pomysł co nasi niemieccy sąsiedzi – mianowicie najlepiej jest mieć własną rurę! Ponieważ nie może jej mieć, a okres akcesji minął, to kombinuje teraz jak podłączyć się do rury istniejącej, którą jego minister swego czasu tak okropnie wzgardził poprzez daleko idące porównanie historyczne, którego nie wypada cytować.

Jeżeli ta propozycja polskiego rządu nie była wcześniej skonsultowana z partnerami na zachodzie oraz anonsowana w szeroko rozumianej branży energetycznej, to możemy być pewni że w najlepszym wypadku zostaniemy zlekceważeni. To naprawdę nie jest wina Niemiec czy Holandii, że Polska płaci więcej za ten sam gaz, będąc bliżej źródła!

14 thoughts on “Projekt europejskiej unii energetycznej, czyli fantastyka energetyczna

  • 30 marca 2014 o 07:26
    Permalink

    Zdaniem autora, pomysł Tuska – to super-fantastyka, coś w rodzaju “a pod każdym łóżkiem – pieczarki”. Rzeczywiście, jest to wybór między bydlęcym egoizmem, a człowieczym humanizmem. Między być, a mieć. Między jeść, pić i “piniędzy”, a “…”? Czy aby nie jest bardziej pożyteczne propagowanie opcji wyboru między tym, co jest możliwe, a tym, co wydaje się mało realne, zdeterminowane prymitywnym wygodnictwem i schlebianiem lenistwu, tzw “realizmowi” i nicnierobieniu. Gdyby człowiek, w swej historii wybierał tę drugą opcję, to prawdopodobnie do tej pory siedział by na drzewie, a nie w samochodzie.

    Odpowiedz
  • 30 marca 2014 o 07:28
    Permalink

    Kubeł zimnej wody – bardzo potrzebny i na czasie!
    Co do tego braku WODY PITNEJ w Polsce, to może zaczniemy ją sprowadzać z krajów znad Zatoki Perskiej, razem ze skroplonym gazem?
    Mają ją z odsalarni, bo surowca energetycznego u nich w bród. Nawet ZIMOWĄ OLIMPIADĘ 2022 byliby w stanie tam przeprowadzić, to tylko kwestia budowy zadaszonych i schładzanych gór …
    Popieram @Autora w zachęcaniu naszych decydentów do powrotu na Ziemię.

    Tę Ziemię!

    Porównanie pomysłu Premiera do odruchów SOLIDARNOŚCI z lat 80-tych jest kapitalne.
    Wówczas było 21 postulatów, teraz tylko 6!
    Deflacja żądań?

    Odpowiedz
  • 30 marca 2014 o 09:47
    Permalink

    #Cyryl No tak, tylko to sięganie gwiazd musi mieć jakieś podstawy i nie powinno dziać się czyimś kosztem. Poza tym, nie wszyscy siedzą w samochodach, większość gnoi się w obskurnym PKP… to tak na marginesie

    Odpowiedz
  • 30 marca 2014 o 10:49
    Permalink

    Do kogo ta gadka?
    Kto realnie myslacy w to uwierzy,zeby wloch,niemiec czy hiszpan przejmowal sie polskimi problemami energetycznymi.
    QN by sie usmial.

    Odpowiedz
  • 31 marca 2014 o 14:22
    Permalink

    @Donatan, mamy XIX wiek, zwłaszcza w głowach Polaków, np. ta szabelka Tuska 1 września 2014 roku …
    XiX łatwo pomylić (pisząc) z XXI.
    Tylko ustawienie “I” decyduje gdzie akurat jesteśmy.

    Odpowiedz
  • 31 marca 2014 o 17:09
    Permalink

    Byt określa świadomość…
    Smutna to była świadomość
    hałdy, hałdy, osada…
    Proletariusz? – to przecie wiadomo:
    ten, co nic nie posiada.

    Co mi tam opowiadać
    co był, a czego nie będzie!
    chcę rozpowiadać radość
    wszędzie.

    Wydobyliśmy tyle a tyle
    ponad normę. Wiadomo,
    Niech dzieci spytają, “ile
    chleba z masłem przybyło do domu?”

    Niech żona spyta:” Dlaczego
    niezmęczony i taki radosny?”
    Mąż odpowie:” Bom robił dla swego,
    dla socjalizmu, dla wiosny.

    Robiłem to z rozmysłem, honornie,
    kilof chodził jak sto tysięcy,
    325 ponad normę,
    a będzie jeszcze więcej!”

    Jeszcze czarne pod kopalniami
    hałdy i widma domostw.
    Przyszłość przed nami!
    Byt określa świadomość!
    Prawda??? I “straszno i smieszno” (niektórym…!)
    Autor w/w W. Broniewski.

    Odpowiedz
  • 1 kwietnia 2014 o 10:08
    Permalink

    Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. Nie przepadam za Tuskiem ale uważam, że ma sporo przebłysków. Jeśli dodamy do tego niemal pewne zastąpienie baronessy Ashton przez ministra Sikorskiego, jako szefa unijnej dyplomacji, wszystko jest możliwe.

    Jedynymi państwami w opozycji do całkowitego uniezależnienia się od dostaw ropy i gazu z Rosji są Niemcy i Holandia. Niemcy chcą zminimalizować straty poniesione podczas budowy Nord Stream, który jest wykorzystywany w 25 do 40% swojej zdolności przesyłowej, a Niemcy sfinansowały 49% jego budowy. Wszystkiego nie odbiorą, ale przynajmniej zminimalizują straty.

    Holandia ma największą w Europie giełdę ropy naftowej w Rotterdamie, gdzie kiedyś sowieckie, a teraz rosyjskie tankowce sprzedają ropę po tzw. cenach “spot”.

    Ostatnio oba kraje są pod bardzo silnym naciskiem Grupy Wyszehradzkiej, Trójkąta Weimarskiego (Polska należy do obu grup), państw bałtyckich, Szwecji, Finlandii, Anglii i ostatnio Włoch. Kraje iberyjskie mają LNG, więc nie są zainteresowane. Ponadto Szwecja i Finlandia złożyły aplikacje o członkostwo NATO.

    Odpowiedz
  • 1 kwietnia 2014 o 17:30
    Permalink

    Zastąpienie baronessy Ashton przez ministra Sikorskiego NIGDY nie nastąpi. W Unii Europejskiej może być i bywa różnie, ale jej dyplomacji nie może prowadzić “człowiek USA”. To byłoby przegięcie i nikt w Europie, zwłaszcza Francuzi na to nie pozwolą. Czasy gdy np. Marszał Sowietskowo Sojuza Konstanty Rokossowski mógł być ministrem ON w PRL-u powoli mijają …
    Poza tym Polska nie należy do “jądra UE” oraz wymieniony kandydat jest NADAL zbyt kontrowersyjny.
    Chyba że okaże się, że jest GEJEM – to wtedy co innego!
    Równość praw mniejszości LGBT musi być zagwarantowana!

    Odpowiedz
    • 1 kwietnia 2014 o 21:56
      Permalink

      “Zastąpienie baronessy Ashton przez ministra Sikorskiego NIGDY nie nastąpi”

      Nigdy nie używaj słowa “NIGDY”, a szczególnie w polityce. Kadencja Ashton końnczy się w tym roku, a Unia, jak nigdy przedtem, potrzebuje dyplomaty, który zna Rosję, USA, Anglię i resztę Europy. Jakby na to nie patrzyć, to Sikorski wstrzymał przelew krwi na Majdanie. Niedługo się przekonamy, kto miał rację.

      Co do Francuzów, to Hollande traci poparcie społeczne niemal z dnia na dzień, a ostatnie wybory lokalne przyniosły jego partii druzgocącą porażkę. Aneksja Krymu skonsolidowała siły konserwatywne w całej Europie, a opinie Schroedera i Schmidta to odosobnione głosy, których nawet w Niemczech nikt nie słucha, a Frankfurter Algemeine Zeitung niemal nazwał ich zdrajcami, a także oskarżył Kanclerz Angelę Merkel o prowadzenie podwójnej gry, na co ta odpowiedziała, że Niemcy wysyłają myśliwce i bliżej niesprecyzowane “posiłki wojskowe” na Litwę, Łotwę i Estonię.

      Nie należy również zapominać, że Lady Ashton już od dłuższego czasu nadmienia publicznie, że widzi Sikorskiego jako jej następcę. Nie ma dymu bez ognia.

      Odpowiedz
  • 2 kwietnia 2014 o 06:13
    Permalink

    Ostatnie potraktowanie Ministra SZ RP podczas trójkąta weimarskiego i zdecydowane NAPRAWIANIE błędów tegoż z Jego PARTNERSTWEM WSCHODNIM już sytuują Pana Radosława S. poniżej dolnych stanów średnich.
    Jest jeszcze z rozpędu ZAPRASZANY, ale ustalają wszystko inni. To nie jest gra dla Polski jako równoprawnego uczestnika, raczej HARCOWNIKA na Dzikich Polach, a tę rolę Pan Radosław R. już spełnił.
    Krym wrócił do Rosji – czy o to Jemu chodziło?
    I takiego kogoś mój przedmówca widzi na czele dyplomacji UE?
    Śmiechu warte!

    Odpowiedz
    • 2 kwietnia 2014 o 11:37
      Permalink

      Na ostatnim posiedzeniu Rady NATO Niemcy zaczęły śpiewać na nutę “na dwoje babcia wróżyła” gdy Sikorski domagał się stałego stacjonowania dwóch pięciotysięcznych ciężkich dywizji NATO w Polsce, ale generał Bradlove, który ma ostatnie słowo w tej sprawie oświadczył, że delegacja armii USA uda się do Polski, państw bałtyckich i na Ukrainę, aby zbadać sprawę na miejscu i przedstawić propozycje Kongresowi, który już parę razy kopnął Obamę w krocze, ostatnio wczoraj, nakładając dodatkowe sankcje na Rosję i zwiększając pomoc dla Ukrainy, w tym wojskową. Następne posiedzenie Kongresu w sprawie dostarczenia Ukrainie amerykańskich pocisków przeciwczołgowych i przeciwlotniczych wraz z instruktorami jeszcze w tym tygodniu. Amerykanie również wysyłają jeszcze w tym tygodniu następny okręt wojenny na Morze Czarne. Należy również zwrócić uwagę na fakt, że tak jak Polska i państwa bałtyckie naciskają na Unię i NATO, aby obłożyć Rosją poważniejszymi sankcjami i radykalnie wzmocnić pozycje NATO na granicy z Rosją, Kanada wspólnie z Polską (ostatnio słuchałem wywiadu z ambasadorem Polski w Kanadzie) naciska na USA, aby zrobić dokładnie to samo.

      Rosja napadając na Krym unieważniła układ z 1997 roku o nierozmieszczaniu sił pierwszego uderzenia NATO w byłych republikach i państwach satelickich byłego Związku Sowieckiego, co wyraźnie wyartykułował faktyczny dowódca NATO na Europę generał Bradlove, który jest wyraźnie zaniepokojony zmasowaniem wojsk rosyjskich na granicy z Ukrainą i jeszcze w tym tygodniu udaje się do Waszyngtonu z wnioskiem o przerzut znacznych sił USA do Europy Środkowo-Wschodniej, ponieważ jego zdaniem wycofanie części sił rosyjskich z tego “oblężenia” jest tylko pozorne.

      Odpowiedz
  • 2 kwietnia 2014 o 17:39
    Permalink

    Ciąg dalszy opowiesci jak to na Placu Czerwonym w Moskwie rozdawali “mercedesy” …
    Nie domagał, tylko tak sobie marzył …
    Nie dwie ciężkie dywizje (35-44 000 ludzi i 700 czołgów) tylko dwie brygady …
    Nie w 1997 roku, tylko wcześniej USA ustaliły z Rosją, że na terenie byłych demoludów nie będą stacjonowały siły NATO, szczególnie w byłych obiektach po ACz. Polska prowokuje co jakiś czas ponawianymi propozycjami rozmieszczenia koło Słupska wyrzutni amerykańskich antyrakiet, mimo że sami Amerykanie ZAPOMINAJĄ o tym powoli, nawet Niemcy nie proponują swego terytorium odległego o ok. 100 km na Uznam …
    Tak to Polski medialny mainstream i kilku jastrzębi usiłuje wznosić żelazną kurtynę pomiędzy Rosją a resztą świata.
    Na początek polskie świnie nie zostaną zjedzone przez Rosjan po 7-mym kwietnia.
    Może to i dla nich dobrze.
    Okazuje się, ze polski Minister ON Siemoniak bardzo spokojnie ocenia sytuację.
    http://polska-zbrojna.pl/home/articleshow/12103?t=Minister-obrony-w-Radiu-Zet
    Okazuje się, że dezawuuje swego kolegę z rządu:
    “nie zwróciła się Polska do NATO, jak mówię, minister Sikorski mówił tylko i wyłącznie o tym na konferencji prasowej, że byłby szczęśliwy. Takiej propozycji, takiego wniosku do NATO nie było.”
    Na Ukrainie narastający chaos: nikt już nie szuka strzelających snajperów na Majdanie …
    Inne tagi: gen. Żeligowski, Litwa środkowa,
    I to by było na tyle.

    Odpowiedz
  • 2 kwietnia 2014 o 18:27
    Permalink

    Czasami “zdarza” mi się przeczytać komentarz
    napisany przez @observer48.Skomentuję najkrócej
    jak to możliwe – “ciężki przypadek”.
    I “ta” miłość do “byłych talibów”.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.