Ekonomia

Program Powszechnej Prywatyzacji – pamiętajmy o mechanizmach elit

 W naszych realiach społeczno-gospodarczych słowo reprywatyzacja kojarzy się z wielkim skokiem na publiczny majątek pod hasłem Programu Powszechnej Prywatyzacji, skupowaniem Powszechnych Świadectw Udziałowych i pozbyciem się przez państwo kontroli nad 512 spółkami. Ten skandal nie został do dzisiaj rozliczony, co więcej jest cichutko nad trumienkami, które wówczas grzecznie i skrzętnie pochowano – licząc na to, że sprawy same się jakoś wykruszą. Pomysłodawcą mechanizmu prywatyzacyjnego był pan Janusz Lewandowski Minister Przekształceń Własnościowych w rządzie pani Premier Hanny Suchockiej. Po licznych perturbacjach i targach w Sejmie – jeden z kolejnych projektów przeszedł, uchwalono prawdopodobnie najgorsze i najbardziej szkodliwe prawo w kontekście gospodarowania wspólnym majątkiem.

Ustawą z dnia 30 kwietnia 1993 r., o narodowych funduszach inwestycyjnych i ich prywatyzacji stworzono mechanizm przekształcania Powszechnych Świadectw Udziałowych w papiery wartościowe, drogą zapisu elektronicznego w krajowym Depozycie Papierów Wartościowych. System działał w pełni legalnie, bazując jedynie na nieświadomości ludzi pozbawionych rzetelnej informacji, co do rzeczywistej wartości papierów wartościowych przypadających na jedno świadectwo. Był to początek raczkującego jeszcze rynku kapitałowego, kiedy to mało Polaków miało w ogóle rachunki w banku, nie mówiąc już o rachunkach maklerskich. Wiadomości z giełdy czytało się w telegazecie lub w gazetach, nie było rozwiniętego Internetu – to był okres początku początków.

Wówczas nasza elita zdecydowała się na wprowadzenie systemu, który przyznał części obywateli prawo do Świadectw Udziałowych, bez przekazania informacji – co właściwie można z nimi zrobić i w jaki sposób je wykorzystać. Natychmiast w kantorach wymiany walut, w ogłoszeniach w gazetach, a nawet bezpośrednio u “koników” pod bankami dokonującymi przydziałów świadectw – można było je odsprzedać za około 100 zł, tak był ustanowiony kurs skupu (dużo więcej niż opłata manipulacyjna za wydanie świadectwa 20 zł). Ponieważ Świadectwa były na okaziciela, można było prowadzić nimi zupełnie legalny obrót, jako substytutem papieru wartościowego. Ten, kto znał się na rzeczy i wiedział, czego można się spodziewać dokonywał wówczas inwestycji życia decydujących o jego dzisiejszej pozycji finansowej. Dominująca większość obywateli skorzystała na tym jedynie w wysokości kwoty odkupienia świadectwa, wyzbywając się w ten sposób nieświadomie prawa do majątku.

Całemu przedsięwzięciu towarzyszyła negatywna kampania medialna, wykorzystująca zaawansowane techniki marketingu szeptanego, wywołujące u ludzi przekonanie o nieopłacalności całej procedury i o niewielkiej ilości akcji przypadających na jedno Świadectwo. Co w zestawieniu z kosztami prowadzenia rachunku maklerskiego miało powodować niską opłacalność inwestycji, zestawianą z natychmiastowym łatwym zyskiem w przypadku sprzedania Świadectwa na wolnym rynku za gotówkę.

Za samo wymyślenie takiego systemu powinno się odpowiedzialnych pociągnąć do odpowiedzialności już nie zważając na inne oskarżenia związane z Programem Powszechnej Prywatyzacji, np. w kwestii wyceny wartości majątku poszczególnych przedsiębiorstw państwowych przeznaczonych do prywatyzacji. Znany jest cały garnitur niezwykle krytycznych wypowiedzi na ten temat w mediach wielu ówczesnych polityków, ekonomistów i różnej proweniencji decydentów. Wystarczy poszukać w wyszukiwarce, warta polecenia jest dyskusja sejmowa.

W efekcie programu doszło do skupienia kontroli i wyjęcia z masy prywatyzacyjnej – najbardziej wartościowych przedsiębiorstw. O szczegółach, nawet pod pseudonimem strach pisać, ale można z powodzeniem polecić poszukanie w licznych archiwach internetowych, jak również wizytę w lokalnej bibliotece posiadającej archiwalne numery czasopism i dzienników z tamtego okresu. Co jest szczególnie ciekawe, sprawie “ukręcono łeb” w mainstreamowych mediach, w których nie ma słowa o pamięci na temat przyczyn, skutków, ludzi, decyzji, – a wszystko jest niejako na wyciągnięcie ręki i jeszcze nie uległo przedawnieniu, ale jakoś nie słychać informacji o toczących się procesach.

Wnioski? Ciszej panowie i panie nad tą trumną. Konfitury trzeba brać jak leżą na ulicy. Powstaje jednak pytanie ile takich afer nierozliczonych mieliśmy w czasie ostatnich 22 lat? NFI, FOZZ, OFE? Co jeszcze? Prywatyzacja Domów Towarowych Centrum? LOT-u? Rozkład PKP na mikroświat spółek córek? Sprzedaż hut stali w przededniu globalnego boomu na stal trwającego ponad 10 lat? Elity same się uwłaszczyły na najbardziej wartościowej części majątku, jaka pozostała po PRL-u! Dla zwykłego szarego obywatela pozostało jedynie prawo do korzystania ze wspólnych części przestrzeni, oczywiście w zamian za niezmiernie wysokie opodatkowanie.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.