Program Jarosława Gowina „Przedsiębiorczość – Rodzina – Obywatelskość”

Przedstawiony przez pana Jarosława Gowina program polityczny „Przedsiębiorczość – Rodzina – Obywatelskość” to bardzo ciekawy dokument programowy o charakterze silnie deklaratywnym, zawierającym diagnozę hasłową każdego z poruszanych zagadnień i rzeczywiste zobowiązania. Metodologicznie jest to majstersztyk koncepcyjny, ponieważ nie można się do autora o nic przyczepić, wręcz przeciwnie trzema mu przyklasnąć, że w sposób zdecydowany bez owijania w bawełnę, półsłówek i przemilczania trudnych tematów mówi wprost jak jest (bardzo ogólnie ale adekwatnie) i co należy zrobić. To kolejny dobry dokument pana Gowina a zarazem świadectwo jego potencjału jako męża stanu i jednego z niewielu obecnych polskich państwowców, którzy potrafią połączyć merytorykę z autentyczną troską o sprawy kraju. Dokument w oryginale można pobrać na stronie internetowej pana Gowina [tutaj].

Dokument jest bardzo przejrzysty i konkretny, autor podzielił go na trzy części – zgodnie z kategoriami spraw jakie uwzględnił w tytule tj.: Przedsiębiorczość, Rodzina i Obywatelskość. Uwaga, niektóre wnioski i tezy jakie podaje pan Gowin są tak rażące i obnażają systemową niekompetencję rządzący w sposób tak brutalnie ostateczny, że nie można się dziwić, że ataki na osobę pana Gowina są już i będą jeszcze ostrzejsze. Jednakże przejdźmy do faktów, oczywiście zajmiemy się omówieniem jedynie wybranych – kluczowych i najciekawszych fragmentów, na które warto zwrócić uwagę.

Przedsiębiorczość – autor dokonuje prostej diagnozy stanu sektora, którą podsumowuje stwierdzeniem że: „W 2010 roku wartość inwestycji polskich przedsiębiorstw prywatnych wyniosła 123 miliardy złotych. Co najważniejsze, blisko 90% tych inwestycji to środki własne przedsiębiorstw i to dzięki nim, a nie dotacjom unijnym czy kredytom, rozwija się polska gospodarka.” To jest niesamowite, że w ogóle jakikolwiek obecny polski polityk był w stanie (i to samodzielnie) coś takiego zauważyć, a następnie samodzielnie wyartykułować. Trzeba się zgodzić z panem Gowinem, że dalszy rozwój Polski wymaga poprawy warunków do prowadzenia działalności gospodarczej i tych spraw, które tam wymienia. To oczywistość, jednakże ten cytowany wyżej element jego diagnozy strategicznej w ustach polityka mainstreamowego – w części przecież odpowiedzialnego za stan zapaści państwa – szokuje, dodajmy – pozytywnie szokuje, ponieważ widać, że idzie nowe! Dalej pan Gowin przedstawia szereg pomysłów jak poprawić nasz kraj w sferze wspierania przedsiębiorczości, prezentując nawet zbiór tez, który nazwał „Fundamentem dobrych zmian na rzecz przedsiębiorców”. Znowu szokujący szczegół – to nie jest lanie wody! To są sprawy, które Sejm mógłby załatwić systemowo na jednym posiedzeniu (przy odrobinie dużej ilości dobrej woli) a prezydent nad ranem podpisać. Wreszcie pan Gowin podaje szereg konkretów jak „Karta Praw Podatnika”, „Rzecznik Praw Podatnika”, postulat „Rzeczywistych interpretacji ogólnych prawa podatkowego” – w powiązaniu z „Utrwaloną wykładnią prawa podatkowego” i innymi postulatami jak skrócenia terminu przedawnienia, czy też zniesieniem kar jeżeli nie ma konsekwencji dla budżetu itp., stanowi bardzo ciekawy pakiet zmian podatkowych. Zaskakuje postulat „Likwidacji niepotrzebnych instytucji i urzędów państwowych”, gdzie autor nieco odpływa w swoim zaufaniu do struktur państwa – zakładając coś takiego jak autoewaluację samoprzydatności przez urzędników swoich posad w postaci urzędów. Polityk tej klasy, na jaką kreuje się pan Gowin – domagający się reform powinien mieć odwagę wskazać z nazwy urzędy i instytucje publiczne, które można zlikwidować z marszu i bez żadnych konsekwencji. Bez najmniejszego wysiłku można wymienić co najmniej 15 takich podmiotów, z których jeden a może nawet i dwa (KRRiTV oraz Senat) są w Konstytucji, a reszta to nazwijmy, że stanowi bogatą spuściznę po czasach transformacji. Dalej jest cały szereg kolejnych propozycji jak „Reforma procesu stanowienia prawa”, „Uproszczenia prawa budowlanego” i inne w tym zasada „Milczącej zgody administracji po 60 dniach od złożenia wniosku” – nierealnej w praktyce ze względu na brak możliwości zmuszenia sądów do przestrzegania jakichkolwiek ram czasowych w czymkolwiek. Więc to pachnie nieco fikcją, ponieważ to że taka koncepcja jest znana w prawach wielu państw Europy Zachodniej nie oznacza, że u nas by zadziałała. Można się pod tym postulatem podpisać, ale pod warunkiem że najpierw wprowadzimy zasadę, że do tych 60 dni nie wliczamy ewentualnych postepowań sądowych tzn. złożenie odwołania przez kogokolwiek oznacza wstrzymanie biegu terminu, no chyba że udałoby się zmobilizować sądy.

Rodzina – pan Gowin zaczyna od wskaźnika dzietności oraz martwi się o ponad połowę Polek, w wieku 18-33 lat, które nie planują mieć dzieci ze względów materialnych. Dalej pan Gowin diagnozuje wpływ niskiej dzietności na zapaść demografii i zarysowuje negatywne skutki tego procesu na kwestię emerytalną. W jego opinii „By Polska mogła się rozwijać państwo musi zapewnić rodzicom warunki rozwoju i bogacenia się.” Można się z tym zgodzić, ale to jest zbyt górnolotne a przez to niemożliwe do urzeczywistnienia w naszych realiach zwłaszcza w formule postulowanego przez niego systemu opartego na zasadach powszechności i równości. Nie mamy na to po prostu pieniędzy. Zamiast tego należy po prostu zapewnić ludziom minimum warunków materialnych do egzystencji – jeżeli tylko mają dzieci. Po prostu trzeba stworzyć system takich gwarancji socjalnych, żeby kobieta z dzieckiem jako matka samotnie wychowująca – miała pewność, że nie wyląduje na bruku ani w noclegowni i będzie miała zapewnione pewne socjalne minimum gwarantujące przeżycie, przetrwanie i brak wstydu. Na to niestety też jesteśmy zbyt biedni, nawet jeżeli nawet nie marzymy o powieleniu sukcesu zachodnich modeli socjalnych – to co jest w Polsce czyli kilkudziesięcio złotowe zasiłki na dziecko – to więcej niż kpina, to upodlanie. Nie można mieć pretensji do ludzi, że nie chcą mieć i że boją się mieć dzieci. Pan Gowin przedstawia „Fundament dobrych zmian na rzecz rodzin” i cały szereg szczegółowych postulatów jak: „Karty Dużych Rodzin”, „Powszechne urlopy macierzyńskie i rodzicielskie”, „Bony wychowawcze”, i inne ale mniej liczne niż w przypadku kategorii przedsiębiorczość.

Obywatelskość – wg. informacji pana Gowina: „Polacy niechętnie angażują się również w działalności partii politycznych: realnie zaangażowanych w prace partii jest… 0,3 % wyborców.” Jest to niesamowite samo przez się, co jeszcze autor uzupełnia – jakby było to mało szokujące stwierdzeniem: „Państwo podejrzliwie traktuje wszelkie przejawy aktywności, a politycy wciąż niechętnie współpracują z organizacjami obywatelskimi.” Można to podsumować tylko szczerze gratulując autorowi odwagi i zdolności nazywania spraw takimi jakie one są. W „Fundamentach…” autor podnosi kwestię przyjęcia nowej ordynacji wyborczej do Sejmu, finansowanie partii ze składek obywateli i inne kwestie. W ramach propozycji szczegółowych mamy takie sprawy jak: „Obywatelska inicjatywa ustawodawcza”, „Referendum”, „Obywatelska inicjatywa uchwałodawcza”, „Budżety partycypacyjne”, „Prawo do petycji”, „Wysłuchanie publiczne”, „Prostsze zrzeszenie się” i inne. Na szczególną uwagę zasługuje postulat dotyczący nowej ordynacji do Sejmu – jest to fragment wart zacytowania w całości, bo stanowi deklarację stosunku autora do jego własnej partii: „Obecna ordynacja wyborcza do Sejmu wymaga pilnej zmiany, ponieważ jest źródłem wielu patologii polskiej polityki. Posłowie są w zbyt małym stopniu odpowiedzialni przed wyborcami, a w zbyt dużym przed szefami partii. Inny problem polega na tym, że kandydaci tej samej partii w wyborach często bardziej rywalizują między sobą niż z kandydatami z innych list. Dlatego też Platforma Obywatelska obiecała już dawno, że będzie walczyć o jednomandatowe okręgi wyborcze do Sejmu. Niestety, żeby wprowadzić ordynację większościową trzeba zmienić Konstytucję. Ale nie trzeba zmieniać Konstytucji, żeby przyjąć tzw. ordynację mieszaną. (…).” Dalej autor proponuje co można przyjąć jako alternatywę.

Całość w każdej z omawianych kategorii jest bardzo ciekawa, stosunkowo słabiej jest potraktowana kwestia rodziny, ale to nie jest wina autora, gdyż przepisy polskiego prawa w zakresie konstrukcji systemu wsparcia dla rodzin – poczynając od zagadnień podatkowych a na skomplikowanych regulacjach dotyczących opieki zastępczej czy też nowych kwestii obyczajowych oddziałujących na rodzinę lub związki partnerskie itp., są tak skomplikowane, że tutaj trzeba kilku fachowców dziedzinowych żeby w ogóle opracować jakąkolwiek syntezę – bez szkody dla istniejącej rzeczywistości, gdyż system na pewno nie jest doskonały, ale jakakolwiek zmiana w nim może spowodować wyrwę rodzącą pola krzywdy ludzkiej dotykającej osób najmłodszych. Państwo w tej dziedzinie powinno być niezwykle ostrożne, wszelkie postulaty wyważone. Ponieważ to nie są proste sprawy, lepiej jest nie robić nic żeby nie popsuć w tej kwestii.

Jak widać, w niektórych kwestiach pan Gowin jest bardzo odważny i mówi prawdę prosto z mostu. Natomiast w niektórych innych, jego postulaty z pozoru słuszne i o systemowym znaczeniu – w swojej istocie są puste (likwidacja urzędów). Od polityka o takich ambicjach jak pan Gowin (sam powiedział, że chce być premierem) należy wymagać więcej konkretów. Nie można się bać wszystkiego, bo nigdy nie zmienimy rzeczywistości a jest oczywistym, że nawet złotousty pan Gowin nie może wiecznie być przyjacielem wszystkich, a przynajmniej nie może prowadzić takiej polityki. Kiedyś trzeba sobie po prostu zrobić przeciwników a nawet wrogów, nie ma innego sposobu na reformowanie kraju – doskonale to na co dzień czuje pan Donald Tusk.

3 thoughts on “Program Jarosława Gowina „Przedsiębiorczość – Rodzina – Obywatelskość”

  • 3 sierpnia 2013 o 09:29
    Permalink

    go win jest skończony, dziwię się, że Tusk go jeszcze trzyma w PO. Przecież to V kolumna wysłana przez pisowców po to, aby rozbić PO.

    Odpowiedz
  • 3 sierpnia 2013 o 17:52
    Permalink

    Pan dr Jarosław Gowin już się wystarczająco wypromował.
    Nawet Premier Tusk, poświęcając mu uwagę – promuje go.
    I chyba mu o to głównie chodziło.
    Pochodzi z rodziny i wspierają go kręgi, gdzie pieniędzy nie brakuje – zatem ma KASĘ na kilka kampanii wyborczych.
    Jest śmieszny, jako MĄŻ OPATRZNOŚCIOWY – ale się wypromował. Weźmie udział w dalszej grze, chyba że coś na niego znajdą.

    Odpowiedz
  • 3 sierpnia 2013 o 21:34
    Permalink

    Gratuluję Szanownemu Autorowi poczucia humoru,artykuł bardzo dobry, serdecznie się uśmiałam.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.