Polityka

Prognoza pogody, prognoza wyniku

 Sondaże są jak zwykle jednoznaczne, nie pozostawiają złudzeń zwolennikom innych opcji niż jedynie słuszna i ewentualnie jedynie słuszna inaczej. Zapowiadana frekwencja ma sięgnąć 66%, a to dość dużo. Świadczy to o tym, że społeczeństwo bierze odpowiedzialność za otaczającą je rzeczywistość. Miejmy nadzieję, że te zapowiedzi się ziszczą, a pogoda, no właśnie – taki mało podlegający wpływom czynnik spowoduje, że ludzie nie będą chcieli tylko siedzieć w domach.

Dostępne prognozy wskazują, że w Niedzielę 9 października, niestety czeka nas dramat. Będzie to typowo polska przejściowa słota, klimat, którego wszyscy nienawidzimy, w którym króluje depresja, „nic nie chcę mi się”, wręcz nawet można rzec „nic nie mogę”. Czy społeczeństwo się zmobilizuje, czy pójdzie do wyborów? Czy Polacy zmęczeni pogodą odpuszczą pozostawiając wybór karnym i zjednoczonym moherowym batalionom?

Tego nie da się jednoznacznie z perspektywy piątku ocenić, ale są szanse, że wielu z nas jednak się zmusi. Wiele obiecuje tradycyjny sojusz kościoła z tronem, czyli głosowanie po niedzielnej mszy. Bo skoro już się wyszło z domu to można iść i oddać głos, nawet jak się nie ma po drodze…

Niestety w naszym kraju frekwencja i profil wyborcy warunkowany jest przez pogodę, już parę razy tak było, że wybory były determinowane poprzez słoneczko lub jego brak. Nic się nie da poradzić na naturę ludzką, dla której poczucie obowiązku musi z czegoś wynikać, lub wiązać się z czymś istotnym np. profitem. A jaki profit może mieć przeciętny obywatel z wyborów? Czy przeciętny Polak czyje jakikolwiek wpływ na politykę, siłę karty wyborczej? Przecież przełożenie nawet, jeżeli jest to stanowi tak odległy element, że trudno się do niego odwoływać. Dla wielu, nie pójście nie jest nawet uczuciem zmarnowanego głosu. Żaden system wyborczy nie wygra z ludzką naturą i przyzwyczajeniami.

Nie wydarzyło się też nic tak szczególnego, jak słynna akcja rekwirowania dowodów osobom starszym, aby nie mogły głosować w wyborach. Wściekły atak mediów, napędzany wypowiedziami czołowych polityków jedynie słusznej opcji się nie udał, społeczeństwo pomimo stałego pompowania bzdurami przez media nie kupiło kłamstw przeciwko liderowi partii opozycyjnej. Pojawiła się jednak gwiazda równoległa, pewien przedsiębiorca z Lublina odwołując się do LGBT elektoratu wybił się na czołówkę sondaży, spośród innych najmniejszych partii. Odrobina PR, ładna grafika i naprawdę wszystko można. Gdzie tam jakaś wizja, potrzeba zmian, kogo interesują takie „piepszoty”. Dlatego nie można się dziwić politykom, że celebrują kampanię zamiast zobowiązywać się do konkretów. I w konsekwencji nie można mieć pretensji do wyborców, że nie stawią się tłumnie.

Czas pokaże, ludzie wybiorą, kogo chcą, w Krakowie najlepszym kandydatem jest pan Andrzej Duda, nie, dlatego że jest z PiS, ale dlatego ponieważ jest to mąż stanu i wizjoner, który pokazał, co najmniej dwa razy, że ma charakter i wie, do czego należy dążyć. W Warszawie wyborca ma sytuację trudniejszą, ciekawszy casting na parlamentarzystę, same grube tuzy polskiej polityki i nawet pani kandydatka, co porysowała maskę samochodu… Poznań, Wrocław, Gdańsk – wszędzie wiele pięknych i młodych kandydatek, podobno pani Miss PISu to zrywają plakaty i biorą do domu. To jest naprawdę sukces, ta kobieta chyba nigdy już nie będzie musiała się skalać pracą. Karierę w polityce/celebracji ma pewną. Można tylko zazdrościć, a zarazem współczuć jej facetowi. Ale mniejsza z tym, miejmy nadzieję, że mało ludzi będzie za legalizacją narkotyków (postulat pana Palikota) i nie zrealizuje się scenariusz 202 PSL + 27 PSL + 2 MN (mniejszość niemiecka.

Powodzenia Polsko!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

14 − 6 =