Próg społecznego niezadowolenia – opozycja gra na zohydzenie państwa

Szczyt sezonu ogórkowego w polityce krajowej a tu jednak nasz niedoceniany rząd działa i rządzi bardzo intensywnie. Bez względu jednak na to czego by już nie dokonał i jak bardzo by się nie starał, wszyscy już wiedzą, że ten rząd źle rządzi i nic szczególnego nie robi. Jest to wynik z jednej strony złej polityki informacyjnej rządu, a z drugiej konsekwentnej projekcji nienawiści na linii opozycja-media, które to bardzo umiejętnie podchwyciły jadowitą retorykę odpowiednio multiplikując przekaz.

W zasadzie nie da się dzisiaj ludziom w Polsce dogodzić, a wszystkie najbliższe wybory będą wyborami PRZECIWKO obecnej sytuacji, na którą złożą się wszystkie niechęci, niedorozumienia, nieporozumienia i w ogóle całe zło świata. W wyborach obecnie rządząca opcja zbierze za grzechy własne, te zawinione i te niezawinione oraz za wszystko, to co się w ludziach przeciwko władzy i rządzącej elicie skumulowało.

W tym kontekście strategią wyborczą Platformy Obywatelskiej nie może być pokazywanie własnych sukcesów, ponieważ ich po pierwsze nie ma a po drugie i tak nikt w nic nie uwierzy, ale partia ta powinna się skoncentrować na pokazywaniu o ile będzie gorzej, śmieszniej, groźniej lub bardziej nieudolnie jak władze przejmie opozycja, która już rządziła ale oddała władzę w atmosferze skandalu.

Nie ma innej recepty wyborczej dla partii rządzącej – jeżeli nie chce przegrać nadchodzących wyborów, po prostu musi pokazać, że stan państwa tu i teraz – że stan portfela przeciętnego Polaka i przeciętnej Polki – dzisiaj – tutaj i teraz jest wynikiem wspólnego przyczyniania się do tego sukcesu kilku opcji politycznych, które rządziły od początku transformacji.

Opozycja oczywiście nie jest naiwna i doskonale wie o tym, że rząd może w ten sposób kombinować – idąc wprost w czarny PR i na pewno nie odda pola, bezwzględnie i brutalnie licytując się na rozdawnictwo socjalne do pełnego absurdu. Nic się nie będzie liczyło w obietnicach, żeby tylko przejąć władzę. Opozycja obieca nam wszystko, a na pierwsze danie głowy tych, którzy są winni naszemu nieszczęściu, czyli obecnie rządzących i jeszcze zapewne „komunistów” ponieważ są idealnymi przeciwnikami politycznymi.

Nasz problem polega na tym, że w najbliższych kampaniach wyborczych nie będzie żadnego głosu rozsądku, nie będzie żadnego apelu o umiarkowanie się, jak również nie będzie żadnego zapotrzebowania na taki apel. Przeciętni ludzie po prostu chcą poprawy warunków życia w skali ogólnej, w tym w szczególności w takich dziedzinach jak służba zdrowia, bezpieczeństwo socjalne, jakość środowiska itp. Nie da się tutaj zaradzić postulatom bez twardego liczenia pieniędzy, a tak się akurat składa że będziemy na początku nowych transferów pieniędzy unijnych i będzie co dzielić. To już powoduje, że może być nie tylko niebezpiecznie, ale wręcz może dojść do szkodnictwa systemowego, ponieważ ludzie wolą przywileje socjalne dzisiaj niż długofalowe korzyści przez jakiś czas. Nie jesteśmy społeczeństwem kontynuacji, „ciułania” i międzypokoleniowego dorabiania się. Większość polskich rodzin straciła wszystko lub prawie wszystko podczas ostatniej wojny i tego co posiada dzisiaj dorobiła się w okresie PRL-u i okresie transformacji. Dlatego ten, kto to zrozumie i będzie w stanie zaoferować Polakom odczuwalną poprawę warunków życia, której realnym miernikiem byłby np. powrót co najmniej połowy niedawnej wielkiej fali emigracji na zachód – ten wygrałby serca Polaków na całe pokolenie.

Można to osiągnąć, jednakże wymagałoby to zmiany filozofii myślenia o państwie i jego roli w przestrzeni społecznej i gospodarczej. Dotychczasowa koncepcja państwa stróża – nocnego spowodowała właśnie osiągnięcie progu społecznego niezadowolenia, który może objawić się tym, że w wyniku nienawistnej kampanii wyborczej do urn pójdzie 35% uprawnionych – co i tak będzie uznane za sukces. Kto wygra przy takim progu partycypacji wyborczej nie trzeba chyba mówić. To jest oczywiste.

Dlatego już każdy może zrozumieć, dlaczego opozycja tak bezwzględnie traktuje broń zohydzania własnego państwa obywatelom. Nienawidząc rządzących, przelewamy tą nienawiść na nieudolne i niewydolne państwo, dzięki czemu nie chcemy partycypować. Czyli oddajemy swój głos innym, ponieważ jeżeli w Sali jest 10 osób, a tylko 3 biorą udział w głosowaniu to znaczy, że głos każdego liczy się jak 3 inne, które nie zostaną oddane. Proste, banalne, arytmetyka – takie są prawa demokracji.

Mając na uwadze powyższe, o wiele lepiej jest iść na wybory i zagłosować na partię niszową – jeżeli się nienawidzi istniejącego układu niż nie iść wcale, ponieważ wówczas nasze skumulowane preferencje jednak będą się odzwierciedlały na wyniku – poprzez podwyższenie progów dla największych – faworyzowanych przez ordynację partii.

2 thoughts on “Próg społecznego niezadowolenia – opozycja gra na zohydzenie państwa

  • 10 sierpnia 2013 o 11:53
    Permalink

    Jesteśmy świadkami kompromitacji Państwa, które nie jest w stanie znaleźć morderców Komendanta Głównego Policji. Domagamy się wyjaśnień od przedstawicieli organów wymiaru sprawiedliwości i podania ich do wiadomości publicznej – oświadczyły wdowa po gen. Marku Papale i jego córka.

    Odpowiedz
  • 11 sierpnia 2013 o 09:03
    Permalink

    Tego państwa nie warto zohydzać, gdyż jego organy są już ohydne. To państwo umie tylko karać, inwigilować, podsłuchiwać, stawiać radary zamiast usprawniać ruch drogowy i budować infrastrukturę drogową. To jest nie państwo obywatelskie i nie żadna demokracja, ale pajdokracja.To nie jest państwo, które dba o swoich obywateli, to jest państwo wyzysku i ciemnoty, to jest państwo wyznaniowe. Tym Panom z rządu brakuje tylko na głowach turbanów.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.