Próg minimum egzystencji nie przekracza 8000 PLN?

graf. red.

Próg minimum egzystencji rocznie w Polsce nie przekracza 8000 PLN? W związku z tym nie będzie podwyżki kwoty wolnej od podatku? To niesamowite, że w 2020 roku, przy tej skali inflacji takie słowa w ogóle przechodzą przez gardło członka naszego rządu.

Jak bardzo trzeba być oderwanym od rzeczywistości? Nawet nie, może bardziej właściwe jest sformułowanie jak głęboko trzeba wierzyć w cuda, żeby coś takiego powiedzieć?

Rząd nie podniesie progu egzystencji, bo to oznaczałoby przesunięcie skali podatkowej, czyli mniejsze podatki i w konsekwencji mniejsze wpływy budżetu.

Zadajmy sobie jednak pytanie czym jest 8000 PLN, wobec potrzeb egzystencjalnych przeciętnego zjadacza chleba w nadwiślańskiej krainie szczęścia i wiary w cuda?

Zakładając, że mamy namiot, możemy go całorocznie rozbić na jednym z krakowskich pól namiotowych za 3600 PLN rocznie. Dzięki temu mamy dostęp do bieżącej wody, toalety i możliwość skorzystania z kuchni. Naprawdę taniej jest trudno zapewnić sobie punkt zaczepienia. Oczywiście namiot to średni luksus, latem gorąco, jesienią zimno i mokro, zimą można umrzeć, może wiosną względnie?

Zostaje nam 4400 PLN na życie, czyli średnio 350 PLN na miesiąc, co robi 4200 PLN kosztu łącznie. 200 PLN odkładamy sobie na niespodziewane wydatki. Zawsze trzeba mieć jakieś oszczędności i każdy świadomy obywatel oszczędza…

Mamy więc miesięcznie do dyspozycji naszą kwotę na życie 350 PLN, tyle to realnie może być, czy da się za to przeżyć w Krakowie? Warszawie lub w Katowicach? To wydatki na poziomie około 10 PLN dziennie na żywność, przy założeniu że 50 PLN wydamy na lekarstwa, transport i używki.

Oto dochodzimy do sedna progu ubóstwa: mieszkamy w namiocie, jedząc za 10 zł dziennie. Czy da się za to przeżyć? To jest możliwe, jeżeli kupuje się produkty najtańsze i w naszej diecie dominuje makaron gotowany na wodzie, ryż lub kasza – raz w tygodniu mięso. Proszę pamiętać, że podstawą naszej egzystencji w tych warunkach musi być wspomniane pole namiotowe, bez którego zaplecza nie byłoby nas stać na utrzymanie się.

Wnioski pośrednie są proste, po pierwsze rząd ma rację da się przeżyć za 8000 PLN rocznie, zimą byłoby nam zimno, jednak nie ma co się wdawać w szczegóły. Mówimy przecież o statystycznym obrazie przeciętnego progu egzystencji. Najtwardsi przeżyją, reszta się nie liczy, bo nie głosuje.

Wniosek generalny jest taki, że już chyba każdy rozumie dlaczego przy takim poziomie progu ubóstwa w stosunku do przeciętnego poziomu cen, wyeksportowaliśmy naszych bezdomnych do Niemiec. To smutne, jednak prawdziwe i realne, to właśnie są skutki naszej poronionej polityki socjalnej i zupełnego rozwalenia zasad rynku pracy.

Nad sprawą w zasadzie w ogóle nie ma po co dyskutować, bo tu nie ma pola do dyskusji. Jeżeli ktoś myśli, że za 8000 PLN można w tym kraju przetrwać, to jest w wielkim błędzie. Przy czym granicą pomiędzy progiem egzystencji a dochodami najmniej otrzymujących emerytów i rencistów jest bardzo cienka, sięga kilku tysięcy więcej (netto).

Jednak to nikomu nie przeszkadza. Skazaliśmy miliony ludzi na systemową wegetację, dając tylko tyle środków żeby byli w stanie przetrwać z miesiąca na miesiąc. Tylko dziedzictwu mieszkań komunalnych i wielkiej płycie zawdzięczamy, że nie ma u nas slumsów jak w krajach Ameryki Południowej, gdzie również duża część społeczeństwa jest poza obiegiem gospodarczym.

Czy z tego da się wyjść bez społecznej rewolucji? Proszę popatrzeć o czym mówimy – to egzystencja człowieka przez cały rok, funkcjonowanie rodziny jako podstawowej komórki społecznej. W dwójkę, trójkę jest raźniej, bo już gmina da lokal, zrobi opłaty, do tego 500+ zmieniło w ogóle sposób życia setek tysięcy ludzi. Nagle się okazało, że mają stały dochód, którego nie zajmie “pan komornik”. Mogą coś planować, mają siłę nabywczą i są w stanie funkcjonować na rynku jako konsumenci. To niesamowita zmiana. Czujemy ją w skali makro, to właśnie ta konsumpcja chroni przed skrajną nędzą, a zarazem napędza sprzedaż detaliczną.

Nasze państwo od początku rządów dobrej zmiany przeprowadza wielki eksperyment społeczny, oparty na promocji socjalu. Zwiększają się kwoty wypłacane w ramach świadczeń społecznych. Co jest szczególnie ważne – rośnie pensja minimalna, tego w wielkich miastach nie czujemy. Jednak Polska “B” i “C”, już tak. Ponieważ miejscowości gdzie są dwa zakłady pracy lub jeden, rządzą się zupełnie innymi prawami, niż rynek pracy dużych miast. Jest to także niesłychanie ważne dla pracowników sfery budżetowej, której pensje przez 15 lat były praktycznie zamrożone. Przykładem są skandalicznie niskie zarobki Urzędników Sądowych, ludzi na których pracy opiera się funkcjonalna strona działania tych instytucji.

Generalnie przeciętnie zarabiamy za mało w stosunku do przeciętnych kosztów funkcjonowania w naszych warunkach cywilizacyjnych. Mówienie o 8000 PLN, czy około tej kwoty (zależy jak liczyć) jako progu egzystencji, musi działać na ludzi jak płachta na byka, bo naprawdę wiele osób żyje za niewiele więcej. To naprawdę porażające, ale taka jest nasza transformacyjna rzeczywistość. Właśnie taką cenę płacimy za neoliberalne brednie i kłamstwa, którymi nas mamiono.

15 thoughts on “Próg minimum egzystencji nie przekracza 8000 PLN?

  • 29 stycznia 2020 o 04:42
    Permalink

    Polska B i C i nawet D jest faktem. To smutne że nie zmieniają się progi podatkowe w tym że bogaci nie płacą więcej.

    Odpowiedz
  • 29 stycznia 2020 o 05:15
    Permalink

    Po przeczytaniu całości zrozumiałem, że chodzi o kwotę 8000 zł brutto na rok.

    Albo się mylę.

    W każdym razie artykuł słuszny.

    Bieda nie krzyczy, tylko po cichutku sobie pełznie i włazi w każdy kąt, każdą szczelinę …

    Tylko koszty pogrzebów są nadal spore, a poprzedni rząd PO zmniejszył zasiłki pogrzebowe. Obecny ich nie podniósł i mamy problem.

    Stawianie pytań typu: jak żyć nie ma sensu.

    Sens ma dalej pytanie fundamentalne: jak umierać i za co żyjący mają pokryć koszty pogrzebu.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 29 stycznia 2020 o 06:07
    Permalink

    System jest zły. Po prostu kapitalistyczny system jest złem w pełni tego słowa rozumieniu. socjalizm miał swoje wady, jedliśmy kaszę ale w ogrzewanych blokach …

    Odpowiedz
    • 29 stycznia 2020 o 09:38
      Permalink

      @Marek Krasnal.
      Niestety mijasz się z prawdą!!! Chyba propaganda “jaśnie państwa” III RP zrobiła swoje i masz fałszywe wyobrażenia o PRL.
      Tak na marginesie kasza jest bardzo zdrowa, może faktycznie w PRL na kaszy ludzie byliby mądrzejsi a nadmiar mięsa zdecydowanie im zaszkodził i utrudnił myślenie. Taka dieta Polakom najwyraźniej nie służyła.

      OTO FAKTY Z PRL I AKTUALNE:

      „Mięso symbolem bezpieczeństwa w PRL”
      (…)
      “Wygłodzenie i lęk przed głodem odziedziczony z wojny jest doświadczeniem bardzo silnie obecnym w całym okresie PRL. W drugiej połowie lat 50. społeczeństwo PRL zjadało dwa razy więcej mięsa rocznie niż społeczeństwo II RP pod koniec lat 30. W latach 1945-50 udział wydatków na żywność w budżecie domowym sięgał 70 proc.” – mówił Brzostek. “W latach 60. przeciętny obywatel PRL zjada ponad 200 kg ziemniaków rocznie, około 50 kg mięsa i 5 kg ryb, wobec których cały czas utrzymuje się dystans” – dodał.
      Narastanie paniki mięsnej socjologowie po raz pierwszy obserwowali w latach 1950-55 wraz ze stagnacją, a nawet spadkiem płac. W kolejnych latach Polacy mierzyli się z następnymi kryzysami mięsnymi, a jeden z najpoważniejszych nadszedł w latach 80. W roku 1980 spożycie mięsa w PRL wynosiło 74 kg na osobę, przy dominacji mięsa wieprzowego; w roku 1982 spadło do 65,7 kg; a w następnym wyniosło tylko 58,2 kg.”
      (…)
      “PRL wykreował wizerunek mięsa jako symbolu bezpieczeństwa, podstawę kuchni dobrej, sytej. Przez wiele lat ukształtował się wzorzec, zgodnie z którym mięso musiało być elementem codziennej diety jako produkt wysokobiałkowy. Na początku lat 80. średnie spożycie w Polsce wynosiło około 3,5 tys. kcal na osobę, co lokowało nas na poziomie nadkonsumpcji. Polacy jedli więc za dużo, za tłusto. Problemem na początku lat 80. nie był brak pożywienia, ale ukształtowane wzory jedzenia. Przy takich przyzwyczajeniach lata 80. rzeczywiście stanowiły szok, bo wiele osób nie potrafiło sobie wyobrazić gotowania bez mięsa. Brak nabiału i sera nie był odbierany tak dotkliwie” – opisywała dr Stańczak-Wiślicz.
      (…)
      PAP – Nauka w Polsce, Ewelina Krajczyńska
      http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,410248,mieso-symbolem-bezpieczenstwa-w-prl.html

      Wyguglać na fakt.pl
      „Za PO jemy mniej mięsa niż w PRL! Prawda czy fałsz? Sprawdziliśmy”

      “Jak w anegdocie ks. Tischnera – jest prawda, półprawda i g..no prawda”.

      „PRAWDA – Jemy mniej mięsa niż w rekordowym roku 1980.
      To się zgadza. Rok 1980 był pod względem spożycia mięsa rekordowy. Rok odejścia Edwarda Gierka z funkcji I sekretarza Komitetu Centralnego PZPR był rokiem końca słynnej „dekady Gierka”, czyli czasu, w którym mieliśmy doganiać Japonię. 10 lat rządów Gierka Polacy nadal wspominają z sympatią jako okres wyjątkowej prosperity. Faktem jest, że w ostatnim roku rządów Gierka Polacy spożywali rocznie, wg danych Głównego Urzędu Statystycznego, aż 74 kg mięsa i podrobów na osobę. W porównaniu do roku 1970, w którym Gierek objął rządy w PRL, był to skok o 21 kg! Na początku lat 70-ych, statystyczny Polak jadł zaledwie ok. 53 kg mięsa rocznie.”

      „Półprawda – Jemy mniej mięsa niż w PRL.
      Dlaczego jest to półprawda. Bo różnie to bywało. Były lata chude i tłuste. Tak w PRL jak i wolnej Polsce. Dlatego te porównania nie zawsze dają taki sam wynik.
      Jak wygląda to dzisiaj? Rocznik statystyczny GUS na rok 2013 podaje, że w 2012 r. Polacy spożywali 71 kg mięsa na osobę, co daje spadek o 3 kg w stosunku do roku 1980, czyli roku krachu gospodarki PRL.
      Ale… najmniej, bo zaledwie 15,8 kg mięsa Polacy spożywali tuż po wojnie, w roku 1946. Cztery lata później było to już 36,5 kg. W roku 1960 – 46,5 kg. Największy skok nastąpił miedzy rokiem 1970 (53 kg) a 1975 (70,3 kg), kiedy spożycie mięsa w Polsce wzrosło o niemal 17 kg w skali 5 lat! Ale i tak było to mniej niż teraz!
      Po roku 1980 spożycie systematycznie spadało. Najgorszy był rok 1984, kiedy spożycie mięsa wynosiło zaledwie 57,2 kg, kiedy jedliśmy tylko o parę kg mięsa więcej niż w okresie rozpoczęcia „dekady Gierka”. Z końcem XX wieku spożycie mięsa było już całkiem duże. W 1999 r. wynosiło 66,7 kg mięsa na osobę.”

      „G…o prawda! – To straszne, że jemy znacznie mniej mięsa niż PRL-u, bo to świadczy o naszej biedzie
      Jak udowodniliśmy powyżej, wcale nie jemy dużo mniej mięsa niż w czasach PRL-u. Były za komuny bardzo chude lata. I te bijemy na głowę. Był też rekordowy rok 1980 i do niego nam jeszcze trochę brakuje. Ale… generalnie nie ma czego żałować. To bardzo dobrze, że jemy mniej mięsa, bo wcale nie jest ono najzdrowsze.”
      (…)
      „Kupujemy też mniej produktów, bo są one gorszej jakości. Producenci dodają dziś do mięsa coraz więcej jego tanich zamienników – jak np. białko sojowe, żeby obniżyć koszty produkcji wędlin. Mówiąc krótko, dziś w mięsie nie ma już tyle mięsa co kiedyś. Według analizy SGGW, spożycie miesięczne mięsa w 2008 r. wynosił około 5,6 kg na osobę, by spaść do 5,4 kg miesięcznie na osobę w 2012 r. W latach 2005-2011 spożycie wołowiny spadło np. aż o 19%.
      Należy pamiętać, że okres PRL wiąże się także z reglamentacją towarów czyli słynnym „systemem kartkowym”. Mięso „na kartki” zaczęto wydawać w lutym 1981 r. Przydziały wynosiły np. 7 kg mięsa miesięcznie dla górników, 5 kg dla mundurowych (wojsko, Milicja Obywatelska, ZOMO) i zaledwie 3 kg dla tzw. reszty obywateli. Istniał też ogromny, trudny dziś do wyszczególnienia czarny rynek. Kupując na kartki górnik mógł PRL-u rocznie kupić 84 kg mięsa rocznie! Statystycznie od 1989 roku tyle mięsa nie zjedliśmy do tej pory nigdy! I dobrze. Bo po co jeść na siłę.
      Dla porównania portal Deutsche Welle podaje, że rekordowe spożycie mięsa w Niemczech wyniosło 60 kg na głowę mieszkańca rocznie, tymczasem eksperci ds. żywienia zalecają maksymalnie 30 kg. Najwięcej mięsa jedzą natomiast Amerykanie – 75 kg rocznie. Jednocześnie USA zmaga się z plagą otyłości i wynikających z niej chorób cywilizacyjnych.”
      FAKTU WIĘC NIE LINKUJĘ, BO CHYBA NIE MOŻNA.
      ŚMIESZY NATOMIAST OSTATNI AKAPIT, BO TO OZNACZA, ŻE PISZĄCY WOLĄ ŚMIECIOWE JEDZENIE OSTATECZNIE III RP, ALE NIE STAĆ ICH NA TO ŻEBY PRZYZNAĆ, ŻE PRL MIĘSEM STAŁ I DOBRĄ ZDROWĄ ŻYWNOŚCIĄ.
      TO SIĘ NAZYWA SKRZYWIENIE INTELEKTUALNE SZANOWNI DZIENNIKARZE FAKT.PL, O INDOLENCJI NIE WSPOMINAJĄC.

      POWSTAJE PYTANIE, BO JESTEM W SZOKU PO TYCH DANYCH KARTKOWYCH, JAK CI GÓRNICY MOGLI TYLE MIĘSA ZJEŚĆ KOSZTEM RESZTY SPOŁECZEŃSTWA NA TE KARTKI? MOŻE OD TEGO NADMIARU MIĘSA PADŁO IM NA GŁOWĘ I ROZWALILI SYSTEM PRL, BO ZA DUŻO W NIM MIELI. TERAZ WRESZCIE MOGĄ ŻYĆ NORMALNIE I JEŚĆ ŚMIECIOWE JEDZENIE JAK WSZYSCY.

      A TERAZ DANE AKTUALNE Z BIZNESU MIĘSNEGO
      „POLSKIE MIĘSO W LICZBACH
      Materiał opracowany przez Związek Polskie Mięso, listopad 2019 (polskie-mieso.pl)

      • W 2018 roku statystyczny Polak zjadł około 27 kg drobiu i 40 kg wieprzowiny (tzw. spożycie bilansowe).[1]
      • Według danych Komisji Europejskiej, w 2018 roku spożycie mięsa drobiowego w całej Unii wyniosło 24,8 kg w przeliczeniu na jednego mieszkańca.3
      • Polska należy do krajów o największym spożyciu drobiu w Unii Europejskiej. W ubiegłym roku najwięcej drobiu spożyto w Portugalii (36,2 kg), a najmniej w Niemczech (20,9 kg) w przeliczeniu na statystycznego mieszkańca.4”
      Źródło: https://superdrob.pl/press/spozycie-miesa-w-polsce-dane/

      No i to by było na tyle niewygodnej prawdy dla III RP i obalającej mity o PRL.
      Ale czy Polacy to zrozumieją?

      Odpowiedz
      • 29 stycznia 2020 o 14:00
        Permalink

        Propaganda anty-prlowska wylewa się ze wszystkich mediów, lasuje mózgi młody a nawet tym, którzy w tamtych czasach żyli. Kłamstwa o ubiegłym systemie są ogromne ale co się dziwić, bieżący nie jest w niczym lepszy od tamtego a gdy przychodzi do porównania twardych faktów okazuje się, że nie pozostaje nic innego jak zohydzić miniony system niestworzonymi historiami z mchu i paproci. Nie dziwi mnie, że przodują w tym media obcojęzyczne bo tamto państwo było dla nich groźnym konkurentem wymuszającym na zachodzie utrzymywanie państw dobrobytu bo przecież w bloku socjalistycznym nie było nędzy, bezrobocia, wykluczenia społecznego i innych plag realnego kapitalizmu.

        Odpowiedz
  • 29 stycznia 2020 o 06:20
    Permalink

    Progi:
    0 zł – 8 000 zł
    Stawka podatku
    17% minus 1 360 zł
    8 001 zł – 13 000 zł 17% minus kwota obniżająca Degresywna – od 8 000 zł do 3 091 zł 13 001 zł – 85 528 zł 17% minus 525,12 zł 3 091 zł 85 529 zł – 127 000 zł 32% minus kwota obniżająca Degresywna – od 3 091 zł do 0 zł od 127 001 zł 32% Brak kwoty wolnej od podatku

    Odpowiedz
    • 29 stycznia 2020 o 06:42
      Permalink

      8000 zł to jest dzisiaj 2 miesiące życia 3 osobowej rodziny – w biedzie, bez szału

      Odpowiedz
  • 29 stycznia 2020 o 09:04
    Permalink

    A prezes mówił, że mają dużo empatii, chociaż nie są socjalistami! No i gdzie ta katolicka empatia rządu?
    To jest jedna wielka ściema z tą empatią w takim razie, skoro zmuszają własny naród do głodowania. No ale co się dziwić post-sanacji, lata 1918-1939 mimo odzyskania niepodległości, były znaczone głodem, a bywało, że chłopi lepiej wspominali rządy zaborców, niż własnego “jaśnie państwa”. Historia chyba zatacza koło.

    Ale fakty są też takie, że katolicki naród zgotował sobie ten los i teraz cierpi za grzechy wystąpienia przeciwko nauce społecznej Jezusa wprowadzonej w życie w PRL. Obecnie można to interpretować, jak post po katolicku na minimum egzystencji, jako kara i pokuta za grzech obalenia PRL. Ale dlaczego cierpią tylko najbiedniejszy, jak bóg może na to pozwolić?

    Odpowiedz
    • 30 stycznia 2020 o 11:43
      Permalink

      “katolicki”, katolik”… TO już jakaś komunistyczna obsesja? TO (też) sie leczy…

      Odpowiedz
      • 30 stycznia 2020 o 20:28
        Permalink

        No chwilunia. Chyba to oczywiste, że od rządu, który ostentacyjnie się modli i narzuca wartości katolickie, bo nie chrześcijańskie, chociaż na takie się powołuje, należy oczekiwać empatii zgodnie z nauką społeczną Jezusa, skoro za takich “świętych” robią. Więc to nie jest obsesja tylko fakt, który trzeba mieć na uwadze.

        Ja rozumiem, że prawda jest dla ciebie bolesna. 🙂
        No ale, co ja mogę poradzić, że nie znasz pisma świętego, jak większość zresztą tzw. katolików.

        Odpowiedz
  • 29 stycznia 2020 o 18:13
    Permalink

    Myślę, że to tak na prawdę nikogo nie interesuje…

    Odpowiedz
  • 30 stycznia 2020 o 08:16
    Permalink

    HMMM! – Nie widzę… 😶 ale do rzeczy – otóż wczorajszym popołudniem
    miałem niewątpliwą przyjemność wysłuchania interesującej rozmowy na kanale “День ТВ” z p. Wiaczesławem Matuzowym, prowadzący: p. Igor Szyszkin na wielce frapujące (kontrowersyjne?) tematy z historii najnowszej ZSRR, z czym nie omieszkałem podzielić się na łamach forum OP… i cóż widzą dziś porankiem moje (stare) oczy? – ‘Nic nie widzą”! BA! v.rolika nie ma również na ruskim kanale…. wooot!

    Odpowiedz
  • 30 stycznia 2020 o 18:46
    Permalink

    Panie Józefie – rozumiem że u pana jest zapis na niektóre ważkie tematy
    poruszane przez niektórych ruskich politologów i polityków radzieckich dotyczy przyczyn (krachu) rozpadu ZSRR i niewidzialne nici łączące ‘zamierzchłą” historię ZSRR z dniem dzisiejszym…. linkowana rozmowa I. Szyszkina z N.Starikowem nie ujrzała światła dziennego…

    JA JEJ NIE WIDZIAŁEM web j.

    Odpowiedz
    • 30 stycznia 2020 o 20:05
      Permalink

      W takim razie ponawiam próbę umieszczenia interesującej rozmowy.
      Интеллигенция в низком поклоне. Как общечеловеки перехватили управление. Н. Стариков. И. Шишкин
      https://www.youtube.com/watch?v=H3nH6C2Kqoo&list=PL2zbO1Ks2ovyIv7Z_I9DE5pHgQuUTC5L7&index=7

      Natomiast “krzyk58
      30 stycznia 2020 at 08:16 ” nie widzę na kanale День ТВ – ” nawierno izczezła”, a jeszcze wczoraj słuchałem “na żywca”. 🙂

      SZANOWNY PANIE NIE MAM POPRZEDNIEGO WPISU PANA NA SERWERZE, DZIĘKUJĘ – TO WAŻNY SYGNAŁ ŻE ZNOWU DZIEJĄ SIĘ “NIEZROZUMIAŁE” I ZAPEWNE “PRZYPADKOWE” ZDARZENIA TYPU “INNE” Z SERWEREM. WEB J.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.