Problemem Zachodu jest to że nie ma realnych zmartwień i problemów a te co ma odrzuca

Dziwimy się, że Zachód jest zmanierowany, wydelikacony, genderowy, w znacznej mierze oderwany od rzeczywistości, w istocie rzeczywiście powierzchowny i prymitywny, ale nie powinniśmy się temu dziwić. To są zupełnie inni ludzie, utrzymywani w zupełnie innej kulturze – bez trosk i zmartwień od co najmniej trzech pokoleń, którzy najczęściej – jeżeli należą do klasy średniej, to prawdopodobnie nigdy nie mieli realnych zmartwień i problemów. Wszystkie kłopoty załatwiało za nich państwo, ludzie tam żyli i żyją pod kloszem zamożności, który likwiduje dominującą część trosk, wyzwań, poświęceń i kłopotów.

W wyniku takiego ustawienia stosunków społecznych mamy na zachodzie możliwość wmawiania ludziom – przez elity, w zasadzie wszystkiego, co tylko wymyślą, a ludzie to uznają za coś normalnego, bo skoro tak mówią elity, które są w stanie im zapewnić spokój i bezpieczeństwo socjalne, to na pewno nie jest zły pomysł. Zamożność i związane z nim bezpieczeństwo stopniowo rozmiękczały te społeczeństwa, powodując, że próg bólu i strachu jest bardzo nisko, ale zarazem bardzo szeroko otwarta jest tolerancja, czy też może bardziej to, co nazywamy dzisiaj tolerancją, a samo w sobie jest już czymś więcej – co najmniej przyzwoleniem moralnym na afirmację. Takie niewinne pomieszanie pojęć, nadające tym bardziej bezpiecznym nowe znaczenie, pozwalające mechanikom inżynierii społecznej na zupełnie inne możliwości działania.

W cieplarnianych realiach społeczeństw zachodnich, nie było problemem utrzymanie całych pokoleń ludzi, przyzwyczajonych do dostatku, bez ryzyka i przy minimalnym wysiłku. Dzisiejsze problemy to szok, na który ci ludzie tak naprawdę nie wiedzą jak zareagować. Z wyjątkiem ludzi wyznających jeszcze jakąś ideologię. Tam przeważnie bywa nieco lepiej, bo przynajmniej są jakieś stałe punkty odniesienia. Dominująca większość jednak, jeżeli jest w stanie coś zrobić w warunkach zagrożenia, to nagrać film z wezwaniem o pomoc i umieścić go w mediach społecznościowych.

Najgorsze jest to, że ludzie o spłaszczonej percepcji – wypowiadają się w ramach pluralizmu, tak jakby byli znawcami praktycznie każdej dziedziny życia. Nie ma oczywiście w tym niczego złego, jednakże w swojej masie jest to bardzo łatwe do zarządzania przez ośrodki kontroli w taki sposób, że tworzy się zafałszowany obraz, tego czego tak naprawdę nie ma. Dochodzi do zastąpienia rzeczywistości przez rzeczywistość zastępczą, czerpiącą bardziej z mediów społecznościowych dramatyczne informacje o podwyżce cen kawy w ulubionej „sieciówce”, niż prawdę o otaczającej rzeczywistości.

W momencie gdy rzeczywistość upomina się o świat fikcji, następuje przeważnie panika i zdziwienie. W większości przypadków potem psychologowie mają żniwa, albowiem okazuje się, że ludzi przeraża motyl, który usiądzie na oparciu ich fotela w szpitalu psychiatrycznym.

Niestety też taka zbiorowość z łatwością odrzuca realia, zwłaszcza jeżeli te oznaczają problemy, wysiłek, ryzyko, konieczność rezygnacji z przyzwyczajeń, przyjemności. Przeważnie nie można tu mówić o społeczeństwie, w takim znaczeniu do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni, to już raczej zbiór zatomizowanych indywidualności, które mają własne przekonania na poziomie odniesień, do których zostały przyzwyczajone, a nie do których zobowiązuje ich sytuacja.

Takim społeczeństwem można bardzo łatwo rządzić, jeżeli tylko daje się mu minimum tego, co ono oczekuje. W realiach gospodarki dobrobytu to się opłaca rządzącej elicie, ponieważ to i tak jest tylko ułamek generalnej wygranej.

Żeby ta bajka trwała, takie społeczeństwo trzeba karmić stereotypami, mówiąc że ktoś jest zły, jeszcze inny prześladuje mniejszości, a tak naprawdę tylko my jesteśmy nowocześni itd., bo jest dwa tysiące któryś tam rok. Cóż począć? Musimy żyć z tymi  ludźmi żyć, biorąc poprawkę na ICH PERCPECJĘ I ICH WRAŻLIWOŚĆ. Gwałtem i krzykiem nie da się tu bowiem niczego osiągnąć, z racjonalnymi uwagami również jest trudno. Do specyficznych ludzi, w specyficznych czasach, trzeba podchodzić zgodnie z zasadami, które PRZEDE WSZYSTKIM SĄ SKUTECZNE.

22 thoughts on “Problemem Zachodu jest to że nie ma realnych zmartwień i problemów a te co ma odrzuca

  • 19 listopada 2015 o 07:52
    Permalink

    Świat to nie jest bajka i najczęściej kiedy spodziewamy się że że nas pogłaska to “zasadza nam kopa w d..pę”. Zachód ma tylko lepszy PR na terytorium Rzeczypospolitej (a i to nie wszędzie bo świat się trochę skurczył a podróże staniały). Podobnie z jego poziomem i obrazem. Poziom ma wąskie grono poniżej 0,2% a obraz to tylko fasada. Tak jest wszędzie może za dziewiczymi wciąż kawałkami Świata.

    Odpowiedz
    • 19 listopada 2015 o 09:25
      Permalink

      Komentarz@szary popieram, nie wiem skad autor czerpie swoje informacje na temat zachodu….ten wywod o zachodzie jest poboznym zyczeniem autora, w fachowym jezyku psychologicznym nazywa sie to “projekcja” ( wlasnych pragnien i zyczen )

      Odpowiedz
  • 19 listopada 2015 o 09:39
    Permalink

    To jest problem globalnego świata,gdzie bogaty staje się bogatszy a biedny biedniejszy!Jeden ma inne problemy od drugiego.Ten świat w swojej istocie nie różni od świata opisywanego między innymi Marksa!

    Odpowiedz
  • 19 listopada 2015 o 11:46
    Permalink

    “Takim społeczeństwem można bardzo łatwo rządzić, jeżeli tylko daje się mu minimum tego, co ono oczekuje”…
    – to jedno, a z drugiej strony, trzeba to społeczeństwo “trzymać” w ciągłym strachu i obawie przed tym, że, jeśli tylko brakłoby obecnych struktur “demokracji” i rządzących, to w krótkim czasie braknie tego “minimum”.
    “Cukier i bat”, czy, jak to Niemcy określają “Möhren und Reitpeitsche”.
    Tak, jak tresura konia, czy psa (nie ujmując tym, często mądrzejszym od ludzi, zwierzakom).
    Oczywiście, “strach” wywołuje się poprzez stwarzanie sztucznych “problemów” (np. wpuszczenie setek tysięcy naiwnych uchodźców, skąd inąd, w większości niczemu niewinnych ludzi), a potem je się bohatersko zwalcza.
    I jak tu może zabraknąć tak “mądrej i skutecznej” władzy ?
    A tak na poważnie, zachodnie społeczeństwa są już tak dalece zmanipulowane, że praktycznie te jednostki nie mają już nic wspólnego z CZŁOWIEKIEM.
    To zbiór posłusznych, jednomyślnych (jeśli któraś jednostka się “wyłamuje”, to istnieje tysiące sposobów, by sprowadzić ją na “jedynie słuszną drogę rozwoju”) biologicznych robotów, tak “zaprogramowanych”, by nie dość, że potrafiły sobie zapewnić samodzielną egzystencję, to i wyrabiać zyski i utrzymywać kastę “programatorów”.
    A współczesna technika, szczególnie ta telekomunikacyjno-komputerowa, to nic innego, jak narzędzie sterowania i kontroli tej biologicznej masy.
    Czy to już schyłek “człowieka” i “człowieczeństwa” ?

    Odpowiedz
    • 19 listopada 2015 o 14:22
      Permalink

      Jednym słowem matriks.Pierwszym krokiem do wolności jest wyrzucenie telewizora i spojrzenie na chmury sunące sobie w dal.A w listopadzie niebo jest bardzo widowiskowe jest pięknie, czesane na wietrze przez coraz bardziej ogołocone i drapieżne gałęzie. czy trzeba wyrzucić też komputer ? ( oczywiście jeżeli nie służy do pracy) jeżeli tak, jeżeli to też jest konieczne do wolności myśli to jestem zgubiony. bo znowu nie powstrzymałem się przed czytaniem najnowszych informacji i napisaniem postu. A czy to ważne co robi Putin i o czym myśli Angela,w jaki sposób jest obszczekiwany PiS ? przecież i tak nie mam na to wpływu, może lepiej było przespacerować się na plażę w tym czasie.Chyba jestem zgubiony jestem robotem,już zainfekował mnie matrix.

      Odpowiedz
      • 19 listopada 2015 o 16:38
        Permalink

        Nie wiem w jakim wieku Pan jest, ale przypuszczam, że młodszy ode mnie, więc coś Panu opowiem.
        Gdy ja wchodziłem w “dorosłość” (lata 70-e w PRLu), mogłem zaplanować swój “rozwój” na następne 10, a nawet 20 lat.
        Chodzi oczywiście o ogólny “zarys” t.j., zdobyć wykształcenie w kierunku, który mnie interesował (zdobyłem), dostać interesującą pracę (dostałem), założyć rodzinę (zalożyłem), mieć dzieci (urodziły nam się 2 córy), w międzyczasie i równolegle wybudować dom dla rodziny (wybudowałem, zamieszkałem i co najważniejsze w całości SPŁACIŁEM).
        Oczywiście, “po drodze” mogłem podwyższać swoje zawodowe kwalifikacje, awansować, zmieniać zakłady pracy, a poprzez to zdobywać coraz wyższą pozycję społeczno-zawodową.
        Wszystko to planowałem SAM, DŁUGOTERMINOWO I NIEZALEżNIE OD MOJEGO STANU POSIADANIA, UKŁADóW, CZY POGLąDóW (NIC NIE MUSIAŁEM!
        W latach 90-ych zaczęło się to zmieniać, aż przybrało obecny “model”. Prawdopodobnie w tym miejscu Pan stwierdzi “tak wygląda kapitalizm” i odpowiem Panu OK, i tutaj dałem sobie rady. Już kiedyś tam pisałem, że jeśli chodzi o mój stan posiadania, pozycję zawodową, czy społeczną, to nie muszę ani narzekać, ani mieć żadnych obaw o swoją przyszłość.
        Jednego jestem jednak pewny, Wy, młode pokolenia (czy Pan do nich należy, tego nie wiem) w obecnym Swiecie na pewno tego nie zaznacie, a tym bardziej nie jesteście w stanie PLANOWO tego PRZEPROWADZIć. Mówię oczywiście o 10-20-letnim okresie.
        A wie Pan dlaczego ?
        – ano dlatego, że Wy jesteście niczym innym, jak BIOLOGICZNą MASą dla Waszych moderatorów.
        Nie licząc przypadków (totek itp.), jeśli bądziecie mieli szczęście, to co najwyżej jesteście w stanie postawić tekturowo-gipsowy dom, skonsumować 3-4 samochody, pojechać kilka razy na narty, czy nad morze, zużyć 5 PC-ów, czy zmienić kilkanaście smartfonów w życiu. Ale wszystko to za taką kwotę kredytu, że DO KOńCA swojego życia będziecie musieli być “lojalni” w stosunku do Waszych “dobrodziejów”.
        A co z Waszym ego?
        Co z Waszym rozwojem?
        Czy jesteście pewni, że Wasza firma nie splajtuje?
        Czy jesteście pewni, że Wam zawsze dopisze zdrowie?
        A co z waszymi dziećmi, rodzicami, ich zdrowiem, starością, itd ?
        W “niematriksie” wszystko było jasne i planowalne, a w tym świecie?

        Odpowiedz
    • 19 listopada 2015 o 17:08
      Permalink

      Jakbym czytała jedno z opowiadań Stanisława Lema.

      Odpowiedz
      • 20 listopada 2015 o 08:27
        Permalink

        Na Lemie się “wychowałem” 😉
        Pozdrawiam serdecznie

        Odpowiedz
    • 20 listopada 2015 o 00:40
      Permalink

      Komentator @50-parolatek ujal zagadnienie w bardzo dobry sposob, jesli chodzi i Niemcy to nie ludzie , to Mirmidoni …,( prosze zerknac do “Slownika wyrazow obcych i zwrotow obcojezycznych” Wladyslawa Kopalinskiego lub innego podobnego dziela lub do Wikipedii ), w Mitologi Antycznej swietnie Panstwo Mirmidonow opisano, to panstwo niemieckie wyspecjalizowane w prowadzeniu wojen i gnebieniu wlasnych i obcych obywateli …

      Odpowiedz
  • 19 listopada 2015 o 14:00
    Permalink

    ogólnie rzecz ujmując społeczeństwa Europy Zachodniej wybrały eutanazję, po nas choćby potop, niech już będzie co ma być, byleby nie cierpieć i spokojnie zejść, niczym Chamberlain wybrał hańbę, a miał wojnę, Europa wybiera eutanazję (sowite emerytury jak Niemcy), ale i tak krewka leje się, na razie ciurkiem, lecz przy nasilającym się kryzysie i stagnacji gosp. napływie synów pustyni ci ostatni nie mają zamiaru czekać na demografię i nieubłagane prawo demokracji, że większość ma rację, nie trzeba czekać, bowiem Europa jest tak niemrawa, półprzytomna, słaba i chwiejna, miotająca się bez celu, że można ją przyprawić o koniec już teraz, miał być czyściec, a jest piekło

    Odpowiedz
    • 20 listopada 2015 o 01:05
      Permalink

      Jesli juz komentator/ka @kelly pisze “sute emerytury”, to trzeba to zrobic ukonkretyzowac i napisac : ” sute emerytury urzednikow panswowych ( “funktionariusz panstwowy ” = StaatsBeamte ), ktorzy maja “sute emerytury” , inni, nawet ci , ktirym udalo sie muec stale prace i mogli regularnie placic skadki na emeryture, po reformie rent i enerytur”od polowy lat 90-tych, i ponownie id ok.2004 roku / zmiany obliczania podstawy rent emerytur …..) wiekszosc czeka tzw. “AlterArmut”( = Bieda/nedza seniorow ) i to w takim stopniu , ze Niemcy
      ,Japonia i Poludniowa Korea znajduja
      sie idac w tej nieslawnej statystyce “leb w leb” na I miescu na swiecie w samobojstwach seniorow z biedy lub nawet kolpletnej nedzy ( nie miga zaplacic za mueszkanie, za swiatlo, za leki i komunikacje miejskam

      Odpowiedz
    • 20 listopada 2015 o 01:16
      Permalink

      c.d.
      a wiec niemueccy seniorzy z “suta emerytura” np.€39, 00, €137,00, €348,00 nie moga zaplacic sobie mieszkania, swiatla, ogrzewania i pozywienia ….popelniaja masowo z nedzy i beznadziei samobujstwo , ci troche zamozniesi jada do Szwajcarii i placa za trucizne do wipicia organizacji “Exit”, wiekszosc kaleczy sie w okrutny sposob skaczac pod pociag, podcinajac sobie zyly, powodujac wypadek samochodowy ,trujac sie lekami , takie okropne, okropne scenariusze, pisalam tu na tych lamach x razy o tym …nie wiem, kto sieje taka propagande z tymi wysokimi emeryturami /rentami i w jakim to celu …

      Odpowiedz
  • 19 listopada 2015 o 14:59
    Permalink

    Drogi lemingu,oczywiście zdrowie najważniejsze,czego Tobie i sobie życzę.

    Odpowiedz
  • 19 listopada 2015 o 17:18
    Permalink

    Mieszkam 9 miesięcy w roku w Niemczech, jest dokładnie tak jak napisał autor. Oni nie mają prawdziwych problemów. Pieniądze zblazowały to społeczeństwo, zresztą nie tylko tu.

    Odpowiedz
    • 20 listopada 2015 o 02:51
      Permalink

      @DrQ+
      WHAT ? Jesli komentator @DrQ+ zyje 9 miesiecy w roku w wysublimowanym srodowisku zdaje sie lekarskim w Niemczech, to tak …. To bardzo wysoko uposazona grupa spoleczna, czerpiaca swoje prawa i przywileje klasowe jeszcze z okresu I WS. i w szczegolnosci z II WS…, “lekarze i dentysci z Oswiecimia’…, ktorzy sie nigdy za swoje czyny nie przeprosili i ze swojej nadzwyczajnej pozycji spoleczbej w Niemczech zdaja sobie sprawe ….niepojete jest to, ze komentatorowi ten status imponuje i nim sie wprost.zachlystuje…
      A podczas calego swojego zycia w Polsce nie widzialam takuej nedzy i ubostwa i to materialnego , jak i moralnego jak w Niemczech w ciagu tygodnia …,z uklepana ziemia w kuchni jako podloga ( klepisko ), brakiem kanalizacji, lazienki i ubikacji, a zamiast niej latryna. ( “sracz” ) na pierszym pietrze i szambo i to do dzis ….zapraszam i autora i komentatora np.do nieopodal autostrady A-7 , A-6 znajdujacych sie miejsciwosci w Srodkowej i Dolnej Frankonii, miedzy Norymberga, Würzburgiem i np. miastem Ansbach …zwiewal by jeden y z drugim w podskokach i to tak daleki , gdzie pieprz rosnie ….
      Mowiono mi i to ustami naukowcow, ze odpowiedniki Frankonii znajduja sie na terenie calych Niemiec i bogato np.w W.Brytani , poza wiekszymi aglomeracjami …. oj! a to komentator fantazjuje …i rozglasza nieprawde …

      Odpowiedz
  • 19 listopada 2015 o 17:59
    Permalink

    Reasumując: Stara,dobra Europa to już praktycznie
    żywy trup,skazany przez własne “ja’ na nieuchronne
    wymarcie.Bogatsi o doświadczenia historyczne z Imperium
    Romanum nie wyciągają wniosków – “wylegując
    się w termach,pospołu z młodymi chłopcami” – nie są w stanie zmobilizować się,nawet gdy “grają larum”,
    barbarzyńcy wlewają się dziką falą nie tylko drzwiami…
    Na szczęście jest jeszcze Wschód,tuż za Odrą,(w świadomości tych z “innej gliny”)ludzie
    o zdecydowanie innej świadomości/percepcji przez wieki
    uodpornieni na “trudy bytu codziennego”,w szerokim
    znaczeniu tych słów,od Polaków do Macedończyków…
    Są jeszcze olbrzymie przestrzenie i LUDZIE – wolni
    i szczęśliwi ludzie w Federacji Rosyjskiej…
    Czy ktoś z Państwa miał przyjemność zapoznać się z cyklem filmów pod wspólnym tytułem “Szczęśliwi ludzie”?
    Jeśli nie – gorąco polecam…przykładowy “brukselczyk”
    dokonał by żywota po kilku dniach,po prostu jest
    zbyt słaby – by istnieć w przyrodzie.Dla zdecydowanej
    większości Rosjan w “głubince” to “dzień codzienny”.
    Nikt z tego powodu nie targa się…za brodę. 🙂
    Rosjanie kochają wolność i związany z wolnością styl życia.
    Widzimy ogromną różnicę w mentalności i postrzeganiu dnia codziennego człowieka Wschodu i Zachodu to są
    praktycznie dwa światy,nie do przeskoczenia,z tą różnicą że np.Polak,Rosjanin “odnajdzie się’ na zachodzie,natomiast wspomniany “brukselczyk’ – NIGDY!
    A w związku z powyższym, jakie płyną wnioski??
    Pomyślmy…dumajmy. 🙂

    Odpowiedz
    • 19 listopada 2015 o 20:20
      Permalink

      Bardzo trafna analiza!
      I powiem szczerze, że ta zachodnia “wegetacja” pomiędzy techniką, gładkimi i pobielonymi ścianami, wyrównanymi i na “glanz” wymizganymi ulicami, a tutejszym “porządkiem” zaczyna mnie totalnie męczyć.
      Coraz bardziej marzy mi się powrót do tego starego, “nieuporządkowanego” świata.
      Szczególnie po jakiejś wizycie na “Wschodzie”.
      Szkoda tylko, że już jestem w takim wieku. Gdybym był przynajmniej 10-15 lat młodszy to na pewno skusił się na “wschód”

      Odpowiedz
      • 20 listopada 2015 o 01:36
        Permalink

        Z tego “odkurzania ” lezacych lisci …nie, nie na drogach dla pieszych, na trawnikach , w parkach, ogrodach …mimo , ze naukowcy mowia, ze to bardzo srodowisku szkodzi , gdyz pid sciulka jest b.bogate zycie irganuczne , ktore ziemie “reperuje/leczy. z erozji, przygotowuje ja organicznie do podjecia nowego zycia ns wiosne oraz chroni ziemie przed zestepieniem ( step= wysuszenie gleby min.przez wyparowanie wody), takze zatrzymana przez sciolke woda zabezpiecza na krotka i dluga mete przedp powodzia. … ale to nie jest wazne, wazne jest, ze lobbysci przemyslu produkujacego te “polykacze lisci “/”odlisciacz” dziala jak odkurzacz , ale wsysa liscie / sprzedawali jak nawiecej tych urzadzen, ktore sa bardzo glosne i produkuja tyle spalin … i CO2 …Ale to nic nie szkodzi …dla nich tworzy sie niwe przepisy wyjatkowe regulacje prawne nie baczac na prawo. / zakazy emusji i szumu i zgieku i z uwgi na za duza ilisc CO 2 ….

        Odpowiedz
    • 19 listopada 2015 o 23:11
      Permalink

      Kocham wolność i przestrzeń a także mentalnością pasuję do Wschodu. Pozdrawiam.

      Odpowiedz
      • 26 listopada 2015 o 10:25
        Permalink

        Widzę, że więcej tutaj osób, które najchętniej porzuciłyby tę zwariowaną cywilizację. Przynajmniej okresowo, lub na jakiś czas.
        A może pod egidą OP zawiążemy jakąś grupę “miłośników natury i Wschodu”, wybierzemy względnie “mało cywilizowany” region w FR, uzyskamy niezbędne pozwolenia (możliwe do przeprowadzenia – już się informowałem u moich rosyjskich znajomych) i sfinansujemy budowę jakiegoś lokum do wspólnego, przynajmniej czasowego użytkowania?
        Pytam tutaj, ale pytanie kieruję do ogółu.
        Pozdrawiam

        SZANOWNY PANIE POD EGIDĄ OP TO PROSZĘ POMÓC SPRÓBOWAĆ ZAPŁACIĆ ZA SERWER I DOMENĘ NA PRZYSZŁY ROK, A CO DOPIERO – NO WIE PAN CO? PROSZĘ MIEĆ LITOŚĆ. JA JESTEM CZŁOWIEKIEM STARSZEJ DATY, MAM JAMNIKA I CHCE ŻEBY TAK ZOSTAŁO. POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

        Odpowiedz
      • 26 listopada 2015 o 12:15
        Permalink

        Do WEB.JÓZefa,
        cha, cha, a ja mam labradora, również nie należę do najmłodszych, ale nie potrafię “wysiedzieć na miejscu” i mam jeszcze kilka pomysłów na dalsze życie. Może zrealizuję jeszcze któryś z nich.
        Ale OK, nie wyraziłem się zbyt mądrze, używając terminu “pod egida OP”. Nie, nie chodziło mi o to, by OP zajmował się czymkolwiek. W żadnym wypadku! Na myśli miałem tylko to, że może poprzez możliwość ewentualnego kontaktu, można by się “skrzyknąć” i wspólnymi siłami coś zorganizować. Za nieporozumienie przepraszam.
        Ps. – z jakimi kosztami wiąże się utrzymywanie portalu i jak wygląda sprawa z wyłącznością do https://www.obserwatorpolityczny.pl ?
        Może uda mi się coś zaradzić. Proszę o mailową odpowiedź.
        Pozdrawiam

        TO ŻADNA TAJEMNICA – UTRZYMANIE PORTALU TO PRZECIĘTNIE OKOŁO 10.000 – 12.000 ZŁ ROCZNIE, EMAIL OTRZYMA PAN OD ZARZĄDU DO NIEDZIELI. POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

        Odpowiedz
  • 19 listopada 2015 o 19:01
    Permalink

    Cywilizacja Zachodnia kończy się.

    Schyłek potrwa ze 2 pokolenia.

    Co się nowego pojawi w miejsce tzw. Zachodu?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.