Paradygmat rozwoju

Problemem naszej gospodarki jest nie tylko brak produkcji!

 Przestańmy wierzyć w zapewnienia wielbicieli gospodarki regulowanej, że problemem naszej gospodarki jest brak produkcji. Owszem dobrze jest produkować np. produkty zaawansowanej chemii, elektrotechniki, elektroniki, a nawet odzież, żywność i inne gotowe do sprzedaży dobra. Jednakże do tego wszystkiego potrzebna jest technologia i kapitał, lata doświadczeń i rynki zbytu – kluczowy problem, czyli zapewnienie sobie zbytu na produkowane towary. To tutaj jest pogrzebany problem, który legł u podstaw rozłożenia naszego przemysłu i znajduje analogiczne zastosowanie obecnie – nie masz rynków zbytu nie sprzedajesz. Banalnie proste prawo ekonomii, o którym wie każdy marketingowiec, po prostu bez rynku się nie sprzedaje.

Dlatego średniookresowa strategia dla naszej gospodarki, w której w okresie dostosowawczo-rozwojowym jesteśmy gospodarką nadążną, produkującą w ramach łańcuchów produkcyjno-logistycznych gospodarki niemieckiej jest strategią optymalną, co prawda jednak pozbawiającą nas wysokich zysków i wysokiego ryzyka. Sztuką w takim położeniu jest znalezienie szans rozwojowych, ponieważ bariera szklanego sufitu rozwojowego jest tutaj czymś oczywistym.

Dysponujemy na tyle ograniczonym rynkiem wewnętrznym, że w obecnych relacjach cen do kosztów niezbędnej technologii – trudno jest stworzyć nawet „narodowy” samochód osobowy, chociaż o czym trzeba pamiętać, brak umiejętności produkowania takowego wynika głównie z naszej słabości i nieudolności w planowaniu i kojarzeniu gospodarczym różnych partnerów, czemu głównie winne są banki – słabo kredytujące gospodarkę, jednakże nie ma co narzekać. Fakty są smutne – jesteśmy zbyt biedni na to, żeby samodzielnie projektować i wdrażać do produkcji produkty innowacyjne, zdolne do konkurowania stosunkiem jakości (użyteczności) do ceny z np. używanymi produktami importowanymi z zachodu lub nowymi wyrobami masowo importowanymi z Dalekiego Wschodu.

Dobrze trzeba się zastanowić jaką możemy wybrać strategię rozwoju, albowiem tutaj nie chodzi o proste produkowanie dóbr, których na rynku jest przesyt, ale o produkowanie dóbr i usług, które ktoś inny chciałby od nas kupować. Dochodzimy do znanego problemu poszukiwania nisz rynkowych w globalnej gospodarce, jednakże nowością jest to, że globalizacja zaczyna się już za rogiem naszego domu – w lokalnym sklepie, osiedlowym dyskoncie. Już tutaj na własnym zapleczu przegrywamy z produktami, które są może nie do końca takie jakich oczekujemy i jakich byśmy chcieli używać, ale przede wszystkim są dostępne w cenach możliwych do zaakceptowania.

Z pewnością rozwój wysokiej jakości produkcji rolnej oraz przetwórstwa spożywczego to jest to na co należy postawić. Już kilkanaście razy to powtarzaliśmy i będziemy powtarzać do znudzenia, otóż produkcja żywności jest osiągalnym w naszym kraju scenariuszem produkowania wyrobów strategicznych, na które możemy szukać zbytu globalnie – adresować naszą podaż poza Unię Europejską – do Azji, Afryki, Indii, na Bliski Wschód oraz miejmy nadzieję, także do Rosji! Im bardziej będzie się powiększał deficyt wody pitnej na świecie a tereny rolne będą ograniczane – tym większe będzie zapotrzebowanie na żywność, które nigdy się nie skończy ponieważ prognozy wzrostu liczby ludności są jednoznaczne. Dlatego ustawiając się na produkcję rolną i masowy eksport standaryzowanej żywności wysokiej jakości w dużej skali możemy odnotować duże dochody, na stałe zadomawiając się w wielu niszach.

Oczywiście opracowanie szczegółów wymaga pogłębionych badań marketingowych i zabezpieczenia finansowania, jednakże tutaj właśnie jest siła możliwej do skonstruowania strategii, ponieważ te pieniądze mamy – stale je dostajemy od Unii na rolnictwo. Jeżeli byśmy umiejętnie zainwestowali w grupowanie przetwórstwa, zbiorowy marketing i zbyt – w tym po prostu tworzenie centrów dystrybucyjnych w krajach docelowych – to moglibyśmy zaistnieć na rynkach dotychczas dla nas nieosiągalnych. Kwestię wolności handlu i tak Unia bierze na siebie, prędzej czy później na całym świecie z wyjątkiem kilku krajów zamkniętych będzie panowała strefa wolnego handlu – ponieważ wszyscy chcą z nami handlować. Dlatego ta strategia oczywiście przy zapewnieniu jakości, dostosowaniu się do lokalnych norm i wymogów oraz przy odpowiedniej skali i poświęceniu sporej ilości środków na reklamę – zaowocowałaby długoterminowymi zyskami dla naszej gospodarki, zresztą nie tylko naszej bo przecież możemy wykorzystywać produkty rolne z całej Unii – nie ma żadnych przeszkód, jednakże najpierw trzeba mieć miejsce zbytu.

2 komentarze

  1. chciałbym zwrócić uwagę, że mamy w Polsce gałęzie przemysłu, w których produkcja jest opłacalna, bo posiada wszystkie warunki, o których mowa w artykule – technologię, kapitał, doświadczenie i rynek zbytu. choćby w wymienionej, zaawansowanej chemii. posiadamy produkty, na które jest zapotrzebowanie w europie i chodzi tu nie tylko o nawozy, ale też np. o sodę i sól suchą, których jednym z większych producentów w europie jest polska spółka Ciech. w tym segmencie spółka ma inwestować, a to niewątpliwie wpłynie pozytywnie na naszą gospodarkę.

    • Szanowny Panie cena gazu ziemnego kładzie przemysł chemiczny w Polsce 🙂 Ciech można podziwiać, że sobie daje radę przy tych cenach …

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

three × two =