Problem zmiany pokoleń u władzy

W naszych realiach politycznych obecny establishment w dominującej większości  wyczerpał już swoją energię twórczą i nie jest w stanie niczego nowego zaproponować. Jednakże ludzie, którzy reprezentują klasy uprzywilejowane muszą “jeść”, a ponieważ aspiracje mają często wysublimowane, to nie tylko się najedzą, ale jeszcze najedzą się tak drogimi specjałami, że dla innych może brakować, ponieważ robią to przeważnie na koszt systemu.

Na dodatek jest o tyle gorzej, że jesteśmy mniej więcej jedno pokolenie po okresie przemian i ojcowie reform, przełomu, czy jakbyśmy tego Okrągłego Stołu nie nazwali, dzisiaj są sami ojcami dorosłych już dzieci lub dziadkami dorosłych wnucząt. Ta latorośl oczywiście też chce “jeść” i to na poziomie nie niższym niż przyzwyczaiło ją gniazdowanie w zasobnych domach swoich rodziców.

Jest jednak problem, mianowicie – starzy jeszcze “jedzą” i “długo trawią”, gromadzą te swoje zasoby, młodzi już chcą “dziobać”, wyszarpywać systemowi co – jak się im wydaje jest ich, a tutaj truchło jakie było chude, takie jest, może w lepszy papier zawinięte, ewentualnie w folię!

Nie przyrosło na tyle, żeby nowe pokolenia mogły wejść gładko w życie gospodarcze i społeczne, co więcej przyrost jaki odnotowaliśmy podzielił truchło w sposób tak niesprawiedliwy, że nie wystarcza nawet dla wszystkich sępów, a stare sepy, które się nie sprawdziły – mocniej dziobią, to umieją doskonale!

Co zatem zrobić? Poprzednie pokolenie się nie spisało, nowe pokolenie chciałoby zająć adekwatne miejsce, o które jest bardzo ciężko, a na domiar złego w tym wszystkim jest jeszcze tak śmiesznie, że niewolnicy się zorientowali, że władcy chcą dalej na ich karkach się paść i masowo uciekają za granicę lub do szarej strefy.

Rodziny jednak sobie jakoś poradzą, szału tutaj nie będzie w większości przypadków, ale jakoś da się żyć i funkcjonować w oparciu o wypracowany majątek i standardy. O wiele bardziej niepokojąca będzie wymiana pokoleń w strukturach władzy, gdzie nie da się ot, tak po prostu – pewnego ranka przyprowadzić syna i powiedzieć zespołowi, że oto on będzie naszym nowym szefem.

Co prawda wiele zawodów ma już wypracowaną szlachetną tradycję przenoszenia „umiejętności” najlepiej razem z pacjentami, tak żeby mieć wszystko pod kontrolą, jednakże nie wszyscy możemy być lekarzami! Odpowiednio prawnikami itd.

W jaki sposób w polityce zapewnić zmianę pokoleń – nie wiadomo, lewica logotypowa próbowała, a skończyło się „powrotem do przeszłości”. Inni nawet się nie odważyli, chociaż ciągle stawiają na młodych. Sprawa jest skomplikowana bo z jednej strony to sam establishment chciałby już „coś nowego” i bezpiecznej emerytury dla siebie, ale zarazem chciałby jeszcze mieć wpływ na decyzję. Więc mamy zamiast zmiany pokoleń zmianę płci na najważniejszym stanowisku a państwie. Jednakże nie można się dziwić rzeczywistości, że jest w niej tak jak jest. Prawdopodobnie większość obywateli wolałaby nowy model telefonu znanego producenta niż nową panią premier.

W realiach naszego modelu wyborczego, w którym listy z kandydatami ustalają partyjne „góry”, młodzi nie mają najmniejszych szans na przebicie się przez szeregi „zasłużonych działaczy”. Jeżeli więc są parytety dla kobiet, to dlaczego nie wprowadzić parytetów z racji wieku? Zagwarantować po prostu określoną ilość miejsc zgodnie z profilem społecznym w danym okręgu tj. jeżeli ilość ludności w danym przedziale wiekowym jest taka a nie inna, to określona ilość z tej grupy wiekowej powinna mieć preferencje do wejścia na listy. Chyba nie ma innego wyjścia? Uwaga mówimy o konieczności przełamania tego zaklętego kręgu władzy, wybierającej się ciągle mniej więcej z tego samego zasobu osób.

W zasadzie sprawa jest wtórna, albowiem co to komu przeszkadza że rządzą ciągle te same osoby? Przecież i tak nic szczególnego się nie dzieje! Nie można przecież zbyt wiele wymagać od innych, jeżeli samemu nie jest się idealnym, poza tym czy chcielibyśmy jakiejś potrzebnej zmiany? Tak, po prostu żeby było normalnie? Przecież to samo w sobie byłoby podejrzane, wręcz nienormalne! Więc niech się dzieje jak się dzieje, a zegar biologiczny tyka…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.