Religia i państwo

Problem zła i krokodyl

Holokaust, umierające z głodu dzieci w Somalii, brak przyszłości milionów, pasożytnicze szczęście jednostek, wojny, gwałty, śmierć w męczarniach. Dlaczego Bóg nie położy temu kresu? Oto pytanie, które stanowi istotę „problemu zła”.

Tradycyjne rozumienie Boga uczy nas, że jest On:

1)    Wszechwiedzący

2)    Wszechmocny

3)    Dobry i pragnący Dobra.

Z powyższych założeń możemy wyciągnąć następujące wnioski

1)    Bóg wie, że się dzieje zło

2)    Jest w stanie je zlikwidować

3)    Pragnie je zlikwidować.

A jednak zło istnieje. W obliczu dziejącego się zła musimy zanegować któryś z powyższych punktów i uznać, że

1)    Bóg nie dostrzega zła, albo

2)    Bóg nie potrafi zlikwidować zła, albo

3)    Bóg dopuszcza zło

Powyższe wnioski są jednak sprzeczne z założeniami wyjściowymi, dlatego pojawia się jeszcze wniosek:

4)    Bóg nie istnieje

 Wierzący, w obliczu widocznej sprzeczności, koncentrują się na wyjaśnieniu genezy zła. Twierdzą, że zło ma swą przyczynę poza wolą Boga, istnieje „do czasu”, kiedyś zniknie w  ogóle, a obecnie istnieją bardzo poważne powody, dla których Bóg dopuszcza zło. Takim powodem jest np. szacunek dla wolnej woli. Ateiści oczywiście istnienie zła traktują jako „dowód na nieistnienie Boga”.

Po II wojnie światowej, wobec niewyobrażalnych potworności jakich dopuściły się hitlerowskie Niemcy, wielu teologów chrześcijańskich i żydowskich uznało, że „w obliczu Holokaustu wiara w Boga nie jest już możliwa”.

Czy Bóg powinien był zabić Hitlera?

Wydaje się, że Bóg mógł łatwo zapobiec okropnościom Holokaustu, zbrodniom niemieckim na Słowianach i wszelkim innym cierpieniom, jakich doświadczyły miliony ludzi. Wystarczyło zabić Hitlera, kiedy ten jeszcze był dzieckiem. Przecież Bóg jest wszechwiedzący i wiedział, że to dziecko wyrośnie na potwora.

Łatwo jednak spostrzec, że zabicie Hitlera nie polepszyłoby świata. Hitler, podziwiany i wielbiony przez tłumy, został wybrany na kanclerza Niemiec w demokratycznych wyborach, własnymi rękami nie zamordował ani jednego Żyda, nikogo nie zamordował. On tylko podżegał do zbrodni i nienawiści, a tysiące wykonawców ochoczo znajdowały się same.

To może Bóg powinien zabić więcej ludzi? Kogo? Tych, którzy głosują na „hitlerów”? Tych, którzy pożądając narkotyków i płatnego seksu sprawiają, że istnieje mafia? Tych, którzy tworzą popyt na bezmyślną, pustą rozrywkę, która ogłupia świat? Tych, którzy bałwochwalczo wielbią pieniądz, a bliźnich traktują jak rzeczy? Niewiernych? Nieuczciwych? Kłamliwych? Wszystkich??

Człowiek osądza Boga

Cierpimy, gdyż krzywdzą nas inni ludzie, cierpimy, gdyż krzywdzimy się sami, cierpimy na skutek chorób, katastrof, kataklizmów. Dlaczego? Czy to jest sprawiedliwe?

Pytanie o „sprawiedliwość Boga” jest tematem Księgi Hioba, jednej z najstarszych, a jednocześnie najpiękniejszych ksiąg natchnionych.

Oto, w skrócie, „fabuła” Księgi Hioba.

Szatan oskarża Hioba przed Bogiem, że jego pobożność nie jest autentyczna. Hiob opływa w dostatki, cieszy się ludzką miłością i szacunkiem. Owszem, wielbi Boga, ale czy jego religijność nie ma charakteru „coś za coś”? Ja Cię, Boże, wielbię, a Ty mi za to zsyłasz dostatki. Czy to jest autentyczna, bezpośrednia więź? Czy Hiob nie traktuje Boga jako narzędzia do osiągnięcia „ważniejszego” celu, jakim jest dobrobyt?

W odpowiedzi na te zarzuty Bóg pozwala szatanowi działać. I oto na Hioba spadają nieszczęścia. Na skutek rabunków i katastrof traci rodzinę i cały majątek. Ciężko zapada na zdrowiu.

Dlaczego? Na tym pytaniu koncentruje się lamentujący i rozpaczający Hiob. Dlaczego stracił majątek? Dlaczego ludzie odwrócili się od niego? Dlaczego ci, którzy kiedyś zazdrościli jego psiarczykom, teraz z niego szydzą? Przecież Hiob postępował sprawiedliwie, nie grzeszył, przestrzegał przykazań. Wokół jest tylu ludzi bezbożnych, którzy cieszą się nieuczciwie zdobytym bogactwem i pozycją społeczną, a akurat Hiob, który zawsze postępował uczciwie, cierpi ból i poniżenie.

Przyjaciele Hioba, którzy przyszli go pocieszyć, próbują dociec przyczyn nieszczęścia i znaleźć wyjście z sytuacji. Widocznie ciężko zgrzeszyłeś, więc Bóg cię ukarał – mówią do Hioba. Teraz przebłagaj Boga, a znów będzie ci się wiodło. Hiob nie chce uznać takiego rozumowania. Uważa, że nie popełnił grzechu, wskazuje przykłady bezbożników, którym się doskonale powodzi, zarzuca Bogu niesprawiedliwość.

Krokodyl zamiast odpowiedzi

Wreszcie lamentującemu Hiobowi ukazuje się Bóg. Ale nie odpowiada na żadne pytanie. Mówi o Ziemi, Kosmosie, wskazuje na swoje stworzenia, które są dziwne, pozornie bezcelowe, a przecież piękne, na strusia, hipopotama i krokodyla. Przyjaciele Hioba dowiadują się, w jak głębokiej ignorancji tkwili traktując pobożność jako środek do materialnego sukcesu, zakładając, że działanie Boga można zrozumieć, osądzić, wykorzystać do własnych celów.

A co na to Hiob? Już nie porównuje się z innymi ludźmi, nie lamentuje za straconym majątkiem i pozycją społeczną. Obecność Boga jest wszystkim, Obecność Boga wystarczy, Hiob jest kompletny. Niczego nie potrzebuje. Dotąd rozważał  pojęcie „Bóg”, rozważał formuły filozoficzne, formuły etyczne. Teraz nie potrzebuje już pojęć i formuł.

Mówi: Tylko ze słyszenia wiedziałem o Tobie, lecz teraz moje oko ujrzało Cię. Przeto odwołuję moje słowa i kajam się w prochu i popiele.

Hiob wyzwolił się z rozpaczy, powrócił do życia i stopniowo odzyskał, a nawet powiększył majątek. Ale do szczęścia nie było mu to już konieczne. Bez majątku byłby tak samo szczęśliwy. Mając Boga, miał wszystko.

Czy Bóg poddał Hioba próbie?

Często można spotkać się z następującą interpretacją Księgi Hioba.  Bóg oddając Hioba w ręce szatana poddał go próbie. Ponieważ Hiob przeszedł ową próbę pomyślnie Bóg zwrócił mu majątek. Czyli mielibyśmy próbę i majątek jako nagrodę. Interpretacja ta pomija zupełnie fakt, że nagrodą miałyby być zupełnie „nowe” dzieci w miejsce tych, które zginęły. Poza tym ewidentnie makabrycznym elementem interpretacja „próby i nagrody” posiada inne wady.

1)    Jeśli pozbawienie Hioba rodziny i majątku miało być próbą  pokory Hioba, jego pogodzenia się z losem i akceptowania Bożych wyroków we wszystkich okolicznościach, to Hiob tej próby nie przeszedł pomyślnie. Zarzuca przecież Bogu niesprawiedliwość, podnosi sprawiedliwość i bezgrzeszność własną, do nieba docierają jego krzyki, wyrzuty, jęki i lamenty.

2)    Bóg wyraźnie karci przyjaciół Hioba, którzy próbowali rozumować w prostych kategoriach grzeszność – kara, wytrwanie w bezgrzeszności – nagroda. Przyjaciołom Hioba grozi wręcz odpadnięcie od Boga jako efekt upraszczającego myślenia. Tymczasem współcześni interpretatorzy Księgi Hioba w kategoriach „przetrwanie próby – majątek w nagrodę” powielają rozumowanie przyjaciół Hioba, które Bóg już wyraźnie i jednoznacznie potępił.

 Doświadczenie Boga, otwarcie się na nowy wymiar, całkowicie przekracza nasze wyobrażenia. Wszystkie racjonalne poglądy, w które, niczym w sieć, próbujemy Boga pochwycić, są błędne.

Liczy się tylko bezpośrednie doświadczenie Boga. Wobec tego doświadczenia Hiob “cofa wszystkie wypowiedziane słowa”

W doświadczeniu Boga Hiob dostrzegł Prawdę. Szczęście jest w nas, w naszej prawdziwej naturze, która jest relacją z Bogiem. Niczego więcej nie trzeba.  Tylko wyrwać się z ignorancji i tę prawdziwą naturę w sobie dostrzec.

Nikodem Berger

15 komentarzy

  1. Stanowczo protestuję przeciwko tak prostemu pojmowaniu zawartości świętej księgi! interpretuje pan jej zapisy jak jakąś instrukcję obsługi komputera ZX Spectrum z lat 80 tych!!! Dał to a zabrał tamto … przerażające, na całe szczęście pisze pan bardzo mądrze o radości z doświadczenia Boga! jako największemu dobru dla wszelkich bytów. Tylko to ratuje pana przed niesławą…

    Problem zła polega na czymś zupełnie innym – głębszym i realnym – rozważanie o wyeliminowaniu z historii “hitlera”, i wielu mu podobnych w rodzaju – Stalina, Nerona, i innych negatywnie zasłużonych jednostek NIE MAJĄ ŻADNEJ WARTOŚCI – JEŻELI NIE PORUSZA SIĘ SEDNA ZŁA – tj. samej jego osobowej istoty jaką jest wróg nasz i nieprzyjaciel – waż starodawny – odrębny byt – inny rodzaj stworzenia – anioł – nazywany szatanem (pisze się z małej litery). To on jako osobowe źródło zła, które w pysze i samouwielbieniu – z nienawiści do człowieka odrzucił BOGA i jego porządek, to on świadomie wystąpił przeciwko człowiekowi przed Bogiem i to stale robi od początku historii – to on jest panem tego świata do momentu Paruzji. I nic na to nie poradzimy, w tym kontekście dywagowanie nad unicestwieniem przez Boga małego hitlerka – jest tak banalnie niewłaściwe że w ogóle nie powinno mieć miejsca. Niby dlaczego Chrystus miałby spowodować, że mały kilkuletni adolfik zszedłby np. na ospę? Bo pozwolił na to w przypadku paru setek innych austriackich dzieci z tego rocznika? LITOŚCI!!!

    Zapewniam pana, że to co ten nieszczęsny Austriak zrobił napełniło naszego pana – Boga i zbawiciela Jezusa – CIERPIENIEM – Tak samo zapewniam pana, że tenże Austriak za to wszystko co zrobił zapłaci, no chyba że nieskończone jest miłosierdzie boże… i Bóg Jezus – mu to po prostu wybaczył… A WÓWCZAS I MY MU WYBACZYMY i tu dochodzimy do zasadniczej kwestii w rozumieniu zła – jaką prezentuje nasza matka Kościół powszechny, a jaką pan był nam tutaj łaskaw zaimplementować. Niestety pana podejście jest niepełne i szkodliwe – dlatego wymaga tego sprostowania.

    Otóż, Bóg jest niepojętą i nieskończoną doskonałością – której nie potrafimy pojąć swoimi zmysłami nawet jeżeli byśmy bardzo chcieli. Dlatego wszelkie próby zrozumienia jego motywacji, którą ON się kieruje w postępowaniu – lub bierności jaką mu się zarzuca są tak śmieszne jak ujadanie małego ratlerka na parowóz … o ile w ogóle można głupotę ludzką w jakikolwiek opisać. Świetny jest pewien węgierski kawał:

    Na zajęciach z filozofii profesor demonstruje twierdzenie na przykładzie.
    – Czy ktokolwiek widzi Boga? – pyta.
    – [cisza]
    – Czy ktokolwiek słyszy Boga?
    – [cisza]
    – Czy ktokolwiek dotyka Boga?
    – [cisza]
    – Ponieważ nikt Boga nie widział, słyczał ani nie dotykał lub w jakikolwiek inny sposób zaobserwował Boga, możemy wyciągnąć wniosek w zgodzie z logiką zaprezentowaną na stronie 40, że Bóg nie istnieje.
    Nagle jedna studentka odzywa się do swoich kolegów.
    – Czy ktokolwiek widział mózg profesora?
    – Czy ktokolwiek słyszał mózg profesora?
    – Czy ktokolwiek dotykał mózgu profesora?
    – [cisza]
    – Więc zgodnie z logiką zaprezentowaną na stronie 40 jest oczywistym, że mózg profesora nie istnieje.

    Wnioski…
    1. NIGDY W ŻADEN SPOSÓB NIE DA SIĘ OPISAĆ PRZYMIOTÓW BOGA – PONIEWAŻ JESTEŚMY PROCHEM MARNYM Z JELITAMI W KTÓRYCH GNIJE JEDZENIE I NIE POZNALIŚMY JESZCZE WŁASNEJ PSYCHIKI A CO DOPIERO MAMY BRAĆ SIĘ ZA OSOBOWE DECYZJE BOGA!!! dlatego apeluję – pokory bracie !!! pokory !!!
    2. Nieskończone jest miłosierdzie Boże, Bóg – Jezus zesłał nam swoje miłosierdzie – żebyśmy jako absolutni grzesznicy – którzy najdelikatniej mówiąc zepsuli jego dzieło …i nie są godni nawet jego gniewu (bo to też jakaś forma zwrócenia uwagi) – dostaliśmy ostateczną szansę – zwrócić się do miłosierdzia bożego z prośba o przebaczenie, skrucha pokora… żal za grzechy. Wszystko to może spowodować że ON nam wybaczy. Z tej formuły mógł skorzystać – idąc pana tokiem rozumowania – Neron, Hitler, i każdy zabójca, grzesznik. Ale nie może z tejże formuły skorzystać wąż starodawny i jego poplecznicy – albowiem jak wiemy nasz Wódz i Obrońca Święty Archanioł Michał pokonał szatana! I jego legiony! Strącając całą tą hołotę sprzed oblicza Pana… dlaczego? Ponieważ te stworzenia innego rodzaju dokonały świadomego wyboru w obliczu całego bożego majestatu – świadomi nieskończonej niedefiniowalności Boga i jego przymiotów – chełpiąc się jako jego stworzenia w mocy, którą im dał, igrając z człowieka (flaki, jelita, fermentacja – a zarazem mu zazdroszcząc ciała i potomstwa) – dokonały ŚWIADOMEGO A PRZEZ TO NIEODWRACALNEGO WYBORU dla nich dlatego nie ma miłosierdzia, ponieważ oni wiedzieli – znali całą prawdę w momencie dokonania wyboru – nasz Wódz i Obrońca Święty Archanioł Michał – powiedział “Któż jak nie Bóg?” a szatan i inne zapatrzone w jego doskonałość potępione truchła – “JA”. Ludzie bez względu na grzechy (zło) których się dopuszczają – mogą liczyć jeszcze na ostatni akt łaski jakim jest miłosierdzie pana – ponieważ nie ujrzeli jego oblicza – nie było to im dane.

    Taka jest fundamentalna różnica w podejściu do rozumienia zła tylko i wyłącznie jako do wyboru dokonywanego przez człowieka a do rozumienia zła jako działania wynikającego z inicjacji – manifestacji osobowego bytu – które jest nam skrajnie nie przyjazne i wrogie, bo w kusząc nas do złego zohydza Panu jego obraz stworzenia… Proszę o tym pamiętać i nigdy nie zapomnieć, albowiem zły krąży niczym głodny lew i patrzy kogo by tu pożreć panie Berger 🙂 Pozdrowienia z Krakowa

    a NA ZAKOŃCZENIE pewien bardzo ciekawy cytat … z samego szatana – wg. zapisów książki ks. Gabriele Amorth “Wyznania Egzorcysty”

    “Ty nic rozumiesz. To nie On [Bóg] stworzył piekło. My sami je uczyniliśmy. On o nim nawet nie pomyślał”.

    Serdecznie pozdrawiam panie Berger 🙂

    • Nikodem Berger

      Dziękuję za ten komentarz. Wcale go nie traktuję jako polemiczny. Uważam tak samo jak Pan. Księga Hioba jest Księgą wielowymiarową, gdzie różne poglądy na temat zła i sprawiedliwości są wypowiadane przez różne postacie. Ostateczna suwerenność Boga, relacja z Nim jako dar najwyższy i z niczym nie porównywalny wygląda jednak na podsumowanie tego wielogłosu.

      Bóg ostatecznie ukazuje się sam i to już jest pełna i kompletna odpowiedź na oskarżenia Hioba i mędrkowanie jego przyjaciół. Wstrząsająco Księgę Hioba zinterpretował Rudolf Otto w części “Świętości” poświęconej “mirum”

      Wracając do “hitlerka”. Sam tego nie wymyśliłem. Słyszałem na dość poważnym panelu. Ludzie wysuwali taką tezę. W moim artykule spróbowałem sprowadzić tę tezę do absurdu. Zabić Hitlera? A może zabić wszystkich? Gdyż “wszyscy zgrzeszyli, nie ma ani jednego, który by dobrze czynił”.

      Reasumując. Niezwykle przypadł mi do gustu Pański komentarz, gdyż idzie jeszcze dalej niż ja ośmieliłem się pójść.

      Pozdrawiam serdecznie

    • trzeba pamiętać o tym, że co prawda nie znamy granic miłosierdzia bożego, ale mimo wszystko można przypuszczać, że Ci którzy byli w pełni źli nie dostąpią miłosierdzia bożego…

  2. Dokładnie autor niewiadomo czemu spłyca zagadnienie. Podziwiam to forum, że wogóle porusza tak wazne tematy !

    • Problem polega na tym co tu napisano powyżej tj. na niedefiniowalności sacrum! to jest najważniejsze w rozumieniu tych spraw o jakich panowie piszecie, a na żadne spłaszczanie kwestii dotyczących wiary nie może być mowy. Będę tu częściej zaglądał podoba mi się ten portal

  3. Zło tkwi w nas samych.
    Niekiedy jest to zwykłe zaniechanie lub lenistwo, nawet w działaniach wobec samego siebie.
    Potrzebna jest silna wola na konsekwentne działanie.
    Nic nie jest dane raz na zawsze.
    Czas płynie w jedną stronę.
    Działać, a to jest związane z pokonaniem niekiedy własnej OBŁOMOWSZYZNY. W życiu jest niekiedy taki punkt, że jeśli się go przegapi – nie da się już odwrócić złego trendu, albo środki naprawcze pochłaniają już tak wiele zasobów, że sobie ODPUSZCZAMY.
    Dlatego takie artykuły jak Pana Nikodema są cenne.
    Polemika Krakauera jest pryncypialna, ale może polemista bardziej widzi źdźbło w oku bliźniego swego niż belkę we własnym?
    Pozdrawiam

    • Zapewniam pana Adlera że nie tkwi w nas samych, albowiem jest dokładnie tak jak napisał Krakauer – zło jest pochodzenia zewnętrznego i jest wynikiem działania konkretnego i nazwanego bytu. Twierdząc – bzdurę – że zło tkwi w nas samym – podkopuje pan całą naukę KK, w tym Ewangelię. To nie jest filozofia wschodu, człowiek nie składa się z pierwiastka zła i dobra, człowiek jest stworzony na podobieństwo Boga – a to wyklucza w nim jakiekolwiek zło… a że się daje kusić złemu to już inna sprawa. Polecam więcej czytać, i ze zrozumieniem, to pomoże pogłębić zrozumienie tego w co wierzymy.

  4. Nikodem Berger

    JP.

    Sacrum nie może być definiowalne, gdyż to, co skończone nie może zdefiniować nieskończonego.

    Otto podjął próbę fenomenologicznego opisu sacrum poprzez tremendum, fascinans,augustum i mirum.

    Więcej już tylko jest dostępne w poezji, psalmie, mistycznej ekstazie.

  5. rola zwierząt w tej przypowieści jest niezwykle symboliczna, one były żywą symboliką dla ówczesnych ludzi.

  6. Wolna wola?

    Czy Judasz takową posiadał? Jeżeli tak, to jak Jezus mógł przewidzieć, że to właśnie on go zdradzi? Jeżeli zaś takie było przeznaczenie Judasza, więc był on niczym innym jak bezwolnym narzędziem, a jeżeli dobry bóg odbiera wolę jednostce to dlaczego wierzy Pan w to, że i Pan takową wolę posiada?

    Czy może od innej strony: zamieniając się miejscami Z Hitlerem, atom za atom, wspomnienie za wspomnienie postąpiłby Pan inaczej? Uratowałby Pan dziesiątki milionów od śmierci podejmując inne decyzje? Ja w to wątpię, bo to kim jesteśmy, nasze przeżycia, wspomnienia i masa czynników zewnętrznych determinuje każdą myśl i decyzję która rodzi się w naszych mózgach. Każde wypowiedziane słowo jak i sposób w jaki to robimy jest rezultatem tych wszystkich czynników.

    Więc na jakiej podstawie możemy stwierdzić że wolna wola jest czymś więcej niż iluzją? Na jakiej podstawie bóg miałby być bardziej prawdziwy od czajniczka Russella? Na jakiej podstawie ten bóg ma być akurat jedynym bogiem, a nie jednym z wielu? I na jakiej podstawie ten jedyny bóg ma być akurat tą konkretną wersją jedynego boga opisywanej w tej jednej książce, jednej konkretnej religii?

    Pozdrawiam.

    • Vade retro satana numquam sade mihi vana sant male quae libas, ipse venema bibas !

      Odpowiem w punktach
      1. tak Judasz Iskariota takową posiadał, Jezus Pan nasz i Bóg nasz wiedział doskonale że Judasz go wyda, co więcej nawet mu sam o tym powiedział przy innych apostołach na ostatniej wieczerzy – polecam lekture NT :)Bóg mu nie odebrał wolnej woli, pozwolił mu żeby się dopełniło to co zamierzał. Dowodem na posiadanie wolnej woli jest samodzielność naszego wewnętrznego “ja” tego co niemieccy filozofowie określali jako transcendentna jaźń – ostatecznym dowodem na to że wola jest wolna jest to, że nawet szatan przy całej swojej potędze nie jest w stanie zawładnąć wolą człowieka (ciałem to co innego) – chyba że człowiek mu na to pozwoli – jednakże znane są z egzorcyzmów fakty – np. Annelise Michael, że osoby opętane do końca miały wolną świadomość wewnętrzną …
      2. To co pan mówi o adolfie … to bzdura, owszem człowiek jest tabula rasa i się kształtuje a pod wpływem tych czynników wyraża się jego zdolność do percepcji i do składania oswiadczeń woli, ale przedewszystkim człowiek ma sumienie i umiejętność odróżniania dobra od zła … adolf jako opętany miał z tym problem
      3. Nie wiemy nic na temat Boga niż to co ona sam nam lub poprzez proroków objawił, to jest kwestia wiary – albo pan wierzy … albo nie to pana sprawa. Ja wierzę.

      pozdrawiam

      • Ene, due, like, fake, torba, borba, ósme smake, eus, deus, kosmateus i morele baks. (to tak dla równowagi i ludzi szukających teorii spiskowych)

        1)Czy Judasz posiadając wolną wolę mógł nie zdradzić Jezusa? Bo jeżeli nie było to opcją wtedy wolnej woli nie posiadał. Jeżeli miałby jakiś wybór i zdecydował by Jezusa nie zdradzać, to jakie byłyby implikacje jego czynu? Pomijając trochę inne zakończenie ewangelii to przecież zanegowałby tym samym boskość Jezusa, przez zanegowanie jego nieomylności. Proszę wykazać błąd logiczny.

        Co do fragmentu: “ostatecznym dowodem na to że wola jest wolna jest to, że nawet szatan przy całej swojej potędze nie jest w stanie zawładnąć wolą człowieka ” i jego wartości jako dowód to… przepraszam, ale szanujmy się.

        2)Fakt jest następujący: nasz mózg to sieć neuronowa. Sieć neuronowa podejmuje decyzje na podstawie wcześniejszych “doświadczeń”. Jeżeli weźmiemy sto dokładnie takich samych sieci i zapełnimy je dokładnie takimi samymi doświadczeniami, nadając dokładnie takie same warunki zewnętrzne to otrzymamy sto takich samych wyników.
        Sumienie, wolna wola, dobro czy zło to tylko słowa opisujące nasze myśli i odczucia z tym związane, więc są częścią danych tej sieci neuronowej. Tym samym nie mają wartości sprawczej. Proszę wykazać błąd logiczny.

        3)Przykrywa Pan te pytania “bo ja tak wierzę”, nie zadając sobie nawet trudu próbą odpowiedzenia na którekolwiek. Dlaczego?

        A co do proroków to seria kolejnych pytań: Co z prorokami innych bogów czy innej wersji boga? Czy prorok może być omylny? Czy my możemy być omylni uznając kogoś za proroka? Czy tłumaczenie może nie oddawać wiernie słów proroka? A jak tak, to skąd ta pewność, że biblia jest odwzorowaniem słów boga? Skąd pewność, że jest odwzorowaniem słów innej istoty niż istota ludzka?

        I sprawa jednak moja, bo chcąc czy nie chcąc jestem przez te religie otoczony i mają one wpływ na moje życie niezależnie od moich wyborów (prawdziwych czy iluzorycznych).

        Pozdrawiam

  7. Jeżeli można wskazać panom kierunek poszukiwań to polecałbym zapoznać się z tekstami na stronie internetowej pana prof. Jana Hartmana – tam pan Hobbit znajdzie lub nie (to zależy od wiary) – to uzasadnienie logiczne jakiego się dopomina 🙂 W skrócie – nie da się uzasadnić logicznie istnienia Boga, ani temu zaprzeczyć 🙂 Warto poczytać Hartmana gorąco polecam – abstrahując od tego jakie kto ma nastawienie i czy wierzy i w co…

    Natomiast jeżeli już chcecie panowie się bawić w teologie a wręcz nawet apologetykę na tym forum to pozwolę sobie polecić coś – na co sam poświęcam czas jeżeli chodzi o lekturę …

    http://apologetyka.com/

    Warto!

    Co do fragmentu: „ostatecznym dowodem na to że wola jest wolna jest to, że nawet szatan przy całej swojej potędze nie jest w stanie zawładnąć wolą człowieka ” i jego wartości jako dowód to… przepraszam, ale szanujmy się.

    To owszem – szanujmy się, ale nie da się zaprzeczyć faktom. Podany przez pana Vade Retro przykład Annelise Michael wymyka się wszelkim kategoriom rozumowania naukowego, dlatego jest jak najbardziej na miejscu. Oczywiście nie musi pan wierzyć w szatana … nikt pana nie zmusza, ale to nie znaczy że – jego nie ma… a przynajmniej że taka możliwość może zaistnieć. Proszę to wziąć pod uwagę zanim odrzuci pan taką opcję…

    Pozdrawiam…

  8. niezbyt rozsadnie jest analizowac wiare logika.
    nawet na matematyce zawsze byl taki zart, profesor pytala sie o dowod na twierdzenie. dowod? teologiczny – na wiare.
    tak bardziej na powaznie to mysle ze einstein to wszystko ladnie poskladal w polemice akademickiej z pewnym profesorem.
    czym jest ciemnosc? czym jest zimno? czym jest zlo?
    nie ma tych rzeczy, te slowa znacza tylko brak czegos przeciwnego. ciemnosc to brak swiatla, zimno to brak ciepla (energii), a zlo to brak boga.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.