Problem z uzależnieniem od Chin

Tadarida_brasiliensis_outflight_Hristov_Carlsbad_Caverns By Nick Hristov – http://www.nps.gov/cave/naturescience/images/bat_outflight_hristov_556.jpg, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=7969063

Problem z uzależnieniem od Chin jest już chyba większym problemem, niż ten wynikający z uzależnienia od ropy naftowej. Ropę potrafimy dywersyfikować i widoczne są jej możliwe substytuty. Jest kwestią czasu, kiedy będzie istotnie ograniczona jako medium energetyczne o znaczeniu węzłowym. Natomiast zależność od Chin ma charakter strukturalny. Prawie cała nasza gospodarka jest spięta z Chinami jako źródłem dostaw UWAGA: półproduktów, produktów przetworzonych i finalnych. Surowce i żywność też się liczą, ale najważniejsze jest to, co decyduje o produkcji finalnej lub sprzedaży generującej zysk.

Było to widać pół roku temu przy kryzysie lekowym. Widać to dzisiaj, bo w Europie zniknęły maski jednorazowe, znikają przemysłowe i ciężko kupić oczyszczacz powietrza z filtrem HEPA w dobrej cenie.
Podobne problemy zaczyna odczuwać reszta gospodarki i to na globalną skalę. Model produkcji just-in-time okazuje się bezradny wobec zakłóceń o charakterze systemowym. Fabryka samochodów bez wiązek elektrycznych, nie zmontuje żadnego pojazdu. Sklepy znanej marki nie sprzedadzą butów których nie dostaną, co więcej klienci nie przyjdą do sklepów, bo się boją skupisk ludzkich. A to wszystko plus panika, kumuluje się później w postaci wahań indeksów giełdowych.
W tym momencie zaczynają się problemy, bo gospodarka kapitalistyczna jest nastawiona na ochronę kapitału, a nie ludzi. Nikt o tym nie mówi, jednak to jest główna orientacja globalnego kapitału. Oczywiście kosztem ludzi, bo inaczej nie może być. Pieniądze odpływają do bezpiecznych przystani, a bez kapitału gospodarka nie funkcjonuje. Nie ma pracy, to zmniejsza się konsumpcja, a biorąc pod uwagę, że dominującą większość produkcji importuje się z Chin, to pojawią się problemy sięgające korzeni globalnych łańcuchów zależności.
Pomału zaczniemy odczuwać zakłócenie globalnych więzi gospodarczych. Aktualnie płyną statki z dostawami za ostatni miesiąc, ale kontraktacja kolejnych partii produktów będzie się opóźniać. Problem ma wymiar systemowy, bo szwankuje produkcja, a dostawa jest niepewna. Już nastąpiła izolacja ruchu lotniczego, Rosja zamknęła granicę. Nie mówi się o tym głośno, żeby nie siać paniki, ale każdy kraj szykuje się na izolację, bo to zawsze jest ostateczność. Jednak taka jest rzeczywistość, okres inkubacji wirusa jest decydujący dla komunikacji.
Te wydarzenia muszą stać się lekcją, z której musimy wyciągnąć wnioski. Pełne uzależnienie się od produkcji zagranicznej, najczęściej chińskiej, to skazanie nas na skutki globalnych zakłóceń. Czy jesteśmy w stanie te konsekwencje ponosić proporcjonalnie do korzyści, które czerpiemy z globalizacji? Odpowiedź jest oczywista, nie podlega dyskusji, że nasze wygodne społeczeństwa nie mają nawet chęci wyobrazić sobie, co to znaczy np. brak smartfonów lub leków. Uwaga brak, a nie wyższa cena, po prostu czegoś może nie być i nic na to nie poradzimy.
Gospodarka kapitalistyczna ma fenomenalny dar substytucji, tylko dzisiaj jest problem z podażą. Chiny w wielu zakresach praktycznie zmonopolizowały produkcję. Nie ma wobec nich realnej alternatywy. Nikt tego wcześniej nie zauważył?
Problem jest poważny i trzeba na niego spojrzeć długofalowo oraz systemowo, właśnie system to słowo klucz w rozwiązaniu tego problemu. Chiny to gospodarka centralnie planowana, na najwyższym poziomie odniesienia planistycznego. Niżej, także jest możliwe ingerowanie w gospodarkę na poziomie operacyjnym. Jednak generalnie obowiązują zasady prowadzenia działalności opartej o bezwzględnie rozumiany rachunek ekonomiczny. Kombinacja tych składowych daje im olbrzymią przewagę, wzmacnianą poprzez efekty skali. 
Gospodarki zachodnie są sterowane inaczej, przede wszystkim decydują przepływy kapitałów. W Korei, Japonii i na Tajwanie państwo w istotnej części uczestniczy w tych procesach. W Niemczech i Francji podobnie, Stany Zjednoczone, to Wall Street i wielkie zamówienia federalne, głównie generujące dochody przemysłu zbrojeniowego. Nie ma czegoś takiego, jak czysta gospodarka kapitalistyczna, którą steruje popyt i podaż. Czyli słynna niewidzialna ręka rynku.
Z powyższych względów moderowanie procesów gospodarczych, mające na celu wymuszanie pożądanych z punktu widzenia interesów narodowych zachowań, jest koniecznością. A to oznacza, że Donald Trump ma rację, a Federacja Rosyjska prowadzi najbardziej odporną na zawirowania zewnętrzne politykę gospodarczą. Wykształconą przez lata zachodnich sankcji. Zachodni model gospodarczy oparty na wyzysku, eksploatacji, przerzucaniu kosztów i ciągłym lichwiarskim kredycie musi doprowadzić do katastrofy.
Europa potrzebuje strategii odtworzenia zdolności wytwórczych i podtrzymania ich, na poziomie niezbędnym dla zabezpieczenia potrzeb własnego rynku. W kwestii np. żywności, materiałów opatrunkowych, leków, czy mikroelektroniki nie może być żadnej dyskusji. Potrzebujemy sami zapewniać sobie potrzebny poziom podaży. Nie bez powodu wraca produkcja stali do Krakowa, nagle się okazało, że  taka produkcja na miejscu jest po prostu niezbędna, bo jest osiągalna a przez to bezpieczna. Takich przypadków będzie więcej. Produkcja wszystkiego w kraju, gdzie świeża krew z dzikiego nietoperza to rarytas i drogi przysmak, rodzi ryzyko popadnięcia w zależność od czynników, których nie da się racjonalnie przewidzieć.
To wszystko oznacza ogólny wzrost poziomu kosztów, a zarazem zmianę kształtowania się procesów gospodarczych. Okazuje się, żeby “w ogóle było”, to po prostu musi kosztować i trzeba te koszty ponosić stale. Nie da się przenosić miejsc pracy i importować wszystkiego, potem dziwiąc się, że klimat się zmienił, bo to co kupujemy jest produkowane w warunkach bez żadnych norm, żeby było tańsze i żebyśmy chcieli to kupować. Ten model kapitalizmu rabunkowego musi upaść. 

Warning: mysqli_query(): MySQL server has gone away in /wp-includes/wp-db.php on line 2030

Warning: mysqli_query(): Error reading result set's header in /wp-includes/wp-db.php on line 2030

23 myśli na temat “Problem z uzależnieniem od Chin

  • 15 lutego 2020 o 07:09
    Permalink

    Odtworzenie produkcji na zachodzie w pełnym zakresie nie jest możliwe, ale da się to zrobić z czasem.

    Odpowiedz
  • 15 lutego 2020 o 07:43
    Permalink

    Ciekawy artykuł.

    Pozostaje czekać, na marcowo-kwietniowe “tąpnięcie” gospodarki.

    U nas kryzys (i panikę) zobaczymy w maju.

    Tak przypuszczam.

    Akurat przed wyborami prezydenckimi.

    To wiele zmieni.

    Władzę w Nadwiślańskim Macondo mogą przejąć “banasiowie”.

    Taki “ostry kurs” zapanuje.

    A nowy Prezes Sądu Najwyższego te wszystkie pociągnięcia “dyscyplinujące” – zatwierdzi.

    I w czerwcu-lipcu 2020 będzie już “pozamiatane”.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 15 lutego 2020 o 08:02
    Permalink

    Czyli PRL ze swoją względną samowystarczalnością bez “kokosów”, był idealnym systemem, dopóki nie został zniszczony przez prawicowo-liberalny styropian z błogosławieństwem Kościoła. Nie da się teraz tak szybko odtworzyć potencjału wytwórczego z okresu PRL. Jak wyglądają teraz ci wszyscy ekonomiści doradcy styropianu, ze swoją manią wolnego rynku i “świętej własności prywatnej”?

    „Czyściłem klatki lisów oraz nutrii. Rano jeszcze przed szkołą, woziłem mleko do mleczarni i przywoziłem serwatkę dla świń” – prof. Leszek Balcerowicz o czasach szkolnych. Źródło: Przegląd nr 48/2019, s. 63.
    I komu to przeszkadzało? Mógł nadal to robić, a nie brać się za ekonomię, bo jego plan na gospodarkę Polski to wielka lipa! 🙂

    Szukalski zauważył to już przed wojną w II RP, że: „Światem rządzą hordy niedouków, niedonosków poronionych, którzy wszystko wiedząc, niczego nie potrafią zrobić” – Stanisław Szukalski. Cyt. za: L. Konarski, Szukalski – koniec nieważności, Przegląd nr 12/2019, s. 43.

    Odpowiedz
  • 15 lutego 2020 o 10:16
    Permalink

    Eureke 23: “Odtworzenie produkcji na zachodzie w pełnym zakresie nie jest możliwe, ale da się to zrobić z czasem.”

    Ale czy bez uprzedniego załamania, da się wygenerować wolę aby to uczynić, gdy chęć zysku połączona z neoliberalnym usprawiedliwieniem, przeważa nad troską o dobro wspólne?

    Odpowiedz
  • 15 lutego 2020 o 16:03
    Permalink

    Taki mądry artykuł i nagle takie BREDNIE “gdzie świeża krew z dzikiego nietoperza to rarytas i drogi przysmak”?
    Może jednak jak się o czymś nie ma pojęcia to lepiej o tym nie mówić?

    Odpowiedz
  • 15 lutego 2020 o 16:07
    Permalink

    Od 1990 roku polskie PKB na głowę mieszkańca wzrosło 8 razy, a chińskie ponad 20 razy. Co poszło nie tak? Czy Polacy niebawem będą pracowali w chińskich fabrykach?Chiny nie dały się zwabić na amerykański, neoliberalny lep. Postąpiły odważnie i poszły swoją drogą.Polska u schyłku lat 80. była w lepszym położeniu niż Chiny. Mieliśmy wykształconych pracowników i technologię. Nie musieliśmy zaczynać od zera.Jeżeli nie wiemy jak produkować, to nigdy nie zbudujemy ani fabryki w Polsce, ani w Bangladeszu i nie zobaczymy obiecanych krociowych zysków z handlu i usług. Nasz handel bowiem będzie ograniczał się do prowizji ze sprzedaży cudzych towarów i usług… fryzjerskich. Tak to wygląda dziś i wyglądało do tej pory w Polsce. Chiny postawiły na rodzimą produkcję i eksport. To Chińczycy dziś budują swoje fabryki w krajach z tanią siłą roboczą i do tych zalicza się również Polska.
    Wystarczy spojrzeć na listę 30 największych firm w Polsce. Poza koncernami z sektora energetycznego rdzennie polskie firmy to: PZU, PKP, PKO BP. Słownie: trzy endemity. Ile z nich to firmy produkcyjne?
    Chińscy włodarze mieli jednak wyższe ambicje.
    Chińskie rozwiązanie było bardzo proste:
    -Sprowadzić firmę, która jest liderem w swojej branży do Chin,
    -Zaoferować atrakcyjne warunki finansowe przez np. obniżenie podatków,
    -W kontrakcie zagwarantować sobie duży udział chińskich pracowników na wysokim szczeblu,
    -Pozwolić firmie przez 3-7 lat generować zysk, zbierając jednocześnie informację o jej działalności,
    -Otworzyć konkurencyjną, rdzennie chińską firmę w oparciu o poznane know-how,
    -Wspomóc chiński odpowiednik preferencyjnymi kredytami, obniżkami podatków, państwowymi
    przetargami,
    -Doprowadzić do wycofania zagranicznej firmy z rynku.
    Nieeleganckie? Owszem, ale całkowicie skuteczne. Chińczycy znakomicie wykorzystali słabość zagranicznych korporacji, które poszukują krótkoterminowego zysku dla swoich akcjonariuszy. Zachodni CEO gotowi są słono zapłacić za pięć lat chińskiego Eldorado.
    Wracając do Chińczyków, raz usłyszałem taką anegdotę:
    Władze w Chinach zorganizowały przetarg na budowę szybkich kolei. Szybko wybrali ofertę Francuzów i przystali na proponowane przez nich warunki. Żeby dobić targu, zaprosili ich do siebie z prośbą o prezentację ich najnowszego modelu pociągu. Francuzi zapakowali prototyp i ruszyli do Chin.
    Na miejscu Chińczycy zaczęli grymasić i zaproponowali połowę ustalonej wcześniej kwoty. Francuzi obruszyli się, odrzucili ofertę i już pakują walizki, aż tu jeden z ich inżynierów wpada zziajany do pokoju dyrektora i relacjonuje: „Chińscy inżynierowie pod osłoną nocy mierzą i fotografują każdy centymetr naszego pociągu”. Nazajutrz Francuzi bez mrugnięcia oka przyjęli chińskie warunki. Wszak lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu.
    NIC DODAĆ NIC UJĄĆ… DLATEGO POLAK KLEPIE BIEDĘ !!! …
    W Polsce rządzący po prostu nie kierują się interesem państwa ani jego obywateli.
    PS…
    Należy zadać pytanie – kto ma RZĄDZIĆ?Morawiecki? Kaczyński? Oni się nie znają ani na gospodarce, ani na finansach. W poprzednim rozdaniu te sprawy załatwiała Zyta Gilowska, jednak Morawiecki nią nie jest !!!
    Przekonujemy sie powoli czy Morawiecki jest ekonomicznym geniuszem Karpat, jakiego nasz region Europy nie widział od dawna, czy też jest tylko niedojrzałym chłopcem zakochanym bez pamięci w Kaczyńskim.
    Zwycięzcy muszą się przecież nachapać, PiS nie jest tu pierwsze. Problem w tym, że po nachapaniu się nawet zwycięzcy powinni jednak wziąć się kiedyś do pracy.

    Odpowiedz
  • 15 lutego 2020 o 17:29
    Permalink

    kiedys kraj produkowal na wlasne potrzeby dzisiaj wszystko sprowadzamy ,srowadzimy i koronowirusa,kiedys wszyscy dla wszystkch pracowali.Terazpracujemy po to by zadowolic politykow wtedy moze cos dadza ,moze cos z unii nikt ni liczy ze zaprojektujemy zbudujemy ,wychodujemy wydobedziemy .MIliony studentow tarcza z ameryki samochud z niemie skarpetki z chin Jeszcze za Gierkka krawcy z bytomia szyli dla anglikow jedlismy czekolade z wedla .Niektorzy pili tylko ocet ,ale jak dzis wygladaja.

    Odpowiedz
    • 16 lutego 2020 o 21:14
      Permalink

      Nie. Gryguć (tylko) wskazuje palcem a “uny” prawdy boją się niczym diabeł święconej wody. Jest taka zasada, powiedzenie, (jak zwał tak zwał…), kiedy uderza się w stół – odzywają się
      nożyce… 🙂

      Odpowiedz
      • 17 lutego 2020 o 08:20
        Permalink

        DO krzyk58
        DO CZEGO TO JUŻ DOSZŁO? PISZESZ W SOBOTĘ I W NIEDZIELĘ …

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.