Polityka

Problem z celem istnienia państwa

 Dyskusja, jaka została otwarta w USA po wypowiedzi kandydata republikańskiego na temat nieuzasadnionych jego zdaniem oczekiwań od państwa, czy też postawy roszczeniowej – wyrażanej przez prawie połowę społeczeństwa amerykańskiego jest jedną z najważniejszych dyskusji w świecie cywilizacji zachodniej od niepamiętnych czasów. Teoretycznie sprawa jest banalna, jedna część społeczeństwa domaga się państwa opiekuńczego, które będzie dbać a z konieczności ingerować w różne sfery życia obywateli, podczas gdy druga część społeczeństwa widzi swoje państwo raczej, jako stróża nocnego, który ma jedynie dbać o te sprawy, których obywatel nie jest w stanie sam sobie zapewnić. Amerykanie mają wyraźny problem z celem istnienia swojego państwa, które już nie jest imperium, ale jeszcze nie przestało nim być. Od wyniku tej dyskusji zależy, jakie będzie miało do tego podstawy i możliwości działania. Jest oczywistym, że państwo opiekuńcze będzie miało o wiele mniej środków na prowadzenie polityki zagranicznej i zbrojenia, co jak do tej pory stanowiło o niekwestionowaniu amerykańskiej potęgi nawet przez najzacieklejszych wrogów USA. W zamian, to państwo ma oferować swoim mieszkańcom tak minimalne zdobycze cywilizacji jak renty z tytułu niezdolności do pracy, darmową opiekę zdrowotną, pomoc społeczną, darmowe szkolnictwo itd. Bez względu na to, co wybiorą Amerykanie zawsze będzie ich stać i na szkoły i na dowożenie do nich dzieci i na najnowsze i najdoskonalsze samoloty, łodzie podwodne i rakiety, ponieważ są bardzo bogatym społeczeństwem. W tym kontekście amerykańska dyskusja socjalna nie jest dyskusją o kształcie ich państwa, czy też wybraniu drogi rozwojowej, jaką chcą iść do przodu, to jedynie dyskusja o modelu polityki społecznej i jego miejscu wśród priorytetów rządu federalnego.

Zupełnie inaczej tego typu dyskusja wyglądałaby w naszym kraju, wyglądałaby – gdyby ktokolwiek chciał ją przeprowadzić, albowiem chętnych do dyskutowania na tak wysoko zakreślonym poziomie abstraktu niestety brakuje. Jednakże wyobraźmy sobie, że oto np. polityk X, w swoim długo oczekiwanym przemówieniu do narodu głośno mówi wszystko to, o czym wiedzą nieliczni, większość nie ma pojęcia a nawet nie chce o tym słyszeć a każdy się tego boi. Po prostu pan X. powie społeczeństwu prawdę jak jest – nie stać nas na nic, nie mamy pieniędzy nawet na wypłaty dotychczas przyznanych świadczeń i w związku z tym, żeby nie generować dalszego długu z tytułu systemu zabezpieczeń socjalnych zmniejszamy wszystkie renty i emerytury do wysokości uśrednionej wynikającej z podzielenia ilości pieniędzy wpływających ze składek przez ilość uprawnionych. I niech się społeczeństwo cieszy, że państwo w ogóle jest w stanie wypłacać, chociaż tyle. Władzę przestają interesować stare zasługi, co kto i ile pracował, jak pracował i ile zarobił – po prostu nie ma dla wszystkich wedle starego systemu, albowiem koszty transformacji są takie, że nie narodziło się pokolenie, które miałoby pracować na emerytury poprzedników. Koniec i kropka – sprawa załatwiona, od 1 stycznia 2013 każdy dostaje uśrednioną rento-emeryturę na poziomie 700 zł I ani grosza więcej. Dzięki temu system się bilansuje, państwo oddycha, nie musi się dalej zadłużać na utrzymywanie przywilejów socjalnych. Oczywiście w konsekwencji dokonywany jest przegląd rent, wiele osób traci do nich uprawnienia. Masowo zwalnia się urzędników, likwiduje się wszystkie uprzywilejowane systemy emerytalne i rentowe. Pomoc socjalną otrzymują tylko imiennie wytypowani i zweryfikowani potrzebujący, a nie każdy wedle wskaźnika ustawowego.

W efekcie takich przekształceń okazuje się, że budżet nie ma potrzeb pożyczkowych. Nie musimy się zadłużać, stać nas na bieżące spłacanie zobowiązań, nie kumulujemy zadłużenia, nie rolujemy go, ale po prostu spłacamy. Państwo tym sposobem wycofuje się z gospodarki czyniąc miejsce dla przedsiębiorców prywatnych. Powiększa się sfera wolności, na rynku dostępny jest kapitał, który zaczyna szukać dla siebie efektywnego miejsca do zwielokrotniania swojej wartości. Nagle okazuje się, że żyjemy w innym kraju, gdzie państwo nie decyduje o ludzkim losie, ale spokojnie się wycofuje pozwalając ludziom na aktywność. Być może jeszcze za naszego życia urodziłby się pierwszy Polak, który nie musiałby już płacić do ZUS na poprzednie pokolenia, tylko odprowadzać składki na siebie.

W ten sposób uwidacznia się nam, co jest celem istnienia naszego państwa, otóż jak się okazuje – przynajmniej dla rządu, najważniejszą rzeczą jest zdolność zapewnienia wypłat rent i emerytur, jak również świadczeń pomocy społecznej. Po to istniejemy, po to Polacy płacą podatki, żeby nasze państwo było w stanie spłacać swoje zobowiązania wobec rzesz uprawnionych obywateli. Z jednej strony to wspaniałe, albowiem widać, że zmierzamy w stronę solidaryzmu społecznego i sprawiedliwości społecznej – albowiem pomimo zmiany ustrojowej uznajemy uprawnienia nabyte w przeszłości, jak również wypracowane w czasie transformacji. Jednakże musimy mieć na uwadze fakt, że w momencie, gdy nadal będziemy się koncentrować tylko i wyłącznie na zapewnieniu środków do życia dla pokoleń schodzących to jest to w istocie zjadanie własnego ogona, albowiem w wyniku degradacji i upadku systemu nie jest stać nas na utrzymanie tej najważniejszej składowej w dotychczasowym kształcie. To po prostu nie jest możliwe! A utrzymywanie państwa, które za swój najważniejszy cel uważa wypłacanie emerytur i świadczeń socjalnych, w istocie uniemożliwiających normalne funkcjonowanie większości z uprawnionych i tak nie ma żadnego sensu.

Bez względu na to, jakie są oczekiwania społeczne, należy coś zrobić z tym, że praktycznie wszystkie pieniądze idą na utrzymywanie systemu gwarancji socjalnych, który jest nie do utrzymania z powodów demograficznych. Przy czym jest oczywiste, że pokolenie obecnych 30, 20 – latków, zostanie na tym podwójnie pokrzywdzone, albowiem oni składają się na świadczenia pokoleń je poprzedzających – natomiast sami w istocie nie mając następców, będą skazani, na co najwyżej połowę swojego ostatniego świadczenia (scenariusz super-optymistyczny). Nie może być społecznej zgody na okoliczność, że faktycznym celem istnienia naszego państwa jest utrzymywanie niepracujących, mało zarabiających i rencistów i emerytów. Pomimo faktu, że wszyscy będziemy kiedyś emerytami, musimy mieć świadomość, że nie wszyscy będziemy mieli emerytury – i nie będą one równe. Dlatego, trzeba próbować za wszelką cenę znaleźć wyjście z tego klinczu.

Nie może być tak, że ciągle nic się nie udaje, a jakiekolwiek reformy nie są możliwe. Szkoda, że nikt już nie pamięta sytuacji z września 1939 roku, kiedy to przestało istnieć nasze państwo i przestały być wypłacane emerytury i jakiekolwiek świadczenia! Co okupant unormował dopiero po pewnym czasie i z iście niemiecką bezwzględnością. Naprawdę, jeżeli sami o siebie nie zadbamy – nikt nam nie da i nam nie pomoże. Niech każdy określi sobie cel swojego istnienia, a następnie zastanowi się, czego oczekuje od państwa.

2 komentarze

  1. Nie oczekuję wiele od państwa, ale też nie chcę być łupiony i okradany przez państwo w celu utrzymywania rozpasanego państwa.
    45 lat polacy pracowali odbudowując polskę, fakt że pod rosyjskim zaborem, jednak wytworzyli dość pokaźny majątek. Wszystko to zostało rozkradzione, wyprzedane i przejedzone zamiast utworzyć fundusz emerytalny.Państwo zdecydowało za nas a propo OFE i nikt nie zatroszczył się o to aby opłaty były w rozsądnej wysokości. Teraz rąbnięto większość pieniędzy do kasy państwa skąd znikła zanim się pojawiła. Zaciąganie ogromnych długów i mizerne efekty tych pożyczek. Gierek chociaż jakieś mieszkania zbudował.Biurokracja i papierkologia we wszelkich urzędach że fobii społecznej można dostać, za nasze pieniądze. Nie chcę wyjść na piewcę socjalizmu ale bilans tych 22 lat wygląda barrrdzo mizernie. 15 lat temu zarabiałem 1600zł, płaciłem czynsz w wys. 350zł, prąd 47zł. Teraz w podobnych okolicznościach jakbym poszedł do pracy zarobiłbym znowu 1600zł, ale czynsz wynosi już 650zł, za prąd płacę 160zł. Nie widzę w tych liczbach postępu a wręcz upadek. Ceny europejskie a zarobki polskie, i to wszystko także za moje pieniądze. Nie wyrażam na to zgody a wręcz chciałbym aby za wiele reform zostali pociągnięci do odpowiedzialności winni stanu tej rzeczy.

  2. Najlepiej jest je od razu rozwiązać i wstąpić do Unii jako poszczególne regiony na nowo…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.