Polityka

Problem Prawa i Sprawiedliwości z wiarygodnością

 Problem Prawa i Sprawiedliwości z wiarygodnością jest w rzeczywistości początkiem końca tej partii politycznej i firmujących ją swoimi nazwiskami ludzi. Wiarygodność to cecha chyba najbardziej wyświechtana i najczęściej spuszczana w politycznej toalecie, wręcz można mieć wrażenie, że niektórzy nasi politycy jej po prostu unikają, albowiem jak można ocenić politycznie kogoś, kto kilka razy w przeciągu kilku lat – zmienia poglądy przewartościowując je z „za” na „przeciw” lub dokonując kompletnie niezrozumiałych innych wariacji – jak? Kameleonem? Przecież nie o to w polityce chodzi, żeby trzymać się stołka i brać apanaże, ale żeby mieć możliwość kreatywnego przemieniania rzeczywistości w sposób zgodny z potrzebami publicznymi!

Niestety nasza polityka pełna jest ludzi, którzy są w niej głównie dlatego ponieważ niczego innego nie umieją i na niczym innym się nie znają. Tacy ludzie często starają się wyrobić sobie markę „ideowca” w pełni oddanego sprawie i w pełni utożsamiającego się z „opinią publiczną” w jakiejś sprawie. Nie brakuje także osób, które starają się dostać do polityki i są w stanie dla obranego celu poświęcić wszystko lub prawie wszystko, jednakże brakuje im odpowiedniego przełożenia i także co jest równie ważne – umiejętności co powoduje frustrację. Takie osoby „kręcą się” wokoło polityki, załatwiając na co dzień własne sprawy, jednakże ze wszelkich sił starają się wykazać w życiu publicznym czymkolwiek i zmierzyć z rzeczywistością o której w istocie nie mają pojęcia. Jest to na rękę decydentom politycznym, albowiem przeważnie z takich ludzi – często nadzwyczajnie użytecznych budują swoje dwory.

Dotychczas w naszej polityce liczyły się: „znajomości z czasów etosu”, „swetry”, rodzina, koneksje, medialność, czasami czysta fikcja, ewentualnie poparcie środowisk. Obecnie coraz częściej zaczyna chodzić o kompetencje, a także niesłychanie istotną cechę będącą fundamentem, immanentną składową wiarygodności – chodzi mianowicie o lojalność. Lojalność pojmowaną jako wewnętrzną zgodność opinii z wyrażanymi poglądami a w konsekwencji zdolność do dochowania lojalności wedle objętych pierwotnie zobowiązań. Na czego podstawie buduje się wiarygodność a z wiarygodności wynika coś więcej.

Prawo i Sprawiedliwość ma od czasu ostatnich dużych przegranych wyborów poważny problem z lojalnością. Okazało się, że byli w jego szeregach ludzie, dla których nagła zmiana poglądów czy też co gorsza oczekiwań politycznych – była wystarczającym powodem do zmiany schizmy. W wielu przypadkach te osoby zaczęły robić coś, czego nigdy robić nie można, a przynajmniej nie powinno się, otóż zaczęły pluć w gniazdo, z którego właśnie ich wyrzucono. To bardzo źle świadczy o człowieku, ponieważ jest dowodem na to, że nie szanuje własnych korzeni, własnej przeszłości. Nawet jeżeli ta – się na niego mówiąc obrazowo „wypięła”.

Obecnie jesteśmy widzami bardzo dziwnego spektaklu związanego z tą partią. Otóż prawnik – osoba szczególnego zaufania i nadzwyczajnej wagi w toczącej się batalii prawnej w przedmiocie kwestii związanych z katastrofą smoleńską – wypowiedział posłuszeństwo swojemu klientowi i zaczął opowiadać na nowo historie, które już z jego ust mogliśmy poznać, ale a nowych barwach i w innym niż dotychczas kontekście.

Wywołało to tak totalny szok w szeregach zwolenników tej partii, że jeden z najbardziej inteligentnych jej zwolenników – pan A. Urbański – powiedział publicznie coś o konieczności rozstrzelania osoby, odpowiedzialnej za „przyprowadzenie” tegoż mecenasa do szefa wspomnianej partii. To naprawdę wydarzenia i kwestie bez precedensu, które dotychczas nie miały miejsca, albowiem pokazują skalę zaskoczenia i domniemanych szkód, zwłaszcza jeżeli osoby tak nadzwyczajnie elokwentne jak pan Urbański – bezwzględnie jeden z najwybitniejszych mówców po prawej stronie sceny politycznej nie potrafi dobrać innego słowa i zapanować nad językiem!

Póki co nikt po liberalnej stronie sporu politycznego, nie mówiąc już o okrawkach na lewicy nie zauważył tego – jak dramatyczne spustoszenie w wiarygodności Prawa i Sprawiedliwości a także samego pana Jarosława Kaczyńskiego – w sensie politycznym – spowodowały oświadczenie mecenasa Rogalskiego!

Być może pan mecenas Rogalski zakończył istnienie Prawa i Sprawiedliwości – odbierając tej partii wiarygodność i stąd taki nagły pośpiech w wyborach przyśpieszonych do władz tej partii? Trudno ocenić będąc na zewnątrz póki nie ma wiarygodnych przecieków z wewnątrz, jednakże można przypuszczać, że samo trzymanie się logotypu już nie wystarczy. Rogalski bowiem mimowolnie zaatakował w samo centrum kreowanej nadrzeczywistości – w samo „sacrum” przez trzy lata z wielkim wysiłkiem i poświęceniem budowanej „mitologii smoleńskiej”. Proszę sobie uświadomić co się stało – otóż kluczowy dla formalnego rozumienia sprawy prawnik – po latach opowiadania o helu i innych kwestiach, odwrócił się i powiedział że nie było zamachu, dodatkowo jeszcze wskazując na negatywną rolę w całym procesie czołowego prowadzącego te kwestie, którego nazwisko na tym portalu nie padnie ze względu na to co ten zbiór komórek ludzkich zrobił swego czasu z polskimi służbami specjalnymi. W każdym bądź razie pan mecenas wskazuje na negatywną rolę tej osoby w całym procesie, przy czym nie mówi wprost, że ktoś kreuje fikcję lub po prostu okłamuje opinie publiczną, jednakże takie wnioski mogą być jedynymi logicznymi – po uznaniu za prawdziwe jego oświadczenia.

Ta sprawa z pewnością spowoduje jeszcze większą konsolidację środowisk politycznych skupionych wokoło pana Jarosława Kaczyńskiego i wyrażanej przez niego oficjalnej linii tej partii. Efektem tego będzie jeszcze większa alienacja od rzeczywistości a nawet oderwanie od kontaktów z rzeczywistym otoczeniem. Tam już nie będzie miejsca dla osób nie będących totalnymi klakierami lub absolutnymi cynikami, zdolnymi przetrzymać każde szaleństwo, żeby tylko jako ostatni zgasić światło!

Właśnie na tej podstawie można wnioskować, że po panu Rogalskim – Prawo i Sprawiedliwość się zaczyna kończyć. To nie jest już partia wiarygodna! Jeżeli jest wiarygodna, to powstaje pytanie co się stało z panem Rogalskim? Problem psychiatryczny? Ktoś go przekupił? Zastraszył? Jedna ze stron musi tutaj mieć rację, a przypadków na tym poziomie generowania zjawisk politycznych nie ma. No przynajmniej być nie powinno!

3 komentarze

  1. z wiarygodnoscia oczywiscie ma problem nie tylko Prawo i Sprawiedliwosc – nie trzeba zmieniac pogladow, wystarczy opowiadac bajki
    rzadzaca partia w chwilach waznych (np wybory) rzuca na szale obiecanki-cacanki, ale absolutnie nie rozumiem po kiego grzyba nazwali obecny rok Rokiem Rodziny, skoro nie maja koncepcji ani pomyslu, co z tym fantem zrobic ?
    mysle, ze rzucanie takich ladnie wygladajacych, ale absolutnie pustych zobowiazan to ogolny problem, wciaz dziedzictwa post-komunistycznego (nikt tak nie reformowal gospodarki przeciez, jak Wojciech Jaruzelski, mielismy reforme nawet podzielona na etapy) – ale z kilku stron: zarowno naszych zlotoustych politykow, jak i mediow, co udaja (no w sumie powinni), ze biora te deklaracje na powaznie, ale sami nie potrafia odpowiednio zapytac o konkrety, jak i elektoratu, ktory takimi haselkami czasami sie wprost onanizuje i to publicznie

    problem Jaroslawa K. zas polega na tym, ze gdy odkryl, ze pewne rzeczy mozna niefrasobliwie i dowolnie zmieniac, zaczal w ewidentny sposob naduzywac, to juz nie jest cos, co ginie w tloku – to jest zatrucie

    ja nie widze akurat problemu Rogalskiego – no stara sie uciec z tego szamba, w jaki go Kaczynski wciagnal – oczywiscie, ze czyni to w sposob szalenie niesmaczny, odreagowujac poprzednie tkwienie w tym tancu chocholim

  2. Całkowicie popieram Panią @Kazimirkę.
    Żadna z obecnych partii w Polsce nie jest wiarygodna.
    Różnią się tylko poziomem śmieszności i obciachu, który generują.

  3. wieczorynka

    Czy ktoś jest w stanie wymienić choć jedną partię w III RP, która jest wiarygodna, podając oczywiście konkretne przykłady tejże wiarygodności. Proszę tylko nie pisać o SLD, PSL czy obecnie rządzącej PO. Każda z tych partii brała udział w rządzeniu Polską w ciągu ostatnich 23-lat.
    Ps.
    Całkowicie się zgadzam, że nazwiska pana A.Macierewicza na tym portalu nie należy wymieniać, zatem ja też nie wymieniam.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.