Paradygmat rozwoju

Problem płacy minimalnej przepraszam głodowej

 Rząd obiecał społeczeństwu zwiększenie płacy minimalnej o całe 100 zł, związki zawodowe żądają dwadzieścia kilka złotych więcej. Oczywiście mówimy o kwotach brutto, na rękę pracownik w obu przypadkach otrzyma poniżej 1200 zł. Co to w praktyce oznacza? Nieco mniej niż 40 zł dziennie na przeżycie, poniesienie koniecznych opłat, wyżywienie, wysłanie dzieci do szkoły, zakup paliwa lub biletu komunikacji publicznej, lekarstwa, a do tego jeszcze powinno się mieć możliwość z tej pensji coś odłożyć na tzw. czarną godzinę no i pamiętać o konieczności oszczędzania na emeryturę, albowiem na systemie państwowym jak wiadomo między innymi z ust wicepremiera Waldemara Pawlaka to nie ma, co polegać.

Teoretycznie pensja minimalna powinna na to wszystko wystarczać, to znaczy człowiek pracujący za te pieniądze – powinien mieć możliwość wynajęcia mieszkania, o standardzie przeciętnym w mieście, w którym pracuje, lub w powiecie na terenie, którego pracuje, jeżeli mamy do czynienia z prowincją. Dodatkowo powinno być go stać na trzy pełnowartościowe posiłki dziennie: śniadanie, obiad i kolację, – co mu umożliwi normalne funkcjonowanie i równowagę w rozwoju fizycznym organizmu. Nie można też zapominać o kilku pocieszaczach spożywczych – popularny napój niskoprocentowy, słodycze, lody, ciastka. Dodatkowo nasz minimalnie zarabiający Polak powinien mieć możliwość zakupu dodatkowo jeszcze jakiejś gazety codziennej, żeby mieć łączność z kulturą a dodatkowo opłacać abonament RTV, jeżeli lubi telewizor i radio. Obywatel do pracy może dojeżdżać komunikacją miejską. Na ubrania wydaje jakieś pieniądze od czasu do czasu, poza tym korzysta z przebogatej oferty tanich i doskonale jakościowo zaopatrzonych „lumpeksów”, więc stać go nawet na noszenie doskonałych globalnych marek. Nieco gorzej jest z obuwiem, ale z pomocą przychodzi chińska produkcja masowa zalewająca półki naszych hipermarketów, obuwie za 20-30 zł w każdym rozmiarze, kolorze, fasonie – tylko intensywnie pachnie klejem, ale do tego można się przyzwyczaić. Czego jeszcze potrzebuje nasz obywatel do szczęścia? Jak czasami jest chory, musi wydać odrobinę na lekarstwa, poza tym korzysta z doskonale funkcjonującego systemu opieki zdrowotnej, przez co jest doskonale leczony – nie ma żadnych obaw w zakresie zdrowotnym, albowiem leczenie jest za darmo a lekarstwa dzięki nowej odsłonie listy leków refundowanych kupuje się po prostu z przyjemnością! W najgorszym razie stomatolog, ale to już jest wydatek konieczny – trzeba za leczenie zębów zapłacić.

Pamiętajmy o tym, że nasz pracujący za minimalną pensję szczęśliwy i tryskający energią witalną rodak, co miesiąc jeszcze jest w stanie z tej pensji minimalnej odłożyć na: urlop, na czarną godzinę i na emeryturę. Pomijając przypadki szczególnie zaradnych, którzy wykształcili zdolności funkcjonowania tylko dzięki oddychaniem powietrzu – ta grupa jest w stanie jeszcze odkładać na wielkie marzenie każdego Polaka, czyli samochód. Zakładamy, że nasz dzielny rodak nie musi się uczyć przez całe życie, języka nauczył się w szkole średniej – pięknie operuje polską odmianą łaciny, a dodatkowy fakultet w prywatnej szkole wyższej rozszerzył jego horyzonty do tego stopnia, że jest erudytą i nie potrzebuje się dokształcać.

To wszystko powyższe, to symulacja potrzeb przeciętnego mężczyzny – nieposiadającego na utrzymaniu rodziny, tj. kobiety i dziecka lub jak zachęca rząd, co najmniej dwóch a może i nawet trzech lub jeszcze więcej dzieci.

Tak się przedstawia model, gdybyśmy chcieli być państwem normalnym, opierającym swoje funkcjonowanie na rozwoju całości społeczeństwa, to powinniśmy stworzyć taki system równowagi pomiędzy cenami a dochodami, żeby utrzymanie się samodzielnie pracującego człowieka za minimalną pensję umożliwiało mu zrealizowanie przynajmniej tych wszystkich powyższych potrzeb na poziomie minimalnym, zabezpieczającym jego podstawowe potrzeby. Jeżeli do tego dodamy jeszcze kwestię założenia rodziny i prokreacji oraz kosztów z tym związanych, to nie ma się nawet, co okłamywać i bawić w wyliczenia – z powyższej kwoty nawet przemnożonej przez dwa – nie da się utrzymać trzyosobowej rodziny. To kpina, żart, żenada, robienie Polaków w „jajo”, nie proszę państwa to są realia – tak wygląda nasza codzienna szara rzeczywistość. A jeżeli do tego dołoży się jeszcze jakaś poważna choroba, np. onkologiczna to koniec – finisz, finał, najlepiej jest o tym nie pisać, albowiem nikt nie lubi czytać nieprzyjemnych rzeczy, – ale trzeba mieć świadomość, że w naszych realiach mając chorego członka rodziny, jako balast, lub co gorsze samemu chorując – ma się, jako rodzina o wiele gorsze możliwości realizacji swojej własnej drogi życiowej niż inne osoby.

Czy zatem utrzymując taki system płacy minimalnej przypadkiem się nie oszukujemy, jako społeczeństwo? Przecież znaczna ilość ludzi, która tyle zarabia jest po prostu wykluczona ze społeczeństwa, to tzw. biedni a wręcz wynędzniali pracujący bez szans na finansowanie kosztów swojego funkcjonowania, bez marzeń o prokreacji, chyba, że z przypadku, ale wtedy oznacza to już prawie na pewno ryzyko popadnięcia w patologię z tego typu środowiska.

Z jednej strony to skandal i totalna niesprawiedliwość, że w naszym państwie – czytaj systemie społeczno-gospodarczym – pozwalamy na takie niezrównoważenie cen i płac. Gdyby osoby zarabiające pensję minimalną miały możliwość realizacji swoich potrzeb życiowych na adekwatnym do niezbędnego minimum poziomie, to ten kraj wyglądałby zupełnie inaczej. Jednakże niestety państwo nie jest samotną wyspą, funkcjonuje w otoczeniu konkurencyjnym, a kwestia kosztów pracy, czyli ceny, jaką przedsiębiorcy muszą traktować, jako kluczową składową wyniku ekonomicznego jest jednym z kluczowych czynników konkurencji międzynarodowej. A jaka praca taka płaca, nasza gospodarka jest mało konkurencyjna, prawie wcale nie innowacyjna i osoby zarabiające najmniej muszą się pogodzić z tym, że ich działka wyznaczana przez gospodarkę jest właśnie taka. To podstawa kształtowania taryfy zarobków w kraju, od której możliwe są przecież liczne odstępstwa – w górę. Próby wypłacania jeszcze mniej niż praca minimalna mają bardzo bogatą historię, znamy połówki etatu i inne praktyki pozwalające wypłacać jeszcze mniej.

Zwiększenie płacy minimalnej do poziomu umożliwiającego pokrycie tych wszystkich potrzeb oznaczałoby konieczność wypłacania netto około 5000 zł, a to jest już bardzo dobra pensja jak na polskie warunki, dużo ponad średnią zarobków w gospodarce. Skąd, zatem taka nierównowaga? Otóż pensje minimalne są płacone głównie w zamian za prace niewymagające wiedzy i umiejętności – tyle po prostu jest warta praca fizyczna przeciętnego Polaka, za taką kwotę on przeciętnie wypracowuje. Podwyższenie tego do sugerowanej powyżej wysokości spowodowałoby upadek całego systemu, albowiem nikomu by się nie opłacało zatrudniać za takie pieniądze pracowników, bez windowania poziomu cen. Niestety ich podniesienie spowodowałoby, że podwyższone zostałyby koszty utrzymania, a jakakolwiek aktywność w zakresie prac prostych w kraju byłaby nieopłacalna – importowalibyśmy wszystko, tak długo jak by to było możliwe. Jednakże z drugiej strony płaca minimalna jest jedyną gwarancją chroniącą pracowników przed chciwością pracodawców, pragnących zminimalizować koszty prowadzonej działalności. Dotyczy to zwłaszcza branż, gdzie nie są potrzebne jakieś szczególne kwalifikacje do prowadzenia działalności operacyjnej a składnik kosztów osobowych jest tam jednym z dominujących w bilansie prowadzonej działalności. W takich przypadkach płace minimalne pełnią funkcję ochronną, wyznaczając minimalną cenę pracy na rynku. Z punktu widzenia logiki systemu jest to jak najbardziej słuszne, jednakże nasz krajowy rynek wykształcił pewną lokalną specyfikę, otóż za płace minimalną u nas pracuje się przez lata – bez szans na nadzwyczajną poprawę warunków pracy. Oznacza to, że jedynie poprzez regulowanie poziomu pensji głodowych, przepraszam minimalnych – możemy podnieść ogólny poziom rozwoju cywilizacyjnego znacznej części społeczeństwa. Jest to konieczność i nie tylko humanitarna, ale po prostu rynkowa, albowiem nikt za takie pensje nie będzie chciał pracować z wyjątkiem osób, które muszą, bo nie mają wyboru. O emigracji zarobkowej i jej konsekwencji dla gospodarki nie trzeba przypominać, straciliśmy miasto równoważne Warszawie pod względem potencjału ludnościowego. Zdecydowała o tym między innymi płaca minimalna.

Reasumując, należy z radością powitać rządową propozycję podwyższenia pensji minimalnej, lepsza jest metoda małych kroków niż nic. Jednakże równolegle powinna postępować ogólna podwyżka pensji w gospodarce, inaczej nie ma to przełożenia na ogólny wzrost efektywności. No i nie zapominajmy potem, dlaczego się w tym kraju rodzi coraz mniej dzieci.

2 komentarze

  1. Porażające!
    Nie dajmy się liberałom i wykształciuchom (jeszcze z PRL-u).

  2. mroczny i sprawiedliwy

    No akurat nie ze wszystkimi ezami zawartymi w tym artykule się zgodzę. A mianowicie. Płaca minimalna w Polsce wynosi około 25-30% płacy minimalnej w rozwiniętych państwach Uni Europejskiej, czyli obecnie około 350 euro. W państwach na zachód od Polski to około 1000-1300 euro. Na pytania dziennikarzy i wielu zwykłych ludzi dlaczego w Polsce płaca minimalna wynosi mniej niż jedna trzecia tego co na zachodzie nasi tzw. eksperci jednym głosem odpowiadają że to ze względu na dużo niższą wydajność naszej gospodarki. Wspomina też o tym autor tego artykułu. Tylko tu się coś radykalnie nie zgadza, bo według danych Eurostatu na koniec 2011 roku Polska wydajność wynosi 67% średniej unijnej, Francja ma 120%, Niemcy 107%, Włochy 108%, Wielka Brytania 107%, Austria 113%. Tak więc przyjmując że mamy wydajność w połowie jak rozwinięte państwa Uni winniśmy mieć płacę minimalną w wysokości około 500-550 euro! Wniosek dla mnie jest następujący, rządzące elity nas okradają i na dodatek okłamują. Ja nie wierzę że podwyższenie płacy minimalnej do 2200zł zawaliłoby gospodarkę. Może byłoby odwrotnie i pobudziłoby rynek wewnętrzny. Jęli ktoś się ze mną nie zgadza niech uzasadni dlaczego nie może być w Polsce płaca minimalna na poziomie podanym przeze mnie. Tylko proszę o konkrety i wyliczenia.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.