Paradygmat rozwoju

Problem gazu

 Nie mamy szczęścia do gazu. To cenne naturalne paliwo niestety nie występuje w naszym kraju w takiej ilości, jakiej potrzebujemy, a wielkie nadzieje z gazem niekonwencjonalnym okazały się fikcją ku zdumieniu znacznej części klasy politycznej, dzielącej już skórę na niedźwiedziu i można się śmiać z idiotów wyrażających pseudo-imperialne zapędy, napędzane gazem którego nie było.

Niestety również nie mamy szczęścia do kupowania gazu ziemnego za granicą. Kontrakt z potężnym dostawcą zza wschodniej granicy jest wyjątkowo trudny, a jego cena w kontekście zmiany warunków rynkowych jest bardziej dzisiaj obciążeniem dla polsko-rosyjskich stosunków, niż nawet umową handlową.

Niestety również działania na innych kierunkach jak na razie się nie udają, gazoport co prawda jest przygotowany w 97%, ale nie działa, jeszcze nie jest gotowy, a relacje z głównym wykonawcą i dostawcą technologii należy uznać za najdelikatniej mówiąc bardzo trudne, przy czym uwaga – w mediach nie ma słowa na temat racji drugiej strony, za to w hurra optymistyczne zapewnienia naszych oficjeli po prostu trudno jest uwierzyć, albowiem nie ma efektu. Dodatkowo kontrakt, jaki zawarł rząd pana Tuska w Katarze, na dostawy gazu skroplonego, również nie może być uznany za sukces. Cena gazu jaka została zawarta w tym kontrakcie rzekomo ma być wyższa nawet od tej, którą przepłacamy za gaz z Rosji. Jednakże to tylko niepotwierdzona informacja, nie można się tym sugerować, jeżeli jednak tak jest, a nawet niektóre oficjalne źródła twierdziły w różnych wypowiedziach, że cena gazu ma być zbliżona do cen aktualnie płaconych przez Polskę – to znaczy, że „szału nie ma”.

Mamy zatem taką oto ciekawą sytuację: jesteśmy związani kontraktem ze stroną rosyjską na dostawy olbrzymich ilości gazu jeszcze przez stosunkowo długi okres. Kontrakt jamalski został podpisany w 2010 r. z Gazpromem. Dostawy mają trwać do końca 2022 r., o wielkości do około 10 mld m sześc. gazu ziemnego rocznie. O kontrakcie katarskim warto przeczytać: „Odpowiedź sekretarza stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa – z upoważnienia ministra – na interpelację nr 23227 w sprawie kontraktu gazowego zawartego pomiędzy spółkami PGNiG SA a Qatargas” [tutaj]. Nie ma potrzeby tego komentować, wnioski proszę sobie wyciągnąć samodzielnie.

Dodatkowo urosła nam olbrzymia konkurencja w zakresie możliwości importu gazu w regionie, albowiem Litwini w Kłajpedzie otwarli swój gazoport, szybko, tanio i skutecznie, zapewniając sobie dzięki kupieniu innowacyjnej technologii ze sprawdzonego źródła – sukces i szansę na dominację na regionalnym rynku kontraktów gazowych na gaz skroplony. O zagrożeniach z tym związanych pisaliśmy w tekście: „Nie potrzebujemy połączenia gazowego „Gas Interconnection Poland-Lithuania” z Litwą!”, być może jest to rozwiązanie korzystne dla Litwy, ale na pewno nie dla Polski, która ma i tak de facto nadmiar gazu w stosunku do zużycia.

Istotą problemu jest cena gazu, przy tych kosztach jakie ponosi nasza gospodarka, tylko dzięki niskim kosztom pracy i względnie niskim podatkom zawdzięczamy, że jakakolwiek produkcja chemiczna jest jeszcze możliwa. Natomiast w przypadku gospodarstw domowych, czy innych mniejszych użytkowników, wykorzystanie gazu do ogrzewania, co jest najpopularniejszą formą, jest praktycznie nieopłacalne, poza wyjątkami różnych trudnych ciągów ciepłowniczych lub komplikacji dla lokalnych kotłowni. Generalnie jednak w budownictwie jednorodzinnym, przy tej cenie gazu, ogrzewanie się w ten sposób oznacza – użytkowanie gazu na niezbędne minimum przy wielkich kosztach. Jest to problem z punktu widzenia ekologii oraz logistyki, nie ma możliwości skutecznie odejść od węgla, jeżeli relacja przeciętnych dochodów do przeciętnych cen gazu będzie nadal tak wysoka. Warto zwrócić uwagę na fakt, że cena gazu jest w Polsce wyższa niż w Niemczech, co powoduje, że nawet użytkując bardzo drogie ultranowoczesne małe piecyki-termy, posiadające lepsze procesory do sterowania procesem spalania niż przeciętny komputer – rachunek nie zachwyca. Jesteśmy generalnie – przy przeciętnym poziomie dochodów – zmuszeni oszczędzać ciepło pochodzące z gazu ziemnego.

Istniejący stan rzeczy jest zbiegiem szeregu czynników, z których niektóre jak np. problem gazoportu są już tak niezrozumiałe, że lepiej na ten temat nie dyskutować. Natomiast za kontrakt z Katarem, należy się Trybunał Stanu, albowiem było to działanie na szkodę państwa. Jak można było zawrzeć kontrakt z tak niekorzystną formułą, jeżeli istnieją inne możliwości zakupu gazu, nie tylko z tego źródła i w tych cenach! Gdyby to był chociaż barter, na zasadzie np. statki za gaz lub cokolwiek co produkujemy w kraju, to miałoby to uzasadnienie, nawet przy wysokiej cenie, ale niestety – wolny rząd w Polsce, wiecie państwo sami czyj, ten kontrakt wynegocjował i podpisał. To jest coś niesamowitego. Niestety jednak trzeba ten kontrakt wypełnić. W czarnym scenariuszu czeka nas sprowadzanie drogiego gazu, przez Litwę, zarobi Kłajpeda a nie Szczecin, co będzie już TOTALNĄ, ZUPEŁNĄ I OSTATECZNĄ KOMPROMITACJĄ RZĄDU W POLSCE.

Na kontrakt z Rosją, trzeba popatrzeć w sposób pragmatyczny. To pewny i stabilny dostawca, wedle dostępnych informacji, potwierdzonych przez licznych ekspertów zachodnich, Rosja ma jeszcze więcej gazu niż długo, bardzo długo będzie potrafiła wydobyć, a dodatkowo ciągle są odkrywane nowe gigantyczne wręcz źródła. Powoduje to, że rezygnowanie z takiego dostawcy będzie dla nas nieopłacalne, gdyż jak pokazuje obecny stan rozmów gazowych pomiędzy Ukrainą, która przecież oficjalnie uznaje Rosję za agresora a Rosją, to Ukraina ma płacić mniej za gaz, od „agresywnej” Rosji niż Polska.

Można sobie tylko życzyć takiej agresji! Istnieją informacje pokazujące zestawienia, wedle których wynika, że Ukraińcy mają płacić około 100 USD mniej na jednej jednostce rozliczeniowej gazu niż Polska. Też byśmy tak chcieli! Jak widać, wystarczy odpowiednio długo bombardować autochtoniczną ludność rosyjskojęzyczną we własnym kraju, rozjeżdżać rosyjskie dzieci czołgami, zakazać im używać języka rosyjskiego – a w zamian za to, dobra Rosja, obniży cenę gazu! Naprawdę zrozumienie wschodniej logiki jest niesamowite! Nasza sytuacja polega na tym, że nie mamy autochtonicznej mniejszości rosyjskojęzycznej! Niestety nie możemy pójść po prostu ukraińską ścieżką! Naprawdę, chylić czoła przed Kijowem, bo jeżeli się okaże, że to jest prawda, to znaczy się że Ukraina wyszła z niewypowiedzianej wojny z Rosją zwycięsko.

Tymczasem jest jak jest, istnieje realne niebezpieczeństwo, że jeżeli ziszczą się złe pomysły pana Tuska, to Unia Europejska stanie się uzależniona od jedynie słusznego gazu, z jedynie słusznego kierunku: „Unia energetyczna a wolny rynek gazu”. Niestety jednak, w tej chwili niewiele na to wszystko możemy poradzić, pozostaje nam jedynie płacić wysokie rachunki za gaz i mieć nadzieję, że nie będą one jeszcze droższe, jako realne dziedzictwo wkładu Polaka w politykę energetyczną Unii Europejskiej.

2 komentarze

  1. inicjator_wzrostu

    Wszyscy którzy nienawidzą Rosji i Rosjan nie powinni używać “ruskiego gazu” ani paliwa samochodowego z “ruskiej ropy”.
    Jeśli mimo swojej nienawiści do Rosji nadal używają nośników energii z tego kraju – są ZDRAJCAMI POLSKIEJ SPRAWY NARODOWEJ, w ich rozumieniu rzeczywistości. Amen!

  2. василь , Архангельск

    Nie Ukraińcy muszą zapłacić około 100 USD mniej na jednej jednostce rozliczeniowej gazu niż Polska, ale Unia Europejska musi zapłacić około 100 USD mniej na jednej jednostce rozliczeniowej gazu. Inaczej w zimie kilka milionów uchodźców na granicy z Polską będą się spinać.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.