Problem z finansowaniem poezji

Mamy w kraju poważny problem z finansowaniem kultury, a twórczości literackiej, w tym w szczególności poezji. Poza mecenatem publicznym oraz komercją zamawiającą u twórców różnego rodzaju teksty umożliwiające finansowanie się przez osobę mającą poetyckie hobby – nie ma w kraju mechanizmów wspierających poetów.

Poeci nigdy nie mieli lekko, w czasach wielkich narodowych twórców, przeważnie mieliśmy do czynienia z ludźmi finansującymi się z majątków swoich rodzin. Co ma jednak dzisiaj zrobić poeta, czujący potrzebę tworzenia, gdy cały jego majątek to prawo do mieszkania komunalnego rodziców?

Stąd prawdziwy fenomen. Mamy poetów – kasjerów, poetów – hydraulików, poetów – tramwajarzy, poetów – informatyków. Ciężko jest oddać się poezji, w zasadzie jest to niemożliwe bez pewnego poziomu majątku osobistego, ewentualnie pracującego członka lub członkini rodziny. Poza nielicznymi przykładami szlachetnych instytucji – nie ma żadnego wsparcia dla twórczości poetyckiej w kraju. Najwięcej talentów marnuje się jako copywriterzy w agencjach reklamowych, jednakże z czegoś trzeba żyć.

Łatwo się mówi o tym, że nie ma wsparcia dla poetów, ale jak właściwie takiego wsparcia udzielać? Najwłaściwszą formułą wydają się szkolne konkursy poetyckie, które mogą służyć do selekcji talentów. Chyba nie ma lepszej drogi na pobudzanie twórczości niż zespolenie duetu – uczeń – nauczyciel, oczywiście języka polskiego (innego) jako zespół przygotowujący się do konkursu poetyckiego rangi okręgowej, regionalnej i krajowej. Wszystko oczywiście pod nadzorem kuratoriów i właściwego ministerstwa, jak również zainteresowanych samorządów.

W ten sposób za stosunkowo niewielkie pieniądze można łowić talenty, proszę zwrócić uwagę na to, że rząd od lat wspiera szkoły mistrzostwa sportowego, szkoły muzyczne, teraz nawet sieć boisk. Natomiast dla twórczości w zakresie słowa pisanego – słabiutko, poza nielicznymi diamentami i groszami dla bibliotek!

Niestety nie ma jednak potrzeby, nikt nie odczuwa problemów braku finansowania poezji w skali kraju. Wiadomo, że to nie jest problem, który wymuszałby na nas brak śniadania lub rezygnację z obiadu, jednakże w skali 25 lat transformacji – widać, że kulturowo – poetycko, jesteśmy – poza nielicznymi wyjątkami – prawie pustynią!

W okresie słusznie minionym władza ludowa dbała o literatów, skutecznie ich kontrolując – co było głównym powodem troski, ale płaciła, dawała mieszkania i dzięki temu powstał cały szereg dzieł już dzisiaj klasycznych, w powstaniu których Polska Ludowa miała swój olbrzymi wkład, ponieważ jeżeli literatowi, a zwłaszcza poecie nie da się, ten nie zje. Wiersze niestety nie są towarem, który można sprzedawać na popularnym serwisie ogłoszeniowym. Nie ma na nie również zamówień w gospodarce. Krąg kulturowy języka polskiego jest tak wąski, że nie da się nawet zarabiać na tworzeniu kartek weselnych i innej temu podobnej „chałturze”.

Potrzebujemy narodowego programu wsparcia dla twórczości poetyckiej, który byłby w stanie wspierać tworzenie treści wartościowych, jednakże bez jakichkolwiek ograniczeń ideologiczno-patriotycznych, albowiem ubieranie poezji w sztuczne bariery nigdy się nam jak dotąd nie udawało. Poza tym, co to byłaby za poezja? Inspirowana cementownią? Chyba nie ta epoka… Aczkolwiek i to się udawało!

Jeżeli nie będzie innego wyjścia, chociaż to na pewno nie jest popularne – dlaczego nie pomyśleć o umożliwieniu wspierania finansowego konkursów o jakich była mowa powyżej ze środków gromadzonych przez budżet państwa z okazji różnych ciężarów publicznych, których przecież nie brakuje. Nie mówimy tutaj o kwotach szczególnie znaczących, mówimy np. o ufundowaniu kilku tysięcy stypendiów w skali kraju przyznawanych na co najmniej rok, a jeszcze lepiej na dwa lata, pod warunkiem że twórca w zadanym okresie weźmie udział w zadanej ilości konkursów poetyckich, ewentualnie – po całym okresie stypendialnym przedstawi gotowe dzieło literackie, które zakontraktuje.

Nie ma rzeczy niemożliwych, trzeba stworzyć system wspierający talenty – przy czym uwaga, nie tylko młode! Nigdzie nie jest bowiem powiedziane, że osoby w wieku 50+ nie mogą w sposób efektywny przyczynić się do wzbogacenia narodowej kultury, jak również kultury uniwersalnej, ponieważ wiadomo że najcenniejsi są ci z poetów, którzy potrafią pisać po łacinie oraz w języku Homera, są takie osoby, ale jest ich nadzwyczajnie niewiele.

Reasumując – problem z finansowaniem poezji jest nie do rozwiązania, państwo powinno wspierać twórczość literacką i poetycką nie mniej niż piłkę kopaną. Jeżeli jednak mówimy o twórczości, innowacjach, rozwoju i postępie cywilizacji – to co skuteczniej kruszyło mury i rozrywało kajdany? Armaty, czy wiersze? No wiadomo że armaty (radzieckie), ale wiersze zawsze były potrzebne!

2 myśli na temat “Problem z finansowaniem poezji

  • 21 maja 2014 o 15:09
    Permalink

    Autor doszukuje się problemów w miejscach …. dla wielu bardziej abstrakcyjnych niż uroczyska bagienne

    Odpowiedz
  • 23 maja 2014 o 18:32
    Permalink

    Zgadzam się co do jednego, zamiast finansowania piłki kopanej i boksu, które wywołują agresję a według mnie, trzeba bardzo chcieć aby te wyczyny nazwać sportem lepiej wspomagać osoby, które promują refleksje i delikatność. No i może trochę odjąć dominującemu Kościołowi a właśnie wesprzeć poezję.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.