Polityka

Prezydent się odważył

 Kilka dni temu Prezydent Bronisław Komorowski zaproponował rządowi budowę polskiego systemu obrony przeciwlotniczej, który został nazwany przez dziennikarzy polską tarczą antyrakietową.

Inicjatywa ta jest po części wywołana koniecznością wymiany starzejących się systemów obrony przeciwlotniczej bazujących na uzbrojeniu z krajów byłego ZSRR, więc nie powinna być sensacją.

Najwyraźniej jest to opowiedzenie się za koncepcją „Tarcza Polski”, która od jakiegoś czasu dojrzewa w Bumarze, oraz oparciem się przy tworzeniu tego systemu w jak największym zakresie na rodzimym przemyśle zbrojeniowym.

Tym bardziej należy cieszyć się z faktu wyjścia z taką inicjatywą przez głowę Państwa.  Jest to asertywne postawienie sprawy budowy tarczy, w zgodzie z polskim interesem narodowym.  Za bezpieczeństwo kraju odpowiadamy my sami, nie należy tego cedować na niepewnych sojuszników, a fakt, iż przy okazji budowy skorzysta polski przemysł jest tutaj dodatkową korzyścią, którą trzeba docenić.

Pomijam technikalia związane z ewentualną budową systemu, te znajdziecie Państwo na stronach Bumaru (link 1). Chciałbym natomiast zwrócić uwagę na bardzo ciekawą otoczkę, w jakiej koncepcja budowy tarczy została ogłoszona.

Prezydent odważył się powiedzieć głośno to, o czym część Polaków zapewne po cichu myślała, na temat budowy tarczy w wydaniu amerykańskim, po tym jak Barack Obama nie tylko wycofał się z koncepcji jej budowy, ale jeszcze ogłosił to 17 września 2009 r., dokładnie w 70-tą rocznicę sowieckiej inwazji na Polskę. W wywiadzie udzielonym jednemu z tygodników z ust Prezydenta padły na ten temat znamienne słowa: „Naszym błędem było to, że przyjmując amerykańską ofertę tarczy, nie wzięliśmy w wystarczającym stopniu pod uwagę ryzyka politycznego związanego ze zmianą prezydenta w USA. Zapłaciliśmy za to dużą polityczną cenę. Nie należy tego błędu powtarzać”..

Wzmianka o powtarzaniu tego błędu jest o tyle istotna, że Barack Obama w rozmowie z Dmitrijem Miedwiediewem, która została zasłyszana w marcu tego roku w Seulu, dzięki przypadkowo włączonemu mikrofonowi, stwierdził, iż „będzie miał większą swobodę manewru” w sprawie tarczy po wyborach (link 2). Można to interpretować, jako ofertę wycofania się z budowy tarczy w Polsce przez Stany Zjednoczone. Jeśli ten scenariusz potwierdziłby się to można tylko rzec, że słynne „nic o Was bez Was” obowiązuje podobnie jak w Jałcie.

Tym lepiej, więc, że Prezydent Komorowski wykazuje się daleko posuniętą ostrożnością i zdecydował się na rozdzielenie tematu obrony przeciwlotniczej Polski, od tematu ewentualnej budowy amerykańskiej tarczy. Samo w sobie jest to polityczną nowością na polskiej scenie, na której do tej pory okazywanie postawy służalczej, wobec obecnie jedynie słusznego sojusznika, przez polskie elity było preferowane.

Co jeszcze ciekawsze, Prezydent w dniu 30 lipca, w Pałacu Myślewickim w warszawskich Łazienkach, odsłonił tablicę upamiętniającą rozmowy władz Chin oraz USA z lat 1958-1970, które tam miały miejsce (link 3).

Konia z rzędem temu, kto wiedział, że takie rozmowy w Polsce się toczyły.

Podczas uroczystości, na której obecni byli ambasador USA oraz ambasador Chin, Prezydent w przychylnych komentarzach odniósł się zarówno do Zachodu, jak i do Wschodu mówiąc, że „Polska będąc dziś częścią świata zachodniego, z dumą przypomina fragmenty swojej historii świadczące o szczególnych relacjach także ze Wschodem”.

Czyżby, wiec wizją Prezydenta było utrzymywanie współpracy ze Stanami Zjednoczonymi oraz Chinami, ze Wschodem i z Zachodem na tym samym poziomie?

Byłaby to wręcz sejsmiczna zmiana w polskiej polityce, gdzie, choć jeden z czołowych polityków zauważył i reaguje na zmieniające się realia geopolityczne. Można tylko dodać, nareszcie.

1)      http://www.bumar.com/oferta/projekty-strategiczne/tarcza-polski/

2)      http://www.nytimes.com/2012/03/27/us/politics/obama-caught-on-microphone-telling-medvedev-of-flexibility.html

3)      http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wydarzenia/art,2269,tablica-upamietniajaca-rozmowy-wladz-chrl-i-usa.html

6 komentarzy

  1. Komu potrzebna jest tarcza? Bumarowi, niech sobie budują ale nie za nasze. Za nasze pieniądze chcemy tanich mieszkań (250% rocznej pensji jak w krajach zachodnich), taniego transportu publicznego (bo w Wiedniu transport jest tańszy niż w Warszawie), otwartych szkol bez przeludnionych klas , powszechnej służby zdrowia (bo w Holandii wszyscy są ubezpieczeni i nie płacą za leki), szkolnictwa wyższego kształcącego w kierunkach po których urzędy pracy nie muszą przeszkalać magistrów inżynierów na murarzy (bo w Niemczech firmy polują na przyszłych absolwentów już na trzecim roku), pomocy dla rodzin z dziećmi (bo w Czechach więcej płaca na dzieci niż w Polsce), minimalnej emerytury w wysokości minimalnej pensji (80 tys zl w Holandii), niskich podatków dla zarabiających minimalna pensje (bo w Holandii pierwsze 80 tys zł jest opodatkowane 1.85% a bogaci płacą 52%)… A Bumar niech się wyprowadzi na Madagaskar.

  2. @Pilot, na Madagaskar to mieli wyprowadzić się przed wojną inni. Nie idź tą drogą. Jak się nie szanuje własnej armii i nie chce jej utrzymywać, to należy liczyć się z koniecznością łożenia na utrzymanie obcej. Szanowanie obcej armii wymuszali podczas okupacji Niemcy, m.in. poprzez kłanianie się Polaków Niemcom – na ulicach miast.
    Powoli przyzwyczajajmy się do sytuacji, że Chiny są Wielkie.
    Już produkują prawie wszystko.
    Jak zaczną wytwarzać F-16 i udane kopie Mig-32, to będzie oznaczać, że spełni się polskie marzenia z dowcipów z lat 80-tych. Dlatego jak największa samodzielność w obronności Polski jest taka ważna.

  3. Sugeruje Pan pozostawienie Polski bez obrony przeciwlotniczej? Bo o to glownie w tarczy Bumarowej chodzi. To nie jest to samo co tarcza, ktorej chca amerykanie i ktorej rzeczywiscie nam nie potrzeba, glownie dlatego ze Polski nie chroni, ale robi celem zastepczym. Dobrze, ze Komorowski sie od tego zdystansowal.
    Poza tym jesli budowa mialaby opierac sie na polskim przemysle (plus transfer technologii tam gdzie nie bedzie to mozliwe) to pomysl jest dobry. Nieudzielanie sie Polski w krucjatach zagranicznych to jedno, rozmontowanie obronnosci kraju to zupelnie co innego.
    Holandia, Dania, Szwecja ida swoim systemem, trzecia droga i bardzo dobrze im to wychodzi. Przy czym maja wlasny przemysl, duzo eksportuja i nie wpadli na genialny pomysl oddania bankow w obce rece (prosze znalezc nieholenderski bank w Holandii). Wysokie podatki, niska korupcja, a co za tym idzie wysoka efektywnosc calego systemu, i.e. pieniadze nie pojda na pensje dla bylego ministra przechodzacego do spolki, ale na cele ministerstwa. W Szwecji zarobki sprawdzic mozna w internecie, to skutecznie zniecheca do ekstrawagancji.
    Skandynawski system podatkowy rzeczywiscie przenioslbym do Polski, ale nie licze na te same efekty. Co najwyzej splaszcza sie troche dochody glownie uderzajac klase srednia. Lokalne kacyki i tak dadza sobie krociowe pensje. Partia, ktora los biednych ma na sercu (PiS), skasowala 3 prog podatkowy, wiec nie ma o czym marzyc. 🙂
    Badzmy realistami, ze wzgledu na mentalnosc i tolerancje dla powszechnej korupcji aplikacja systemu skandynawskiego w calosci do Polski to jak “proba osiodlania krowy”, ze przytocze klasyka. 🙂
    Zachlysnieci systemem anglosaskim (o ktorym przecietny Kowalski ma mgliste pojecie), powoli ale uparcie podazamy do kasacji jakichkolwiek swiadczen publicznych i wprowadznia tak zwanych niskich podatkow. NFZ skutecznoscia konkurowac moze z NHS, wiec dogonilismy zachod. 🙂
    Tylko jak przejechac sie koleja w UK, a pozniej w Niemczech to jakos to “prywatne najlepsze jest” nie przeklada sie na jakosc. Wole solidne panstwowe DB (tfu, tfu, ale socjalista ze mnie), niz prywatna tandete z UK.

    • Jeżeli przeanalizujemy dlaczego Niemcy zostawili w spokoju Szwecję i Szwajcarię w czasie wojny to oprócz powodów ekonomicznych najważniejszym powodem uniknięcia agresji były koszty. Po prostu nie opłacało się stracić pol miliona żołnierzy na zajęcie Szwajcarii. Nalezy tez zadać pytanie dlaczego Amerykanie uciekli z Wietnamu, Iraku i Afganistanu (wkrótce) bo koszty wojny z ruchem oporu były za duże. Wrzesień 1939 roku był charakterystyczny bo pozostawił kraj kompletnie nie przygotowany do wojny partyzanckiej. Minęły 3 lata zanim ruch AK i inne zdołały się zorganizować. Dzis obrona kraju to nie lotnictwo i rakiety/tarcze – to morale narodu i przygotowanie obrony cywilnej z lekka bronią a nie pancerne oddziały. A tej brakuje w kraju. MON planuje kolejne zakupy 41 dronow, oczywiście w najbardziej sojuszniczym kraiku zamiast inwestować w obronę cywilna, paramilitarna tak aby koszty okupacji przewyższały zyski.

      • Szwajcaria ma system umocnien w Alpach, co powoduje ze nawet jesli ktos do kraju wejdzie to raczej juz z niego nie wyjdzie. Dodatkowo sa bankierem swiata, gdzie Niemcy podczas IIWS trzymali pieniadze. Zaatakowalby Pan wlasny bank?
        Szwecja to tez ciezki teren dla agresora, a w drugiej wojnie pomimo “neutralnosci” przemysl dzialal, czesto pomagajac Niemcom. Po co mieli ich atakowac? W Szwecji wedlug obecnej doktryny wojsko ma byc niezalezne od dostaw sprzetu z zagranicy, to tak w kwestii sojuszniczego kraiku.
        Wydaja sporo na zbrojenia i nie wyglada na to zeby sie to zmienilo.
        Polska dla odmiany to glowna autostrada wschod-zachod (jezdzili kolejno Napoleon, Hitler i Stalin, a i Szwedom tez sie przytrafilo), wiec geograficznie po prostu nie nalezy porownywac ani do Szwajcarii, ani do Szwecji.
        O dronach pisalem dlaczego nie nalezy ich kupowac – sojuszniczy kraik przekazal do nich kody zrodlowe naszemu bylemu wielkiemu bratu.
        Calkowita zgoda co do obrony terytorialnej, w tym wzgledzie Polska lezy i kwiczy, niestety.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.