Polityka

Prezydent RP Janusz Palikot

 Można wiele Palikotowi zarzucić. Powiedzieć, że on populista, powiedzieć, że prowokator, który lubi robić szum wokół siebie. Ale braku inteligencji, sprytu, wyrachowania i politycznej intuicji wytknąć mu nie można. Zrobić z grupy przypadkowych, wcześniej nieznanych ludzi, często dziwaków trzecią siłę w parlamencie wymaga niebywałych wręcz umiejętności. To przede wszystkim zdolność wyczuwania nastrojów społecznych i wykorzystywania medialnych mechanizmów. Szczególnie młodzi ludzie uwierani przez “szklany sufit”, doświadczeni bezrobociem i brakiem perspektyw dali się omamić prostym diagnozom. “Tłuste brzuchy biskupów”, “świeckie państwo”, “palić, sadzić, zalegalizować” – te slogany powtarzane wielokrotnie przez palikotystów trafiły także do zbuntowanych dzieciaków, które dopiero wchodzą w dorosłe życie, a ich “świadomość polityczna” krąży w okolicach zera. “Sztukmistrz z Lublina” wszystkie te słabości wykorzystał i uważam, że nie ma to nic wspólnego z jego przekonaniami. Ale kto wie co on tak naprawdę myśli… Gdyby było zapotrzebowanie na partię skrajnie prawicową, Palikot, aby osiągnąć swoje osobiste cele w taki ruch by się zaangażował. Wtedy nie walczyłby z Kościołem, lecz usilnie zabiegał o poparcie jego hierarchów. Ten były polityk PO twierdzi, że po 10 kwietnia 2010 roku zaszła w nim wewnętrzna przemiana, gdy zobaczył jak część kleru ujęła za PiSem i pozwoliła pochować Lecha Kaczyńskiego na Wawelu. Poglądy nie zmieniają się tak radykalnie w ciągu chwili. Tak głęboka transformacja z człowieka umocowanego w prawym skrzydle PO, finansującego konserwatywny “Ozon”, który podczas poselskiego ślubowania zakrzyknął “Tak mi dopomóż Bóg” w ultralewackiego antyklerykała jest niewiarygodna. To element iście makiawelicznego planu. Jak widać Palikot nie cofnie się przed niczym, wyrzeknie nawet ideałów, które kiedyś wspierał, będzie bezwzględny, zrobi dosłownie wszystko aby dojść do założonego wcześniej celu. Niewykluczone, że tym celem jest prezydentura w 2015 roku.

Przewodniczący ruchu poparcia samego siebie jest podbudowany wyborczym rezultatem, sądzi, że może wszystko i wszystko jest możliwe. Nawet, jeśli samo powstanie tej inicjatywy było inspirowane przez Donalda Tuska a jest to wysoce prawdopodobne, Palikot długo się na smyczy utrzymać nie da. Zacznie rozgrywać tarcia między Tuskiem a Schetyną, premierem a Prezydentem i słabość SLD na swoją korzyść. Członkowie palikotowej partii to jedynie narzędzia. Czeka nas, więc bardzo ciekawy bój o Pałac Namiestnikowski za 4 lata. Komorowski kontra najprawdopodobniej Jarosław Kaczyński, dla którego będzie to już rzeczywiście gra o wszystko i który traktować będzie ten pojedynek, jako zemstę za przegraną w 2010 roku i wpychający się między nich Palikot.

Czy Prezydent Palikot to jest w ogóle możliwe? Moim zdaniem trudno to sobie wyobrazić. Po pierwsze Prezydentem powinien być człowiek spokojny, stateczny i poważny. Piastujący to stanowisko musi budzić respekt. Palikot, który uchodzi za performera i wciąż jednak trochę błazna powyższych cech nie uosabia. Po drugie elektorat antyklerykalny, licealna „g……….a”, postkomuniści i wszelkiego rodzaju mniejszości to trochę za mało aby liczyć na zwycięstwo. Trzeba poszerzyć bazę swoich zwolenników. Ale o kogo? Okopanemu na pozycjach antychrześcijańskich liderowi RPP, ciężko będzie walczyć o centrum. Chyba, że znów zajdzie ekstremalna metamorfoza światopoglądu Janusza P. Tym razem może ukaże mu się Archanioł Gabriel i każe walczyć o najważniejsze stanowisko w państwie na Chwałę Pana…. kto wie, w przypadku tego pana wszystko jest możliwe. Nawet takie cuda…

Scenariusz “Palikot Prezydentem w 2015 roku” jest mało prawdopodobny, aczkolwiek nie niemożliwy. Kto by pomyślał, że po czterech latach tak kiepskich, nieudolnych i bezproduktywnych rządów można wygrać wybory, być drugi raz szefem Rady Ministrów i cieszyć się bardzo dużym społecznym poparciem. To też wydaje się niemożliwe z racjonalnego punktu widzenia. Jest takie miejsce na Ziemi i się nazywa Polska, gdzie się takie absurdalne rzeczy niestety zdarzają.

Maciej K.

3 komentarze

  1. moar_zuo@mail.com

    Wśród wyborców RP powinieneś jeszcze uwzględnić tych, którzy nie chcieli wybierać pomiędzy obecnymi w rządzie partiami jak to ładnie określa JKM “bandą czworga”. Jeżeli chodzi o radykalną zmianę poglądów to uważam, że jak najbardziej jest możliwa. Chyba, że ktoś jest krową lub nosi muchę. Ogólnie to nie wierze w teorie sPiSkowe ale cieszę się, że istnieją media w których ścierają się rożne opinie i żadna partia nie może się czuć bezpieczna. Pozdrawiam.

  2. lecher@onet.eu

    Wydaje mi się,że lepszym prezydentem byłby światły i wykształcony filozof niż słaby, bez charakteru i podstawowej wiedzy i kindersztuby historyk, ulegający wpływowym hierarchom katolickim.nazwisk nie podaję, kazdy może sam sobie je podstawić.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.