Społeczeństwo

Premier robi z siebie męczennika stalkingu

 Poinformowanie opinii publicznej o tym, że rodzina polityka dostaje anonimowe pogróżki mające znamiona gróźb karalnych to nic innego jak polityczny PR obliczony na robienie z siebie samego męczennika. Premier ma pełnię władzy w Polsce i nie musi się tłumaczyć nikomu, dlaczego przydziela swojej córce ochronę! Jeżeli dziennikarze są tak nazwijmy to „prości”, żeby się o tego typu banały pytać, to należy się zastanowić nad tym, czy dana redakcja zatrudniająca tego typu osobników powinna dalej funkcjonować. Premier jest premierem i rządzi i to jest jego sprawa dlaczego, z jakich powodów i komu każe przydzielić ochronę! Nikt nie powinien się w to mieszać, albowiem w dobie zagrożenia terroryzmem – nie może być wątpliwości co do tego, czy politykowi, jak również jego rodzinie ochrona się należy.

Tak, to premier miał pretekst do pokazania jak bardzo cierpi jego życie rodzinne a tutaj jeszcze dziennikarze czepiają się, że przybielił ochronę własnej córce, adresatce pogróżek. Naprawdę nic więcej nie trzeba, żeby zrozumieć – przy podkreślmy absolutnym uznaniu przesłanek jakimi prawdopodobnie kierował się pan premier – że tym sposobem rozpoczął także pewną grę. Nie ma bowiem żadnego uzasadnienia publicznego, żeby ujawniać takie sprawy, gdyż co przyzna z pewnością wielu psychologów – stanowią one dla stalkera dowód uznania jego parszywej twórczości a dla innych, w tym osób niezrównoważonych lub chorych psychicznie mogą stanowić zachętę do tego typu działań.

Problem polega bowiem nie na przypadku pana premiera i jego rodziny, albowiem tutaj nie ma najmniejszych wątpliwości, że państwo sobie poradzi i nie powinno być z tym żadnych problemów organizacyjnych. Natomiast chodzi o osoby pośledniejsze i ich rodziny, które mogą być w ten lub zbliżony sposób atakowane przez stalkerów rozochoconych sukcesem „zrobienia źle” premierowi, w końcu odczytanie treści kilku wiadomości tekstowych to prawdziwy sukces.

Premier miał chwilę chwały, albowiem rzeczywiście taka sytuacja wymusza współczucie, albowiem nie ma nic przyjemnego w dostawaniu pogróżek, gróźb, czy też byciu w inny sposób lżonym. Nie ma na to sposobu, sam fakt bycia znanym implikuje pewien margines zachowań tego typu.

Co jednak będą mieli teraz zrobić zwykli posłowie, jeżeli w ich lokalnych układach ujawnią się takie zachowania? Czy państwo będzie przyznawać każdemu politykowi ochronę rządową? Jego rodzinie także? Do jakiego stopnia pokrewieństwa? Do jakiego szczebla pełnionych funkcji politycznych? Czy Policja ma posiadać specjalne procedury na tego typu przypadki? Przecież mamy w kraju przykład polityka bardzo wysokiej rangi, któremu profesjonalną ochronę opłaca jego partia za bardzo duże pieniądze. W ostateczności, czy to że ma się dostęp do ochrony Biura Ochrony Rządu ma świadczyć o randze danego polityka?

Widać, że w tej demonstracji panu premierowi prawdopodobnie o coś chodziło, albo bardzo przeżywa tego typu didaskalia, o co powtórzmy ponownie nie można mieć do niego pretensji, chyba każdy ojciec czułby złość, gdyby tego typu sms-y otrzymywała jego córka! Jednakże tutaj widać było determinację premiera w naświetleniu tego faktu dziennikarzom. Te same cele mógłby osiągnąć bez tłumaczenia się, widocznie pan premier nie rozumie, że jest premierem – naszym przywódcą, szefem państwa i nie musi się tłumaczyć nikomu z decyzji w rodzaju ile wiader wody należy używać do mycia korytarzy w jego kancelarii, bo przecież ta sprawa ma właśnie taką wagę.

Jednakże naświetlona w taki sposób jak przez pana premiera wymowę ma o wiele mocniejszą, albowiem mamy tutaj pokazane – oto ja premier – cierpię, ponieważ atakowana (co trzeba przyznać w sposób wyjątkowo parszywy) jest moja rodzina. Zobacz Narodzie – jaką cenę płacę za to, że poświęcam dla Ciebie swoje życie prywatne, spokój i bezpieczeństwo własnej rodziny.

No, jak można takiemu premierowi nie współczuć? Pomijając już fakt absolutnego uznania dla pani Katarzyny za to, że pomimo tego typu bluzgów jest osobą prezentującą bardzo pozytywny i wręcz modelowy wizerunek „córki”.

Można jedynie mieć nadzieję, że właściwe służby bardzo szybko poradzą sobie z tymi przestępcami, którzy dręczą rodzinę pana premiera, ponieważ nie może być miejsca na tolerowanie tego typu zachowań. O ile bowiem jest to prawdopodobnie bicie piany, to mogą jednak wyrażać pewnego rodzaju charakter intencjonalny, a tutaj już nie ma żartów. W grę wchodzi zdrowie i życie ludzi, w tym także zdolność premiera do pełnienia swojej funkcji. Państwo powinno zrobić wszystko, żeby tych zwyrodnialców będących nadawcami tego typu pogróżek jak prezentowane przez pana premiera – schwytać, odizolować i następnie przykładnie ukarać.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

13 + fifteen =