Polityka

Premier pokazał siłę, ale tylko do wewnątrz!

 Odwołanie ministra Mikołaja Budzanowskiego to desperacki akt stanowiący próbę ratowania przez premiera swojego wizerunku, ktoś bardzo zawinił, tym kimś był rzeczywiście pan minister Budzanowski. Jednakże w istocie karanie go za słabość całej struktury państwa i to na samej jej górze to jest tak, jakbyśmy chcieli ukarać kogoś za to, że świeci słońce lub pada deszcz. Przecież wyraźnie widać, że procesami w Polsce nie steruje polski rząd – nie jest on ośrodkiem inicjującym, co najwyżej może reagować, być może czasami z wyprzedzeniem, jednakże zbyt wiele nie jest w stanie zawojować, ponieważ jest biedny, słaby i generalnie nie najlepszy. No, ale trzeba było kogoś ukarać a pan Budzanowski swoją nieadekwatną wypowiedzią do posiadanej roli i do swojej pozycji w dialogu z jedynowładcą sąsiedniego mocarstwa sobie na to sam zasłużył. Zresztą nie ma, kogo żałować, naprawdę nie wykazał się niczym nadzwyczajnym w okresie jak był ministrem, na tym stosunkowo ważnym odcinku spraw państwowych.

Sama dymisja słabego w sumie ministra niczego nie zmienia, ale cieszy to, że pan premier przynajmniej pokazowo zdecydował się na demonstrację siły, jeżeli może dymisjonować ministrów to znaczy się, że nie jest jeszcze źle. Można by mu jeszcze wskazać kilka nazwisk – w zasadzie niezbędnych do natychmiastowego usunięcia z rządu, jednakże nie bądźmy złośliwi – to w końcu jego drugi autorski rząd i pan premier podobno wie, co robi, w każdym bądź razie chyba tylko poza panem ministrem Siemoniakiem – całą resztę premier może bez żalu wymienić od ręki z niestety ministrem spraw zagranicznych na czele.

Warto pamiętać, że minister Budzanowski byłby wyzwaniem dla rządu – podczas próby jego spodziewanego odwołania w Sejmie. Być może to jest rzeczywisty powód, dla którego ten pan stracił pracę? Rodzi to oczywiście pytanie o stan koalicji, jednakże to już kwestia na inne rozważania.

Ciekawy jest także wątek promocji przez pana ministra koncepcji wydobycia gazu łupkowego w Polsce. Nie jest dla nikogo tajemnicą jego pozytywny stosunek dla tych kwestii, w zasadzie w pewnym zakresie pan minister był „twarzą łupków” w Polsce. Może to odwołanie to także sygnał – pokazujący niezadowolenie premiera z dotychczasowego rozwoju spraw w tym zakresie?

Tymczasem w sprawie, jaka wyniknęła po nieudolnym ujawnieniu memorandum gazowego potrzebna jest o wiele głębsza reakcja, której adresatem powinien być ktoś zupełnie inny, tym adresatem powinien być pan Władimir Putin – Prezydent Federacji Rosyjskiej, treścią komunikatu pełna gotowość do współpracy z partnerami rosyjskimi i gwarancje polskiego rządu dla likwidacji wszystkich problemów związanych z ewentualną inwestycją.

Jest to ważne nie tylko ze względów prestiżowych, obliczonych głównie do wewnątrz naszego systemu przepływu informacji, ponieważ za granicą nikt nas już od lat, jako wiarygodnych i wartych słuchania partnerów gospodarczych nie traktuje, – co najwyżej tylko, jako klientów, którym przedstawia się konkretne oferty. Chodzi o coś o wiele ważniejszego – o nawiązanie strategicznego dialogu gospodarczego z Rosjanami! Nic się dla nas bardziej nie liczy niż właśnie zerwanie z przekleństwem tej nieszczęsnej bałtyckiej rury! Jeżeli będziemy wiarygodnym partnerem – nic nie będzie stało na przeszkodzie dla naszego udziału także w tej inwestycji, jak również w odblokowaniu Polski na liście lokalizacji inwestycji dla rosyjskiego biznesu. Nie chodzi tu tylko o przejęcia w sektorze chemicznym, czy nawet szerzej petro-chemicznym. Chodzi o całość naszej gospodarki, która po prostu nie rozwija się normalnie od lat, ze względu na sztuczne ograniczenia nałożone na wymianę towarową z Rosją!

W interesie naszego państwa jest wejście w taką współpracę z partnerami rosyjskimi, żeby po pierwsze – nie budziła ona emocji innych niż biznesowe, a po drugie – wzajemne kontakty na różnych szczeblach nie były czymś nadzwyczajnym. Moskwa to nie jest Mars, czy Wenus – to potężna, bardzo imponująco rozwijana globalna metropolia, z której perspektywy Warszawa jest jedynie pierwszym przystankiem „za granicą”, – jeżeli jedzie się na Lazurowe Wybrzeże pociągiem! Naprawdę czas na więcej i na pójście do przodu, musimy umiejętnie zdywersyfikować nasze położenie geograficzne oraz naturalną zdolność do współpracy z partnerami rosyjskimi, którzy są dla nas bardzo bliscy kulturowo – w wielu przypadkach o wiele bliżsi niż nasi zachodni przyjaciele. Nie można jednak zaczynać każdego spotkania od oczekiwania przeprosin za Katyń, Szturm Pragi, czy też represje po Powstaniu Styczniowym. To do nas należy pierwszy krok, Rosjanie mają w zasadzie nieograniczone możliwości finansowania importu, ponieważ nawet nie produkując niczego – mają surowce, które z pocałowaniem ręki kupi od nich cały świat, a nawet jakby świat się na nich obraził to zawsze chętnie praktycznie w nieograniczonych ilościach kupią je Chińczycy.

Pan Donald Tusk już wiele dobrego nie zrobi w czasie tej kadencji rządów. Jest zbyt blisko do wyborów w 2015 roku, żeby na poważnie odważył się podjąć jakąś zasadniczą reformę, której ten kraj po prostu potrzebuje jak wyschnięta ziemia wilgoci! Dlatego mógłby swój wolny czas zagospodarować nieco bardziej ambitnie niż w grę w piłkę. Gdyby tylko chciał, mógłby spróbować odbudować relacje z Federacją Rosyjską, jakkolwiek to oznacza właśnie odbudowę relacji z panem Władimirem Putinem. W naszej polityce czas na pragmatyzm, a naszym przyjaciołom Rosjanom jesteśmy po prostu winni normalizację, która powtórzmy – jest głównie w naszym interesie! Oni mogą sprowadzać jabłka z Argentyny! Doprowadzając do nowego otwarcia z Rosją – premier pokazałby, że jest silny także na zewnątrz. Oczywistym przy tym jest, że powinien natychmiast dymisjonować ministra spraw zagranicznych, albowiem nie można oczekiwać od Rosjan przyjaznego traktowania człowieka, którego epizody z okresów pobytu w Afganistanie budzą w Moskwie znaki zapytania. Przy czym warto pamiętać, że fakty tu nie mają znaczenia – liczą się symbole i kurtuazja, na fakty dopiero przyjdzie czas.

7 komentarzy

  1. Kluczowe zdanie artykułu, to: “Oni [czyli Rosjanie] mogą sprowadzać jabłka z Argentyny!
    Mogą nas po prostu ignorować, jak to czynią poprzez OMIJANIE nas rurociągami.

    • Brakuje mi tu zdania: bo ich na to stać oraz że Oni nadal nie uwzględniają rachunku ekonomicznego w powrocie do IMPERIUM.

  2. Rosjanie nie omijaja nas rurociagami. To my dlugo nie chcielismy ich na naszym terenie. Tlumaczylismy nasza niechec m.in. tym, ze nie chcemy, aby Ukraina na tym ucierpiala (tak, jakby Polsce i Ukrainie bylo politycznie po drodze!). Nie wierzylismy takze w budowe nitki podwodnej. Nie zareagowalimy, jak w czasie budowy Nord Streamu zaproponowano nam podlaczenie sie pod ten rurociag.
    Za to placz za straconymi szansami byl ogromny, jak sie okazalo, ze Rosja obyla sie bez nas.

    W pelni popieram stanowisko autora artykulu, iz najwyzszy czas uregulowac stosunki polsko-rosyjskie. Przyjazn to jedno, interes to drugie.

    Poza tym, gdyby ci, ktorzy dzis pozostawiaja na boku nasze zywotne interesy, byle tylko pokazac Rosji, zaczeli glebiej grzebac w naszej rosyjsko-polskiej historii, to mogliby sie dogrzebac do calej gamy posuniec, ktore by wskazywaly na nasze imperialistyczne pociagniecia.

  3. ZSRR był gwarantem bardzo kruchej, zachodniej granicy Polski. Rosja, zwłaszcza podczas rządów Władimira Putina wielokrotnie wysyłała w stronę Polski sygnały, zapraszając do współpracy. Kłania się bardzo stare powiedzenie “Nie szukaj przyjaciół daleko a wrogów blisko”. Jednak polscy politycy to ignorowali i zachowywali się wręcz niepoważnie.
    Zgadzam się, że obecny minister Spraw Zagranicznych powinien zostać wymieniony, niektóre jego wypowiedzi wręcz świadczą przeciwko interesom Polski, jak choćby wypowiedź “Pakt Ribbentrop- Mołotow”. Czy jest jeszcze choćby jeden minister w obecnym rządzie, którego nie należy wymienić? Zarówno premier jak i ministrowie powinni w końcu zacząć myśleć o dobru Polski nie zaś wyłącznie o dobru własnej partii.

  4. Fundamentalne problemy z Rosja dla Polski sa dwa.
    Pierwszy zawarty jest doskonale w zdaniu “W interesie naszego państwa jest wejście w taką współpracę z partnerami rosyjskimi, żeby po pierwsze – nie budziła ona emocji innych niż biznesowe”.
    Niestety wspolprace na zasadach braterskich przerabialismy przez lat ponad 50 i nikt nie ma ochoty do niej wracac. Tymczasem pan Putin zdaje sie wciaz niezbyt przejmuje sie realiami ekonomicznymi i gospodarczymi, mniemajac ze mozna kogos zmusic do kupna surowcow na rosyjskich zasadach.
    Tutaj ujawnia sie drugi fundamentalny problem, czyli trampkarstwo polskich elit, ktore ekonomii takze nie pojmuja i zupelnie sobie z nia nie radza (vide opisane przez Newsweek lobbowanie pana Kwasniewskiego na rzecz Acronu).
    Tymczasem w obecnej sytuacji silne karty przetargowe w rekach ma Polska, a nie Rosja (wylaczam szrot lezacy w Smolensku, ktorym Rosja swietnie gra), ale pseudo-elitom zupelnie brak asertywnosci. Gaz na rynku spotowym kosztuje duzo mniej, niz ten z Rosji (Polska i tak za niego przeplaca), stad tez Europa kupuje go coraz mniej. Rosja wybudowala projekt polityczny pod nazwa NordStream i ma problem aby rury gazem wypelnic, bo jest po prostu niekonkurencyjna, niedawno posypaly sie marzenia o podlaczeniu do gazrurki Brytyjczykow, ktorzy tani gaz kupia ze Stanow Zjednoczonych. Zatem jesli o mnie chodzi to Rosjanie moga sobie ten gaz wsadzic nie powiem gdzie, i sprzedawac go Chinom (tyle, ze Panstwu Srodka juz na warunkmach podyktowanych przez Mandarynow i za maksymalnie 250 USD z 1000 m3, podczas gdy Polska placi ponad 340 USD z 1000 m3). Niestety obecne dzialania skoncza sie tym samym dla Rosji, czym podobna indolencja ekonomiczna skonczyla sie dla ZSRR.
    Jesli taka wola Rosji to takze drozsze jablka z Argentyny moga kupowac, Polska na swoje i tak zbyt znajdzie – to tylko kolejny przyklad indolencji ekonomicznej Kremla.
    Tymczasem Tusk pokazal niesamowita slabosc, bo ministra odwolal mu de facto Gazprom, a na twarz powinien byl wyleciec pan Piechocinski, ktory za krecenie lodow z Rosja w tym przypadku byl odpowiedzialny. Niestety to rozwaliloby koalicje, a wiec zaiste Tusk ratuje resztki autorytetu zwalniajac pionka.

    • Szanowny Panie PZ – toż to się prawie artykuł w komentarzu napisało 🙂 Serdecznie pozdrawiamy!

      • Całkowicie się zgadzam.
        Wnikliwe i bardzo analityczne spojrzenie Pana PZ jest bardzo cenne.
        Po prostu Pan PZ patrzy na wszystko z szerokiej perspektywy, ale widzi też szczegóły i zarazem nie jest małostkowy.
        Tekst o Smoleńsku – najlepszy jaki do tej pory czytałem.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.