Premier i godne życie, a my tracimy z nim codziennie kolejny dzień życia!

Nasz umiłowany pan premier Donald Tusk, chyba czuje się samotny pod koniec kadencji, bo przypomniał sobie, że żyjący w tym kraju niewolnicy, których tak skutecznie można eksploatować są ludźmi i mają swoją – minimalną, ale mimo wszystko jednak godność.

Wedle pana premiera Polska administracja musi działać na rzecz Polaków – ich godnego życia i godnej pracy. Po prostu coś niesamowitego i fenomenalnego, co za zwrot w kierunku humanizmu. Co za troska o człowieka! Naprawdę serce rośnie, ludzie – premier to też człowiek! Niniejszym odszczekujemy – hau, hau, hau, wszelkie nie mające żadnego pokrycia w rzeczywistości oszczerstwa, że pan premier jest kosmitą – tzn. biomechaniczną powłoką z mikroreaktorem i małym kosmitą sterującym nim z foteliku w miejscu mózgu (jak w znanym filmie).

Wedle pana premiera ludzie w Polsce mają prawo oczekiwać że polski sukces gospodarczy przełoży się na ich codzienne życie. Czy to nie jest wspaniałe, że szef rządu – sam, bez pistoletu strajkowego przy głowie dochodzi do tak fenomenalnych wniosków? Tak szanowni państwo, mamy prawo oczekiwać, a raczej mielibyśmy – gdybyśmy nie narzekali i nie udawali złośliwie i pokrętnie, że żadnego sukcesu nie było, nie ma i nie będzie. Więc, trzeba drodzy czytelnicy Obserwatora Politycznego – zachować się z honorem, wyśmiewamy politykę rządu, nawet twierdzimy, że polityki nie ma – że nie ma sukcesu, to nie mamy prawa domagać się w partycypowaniu w jego owocach. Na pocieszenie, raczej dużo nie straciliśmy, jak ktoś widział jakiś polski sukces – prosimy łaskawie to opisać poniżej.

Premier wreszcie wyznaczył sobie cel – obniżenie bezrobocia poniżej 13% do grudnia 2014 roku, to realny i mierzalny cel. Gratulujemy, trzymamy kciuki i już chuchamy na orzełka!

Premier wskazał też cały szereg spraw, jakimi chce się zająć – szczegóły tutaj na stronie internetowej KPRM:

  1. Początek końca śmieciówek.
  2. Skrócenie kolejek do lekarzy.
  3. Godne życie – rodzina.
  4. Koniec z wypełnianiem PIT.
  5. Fundusz mieszkań na wynajem i udogodnienia dla przedsiębiorców.
  6. Autostrady i ekspresówki.
  7. Rok remontów i modernizacji na kolei.
  8. Gospodarka.
  9. Walka z bezrobociem wśród młodych.

Drodzy państwo, to brzmi bardzo ciekawie – szczególnie w gospodarce, w szczegółach można się doczytać o drugim mega ważnym wskaźniku – 6% dynamiki wzrostu eksportu! Bon stażowy, pożyczka dla studentów ostatnich lat itd. Fenomenalna sprawa, warto poczytać – co prawda wśród tych 9 kategorii trudno jest doszukać się logiki państwowej, to czysty PR, ale ważne że wreszcie premier mówi o konkretach a nie o 500 mld złotych na inwestycje.

Dziwne jest natomiast to wszystko co do zasady, otóż bowiem o ile autor się nie myli, to chyba kończy się druga kadencja rządu? Więc premier raczej powinien się mieć i móc czym pochwalić? Tymczasem pan premier wygłasza coś na kształt mikro-expose i co? Nikt się nie zastanawia o co w tym chodzi? Czy to jest jakaś wielka, mega ściema? Czy też premier naprawdę się zreflektował i zaczyna uprawiać – na siłę propagandę sukcesu?

To bardzo ciekawy eksperyment, jednakże proszę nie dać się zwieść zachwytom nad powyższą listą… w istocie drobiazgów. Podręczniki dla dzieci? Skrócenie kolejek do lekarzy? To ma być przepraszam polityka rozwojowa? Proszę sobie nie robić już totalnych jaj. To są sprawy, które rada ministrów powinna przyjmować w sposób tak na prawdę techniczny, w ogóle nie omawiany na posiedzeniach, tylko jako kolejne punkty na liście – głosowane jako drobnica hurtem. Rząd niech się zajmie podatkami – np. zmianą rozłożenia obciążeń podatkowych pomiędzy najbiedniejszymi płacącymi stale ludobójczy VAT – czyli podatek od tego bo żyją (muszą jeść), a tymi, którzy mają nadwyżki, tacy są – stać ich na wiele. Rząd niech się zajmie polityką energetyczną (akurat chwała Bogu drgnęło), ewentualnie zastanowi dlaczego gazoport się opóźnia! Naprawdę jest tyle spraw, którymi premier polskiego rządu, nie tylko mógłby ale przede wszystkim powinien się zajmować, że… mu nie zazdrośćmy.

Jeżeli jednak panu Tuskowi uda się jedno, a mianowicie rzeczywiście zmieni mechanizm funkcjonowania służby zdrowia, z dogmatycznego – skoncentrowanego na interesach białego personelu, na taki, w którym pacjent będzie rzeczywiście leczony np. do 90 dni od zgłoszenia a pacjent onkologiczny w ciągu np. 48 godzin – to oddamy mu chwałę, wybudujemy pomnik i naprawdę odszczekamy, wszystkie te smutne chwile, kiedy z niego rechotaliśmy lub mu złorzeczyliśmy, tylko niech się dzieje, niech się zmienia rzeczywistość, ponieważ codziennie tracimy kolejny dzień.

W sumie nawet fajne hasło dla opozycji, codziennie tracimy kolejny dzień z tym rządem, niestety!

2 komentarze do “Premier i godne życie, a my tracimy z nim codziennie kolejny dzień życia!

  • 11 stycznia 2014 o 22:21
    Permalink

    Chciałam coś szczeknąć lub nawet warknąć Autorowi. Jak chodzi o ten artykuł to zabrakło mi konceptu, zwyczajnie w dużym stopniu Autor ma lub nawet nie ma racji, w zależności od poglądów. Następnym razem skorzystam z porad imć Zagłoby, wychylę porcyjkę czwórniaka a wówczas oleum podejdzie do głowy a ja stanę się nad wyraz elokwentna.

    Odpowiedz
  • 12 stycznia 2014 o 16:11
    Permalink

    Po kolejnym przeczytaniu artykułu niestety przyznaję Autorowi rację, nawet szklaneczka, z czymś tam nie pomogła aby szczeknąć i co gorsza, nie potrafię dodać nic optymistycznego.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.