Paradygmat rozwoju

Prawo dziedziczenia nie powinno obejmować ziemi

 Prawo dziedziczenia nie powinno obejmować prawa do dziedziczenia ziemi, poza ziemią użytkowaną w gospodarstwach rolnych do produkcji rolnej oraz ziemią bezpośrednio wykorzystywaną na osadnictwo tzn. wykupioną i przekształconą na grunt budowlany.

Nie ma żadnego powodu, żeby pozwalać na spekulację ziemią i decydować kilka pokoleń wcześniej jak dzisiaj mają się kształtować ceny ziemi, alternatywnie decydować dzisiaj, – kto będzie mógł się budować i w jakim czasie, a najważniejsze, za jakie pieniądze.

Powtórzmy, – czym innym jest ziemia wykorzystywana w produkcji rolnej – stanowiąca element gospodarstwa rolnego, podobnie, czym innym – zidentyfikowane geodezyjnie i hipotecznie działki budowlane a czym innym grunty spekulacyjne – mające na celu stanowienie bezpiecznej i niepracującej lokaty kapitału, która poprzez swoje nasilenie i rzadkość powoduje ogólny wzrost cen ziemi, jeszcze bardziej czyniąc jej użytkowanie zagadnieniem unikalnym i elitarnym.

Wszelkie brednie o niewidzialnej ręce rynku lub idiotycznym świętym prawie własności to nic innego jak kapitalistyczno-feudalny bełkot, ludzi przyzwyczajonych do tego, że coś im się należy z tego powodu, bo pochodzą z lepszego plemnika lub służą dla potężnej międzynarodowej organizacji polityczno-religijno-finansowej. Nie można na tej podstawie budować relacji społeczno-gospodarczych w XXI wieku, albowiem prowadzi to w ostateczności do wyzysku i do przymusu pracy osób uboższych – posiadających biedniejszych lub bardziej poszkodowanych przez los/historię przodków. Trzeba się zastanowić czy stać nas, jako społeczeństwo na konserwowanie czyjegoś prawa do bycia bogatym kosztem innych?

Teoretycznie mamy coś takiego jak podatki od spadków, jednakże one nie spełniają swojej roli gdyż nie dotyczą najbogatszych – dzięki różnym innym formom przekazywania własności. Żeby dziedziczyć udziały w spółce nie trzeba przyjmować spadku – naprawdę są do tego inne możliwości i formy. Jednakże ziemia jest kwestią szczególną i prawo własności nie powinno być tutaj bezwzględne z wyjątkiem wskazanych powyżej społecznie uzasadnionych przypadków. Wówczas udałoby się ograniczyć przypadki spekulacji, zmniejszyć cenę ziemi oraz umożliwić jej posiadanie większej ilości ludzi, których nigdy nie będzie stać na posiadanie własnego domu, ponieważ współobywatele szczodrze obdarzeni przez los łatwo się nie podzielą, no a przecież na swój majątek nie pracowali.

Nie chodzi oczywiście o zabieranie komuś siłą jego własności, ale o stworzenie takiego systemu zachęt prawno-podatkowych, żeby ziemia nie służyła do budowy banków-ziemi, jako najbezpieczniejszych z możliwych lokat kapitałów, ale podlegała obrotowi, stałej wycenie i była użytkowana z pożytkiem dla społeczeństwa – zgodnie z narzuconymi przez samorządy i państwo zasadami planowania przestrzennego.

Uwolnienie ziemi stanowiłoby bardzo ważny element w dalszym rozwoju naszego kraju, w szczególności dużych miast i miasteczek – skazanych na duszenie się w uścisku suburbiów z wykupionymi gruntami – niewykorzystywanymi pod zabudowę, a czekającymi na lepsze czasy. Czy nasze społeczeństwo stać na to, żeby czekać na lepsze czasy? Czy też nie mamy innego wyjścia i musimy starać się wykorzystać wszystkie szanse, jakie mamy i jakie jesteśmy wstanie wytworzyć sobie sami?

Zastąpienie obecnych regulacji prawnych innymi to jedynie kwestia odpowiedniego konsensusu politycznego – naprawdę Rzeczpospolita nie musi chronić spekulantów i ludzi żyjących z posiadania nieruchomości. Masz – posiadasz – nie użytkujesz rolniczo lub sam nie zamieszkujesz – płac podatek, tak duży żeby koniecznością było ekonomiczne wykorzystanie danej ziemi lub jej zbycie dla innej osoby, która będzie w stanie zagospodarować dany teren. Zmiana filozofii byłaby rewolucyjna a możliwe korzyści znaczne i modyfikujące funkcjonowanie naszego społeczeństwa, nagle, bowiem okazałoby się, że nie ma czegoś takiego jak premiowanie spekulacji – gdyż podstawowy zasób państwa, jakim jest ziemia należałby do wszystkich i każdy mógłby sobie go użytkować, zgodnie ze swoimi zdolnościami i umiejętnościami.

Bez względu na to jak to utopijnie brzmi – dalsze grabienie ziemi i pozbawianie ludzi prawa do jej wykorzystywania to jedna z największych zbrodni ekonomicznych, jakich posiadająca majątek elita dokonuje na pracującej na jej korzyść milczącej biednej większości.

4 komentarze

  1. Nie zgadzam się z @autorem.
    Ograniczyłbym tylko możliwość zakupu ziemi obcemu kapitałowi i sprawdzał kupujących Polaków, czy nie występują jako tzw. “słupy”. Po prostu zajrzałbym do ich PIT-ów z ostatnich 5-ciu lat, czy ich naprawdę stać na zakup parunastu hektarów ziemi i do czego ją potrzebują, jeśli nie są rolnikami.
    Reszta ograniczeń, to czysty totalitaryzm.
    To tak, jakby ktoś ograniczył moje prawo do kupienia 100 ton papieru toaletowego.
    A jeśli zamierzam go przetrzymać dla przyszłego zarobku?
    To moje pieniądze i moje ryzyko!

    Oczywiście, moje pieniądze powinny być zarobione uczciwie i opłacone stosowne podatki.

    A zakup ziemi nawet w celach spekulacyjnych, czy jako lokata kapitału ma dwa końce.
    Cena ziemi może również spaść, co już obserwujemy w miastach.

  2. Mechanizm ograniczający kumulowanie bogactwa gromadzonego w ziemi, ograniczający spekulację, zmuszający do “wykorzystania” ziemi to KATASTER.
    Wysokość podatku katastralnego powinna być mocno zróżnicowana, i najmniej obciążać ziemię na której stoją budynki mieszkalne, która zapewnia właściwą produkcję rolną, a najbardziej obciążać ziemię niewykorzystaną, na terenach gdzie jest jej brak, oraz w miejscach gdzie wartość jej wzrasta w wyniku rozwoju i inwestycji w okolicy w której ziemia leży.
    Obecnie cwaniaki trzymają ziemię i czekają aż pobudują się sąsiedzi, doprowadzą media, drogę, pobudują szkołę, sklep itd, a wartość ich ziemi ciągle wzrasta (i jeść nie woła), i to jest szczególnie nieuczciwe i powinno być najmocniej obciążone podatkiem. Oczywiście bardzo ważne jest aby podatek pozostawał w gminie i był przeznaczany tylko na jej rozwój.

  3. Widzę w tym artykule sporą dawkę neo-komunizmu. Relacje społeczno-gospodarcze? Kapitalistyczno-feudalny bełkot? Bełkot dostrzegam w arykule. I to na dodatek w XXI wieku! To dopiero zgroza. Autor zazdrości innym tzw. “lepszego pochodzenia”, a może powinien jeszcze dopisać, że wszak wszyscy jesteśmy równi? Człowieku, obudź się, komuna się skończyła, każdy ma prawo do takiej własności na jaką go stać. Już raz w Polsce tak było, że wszystko należało do wszystkich, czyli do nikogo i wiemy, jakie przykre tego konsekwencje musimy za to płacić do tej pory. Jeżeli Ciebie nie stać na własną nieruchomość, to zakasaj rękawy i sobie zarób, a nie będziesz odbierał innym, pazerny puchu marny. Zawiść to fatalna i destrukcyjna cecha charakteru.

    • Jeżeli czytelniczkę-komentatorkę dziwią podstawowe terminy z klasycznej ekonomii jak (relacje społeczno-gospodarcze) lub co gorsza – adekwatne do jej charakteru nazywanie obecnie funkcjonującej formacji ekonomiczno-społecznej i to na dodatek w XXI wieku – to dopiero zgroza! Przecież Ona rezerwuje sobie prawo do odrzucenia i deprecjonowania rzeczywistości, co więcej odmawia prawo do jej percepcji przez inne osoby. Czymże więc jest ? Kimś lepszym? Więcej wie? Więcej ma? No bo przecież wedle niej ona jest kimś lepszym – nie zgadza się na to, że wszyscy ludzie są równi – mają takie samo prawo do funkcjonowania? I najbardziej naiwne – każdy ma prawo do takiej własności na jaką go stać 🙂 Ha ha ha ha ha … np. Kościół? prawda? Ewentualnie uwłaszczona nomenklatura, czy też biznesmeni opłacający sobie niszowe ustawy? A także Ci którym państwo w rękach ich kolegów hojnie płaci za m.in szkolenia dla bezrobotnych – zwolnionych ze stoczni, dla której nie udało się znaleźć inwestorów? Czy pani chodzi o huty sprywatyzowane za czteroletnią stopę zwrotu z inwestycji? Proszę łaskawie też zwrócić uwagę na to że Ci co mają więcej – to stać ich na więcej bo pracuje im kapitał od czego nie płacą podatków lub płacą niewspółmiernie małe. Jeżeli płacimy za coś i ponosimy konsekwencje to może warto się zapytać kto za to płaci i te konsekwencje ponosi? No i najlepsze – jeżeli mnie nie stać na nieruchomość mam zakasać rękawy i sobie zarobić 🙂 Miodzio 🙂 Coś mi się zdaje że jest jakaś nierównowaga na rynku pracy – a banki niechętnie dają kredyty bardziej liczą na hipotekę zwrotną jak wynędzniali “zakasywacze rękawów” po 35 latach ciągłego spłacania 60 metrowego mieszkania – będą potrzebowali na życie i leki – gdyż wcześniej płacili podatki na zwrot czyjejś własności… Co do odbierania innym – to bezczelny idiotyzm! Przecież powołałem się na najwyższy autorytet – dając nawet cytat… Szkoda słów – ale dobrze że taki komentarz się pojawił czytelnicy widzą z jakim wypraniem mózgów mamy do czynienia w tym kraju. Kryzys niczego nie nauczył… ale może jeszcze odciśnie swój wpływ na żołądkach i umysłach… No ale wtedy czyja to będzie wina? Pewno tych co nie chcieli za darmo pracować w nadgodzinach ?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.