Prawo akcji i podniety – siły napędzające polski marazm i zastępujące brak myślenia

Super, udało się – polski strażak zdobył złoty medal na „ruskiej olimpiadzie”. Zdobył ten medal wbrew wszystkim i wszystkiemu, a zwłaszcza swojemu holenderskiemu konkurentowi. W kraju zapanowała jednakże konsternacja, albowiem jak to jest możliwe, że dzięki wysiłkom jednego człowieka, wsparciu jego środowiska – przy braku właściwej infrastruktury sportowej – jak nawet głupia hala lodowa z prawdziwego zdarzenia – stał się taki sukces?

No jednak wszystko jest możliwe, ludzkie samozaparcie, trening, ambicja i wysiłek spowodowały cud. Kolejnym cudem stało się to co natychmiast wystąpiło w kraju, nawet premier w telewizji zapowiedział, że właśnie się na najwyższym szczeblu zastanawiają gdzie lokować taki obiekt – czy w Krakowie, gdzie przy realizacji swojej funkcji podczas olimpiady, zarazem zarabiałby na siebie, czy też w Zakopanem, gdzie może mniej dochodowy, jednakże służyłby miejscu, bo Kraków jest tak wspaniały, że prawie wszystko u siebie ma.

Abstrahując od olimpijskich ambicji rządu Rzeczpospolitej oraz regionalnego i lokalnych samorządów, bez akcji i podniety – nie byłoby dyskusji, ponieważ u nas nie dzieje się nic co mogłoby przezwyciężyć polski marazm. Jedynie akcyjność zastępuje brak myślenia ogólnego i powoduje, że coś w tym kraju się dzieje. Niestety głównie w dziedzinach nieprodukcyjnych, jednakże lepsze jest i to niż nic.

Równolegle wiele osób ze zdziwieniem i pełną konsternacją odnotowało fakt, że dzisiejsze medale w skokach narciarskich, to efekt wielu lat „małyszomanii”, czyli twórczego naśladownictwa jakie przez lata uprawiał szereg młodzieży zapatrzony w naszego mistrza narciarskiego. Tak proszę państwa – treningi, systematyczność, ćwiczenia, walka ze słabościami, doskonalenie techniki – to wszystko jest możliwe, jak się sprawy odpowiednio zaplanuje. Podobnie jest w gospodarce, jeżeli zaplanujemy określone działania z wyprzedzeniem i robimy tak, że wszyscy wiedzą mniej więcej czego można się spodziewać to w efekcie mamy wzrost gospodarczy, ponieważ ten kto inwestuje lubi ład i porządek, których wynikiem jest przewidywalność oraz transparentność.

Niestety bardzo podobnie jest chyba we wszystkich dziedzinach życia publicznego, społecznego, gospodarczego a często także i prywatnego. Może to klimat determinuje, że nie chce się nam wychodzić z domów przez większą część roku? Jednakże nie oszukujmy się, jest to możliwe głównie dlatego, ponieważ zapobiegawczo podjęliśmy działania na rzecz ogrania się. Przyczyna rodzi skutek – pozytywny, o co już nie jest łatwo w naszych realiach, ponieważ zbyt często nie wiadomo po prostu o co chodzi i o dziwo nikt z tego powodu – za głupie decyzje lub brak nadzoru nie odpowiada w najmniejszym stopniu.

Być może zbawieniem dla społeczeństwa, a na pewno już dla naszych szanownych polityków byłoby kilka godzin obowiązkowych wykładów z prakseologii – w skrócie chodzi o skuteczność. Dla społeczeństwa można takie wykłady emitować w telewizji, na tyle często żeby każdy mógł coś dla siebie zaczerpnąć, a politykom – zrobić obowiązkowy uniwersytet, w postaci przyśpieszonego trzy miesięcznego kursu wieczorowo-weekendowego, który zmusiłby ich do przemodelowania własnej percepcji, chociaż pod kątem wejścia i wyjścia oraz podstawowego logicznego aparatu przetwarzania informacji. W jakiejś mierze takie działanie, mogłoby przyczynić się do poprawy sytuacji ogólnej w naszym kraju.

Jednakże nie dziwmy się, jeżeli w jednym roku widzimy pod naszym blokiem ładnie wykończone skrzyżowanie, remont, piękne krawężniki, natomiast dwa lata później tą nową drogę rozbija się młotami pneumatycznymi, żeby wymienić węzeł ciepłowniczy znajdujący się prawie bezpośrednio pod. To naturalna i oczywista sprawa – w jednym roku były pieniądze tylko na drogę, a węzeł się popsuł i trzeba było go zrobić dopiero wówczas jak pół osiedla nie miało ciepła. Takie działania są absolutnie uzasadnione i wynikają z naszej systemowej biedy. Gdyby władze publiczne miały lekką górkę pieniędzy, wówczas prawdopodobnie działałoby się im lepiej. Bez tego działamy akcyjnie, gdy podnieceni dziennikarze napadają premiera i posłów z kamerami, mikrofonami i prostymi banalnymi pytaniami – kiedy będzie hala premierze – będzie hala odpowiada ucieszony premier.

Oby Polska rosła w siłę, a w kraju żyło się dostatniej…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.