Czy prawica zwróci budżetowi różnice na oprocentowaniem długu sprzed obniżenia ratingu?

graf. red.Sprawa z ratingiem przestaje być śmieszna, powoli zaczyna być wobec nas realizowany scenariusz analogiczny do tego, jaki był podejmowany przeciwko Federacji Rosyjskiej. Obniżenie ratingu ma swoje realne i namacalne skutki – rynki nas wyceniają inaczej i trzeba płacić więcej za oprocentowanie polskiego długu, kraj mniej stabilny płaci większą rentę za większe ryzyko systemowe.

Agencja ratingowa jednoznacznie wskazała na powody polityczne, jako przyczynę obniżenia ratingu, tutaj nie da się przekłamać rzeczywistości – to ocena zmian, a konkretnie wprowadzania dobrej zmiany przez rządzącą w Polsce prawicę. Zaraz za obniżeniem ratingu państwa idzie obniżenie ratingów samorządów i korporacji – w efekcie cała polska gospodarka będzie musiała wydatkować więcej pieniędzy niż do tej pory na utrzymanie (rolowanie) zadłużenia. To okoliczność obiektywna będąca skutkiem, wynikającym z tego jak postrzega nas otaczająca nas rzeczywistość.

Rządzący popełnili przerażający błąd pogrążenia się w awanturze o Trybunał Konstytucyjny, doprowadzili do upartyjnienia mediów publicznych i całego szeregu innych działań polegających na stopniowym przejmowaniu państwa. Uwaga – mieli pełne prawo to zrobić, co zrobili, nikt im niczego nie zakazuje, to ich wybór i ich odpowiedzialność polityczna wobec Narodu, jako suwerena. Jednakże powstaje pytanie, kto ma ponosić bezpośrednie skutki – namacalne, które można będzie policzyć a po roku będzie wiadomo dokładnie ile więcej musieliśmy wydać, – kto ma za tą dobrą zmianę zapłacić? Uwaga akapit wcześniej wykazaliśmy, że wzrost kosztów utrzymania długu publicznego i prywatnego, to skutek oceny stabilności naszego państwa po rozpoczęciu wprowadzania przez legalny rząd jego pakietu reform pod zbiorową nazwą – dobrej zmiany. Jeżeli więc jest to skutek działania rządu, który tak często powołuje się na wolę suwerena, to kto ma płacić rachunek za te działania? Suweren? Jeżeli tak, to czy wszyscy, czy tylko ci, którzy są członkami partii rządzących i na nie głosowali? Jak powszechnie wiadomo część tych środowisk ma bardzo bogate doświadczenie, jeżeli chodzi o gromadzenie środków np. na stocznie – chyba jeszcze nasi czytelnicy pamiętają pewną akcję społeczną? Więc może te środowiska powielą te działania, sprawdzone i już przećwiczone – do pewnego stopnia skuteczne? Dlaczego bowiem miałoby być tak, że ci, którzy się nie zgadzali z ofertą wyborczą partii obecnie rządzących, mieliby ponosić negatywne konsekwencje rządów tych partii? Przecież trzeba ponosić odpowiedzialność za swoje czyny?

Być może głosowanie w wyborach powinno być imienne? Dlaczego mamy anonimowo powierzać los państwa komuś, kto posługuje się retoryką „pięciu stów” jak się okazuje znikąd? Może trzeba powiązać odpowiedzialność obywatela – wyborcy z działaniem – polityka – zarządcy? Byłby to bardzo interesujący eksperyment politologiczny! Mielibyśmy jednoznacznie zdefiniowaną grupę odpowiedzialną, która żeby nie dopłacać w dosłownym tego słowa znaczeniu do interesu na pokrycie strat powodowanych przez rządzących z ich nadania, bardzo skutecznie i bardzo szybko wymusiłaby skuteczne rządzenie. Jeżeli tylko udałoby się wypracować w modelu mechanizmy gwarantujące, że władze w ogóle nie będą sparaliżowane pod względem decyzyjnym, to takie myślenie może zagwarantować nam sukces. Zarówno wybierający jak i wybierani muszą czuć związek pomiędzy swoimi decyzjami i odpowiedzialność za całość.

Oczywiście nie ma, o czym marzyć, zwłaszcza że rządzący poprzez opanowane media i wcześniej przygotowaną siatkę przekazu medialnego rozpowszechniają swoją prawdę, swój punkt widzenia i swoją retorykę, zgodnie z którą to opozycja wcześniej rządząca jest winna sytuacji obniżenia ratingów. Wiadomo, że wszystko można wykazać, a w ciąg przyczynowo skutkowy można włączyć nawet wydarzenia sprzed lat, udowadniając że 12-to latek był zwerbowany i wręcz wychowywany przez służby obcego mocarstwa do późniejszej służby i działania na rzecz interesów tego mocarstwa. Naprawdę media, a zwłaszcza Internet – wszystko przyjmą. W mediach drukowanych może być trochę wstyd, bo to zachowują biblioteki w swoich zasobach, jako świadectwo naszych czasów. Lepiej nie myśleć, co pomyślą o nas potomni…

To, co? Czy czytelnicy o prawicowych zapatrywaniach współwinni tego nieszczęścia, które spotkało Polskę – poczują się i wpłacą coś do budżetu? W końcu ludzie prawicy uważają się za ludzi honoru i traktują honor na poważnie? To zobowiązuje – prawda? Proszę pamiętać, że mamy rzeczywistość w której każdy za wszystko musi płacić, a ludzie żyją za 746 PLN renty miesięcznie.

4 myśli na temat “Czy prawica zwróci budżetowi różnice na oprocentowaniem długu sprzed obniżenia ratingu?

  • 24 stycznia 2016 o 11:50
    Permalink

    Prawica niech podniesie głodowe renty i emerytury,podniesie zasiłek pielegnacyjny,niech nie Urząd Skarbowy które leki można odpisać przez niepelnosprawnych.Mało, to niech zlikwidują drugi człon nazwy Sprawiedliwość.

    Odpowiedz
  • 24 stycznia 2016 o 17:23
    Permalink

    nie 746 zł miesięcznie, ale 961 zł na … kwartał, słuze wyciagiem z rachunku

    Odpowiedz
  • 24 stycznia 2016 o 17:41
    Permalink

    Prawica nikomu nic nie zwróci.

    Zamieszanie ze stopami uznają za zwykły błąd polityczny.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.