Polityka

Prawica deklaruje wolę współpracy z rządem premier Ewy Kopacz?

 Coś niesamowitego, naprawdę żyjemy w kraju, w którym rzeczywistość jest lepsza od fikcji, nie potrzeba nam oglądać zwłaszcza horrorów, ani komedii pomyłek – pod tym względem wystarczająco wiele atrakcji i przeżyć dostarczają nam nasi wybrańcy Narodu, pełni czci, na których pensje łożymy co miesiąc z naszych wysokich podatków. Tym razem jednak stało się coś praktycznie niesamowitego, szef największej prawicowej partii opozycyjnej zaproponował poparcie dla inicjatyw rządu, które można uznać za wspólne, w interesie społeczeństwa, czy też koniecznych do podjęcia. Chodzi na początek o rzekomą pomoc dla tych, którzy wzięli kredyty we Frankach Konfederacji Szwajcarskiej, czy też w zakresie reformy systemu emerytalnego w tym mrocznej instytucji odpowiedzialnej za naliczanie składek i przyznawanie świadczeń. Pan lider opozycji nie wykluczył także możliwości współpracy w innych zakresach, jeżeli byłoby to z pożytkiem dla kraju (czy jakoś tak – oddajemy jedynie sens wypowiedzi a nie dokładne słowa).

Całość jest zatrważająca, oto bowiem znienawidzony rząd, znienawidzonej koalicji, którego premier do zeszłego miesiąca powinien odjeść – nagle staje się „mniejszym złem” czy też przedmiotem wręcz troski. Wszystko to w kontekście jak wiemy przekopywania na metr głębokości wiadomo, jakiej ziemi, wiadomo gdzie.

W ogóle sam dialog opozycji z rządem bez używania tabletu jest czymś tak ultra-niespotykanym jak na nasze standardy, że każe się nam zastanowić, czy my przez te wszystkie lata mieliśmy do czynienia z realnym sporem, czy jedynie ze sporem semantycznym? Może dwaj „wielcy protagoniści” sobie z nas kpili przez cały czas świetnie się bawiąc, podczas gdy Naród myślał, że jeden pan drugiego pana chciałby w łyżce wody…

Generalnie mamy chyba trzy możliwości rozumienia tej sprawy i jej rozegrania. Po pierwsze to może być pułapka przedwyborcza mająca na celu ocieplenie wizerunku, ponieważ notowania głównej prawicowej partii opozycyjnej przegrywają, ze świeżością polityki nowej pani premier. Szukając pomysłu „na Kopacz” wymyślono, że trzeba się spróbować ocieplić wizerunkowo w jej cieple.

Po drugie to może być zakrojona na szeroką skalę próba przejęcia elektoratu, ponieważ oto właśnie pan prezes we własnej osobie ubiera się w białą togę, na skronie wtyka gałązkę oliwną i mamy nową rzeczywistość społeczno-polityczną w kraju, krytyka rządu poprzez bycie blisko, przymilanie się właśnie w celu lepszego kojarzenia, taki wilk w owczej skórze?

No i jest jeszcze trzecia możliwość – rzeczywiście to, co widzieliśmy to jakiś przejaw głębszej analizy sytuacji i jeszcze nie jesteśmy w stanie przeniknąć nieskończonej głębi umysłu pana prezesa. Być może skoro jak słyszeliśmy swego czasu od jego szanownego pana rzecznika, tenże jest kilka poziomów wyżej, pan prezes postanowił przytłoczyć panią premier swoją osobowością, a do tego komunikowanie się bezpośrednie jest praktycznie niezbędne.

Chyba, że stawka w grze dotyczy po prostu kilkuset tysięcy głosów posiadaczy kredytów we Franku Konfederacji Szwajcarskiej? przypomnijmy – kredyty te, były dobrowolne, tu nie było przymusu.

Nie można mieć złudzeń, partia która idzie po władze totalną i chce sama rządzić najlepiej w wariancie umożliwiającym zmianę konstytucji – nie może zrobić niczego, co w najmniejszym stopniu przyczyniałoby się do chwały obecnego rządu. Przecież to szaleństwo jest! Jeżeli koalicja będzie silna to i tak bez opozycji przegłosuje, co zechce, nie potrzebuje jej poparcia do czegokolwiek – taka jest istota demokracji, można się z tym nie zgadzać, ale tak to działa – masz 231 ślicznych dłoni naszych przedstawicieli w Sejmie – RZĄDZISZ I DZIELISZ! Nie masz, to masz problem, a cieszy się ktoś inny. Właśnie o to chodzi, żeby się cieszyć.

Z powyższego względu jakiekolwiek pozytywne działanie opozycji na rzecz rządu jest po prostu niemożliwe i przeciw skuteczne, oczywiście PO i PSL nie mogą odrzucić takiej propozycji, wiadomo, że to dla „dobra Polski”. Mogą to zdyskontować – proponując od razu zmianę konstytucji i przyjęcie Euro, jako waluty z datą np. pierwszy dzień 2018 roku. Jednakże na to się opozycja nie zgodzi, a tutaj chodzi o inicjatywę – nie może być tak, żeby opozycja recenzowała rząd mówiąc, co chce poprzeć, – bo to jest dobre, a czego nie, bo by tym sposobem po mistrzowsku zrobiła z rządzących dziecinnych idiotów.

Robi się ciekawie, to ważne żeby, chociaż na pokaz nasza elita polityczna była zdolna do rozmów i uśmiechów, a nie wrzasków i pokazywania sobie pleców. To jest bardzo ważne, głównie dla wizerunku Polski i naszej wiarygodności politycznej wobec inwestorów i partnerów. Polacy raczej nie dadzą się nabrać na żadną fikcję, albo jedni wyrżną watahę, albo będzie „Mordor” w drugą stronę… Po prostu i bez mrugnięcia okiem, nie można nawet liczyć na to, żeby pani Kopacz dała się nabrać na tak banalny numer. Chociaż, w dobie ludzi PiS na wysokich miejscach na listach PO w ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego – czy coś w ogóle może nas dziwić?

One Comment

  1. inicjator_wzrostu

    Niesamowite!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.