Prawdziwi bohaterowie nieprawdziwych sytuacji

“Wadą” demokracji jako systemu wymagającego okresowego odnawiania uprawnień do sprawowania władzy jest konieczność udowadniania przez polityków swojej przydatności, sprawności i efektywności działania. W praktyce wystarczy w ogóle tylko wykazanie się, że cokolwiek robią i są w stanie coś – cokolwiek zrobić. Oczywiście najlepsze są takie sytuacje, w których politycy mogą być bohaterami, bo uzysk z bycia bohaterem pod względem ilości nakładów do zysków jest największy. Przede wszystkim bohaterem można stać się w kilka chwil, nie trzeba metodycznie przez całą kadencję dbać o sprawy publiczne i wykazywać się np. inicjatywą, czy skutecznością, ewentualnie chociaż logicznym działaniem. W przypadku bohaterstwa można wykazać się w jednej sprawie, nawet nie osiągając żadnego sukcesu w sferze realnej, ale przede wszystkim pokazując się od najlepszej strony medialnej i PR-owej. To chyba najprostszy sposób na sukces polityczny w demokracji przedstawicielskiej.

Niestety jednak nic w rzeczywistości nie jest łatwe, wszystko wiąże się z ryzykiem, a dla polityka najniebezpieczniejsze jest ryzyko niepowodzenia akcji, którą sam firmuje i której się podjął. Jeżeli „akcja” dzieje się w sferze realnej, która może dotknąć w sposób negatywny ludzi to ryzyko najlepiej antycypować zupełnie go unikając, tak rozmydlając odpowiedzialność, żeby nie trzeba było angażować się w żadne wydarzenia w sferze realnej. O wiele bardziej opłacają się działania wyreżyserowane, w których polityk może liczyć na to, że będzie jedynie elementem bezpiecznego spektaklu, w którym scenariusz jest znany i każda scena w sposób bezpieczny może być odgrywana, powtarzana i zawsze można liczyć na suflerów i klakę.

W takich jednak przypadkach mamy do czynienia z kreacją nieprawdziwej lub jedynie w części prawdziwej sytuacji politycznej, którą rozgrywa się w imieniu słuszności i racji, jak najbardziej publicznie, nie licząc się z konsekwencjami w sferze realnej, albowiem każda fikcja polityczna jednak pewien zakres rzeczywistości musi zawierać, ponieważ tylko w ten sposób można ją uwiarygodnić i rozbudować tak, żeby na stałe zajęła miejsca w ludzkiej percepcji. To trudna sztuka, zwłaszcza jeżeli ktoś zdecyduje się na grę polityka zagraniczną państwa, albowiem wówczas straty mogą być przerażające.

Od zachowania się prawdziwych bohaterów nieprawdziwych sytuacji zależy to, czy państwo poddane takiej próbie będzie w stanie wyjść suchą nogą. Oczywiście politycy – sprawcy takich sytuacji nie są żadnymi bohaterami w jakiejkolwiek mierze. To partacze, pozerzy, kłamcy, miernoty i cytując klasyka – zera. Prawdziwymi bohaterami w nieprawdziwych, jednakże wywierających skutek na rzeczywistość sytuacji są zwykli ludzie. To od ich zachowania, od tego czy dadzą się zwieść i okłamać a następnie od tego jak będą postępować, jak będą wyrażać ewentualne emocje zależy to czy sytuacja nieprawdziwa jedynie wywrze powierzchowny skutek na rzeczywistość, czy też na trwałe zapisze się w realiach – być może nawet zmieniając rzeczywistość.

Trudność generowania nieprawdziwych sytuacji polega bowiem na tym, że pomimo buńczucznych wypowiedzi, machania flagami lub szabelkami – nie są one adresowane do równoważnego adresata politycznego. Odbiorcami tych komunikatów z założenia mają bowiem być domowi „poddani”, całość przekazu jest moderowana w taki sposób, żeby największą konsekwencją otoczenia politycznego było lekceważenie lub niedostrzeżenie. Właśnie to niedostrzeganie jest najczęstsze, bo w istocie jest bowiem najwygodniejsze dla polityków kreujących rzeczywistość, w której mogliby błyszczeć.

Na szczęście w demokracjach przedstawicielskich na zachodzie zdarzają się jeszcze wolne media. One mogą odpowiednio zweryfikować przekaz i przedstawić publiczności rzeczywistość odartą z mgły kłamstwa i łgarstw powtarzanych przez usłużną mainstreamową propagandę różnego rodzaju tzw. mediów głównego nurtu.

W ostateczności bowiem ludzie zawsze wiedzą swoje. Nie da się oszukać na stałe całego społeczeństwa, to nie jest możliwe w dobie mediów elektronicznych, które nie tylko dają dostęp do informacji z zewnętrznych źródeł, ale przede wszystkim i to jest najważniejsze – pozwalają na wymianę informacji pomiędzy użytkownikami sieci – członkami społeczeństwa, bez pośrednictwa różnego typu pośredników marnej proweniencji.

3 komentarze do “Prawdziwi bohaterowie nieprawdziwych sytuacji

  • 31 marca 2014 o 07:44
    Permalink

    Jak to się mówi – “sytuacjoniści”

    Odpowiedz
  • 31 marca 2014 o 08:16
    Permalink

    Na jesień nastąpi wysyp oddawanych do użytkowania duzych inwestycji infrastrukturalnych w Polsce.
    W Krakowie – to będą dwa duże obiekty: hala widowiskowa na 20 000 osób i Centrum Kongresowe.
    W Warszawie – druga linia metra z Woli na Pragę.
    Gdzie indziej – lokalne odcinki obwodnic, mosty, wiadukty, itp znaczące i WIDOCZNE obiekty.
    Do tego cała masa imprez lokalnych wczesną jesienią.
    Jak nie ma chleba – władza dostarczy nam igrzysk, przy okazji parę obiektów, co się ludziom przydadzą.
    I tak to się kręci.

    Odpowiedz
  • 1 kwietnia 2014 o 21:34
    Permalink

    Moim zdaniem politycy to “Plastusie” mówią to, co chce usłyszeć społeczeństwo. Jest jednak druga strona medalu, co zrobią “Plastusie” jak społeczeństwo zacznie kleić z plasteliny inne ludziki. Jak by nie było społeczeństwo ma liczebną przewagę (ponad 7 miliardów) a wiadomo i
    ” Nec Herkules contra Plures”

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.