Cytaty, Ogólna

Prawda nas wyzwoli… Prawda wyzwoli Polaków?

 Prawda i zwycięstwo idą w parze. Musimy walczyć o pamięć i prawdę i wtedy nadejdzie ten dzień i prawda wyzwoli Polaków, wolnych Polaków. Mniej więcej takie słowa wypowiedział pan Jarosław Kaczyński. Było to tak bezładne i pozbawione wewnętrznej logiki, że trudno było zapamiętać, a pogoda – sami wiecie państwo, jaka – utrudniała notowanie. Liczy się to, że prawda nas wyzwoli, reszta to już dopowiedzenia, w które mogły wkraść się nieścisłości.

Jeżeli jednak rzeczywiście prawda miałaby nas wyzwolić, to znaczy się, że nie ma na naszej scenie politycznej miejsca dla wszystkich, ponieważ niektórzy muszą kłamać – twierdząc w sprawach zasadniczych inaczej niż sami państwo wiecie kto.

Co to „proroctwo” może na przyszłość oznaczać dla naszego kraju? Powtórzmy – prawda nas wyzwoli. Prawda! Nadzwyczajna kategoria wartości aksjologicznie pozytywnych! Co ona zrobi? Wyzwoli nas proszę państwa! Żeby się nie okazało, że za tą wolność, której chyba nikt poza panem Kaczyńskim braku nie odczuwa trzeba będzie zapłacić słony rachunek, jak kiedyś za ułudę 63 wspaniałych dni wolności…

Na tym polega pierwszy problem aksjologiczny, że wolność – zdaniem wielu już mamy! Być może rzeczywiście nie jest ona wolnością absolutną i bezwzględną, jednakże kto może dzisiaj o sobie powiedzieć na tej planecie, że jest w pełni wolny? Druga trudność polega na tym, że prawie na pewno wielu Polaków i wiele Polek nie ma najmniejszej ochoty na przeżywanie jakiegokolwiek wyzwolenia, ponieważ dobrze jest im tak jak jest – jak sobie ułożyli życie. Być może, to życie mogłoby być lepsze, gdyby byli bardziej ekonomicznie wolni – czytaj – mieli więcej pieniędzy, jednakże liczy się świat realny a nie świat pożądany. Rzeczywistość odniesienia nie może być rzeczywistością wyimaginowaną!

Będzie łatwiej to sobie wyobrazić, jeżeli uwzględnicie państwo tą okoliczność, że przyszłość jest zbiorem zdarzeń, które nastąpią – przyszłość nie jest jakimś stanem opisanym i gotowym, który mamy dzisiaj wybrać, żeby „wpaść” w określone korytko a nasza przyszłość sobie czeka i możemy się z nią np. rozminąć, jak źle wybierzemy!

Przyszłość owszem wynika z teraźniejszości i obecnych wyborów, jednakże tu nie ma automatyzmu. Jeżeli chcielibyśmy wierzyć w to, że prawda nas wyzwoli od naszej teraźniejszości na rzecz, – co jest logiczne – przyszłej szczęśliwości – to znaczy, że coś mocno jest nie tak ze wszystkim. Bo kto nam zagwarantuje, że przyszłość będzie lepsza od teraźniejszości? Lepsza w rozumieniu naszych retrospektywnych odczuć – „wówczas”, których dzisiaj nie znamy! Przyszłość to zawsze niewiadoma.

Wreszcie samo twierdzenie, że prawda nas wyzwoli oznacza, że dzisiaj żyjemy w kłamstwie, nieświadomości, ewentualnie – w oddaleniu od prawdy. Przez co niby jesteśmy zniewoleni, jednakże w kategoriach – przyszłości, tej lepszej i szczęśliwszej, co do której nie ma żadnej pewności niczego, w niczym i nikt nie może nam jej dać. Bo z dzisiejszej perspektywy nie wiadomo tak naprawdę jak już jest, bo „przemysł pogardy” tak zakłamał rzeczywistość, że nie żyjemy w prawdzie. Nie jesteśmy wolni.

Jeżeli ktoś zrozumiał coś z powyższego niech to zachowa dla siebie, bo myślenie staje się niebezpieczne i niepopularne. Zupełnie na poważnie możemy podejrzewać, że właśnie o to chodzi żeby nic nie wynikało z niczego i nie dało się rozumieć przekazu, jaki jest nadawany do publicznej wiadomości przez jednego z najważniejszych polityków w kraju! Polityka, który ma ambicje i może je zrealizować! Może być premierem naszego rządu, któremu będziemy zobowiązani okazywać cywilne posłuszeństwo – nawet, jeżeli nie będziemy się zgadzać z jego wizją prawdy i wolności.

Oto właśnie słabość demokracji – więcej znaczy rządzisz!

Nie ma znaczenia, że większość chciała prawdy i wolności, której nie rozumiała i nawet nie wiedziała, że jej nie ma. Liczy się to jak większość głosowała, naprawdę nic innego się nie liczy. Głosuje się oczywiście na hasła, a czy jest piękniejsze niż prawda i wolność? Chyba tylko miłość?

Oddalmy, zatem emocje, uświadommy sobie gdzie jesteśmy i w jakim momencie. Trwa wyjątkowo wizerunkowa kampania wyborcza, w której liczy się czysta, niczym nieskrepowana retoryka, której celem jest tylko i wyłącznie zmobilizowanie posiadanego elektoratu poprzez przywołanie od dawna osadzonych w percepcji ludzi skojarzeń. Do pełni spektaklu brakuje tylko krwi i trupów no i oczywiście wyzwisk. No, ale po to siewca sieje ziarno, żeby wzrosły kłosy, poczekajmy co się będzie działo w programach publicystycznych i w prasie – wszyscy się rzucą, żeby zmieszać z błotem, a to przecież tylko o sakralizację i dowody męczeństwa chodzi, męczeństwa za prawdę, za to, że brat się odważył upomnieć o brata…

Prawda nas zniewoli… Prawda zniewoli Polaków? Proszę udowodnić, że nie! A były czasy…, kiedy można ja było po prostu kupić w kiosku w Warszawie i mniejszych miasteczkach na południowym zachodzie Polski…

Tymczasem… czekajmy na to wyzwolenie…

One Comment

  1. Podoba mi się to o rzeczywistości odniesienia. W praktyce oznacza to mniej więcej tyle że trzeci oddech kaczuchy kłamie i łże jak z nut

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.