Polityka

Prawa gejów i lesbijek a rozbrojenie nuklearne Baracka Obamy

 Barack Obama w Berlinie pełniącym w oczach świata zachodniego symboliczne znaczenie stolicy państwa będącego symbolem zwycięstwa zachodu w zimnej wojnie powiedział kilka ciekawych kwestii, z których najistotniejsze są dwie kwestie – po pierwsze odwołał się do praw gejów i lesbijek, których on jako przywódca „wolnego świata” chce bronić bo rzekomą ich prawa są wyznacznikiem wolności innych ludzi. Równolegle zaproponował kolejną redukcje ilości broni atomowej Rosji. Tekst przemówienia w języku angielskim dostępny jest [tutaj].

Już samo zestawienie tych kwestii w powiązaniu z odbieraniem demonstrantom plakatów mówiących o trzymaniu rąk z dala od Syrii przez niemieckie służby porządkowe musi budzić co najmniej zastanowienie. Coś bowiem jest mocno nie tak z zachodnim, rzekomo wolnym światem, którego czarnoskóry przywódca w szczycie kryzysu ekonomicznego tegoż wolnego świata – będąc w stolicy państwa doskonale prosperującego ekonomicznie – nie powiedział nic o kryzysie i o jego zwalczaniu. Co więcej nie odniósł się do dramatu wspomnianej Syrii jak również nie napomknął chociaż o gazowaniu demonstrującej ludności przez rząd w Ankarze. Jednakże widocznie prawa gejów i lesbijek – pan Obama uważa za istotniejsze, no cóż nie nam decydować o tym co chce powiedzieć szef termonuklearnego imperium, zwłaszcza że dzięki takim technologicznym cudom jak PRISM może on doskonale znać nasze myśli.

W ogóle samo zestawienie w jednym przemówieniu praw gejów i lesbijek z propozycją rozbrojenia atomowego, przy pominięciu spraw ważnych dla świata – to majstersztyk amerykańskiej sztuki robienia ludziom gówna z mózgu – bo przykro to powiedzieć, ale właśnie to serwuje nam Ameryka pana prezydenta Obamy – o dziwo – nadzwyczajnie światłego i doskonale wykształconego człowieka, laureata nagrody Nobla! Jeżeli ktoś będzie oskarżał Rosję lub Chiny o pozorność jakichkolwiek deklaracji politycznych niech sobie przypomni to przemówienie Baracka Obamy pod Bramą Brandenburską – bardziej jałowo nie da się tracić globalnego przywództwa, które jak widać Barack Obama po prostu odpuścił, czy też po prostu przepływa mu ono przez palce.

Dla analityków wojskowości nie jest tajemnicą, że postęp w dziedzinie miniaturyzacji i modernizacji broni masowego rażenia daje Ameryce niekwestionowane pierwszeństwo w zakresie broni jądrowej. To oni posiadają najbardziej precyzyjne środki przenoszenia i ich najpełniejszą gamę, dzięki której mogą używać broni atomowej, neutronowej lub termojądrowej w sposób stosunkowo precyzyjny – ograniczając skutki użycia tych dwóch pierwszych do niezbędnego obszaru oddziaływania a tej trzeciej dając gwarancję dotarcia do celu. Przewaga jaką mają umożliwia im nawoływanie do zmniejszenia ilości głowić, ponieważ są pewni, że przy pomocy mniejszej ilości wystrzelonych pocisków – uzyskają większą ilość trafień. Gwarantuje im to zaawansowana technologia.

Broń jądrowa Federacji Rosyjskiej jest równie potężna, a nawet straszniejsza – ponieważ standardowe rosyjskie (jeszcze radzieckie) ładunki zawsze miały nieco większą moc od swoich amerykańskich odpowiedników. Wynikało to z innej strategii użycia tej broni, w tym doskonałych pocisków balistycznych zdolnych do przenoszenia wielu głowic jądrowych – niesłychanie trudnych do przechwycenia po rozdzieleniu się w górnych warstwach atmosfery. Ta broń – to najlepszy gwarant globalnego pokoju, albowiem NIKT NIGDY nie zaatakuje Federacji Rosyjskiej, gdyż musiałby wkalkulować w scenariusz konfliktu odparowanie powierzchni swojego państwa a następnie zeszklenie tego co by w nim pozostało. Dotyczy to całego zachodu, USA, czy też rosnących w potęgę Chin. Chociaż jak dowodzą doświadczenia praktyce z użycia broni jądrowej i prace analityków obu stron zimnowojennej sceny – tylko kraje dysponujące dużym i zróżnicowanym terytorium mają szansę na jakiekolwiek przetrwanie wojny termojądrowej. Państwa o terytorium średnim lub małym – nie mają żadnych szans.

Nie jest możliwe, żeby nie wiedział tego Barack Obama, wzywający Władimira Putina do rozbrojenia, przy przewadze technologicznej swojej strategicznej broni ofensywnej i rozwijaniu technologii przeciwrakietowych – jak THAAD (Terminal High Altitude Area Defense), umożliwiających stworzenie prawdziwej tarczy przeciwrakietowej. W takich warunkach – jedynie przewaga ilościowa w ilości głowic – może zapewnić pewność porażenia (i unicestwienia) amerykańskiego terytorium.

Doskonale o tym wiedzą Rosjanie i nie zgodzą się na dalsze ograniczenie ilości głowic, chociaż ich utrzymywanie jest bardzo drogie. Potencjał jądrowy to w zasadzie główny gwarant ich suwerenności nad gigantycznym terytorium, którego potężny wschodni fragment jest uznawany przez chińskich analityków za naturalne zaplecze wielkich i przeludnionych Chin. Co nawet jak nie jest jeszcze teraz wystarczająco widoczne, da odczuć o sobie w ciągu kilkunastu a na pewno w perspektywie roku 2050-tego.

Więc pan Obama może sobie opowiadać o prawach gejów i lesbijek i je bronić, ale najlepiej jak to robi u siebie i na swoim własnym podwórku. Natomiast wypowiadanie się w kwestiach strategicznych mógłby sobie odpuścić, ponieważ jak pokazuje rzeczywistość – nie zna się na tym i nie bardzo wie co należy zrobić w trudnych sytuacjach. W każdym bądź razie bezsilność USA wobec Syrii jest ostatecznym dowodem na to, że pewna era w historii dobiegła końca a coś tak haniebnego jak bombardowania Belgradu (nie wspominając nawet o TERRORYSTYCZNYM bombardowaniu Bagdadu)– nigdy więcej się nie powtórzą.

Biedna, zadłużona i niezdolna do globalnej inicjatywy strategicznej, spętana przez wielkie Chiny – słaba jak nigdy Ameryka pełna mówiących po hiszpańsku emigrantów niech się realizuje w obronie praw gejów i lesbijek oraz zapewne transseksualistów! Tyle im pozostało z dawnej potęgi i wielkiej Amerykańskiej idei wolności, która okazała się jak widać (PRISM, Wikileaks,) fasadowa. Tak właśnie kończy imperium, które w swojej skrajnej bezczelności i zadufaniu rezerwowało sobie monopol naprawdę, wolność i słuszność.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.